sobota, 12 marca 2011

Refleksje z ubiegłego tygodnia.

Z minionego tygodnia uderza mnie jedynie to co się wyprawia w świecie. Jak nie rosnące ceny (o zgrozo, niedługo cukier w domu to będzie rarytas, a jak ktoś będzie jeździł samochodem, to będzie znaczyło, że jest bogaty, bo go na to stać...), to kataklizmy, ludzka krzywda, ból, strach o własne życie i dobytek, oraz cierpienie. Chciałabym w serwisach informacyjnych czytać lub oglądać więcej dobrych wiadomości, najlepiej, żeby były same dobre newsy.
Czy na świecie musi się dziać tylko źle?...

sobota, 5 marca 2011

Niespodzianki losu :-)

W piątek pewne zrządzenia losu spowodowały, że obejrzałam parę materiałów wideo z czasów mojej bardzo wczesnej młodości. Pewien fragment ukazywał jakieś występy taneczne mojej siostry w jakimś przedszkolu na festynie czy czymś w ten deseń - ja też tam byłam, więc rzuciłam okiem... I nie wierzyłam w to co ujrzałam!...

O tym, że znam mojego Mężczyznę z zamierzchłych czasów dzieciństwa wiedziałam. Któregoś razu, podczas naszych rozmów odnośnie dzieciństwa zgadaliśmy się, że chyba musieliśmy chodzić na te same zajęcia taneczne, ale to nie było nic pewnego. W końcu ani ja, ani M. tak odległych czasów nie pamiętaliśmy, bo gdzie ośmioletnie dzieci będą pamiętały z kim były w grupie, zwłaszcza, że grupa szybko się rozpadła.
I na tym właśnie nagraniu wideo zobaczyłam moją siostrę tańczącą w parze... z M.!!!! A ja się przyglądałam, jak moja sis wyczynia tańce i hulanki z małym przystojniakiem :) W dodatku moja teściowa stała za mną i też oglądała wygibasy M i mojej siostry :P

Dziwne są zrządzenia losu, nigdy nie wiemy z kim nam przyjdzie się spotkać w przyszłości i jakie relacje nas będą z danymi osobami łączyły... Kto wie ile razy się jeszcze spotkaliśmy, pewnie już do tego nie dojdziemy, bo słaba, młoda pamięć takich szczegółów nie rejestrowała...

Dokładnie też już nie pamiętam z jakich pobudek ja się na tych zajęciach tanecznych znajdowałam, bo oficjalnie do grupy wpisana nigdy nie byłam, przychodziłam tak sobie, popatrzeć, a czasami, gdy było więcej chłopców niż dziewczynek, to tańczyłam z nimi. Kto wie ile razy już ze sobą zatańczyliśmy :) W każdym razie jak zobaczyłam młodego M., to skojarzyłam, że był taki chłopiec w grupie, bo był naprawdę przystojny ;) I cholera wie, czy nie przyłaziłam tam właśnie z jego powodu :)) To możliwe, nawet bardzo, ale ręki sobie uciąć nie dam, gdyż po prostu nie pamiętam...

Teraz mi tak trochę dziwnie, kiedy wiem, że już kiedyś się spotkaliśmy, mieliśmy ze sobą styczność, znaliśmy się... Gdybym wtedy wiedziała, że to będzie mój Mężczyzna i miałabym ten sam charakter co teraz, to wierzcie mi - wlazłabym między te pary, wywaliła siostrę i zabrała Miśka dla siebie :)
To naprawdę niezwykłe, że moje pamiątki rodzinne są jednocześnie jego pamiątkami, los skrzyżował nasze drogi i jest teraz co wspominać patrząc na nas nie znających się zbyt dobrze, nieświadomych przyszłości - niewinnych dzieciaków :-)