Kolejny tydzień szkoły dobiegł końca. Krótki, bo krótki, ale radość z jego końca zawsze taka sama :) Dzięki siłom wyższym, dzień edukacji wypada w czwartek - najgorszy dzień, jaki zaistniał w moim planie... Nietrudno się domyślić, że plan mimo wszelkim nadziejom został zmieniony i oczywiście zmiany uczyniły go niekorzystnym. Mało, że właśnie w czwartek siedzę na uczelni do godziny 18, to jeszcze dwa ostatnie wykłady to historia Wielkiej Brytanii i literatura.
Tyle, o ile historię da się przeżyć, ponieważ cała uczelnia uwielbia wykładowcę - takiego postrzelonego człowieka nigdy jeszcze nie spotkałam i powiem szczerze, że mimo całkowitego braku zaangażowania w wykłady, kocham wszystkie zajęcia, które on prowadzi :D mając na uwadze, że ów wykładowca to Amerykanin z krwi i kości, odzyskuję wiarę w to, że jednak język angielski jest fajny :P i wracając do tematu, na literaturze oczy mi się kleją i staję się "not avaliable" w rzeczywistości ;-) Zatem aby nie spać na tym jakże interesującym i pasjonującym wykładzie, ustanawiam czwartek dniem picia kawy :-)))
Przeogromnie się cieszę, że nie muszę przez kilka dni wstawać wcześniej niż słoneczko, bo to aż boli, jak trzeba wyjść z nagrzanego łóżka na ten ziąb... Tym bardziej się nie chce wychodzić z domu, jak za oknem wita nas mgła gęsta jak mleko. Nie widać nic. Boję się takich warunków drogowych - jak nie muszę, to nie podróżuję, a tu niestety odgórny przymus, że trzeba się przemieścić i to w dodatku na drugi koniec miasta... Gdzie to moje upragnione 11 stopni?! Czy ktoś wie pod jakim adresem można składać reklamacje na pogodę? :-)
Bardzo przyjemnie ostatnio spędzam wolny czas - oglądam filmy :)) Niezbyt wyrafinowany sposób na rozrywkę, ale nie mam ochoty na coś bardziej wyzywającego, typu książka. Udało mi się obejrzeć ostatnio bardzo intrygujący i ciekawy film "Dom nad jeziorem". Jeśli ktoś lubi romantyczne historie miłosne to polecam :-)
Książki, jak już wspomniałam, omijam szerokim łukiem - jeszcze do niedawna czaiłam się nad jakąś powieścią Agathy Christie, ale ostatecznie zaniechałam tego pomysłu, gdyż wystarczającą ilość materiałów do czytania zapewnia mi moja uczelnia :)
I tak z całkowicie innej beczki - ma ktoś jakieś pomysły na ciekawe potrawy na obiad? :) Mój zmęczony umysł ma problemy z wymyśleniem czegokolwiek, a mój prywatny Mężczyzna zażyczył sobie, abym mu coś dobrego upichciła :-) Liczę, że znajdą się tu jacyś kucharze, którzy znają jakieś tajemne przepisy i się nimi ze mną podzielą :-) Może mi się uda z jakiegoś przepisu wytworzyć jadalną potrawę, bo doświadczenia w kuchni mam tyle, ile może mieć dwudziestoletnia dziewczyna, na której nie ciąży obowiązek gotowania, czyli same podstawowe podstawy :) Tak więc mile widziane jakieś propozycje, żeby między innymi podnieść moje umiejętności (lub całkowicie je pogrążyć, ale mam nadzieję, że to się nie stanie :))
Dzisiaj rano była taka chłodnica, że muszę zaopatrzyć się w rękawiczki, czapkę i cieplejszy szalik bo to nienormalne, żeby o tej porze roku było tak zimnoooo :( A co będzie potem? ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Dom nad jeziorem! Cudna romantyczna i rozczulająca historia z dwojgiem pięknych aktorów w rolach głównych :))
OdpowiedzUsuńpozdrowienia!
Alicja, ostatnio myślałam, że mi ręce odpadną, jak bez rękawiczek musiałam skrobać samochód ze szronu ;) aż się boję myśleć, co będzie dalej z tą pogodą...
OdpowiedzUsuńIw, też mi się film bardzo podobał ;) dawno z takim zainteresowaniem niczego nie oglądałam :))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
I ja też jestem z Ciebie dumna, że tak nie zniknęłaś całkiem, mimo rozpoczętego roku akademickiego :) Tak trzymaj :))
OdpowiedzUsuńA ja niestety muszę wstawać przed słońcem i teraz to już nawet z domu wychodzę jak jeszcze ciemno jest :( I masz rację - ta okropna mgła! Ale najgorsze i tak jest drapanie szyb! No to sobie ponarzekałam... :)
Dom nad jeziorem - świetny! I już nie o romans nawet chodzi, ale lubię takie historie z czasem w roli głównej, ze zbiegami okoliczności itd
A co do gotowania - też ekspertem nie jestem.. Ale może jakaś zapiekanka? Makaronowa, albo ziemniaczana?
