wtorek, 18 października 2016

Baby... ;)

Dziewczyny mnie zadziwiają. Zapraszam dziewczynę na spotkanie u kosmetyczki, z opcją darmowych zabiegów, kuracji, kolageny, regeneracja, przeciwzmarszczkowe i odmładzające cuda, to w odpowiedzi (o ile w ogóle ją dostaję) prawie się we mnie rzuca czosnkiem. Wy też tak macie, że jak Wam ktoś daje, to zamiast brać, to uciekacie? ;) bo może to ja jestem dziwna, że daję ;)

sobota, 27 sierpnia 2016

:)

Zdaję sobie sprawę, że przez moje notoryczne nieobecności już pewnie niewiele osób tutaj zastanę, bo i ja Was zaniedbałam, ale mam nadzieję, że jednak jeszcze ktoś czasem do mnie zagląda.

Wakacje przeszły pełną parą, na nudę narzekać nie mogłam, co właśnie skutkowało tym, że bywały całe długie tygodnie, kiedy nawet na chwilę nie włączałam komputera. Raz lepiej, raz gorzej, ale cały czas do przodu :)

Udało się również wyskoczyć na pierwszy od kilku lat urlop nad morzem :) szkoda tylko, że przez kilka innych zrządzeń losowych wyjazd wyszedł nam niemal spontanicznie, więc nie mogliśmy pozwolić sobie na labę dłuższą niż tydzień i pozostał pewien niedosyt w związku z tym (z resztą dla mnie siedzenia nad morzem nigdy dość :)), ale i tak się cieszę, że w ogóle nam się udało gdziekolwiek pojechać :)


W pracy niestety dzieje się coraz gorzej, więc zaczynam powoli szukać alternatyw dla siebie. Coraz więcej zaczyna mi przychodzić pomysłów na własny biznes, niestety do 90% z nich potrzebne są pieniądze, którymi na ten moment nie dysponuję, a nie zamierzam brać aż takich kredytów, nie mając tak naprawdę gwarancji, że te moje pomysły wypalą. Póki co, dla małego bo małego, ale zawsze dodatkowego dochodu, podjęłam się sprzedaży kosmetyków - firma nie jest jeszcze znana, więc nie spodziewam się wybuchów w najbliższym czasie, ale z racji, że prezentuje naprawdę wartościowe rzeczy i jestem pewna, że za jakiś czas będzie równie rozpoznawalna, co Avon czy Oriflame, więc wiążę z tym pewne nadzieje :)

Zostając w temacie własnej działalności, czy zagląda tu ktokolwiek, kto może coś podpowiedzieć w kwestii prowadzenia swojej działalności równolegle do pracy na etacie? :) Przydadzą mi się chyba wszystkie pomysły i porady... Chcę zacząć działać, żeby kiedyś nie zostać na lodzie ;)


czwartek, 19 maja 2016

Urodzinowe refleksje :)

Nie bywam tu zbyt często. Bywam za to cały czas w swoim życiu na całego :) tego mi przez kilka ostatnich lat brakowało najbardziej - życie się toczyło, czas uciekał, tylko mnie w moim własnym życiu nie było. Nie miałam czasu, żeby żyć, egzystowałam w jakimś zawieszeniu. Miałam czas tylko na swoje obowiązki, a nie na życie. Teraz mam czas :) i korzystam ile wlezie :)

Naszły mnie refleksje życiowe, jak to co roku w maju. Urodziny - to taki swego rodzaju punkt kontrolny, gdzie zawsze się zatrzymuję i zastanawiam się, co mi się udało przez ostatni rok, co nie, upływa kolejny rok i co w tym czasie zrobiłam ze sobą, ze swoim życiem, czy wykorzystałam te 365 dni?

W tym roku, chyba pierwszy raz kiedykolwiek, mój bilans jest całkowicie dodatni. Udało mi się osiągnąć to, czego chciałam najbardziej - zmienić swoje nastawienie do siebie samej i do wszystkiego innego. Nic nie przyszło łatwo, właściwie z tych 365 dni, tylko ostatnie miesiące mogę zaliczyć do najbardziej udanych, bo przez resztę czasu stoczyłam wiele walk. Dużo się zmieniało, mocno się zmieniało, wiele rzeczy nie raz i nie dwa mnie zabolało chyba do granic moich możliwości, wiele razy musiałam podnosić się po kolejnych upadkach, ani przez chwilę nie było łatwo. Ale im bardziej obrywałam, tym bardziej kształtowało się we mnie poczucie własnej wartości, docierało do mnie, że w moim życiu najważniejsza jestem ja i dopiero wtedy wszystko inne będzie na właściwym miejscu. Poukładałam wszystkie kawałki, w jakich znalazło się moje życie od nowa w nową całość i dzięki temu właśnie teraz stoję tu gdzie chciałam stać. Jest mi dobrze z samą sobą, lubię siebie, wiem ile jestem warta i wiem, że jeśli ktoś chce być w moim życiu, też to musi wiedzieć i to szanować.

