...ale szczęściem się nie najesz.
Krew się we mnie gotuje na samą myśl o pieniądzach. Cały świat opiera się o mamonę. Każdy człowiek, mimowolnie lub po prostu dlatego, że chce, uczestniczy w tym całym chorym wyścigu szczurów. Zatraca się miłość, przyjaźń i inne wartości życiowe tylko dlatego, że pieniądz zaczyna grać pierwsze skrzypce. Zamiast skupiać się na rzeczach naprawdę ważnych, człowiek czyha na okazję, żeby zdobyć trochę więcej pieniędzy.
Pieniądze być muszą, wiadomo. Za coś trzeba kupić jedzenie, płacić rachunki. Czasami nawet wskazane jest kupić sobie coś ot tak, dla przyjemności. Można się oczywiście wyrzec niepotrzebnych udogodnień, ale bądźmy szczerzy - to jest prawie niemożliwe. Po stresie towarzyszącym przez cały dzień, tydzień, miesiąc, wszelkich staraniach w osiągnięciu jakiegoś naszego prywatnego celu, można by było sobie dać jakąś nagrodę.
To jest całkowicie normalne, pieniądze muszą być w obiegu i przyzwoitą ich ilość powinno się posiadać, żeby móc godnie żyć.
Również jakaś praca jest potrzebna - w końcu robimy coś, co być może ułatwia życie innym, jak również inni pracują po to, aby nam było lepiej. Ktoś piecze chleb, żebyśmy nie chodzili głodni, za to my dla przykładu produkujemy meble, abyśmy nie musieli spać na podłodze. Człowiek czuje się bardziej potrzebny, kiedy wykonuje jakąś pracę. Zazwyczaj (Nie zawsze! Żeby mi tu nikt nie zarzucił generalizowania, bo wiem, że od każdej reguły zdarza się masa wyjątków!) bywa tak, że jak ktoś nie pracuje, to palma mu odbija, bo siedzi w domu, nic nie ma do roboty i albo całkowicie traci kontakt ze światem i robi się, że tak to ładnie ujmę - dziwny i zdziczały, albo na siłę szuka sobie rozrywki, typu delektowanie się napojami alkoholowymi w polowych warunkach pod monopolowym (Po co pracować, jak państwo zapłaci za nicnierobienie i można bez wyrzutów sumienia pieniążki przepić?...).
Problem polega na tym, że człowiek, jako istota z założenia rozumna, która powinna umieć wyznaczyć sobie jakiś umiar, zatraca się całkowicie w chęci zdobycia pieniędzy (pomijając oczywiście tych, którym wystarcza państwowa zapomoga lub pasożytowanie na innych). To zdumiewające, ale i przerażające, ile potrafimy zrobić, jak wiele potrafimy odmówić sobie i innym, na koszt zarobienia dodatkowych pieniędzy.
Ile razy, zamiast spędzić czas z bliskimi zostajemy dłużej w pracy, choć wcale nie ma takiej konieczności? W końcu przeważnie za nadgodziny jest płacone dodatkowo, więc czemu by nie poświęcić tej godziny czy dwóch na zarobienie jeszcze kilku groszy? Pieniędzy przecież nigdy dość, zawsze może się zdarzyć tak, że się okaże, iż już nam brakuje na życie, zatem każda gotówka się przyda, nawet teraz, zaraz. Wiele osób pewnie teraz sobie myśli o mnie "co ona może wiedzieć, przecież nie ma na utrzymaniu rodziny, ani nie musi się martwić, czy jutro będzie miała co jeść". Macie rację, nie wiem. Nie wiem, bo życie mnie w tym temacie jeszcze nie sprawdziło i mam nadzieję, że nie sprawdzi. Ale oczy mam, zatem widzę po otaczających mnie ludziach, jak tracą miłość, rodziny, przyjaźnie, bo nawet nie zauważają, że ich najlepszym partnerem staje się pieniądz. Za wszelką cenę starają się podnieść swój standard życia, mimo, że jest on już na dość zadowalającym poziomie. Ciągle mało, ciągle za mało, przecież można mieć jeszcze więcej...