"Dom nad jeziorem" od kilku lat lezy u mnie na DVD i czeka az znajde dla niego chwile :) I chyba w koncu sie skusze, bo ile mozna :)
OdpowiedzUsuńA co do obiadu - ja ostatnio lubie cos takiego:
piers z kurczaka pokroj w kostke, posyp wszystko lekko sola i pieprzem i podsmaz na patelni, az sie ladnie zrumieni. W tym czasie ugotuj jakis ladny makaron, zeby fajnie prezentowal sie na talerzu :), pokroj z 2 pomidory i jedna czerwona papryke w kostke i przed samym koncem gotowania makaronu dorzuc na patelnie, na ktorej jest piers z kurczaka. Doslownie na 5 minut. Pozniej wszystko ladnie wymieszaj z makaronem i gotowe :) Bardzo mi to smakuje. Mozna jeszcze do smaku posypac po wierzchu parmezanem :) Szybkie, latwe i calkiem smaczne :)
Zajęcia z Amerykaninem są inne, dla mnie lepsze, zapewne są bardziej zakręcone, wesołe i tak nie luzie...to inna mentalność, taka bardziej otwarta...
OdpowiedzUsuńA na obiad to zrób kotlety i ziemniaki, do tego surówkę hahahaha i już.
Margolko, naprawdę Ci współczuję tak wczesnego wstawania... Ja co prawda w środku nocy z domu nie wychodzę, ale też mi ciężko ;)
OdpowiedzUsuńOstatnio myślałam, że sobie ręce odmrożę, jak musiałam skrobać samochód ze szronu... brrr...!
A widzisz, dziękuję za pomysł, bo o zapiekankach nawet nie pomyślałam :))
Kfiatushku, szczerze polecam obejrzenie tego filmu :))
OdpowiedzUsuńDziękuję za przepis, prawdopodobnie się pokuszę o wykonanie, bo wygląda smacznie :))
Bella, zajęcia z Amerykaninem wcale tych polskich zajęć nie przypominają :D
OdpowiedzUsuńA już kocham jak pomimo tego, że on ledwo po polsku mówi, na koniec wykładu powie: "Koniec, spadajcie" :D
No takie obiady typu kotlet, ziemniaki i surówka to mam w miarę opanowane :) myślałam o czymś na wyższym szczeblu trudności :D ale z braku laku może być przecież taki zwyczajny obiad ;P
Dla odmiany u mnie czwartek jest tak luźnym dniem, że chwilami nie wiadomo, co z tym robić :) ale ogólenie jest ok. Co do obiadu, jeśli chesz trochę poeksperymentować to najlepsze są dania z makaronem. Zrobienie sosu, możebyć niesamowitą inwencją twórczą. Wystarczy cebulka, jakieś mięsko (ja kiedy nie mam za wiele w lodówce, to nawet zwykłe parówki się nadają, ale lepsza jest pierś z kurczaka), kukurydza, marchewka (zresztą wszystkie warzywa jakie tylko lubicie) zasmażysz to troszkę na patelni a potem wystarczy dodać śmietanę, koncentrat pomidorowy i doprawić według gustu (sprawdza się do sosów przyprawa curry:D) i polewasz tym makaron. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Biedrona, będę musiała wypróbować makaronowe kombinacje :)
OdpowiedzUsuńNadal nie mogę dodać żadnego komentarza u Ciebie na blogu :( a próbowałam już chyba z milion razy... chyba mnie tam nie lubią...
Ja umiem zrobić spaghetti z sosem bolognese !!!!
OdpowiedzUsuńI ugotować jajko na miękko !!! ;o))
Kucharz ze mnie żaden,choć od 10 lat gotuję sobie sam,jeśli bym coś ugotował zapewne by Ci smakowało...mi smakuje i od 10 lat prawie to samo gotuje,a więc rosół i mielone przeplatane ze schabowymi...Adampoeta...
OdpowiedzUsuńZ wymyślaniem codziennych obiadów mam już nie lada kłopot...szczęśliwa byłabym gdyby już nie musiała gotować ;) a pogoda ma być coraz gorsza...no i jak tu dołka nie załapać ?
OdpowiedzUsuńOj Kochana ja to tylko frytki potrafię usmażyć:D No może jeszcze coś dałoby się ugotować ale ręki nie dam sobie obciąć:D hehe.