Teraz, dzisiaj, jestem z siebie dumna. Choć nie osiągnęłam wszystkiego, co chciałam osiągnąć na tym etapie mojego życia, to jestem dumna. Bo wszystko, co osiągnęłam, to jest moja zasługa. Sama na to zapracowałam. Nie mam na myśli tylko rzeczy materialnych, ale też moje osiągnięcia i zmiany wewnętrzne. Czuję się spełniona, ale nie chcę się zatrzymywać. Wymagać więcej mogę wyłącznie od siebie - i zamierzam, ale nie będę stawiać przed sobą nierealnych celów, tak jak było do niedawna. Poprzeczka wysoko, ale wciąż w moim zasięgu :)

Oprócz tego wszystkiego, udało mi się również zmobilizować do aktywności fizycznej. Zawsze chciałam być fit, ale nigdy nie wierzyłam w to, że kiedykolwiek tak będzie, bo znałam swoje lenistwo, słomiany zapał i miłość do czekolady, co jak powszechnie wiadomo, skutkuje grubą dupą. Do grubasa co prawda i tak było mi daleko, ale dojrzałam wewnętrznie do tego, że czas o siebie zadbać, lepiej jeść, poruszać się trochę. Martwił mnie tylko mój słomiany zapał - tydzień zdrowego stylu życia i na tym koniec, tyle mi się udało do tej pory wytrwać. Tym razem się zawzięłam, że nie odpuszczę. Kupiłam Sukces Chodakowskiej, wyrzuciłam zupki z papierka i inne świństwa, przestałam kupować czekoladę, bo choć nadal ją kocham i nie umiem się jej oprzeć, to jednak łatwiej stawiać opór czekoladzie w markecie na zakupach, niż w szafce w domu :) sama nie wiem, czy efekty tych moich zmagań w ogóle są widocznie fizycznie, ale na pewno są widoczne w moim sposobie bycia :) i co najważniejsze, trwam w tym nadal już 3 miesiące, choć czasem nawalam, kiedy M, wraca do domu z pizzą :))

Dużo w tym wszystkim właśnie pomogła mi wyżej wspomniana Chodakowska - niby nic, ale jednak gdzieś w głowie zostawały mi jej słowa typu "dostaniesz dokładnie tyle, na ile sobie zapracujesz", "wszystkich nie zadowolisz, to ty masz być zadowolona", "pamiętaj, cokolwiek robisz, robisz to dla siebie", aż w końcu sama zaczęłam tak myśleć. Na dodatek, Chodakowska odwiedzi moje miasto w ten weekend, co właściwie nakłada się z moimi urodzinami, dlatego w pewnej części zawdzięczając jej swoje zmiany, wybieram się na urodzinowy trening z samą Ewką we własnej osobie :D

niedziela, 20 marca 2016

Kocham wiosnę :)




Kiedy po krótkich, zimnych, zimowych dniach wszystko się budzi do życia...







źródło: http://aurelique.tumblr.com/page/800


Kiedy już śmielsze promienie słońca przyjemnie padają na twarz... 











Kiedy przyroda rozkwita i w powietrzu unosi się cudowna, trochę już zapomniana woń kwiatów...






Kiedy nawet w centrum miasta słychać śpiew ptaków...





...zamknij na chwilę oczy, zatrzymaj się na moment... 
:)



wtorek, 23 lutego 2016

Cześć, pamiętasz mnie? :)

Nie bijcie, trochę ten blogowy świat zaniedbałam :)

Inna rzecz, że od czasu ostatniego wpisu po prostu wszechpotężne burze z piorunami z hukiem przetaczały się przez moje życie, rozwalając co popadnie i chyba ani nie dałabym rady, ani nie chciałam tego spisywać :) Wchodzić tutaj za bardzo też mi było nie po drodze, i macie prawo się na mnie za to obrazić, ale spadło na mnie tak dużo, że miałam naprawdę sporo do ogarnięcia we własnym życiu, dlatego nie byłam w stanie nawet sprawdzać co u Was. Nie żebym nie była ciekawa, ale po prostu skupiłam się chwilowo na sobie, żeby uporządkować bałagan wokół siebie. Nawet pewnie nic mądrego bym nie była w stanie Wam napisać... Nie obiecuję, że od teraz będę tu bywać regularnie i na bieżąco sprawdzać co u Was, bo mimo naprawdę ogromnej sympatii do każdej z Was i jednak ciekawości (bo spodziewam się, ze i u Was mogło się sporo pozmieniać przez tyle czasu ;)), po prostu muszę złapać oddech po tym wszystkim - obiecać za to mogę, że przynajmniej się postaram nie znikać znów bez słowa :)

Niemniej efekty tych burzliwych zmian są dosłownie jak powietrze po burzy, w końcu mogę odetchnąć pełną piersią i wykrzyczeć wszystkim, że jestem szczęśliwa :) jeszcze nie wszystko jest tak jak chciałabym, żeby było, ale cieszę się z tego, co jest :) tym razem mówię poważnie, naprawdę się cieszę z tego co mam :D

To jest prawda, że pozytywne myślenie przyciąga pozytywne zdarzenia :) I choć łatwo nie było dobrnąć do tego stanu, to na pewno było warto. Pod wieloma względami. Nie tylko zmieniłam swoje podejście do życia, i jest mi z tym naprawdę fajnie, ale też wiele innych rzeczy 'się uporządkowało' :) Jak tak człowiek wpada w rutynę, żyjąc z dnia na dzień, to nawet nie zauważa, że coś zaczyna być nie tak... Dopiero bardzo zimny prysznic, drastyczne zmiany lub inny punkt zwrotny otwierają oczy i dają człowiekowi szansę na wyrwanie się i zmiany. Łatwo nie było, ale skoro pojawia się szansa, to czemu by nie spróbować? U mnie mimo właściwie już psychicznego dna (sama się sobie dziwię z perspektywy czasu, ile jeden nieduży człowiek może udźwignąć na raz, upaść pod tym ciężarem, a potem jednak wstać i iść dalej), wszystko suma summarum wyszło na dobre :)

Znów jestem sobą, a może nawet jeszcze lepszą wersją samej siebie :)