Zastanawia mnie, co zrobią ci wszyscy pracoholicy, kiedy stwierdzą, że mają już dużo pieniędzy, dzięki ciężkiej pracy dorobili się tego, o czym marzyli, tylko pojawi się problem tego rodzaju, że nie będą mieli z kim swoich radości dzielić. Człowiek wyposażony został w cierpliwość, ta jednak ma niestety taką wadę, że prędzej czy później się kończy. Jak długo może czekać odtrącana żona na swojego męża, który nie ma nawet czasu z nią porozmawiać, bo wcześnie rano wychodzi do pracy, wraca późnym wieczorem i od razu kładzie się spać, by móc następnego dnia wstać skoro świt i na nowo wyruszyć w pogoń za mamoną? Ile cierpliwości mają dzieci do rodziców, kiedy chciałyby powiedzieć o swoich problemach, smutkach, radościach, miłościach, a rodziców nie ma, bo całymi dniami w pocie czoła pracują, by dzieci miały na nowe, markowe ubrania? Nie wydaje mi się, żeby nowe ciuchy lub inne drogie prezenty, były w stanie zrekompensować stracony czas, którego nie da się cofnąć.
Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba znać umiar. Różnie bywa w życiu, czasami trzeba pracować więcej, bo naprawdę ciężko związać koniec z końcem, ale trzeba też pamiętać, że kosztem tego uciekają nam inne ważne rzeczy w życiu i sztuką jest tak się zorganizować, by umieć znaleźć balans między tym, co ważne i tym, co ważniejsze.
Wybaczcie mi ten felieton, ale tak we mnie dość mocno zawrzało i gdzieś to musiałam wyrzucić, a gdzie indziej mogłabym to zrobić, jak nie właśnie na moim własnym, prywatnym, osobistym blogu?
Napisałam tego posta między innymi również dlatego, że gdyby się kiedyś w moim życiu tak zdarzyło, że sama wpadnę w tę pułapkę pogoni za pieniądzem, bo niczego przecież nie można być pewnym, to przypadkiem znajdę tą notkę i może mną potrząśnie, żeby mi tok myślenia z powrotem na właściwy tor wrócił :-)
"Bardziej od pieniędzy, potrzebujesz miłości. Miłość to siła nabywcza szczęścia."
— Phil Bosmans
Pieniądze po prostu trzeba mieć. Ale wydaje mi się, że jak jest ich za dużo na koncie to zaczyna ludziom odbijać woda sodowa. Ot to cały problem pieniędzy :)
OdpowiedzUsuńPracoholik zatrzyma się wtedy, gdy odmówią mu posłuszeństwa wszystkie trybiki. Ludzie tak gonią za pieniądzem bo apetyt rośnie w miarę jedzenia- im więcej masz tym więcej wydajesz, bo..na więcej cie stać. Ja wolę być niż mieć, ale...żeby być trzeba!!! mieć. Jakieś ambicje też. I tu chyba jest pies pogrzebany ;)
OdpowiedzUsuńBuziak :)
Alicjo, ludziom odbija nawet jak zbyt dużo kasy nie mają ;) Po prostu niektórzy są bardzo podatni na zgubną chęć posiadania pieniędzy...
OdpowiedzUsuńBetween, takie błędne koło się z tego robi... Sztuką jest po prostu wiedzieć kiedy przestać :)
OdpowiedzUsuńNo cóż, nic dodać, nic ująć. Bez pieniędzy nie da się żyć taka jest prawda. Jednak czasami nadmiar też szczęścia nam nie przyniesie... Pisałam kiedyś na ten temat, więc nie będę się powatarzać jakby co to podsunę linka
OdpowiedzUsuńPogon za pieniadzem to chyba choroba XXI wieku, coraz bardziej powszechna. Najwazniejsze to to co piszesz - wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba znac zdrowy umiar w kazdej dziedzinie
OdpowiedzUsuńPieniądze dają poczucie bezpieczeństwa, ile ich trzeba mieć by ono zagrożone nie było? no cóż każdy ma tu swój limit swą granicę. Najważniejsze mieć jasne priorytety w życiu. Gdy ktoś na pierwszym miejscu postawi miłość, rodzinę, przyjaźń to nie zatraci się w tej pogoni za mamona, Już od najmłodszych lat uczymy się tego co w życiu jest ważne. Czasem jest tak, że praca jest również naszą pasją, a wtedy popaść w pracoholizm jest dużo łatwiejsze, bo jeśli się kocha to co się robi to nie zwraca się uwagi ile czasu się temu poświęca... Ale to wszystko co napisałaś to prawda i warto sobie od czasu do czasu o niej przypominać!
OdpowiedzUsuńEvi, masz rację i to wielką. Niestety jest tak, jak piszesz.
OdpowiedzUsuńLubię sobie pooglądać programy W. Cejrowskiego, kiedy on pokazuje nam Amazonię i tamtejszych ludzi...Zbudują sobie dom, przepasają się jakimś liściem, czść dnia coś tam potkają, zrobią koszyk albo garnek albo zapolują na rybę i spokojnie sobie żyją. Tylko że nam ludziom Europy ciężko sobie wyobrazić taki schemat życia. Wpływa na to też klimat, bo jak przeżyć zimę? Ale też to, że chcemy więcej. I co więcej jesteśmy niewolnikami swoich branych na 30 lat kredytów mieszkaniowych, a taki mieszkaniec Amazonii to szczęśliwy, bo pętli kredytowej nikt mu na szyję nie zawiesił ;) Eee i tak to...pozdrawiam Cię;)
Margolko, co za dużo, to niezdrowo... Umiar musi być!
OdpowiedzUsuńKfiatushku, tylko niektórzy jakoś umiaru nie znają, ciągle myślą, że to co mają, to za mało...
OdpowiedzUsuńRoksanna, fakt, często za brak umiejętności godzenia pracy z życiem prywatnym można winić złe wzorce z dzieciństwa, ale niektórzy pracoholicy mało, że nieszczególnie swoją pracę lubią, to jeszcze poświęcają się jej i to tylko dlatego, że przed oczami mają wizję bogactwa.
OdpowiedzUsuńBella, z jednej strony można tym ludziom pozazdrościć takiego "beztroskiego" życia, ale z drugiej - naprawdę nie miałabyś ambicji robić coś więcej niż lepić garnki i łowić ryby? :)
OdpowiedzUsuńpodpisuję się rękami i nogami pod Twoją notką :) ludzie chyba tak czasami mają,że ciągle chcą więcej i więcej. w dzisiejszych czasach ludzi mierzy się zawartością pieniędzy, zapominając, że szczęśliwszy jest ten kto ma kochającą rodzinę :(
OdpowiedzUsuńMuffinko, niestety chyba priorytety życiowe zaczynają się zmieniać... na gorsze...
OdpowiedzUsuńJa bardzo się z Tobą zgadzam, bo sama nie rozumiem jak można tak gonić za pieniędzmi, skoro nie ukrywajmy się one szczęścia nie dają i nigdy nie będą dawały takiego szczęścia jak miłość, przyjaźń i wszystko co w życiu każdego człowieka " no prawie " jest najważnijesze !
OdpowiedzUsuńNatala, dla normalnego człowieka to jest oczywista oczywistość, ale niektórzy za szczęście uważają posiadanie pieniędzy i z takimi ludźmi do ładu nie dojdziesz...
OdpowiedzUsuńJa w rodzinie mam do czynienia z parą pracoholików. Nie widzą granicy, mówią tylko o pieniądzach... Więcej, więcej i więcej... Czasami rzygać się chce.* Ja np. jak nie mam ani grosza przy duszy jestem tak w środku niespokojna, że aż nie potrafię tego zdefiniować... Niestety pieniądze są ważne, ale trzeba wiedzieć, kiedy nie popaść w paranoje. Pozdrawiam! :* Nabi
OdpowiedzUsuń*- przepraszam za wyrażenie.
Też tak przez kilka lat ganiałem, ale tak mnie to sponiewierało że odpuściłem sobie i wróciłem do normalnego życia. Teraz nie mam widoków na "zamożność" ale jakże dobrze mi z tym ;o))
OdpowiedzUsuńNie masz kasy, nie masz nic. Niestety tak to teraz wygląda.... I to jest wkurzające!
OdpowiedzUsuńaivio-Magda
Alez powazne problemy poruszasz..... nawróć sie prosze na humor jakiś:))) . A tak na poważnie to masz rację..... brak czasu z powodu dłuższych pobytów w pracy odbija się na życiu osobistym, na rodzinie.... ech...
OdpowiedzUsuńBuziaki Kochanie:))
Niepoprawna
Pogoń za pieniądzem jest przyczyna rozpadu małżeństw,związków,jest przez nie wiele kłopotów...żądza pieniądza,to chęć innego życia,nie zawsze lepszego...pozdrawiam cieplutko...Adampoeta...
OdpowiedzUsuńPieniądze są niezbędne do życia i ludzie dlatego tak się za nimi uganiają bo chcą zawsze coś mieć w zapasie. W dzisiejszych czasach z dnia na dzień można stracić pracę więc lepiej odkładać na czarną godzinę póki można. Prawdziwi przyjaciele i rodzina nigdy się nie odwrócą od ludzi którzy nie mają dla nich czasem ze względu na pracę bo zdają sobie sprawę ze robi się to też dla poprawienia ich standardu życiowego.
OdpowiedzUsuńWybaczcie, że odpiszę trochę nie na temat, ale muszę o tym napisać, bo pomyślicie, że nie mam dla Was czasu!
OdpowiedzUsuńOtóż chciałabym poinformować wszystkich blogowiczów z Onetu, że nie mogę dostać się na Wasze blogi! Cały czas wyświetla mi się komunikat, że blogi nie istnieją...
Uwierzcie mi, że próbuję już od jakiegoś czasu się do Was dostać, ale niestety bez skutku... Nie wiem co się dzieje... Liczę, że się to wkrótce poprawi...
Tak więc z góry Was przepraszam za moją nieobecność u Was.
Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś, Przez kasę mam w pewnym sensie rozbitą rodzinę. jest to dla mnie jednak bardzo trudny temat, więc nie będę się wywnętrzać.
OdpowiedzUsuńTrzeba zarabiać by żyć, nigdy odwrotnie.
Onet niestety od jakiegoś czasu świruje ;/
Pieniądze są po to, żeby lepiej żyć, a nie życie jest po to, żeby mieć więcej pieniędzy ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
P.S.: Ładny nowy wygląd bloga :)
Bez pieniędzy bardzo źle,ale z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że z pieniędzmy (dużymi) to czasami jeszcze gorzej ... tak jakby Los chciał zrekompensować sobie to,że komuś Fortuna łaskawa ... jednym słowem - duże pieniądze to i duże kłopoty, niewdzięczne dzieci i smutna starość ...
OdpowiedzUsuńUwielbiam Phila...
OdpowiedzUsuńWyszedł Ci bardzo piękny felieton :)
OdpowiedzUsuńPiszę Tobie tylko to, że postanowiłam zmienić podpis pod komentarzami na Pani N. , ale to nadal ja Natala.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Cały świat kręci się w okół pieniędzy.
OdpowiedzUsuńNajczęściej tak jest że tym co mają dużo jest ciągle za mało. Kto ma dużo musi mieć więcej. Tylko jakim kosztem? Rodziny, szczęścia...
ci ktorzy zarobia juz na wszystko chca od zycia jeszcze wiecej,umiar nigdy sie nie skonczy..
OdpowiedzUsuńmasz racje zycie bez kasy to nie byloby zycie..chociaz ja wole klepac z mezem bide,zebysmy jedli chlep z keczupem ale razem.CO mi po zyciu z bogatym gosciem jakby mnie zdradzal na kazdym kroku...
pozdrawiam
www.anairda.blog.onet.pl
No tak, ale to przykre jak pieniądze zmieniają najbliższe nam osoby :(
OdpowiedzUsuńMasz rację Evi. Ludzie napędzani tym czym w koło nas karmią zapominają o tym co najważniejsze. Szkoda. Ja tez przez pewien krótki czas spędzałam więcej czasu w pracy niż w domu ale nie ze względu na większą kasę, ale po to by uporządkować wszystko by móc normalnie teraz pracować. To prawda, że miałam miej czasu dla córki ale nigdy nie zapominałam chociaż o krótkiej chwili rozmowy. Dla mnie najważniejsza jest rodzina i nie raz może było ciężej finansowo ale zawsze mieliśmy siebie.
OdpowiedzUsuńKasa jest potrzebna, by przeżyć, ale nie powinna być sensem życia.
pozdrawiam
aisza
Miałabym i mam ambicje, ale pamiętaj też, że stosujesz trochę relatywizm. Dla nich nasze szybkie życie może wydawać sie głupim, a dla nas ich spokojne. Poza tym jak się rozejrzymy to wielu ludzi w naszym świecie nawet tych ryb nie łowi, ani nie plecie koszyków, bo wolą w barach siedzieć i niestety marnować się przy np. alkoholu...;(
OdpowiedzUsuń