OdpowiedzUsuńNo tak... mgła... widziałam ją praktycznie codziennie przez ten tydzień:/
Kup "pomysł na". Super potrawy z tego wychodzą. A ten film mi przypadł do gustu, szczególnie dzięki aktorowi. ;)
OdpowiedzUsuńaivio
Kurcze, a taką miałam nadzieję że zostawią ci ten plan zajęć w spokoju.
OdpowiedzUsuńSkoro mamy dzisiaj czwartek (tak mi się chyba wydaje bo po nockach w pracy nigdy nie wiem jaki dzień mamy) To pijemy kawę :)
A co do gotowania to raczej marna ze mnie kucharka. A jak już coś robię to raczej tradycyjne, zwyczajne, proste rzeczy.
A to kawa jakkolwiek pomaga na niespanie na zajęciach? :P
OdpowiedzUsuńJa na pierwszym roku miałam niesamowicie ciekawe zajęcia z historii sztuki, z genialnym wykładowcą - po prostu je uwielbiałam, bo facet świetnie opowiadał i zupełnie trafił w mój gust z tematyką zajęć ;) Ale co z tego jak wykład był o 8 rano, ja na uczelnię rano jechałam przeszło godzinę (korki), więc wstawałam bladym świtem, a facet pokazywał ogrom (niesamowitych notabene) zdjęć, w formie slajdów, w trakcie każdego wykładu, więc światła na sali były zgaszone :P Zawsze zasypiałam na wykładzie kilka razy - na szczęście miałam kolegę, który mieszkał na przeciwko wydziału (dzięki czemu wstawał 5 min przed zajęciami i się wysypiał :P ), w dodatku był rannym ptaszkiem, więc nie miał tego problemu co ja - no to siadałam zawsze z nim i mnie budził jak zauważał, że przysnęłam - dzięki temu mogłam się mimo wszystko cieszyć jednym z ulubionych wykładów ;)
Za to na jednym wykładzie (mimo, że przedmiot ciekawy, ale wykładowca koszmarny - nudny, za cichy i zupełnie nie potrafił przekazywać wiedzy) spałam bez skrępowania a potem tylko kserowałam od koleżanki notatki, żeby być na bieżąco na ćwiczeniach (na szczęście były z kim innym) ;)
"Dom nad jeziorem" to jeden z moich ulubonych filmów ;)
OdpowiedzUsuńA w kwestii gotowania:
* http://o-pysznym-jedzeniu.bloog.pl/id,3578359,title,Cukinia-faszerowana,index.html?ticaid=6b0fc (tylko ja daje mniej mięsa i mieszam je z ryżem - jak farsz do gołąbków)
* http://oliveandflour.blogspot.com/2009/02/roladki-szpinakowe-z-kurczaka.html
* http://twojemoje.blogspot.com/2009/05/kurczak-po-wegiersku-jednogarnkowo.html
* http://o-pysznym-jedzeniu.bloog.pl/id,4908099,title,Leczo-z-cukinia,index.html
* http://redandpale.blox.pl/2009/05/Risotto-z-kurczakiem.html
* http://kuchnia.o2.pl/przepisy/obiekt_int.php?id_p=567 (przy czym ja do tuńczyka na patelnię daję 1 łyżkę śmietany 18% i 1 łyżkę koncentratu pomidorowego + dodaje czarne oliwki lub kapary ;) )
* http://kuchnia.o2.pl/przepisy/obiekt_int.php?id_p=8600
Mam nadzieję, że coś Ci się spodoba :)
Pogoda faktycznie jest przerażająca... :/ Co do zdolności kulinarnych to jakieś tam posiadam... Dzisiaj nawet gołąbki zrobiłam :) i jak już tatuś powiedział ze dobre to wielki sukces jest xD
OdpowiedzUsuńMnie też zmieniają plan jak oszalali... idzie zwariować. Zazdroszczę fajnego wykładowcy, bo na mym kierunku takowych brak. na socjologii byli do rzeczy, a psychologi... psychiczni (?) :P
OdpowiedzUsuńŻartuję sobie, ale fakt faktem, że na poprzednim kierunku atmosfera była dużo lepsza.
Na szczęście jutro piątek czyli weekendu początek :-)
No nie jest zbyt przyjemne wstawanie i wychodzenie z domu kiedy jest tak jasno, ale w zasadzie i tak to lubię - mam wtedy bardzo długi dzień :)
OdpowiedzUsuńCzarT, Adampoeta, to z głodu nie pomrzecie :-)
OdpowiedzUsuńRoksanna, ja dopiero zaczynam więc też mam problem pod tytułem "co by tu ugotować" bo moje możliwości są trochę ograniczone jak na razie :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że ten dołek spowodowany pogodą mnie w tym roku ominie...
Storczyku, a potrafisz ugotować wodę na twardo? :D
OdpowiedzUsuńAivio, kilka rzeczy z kolekcji "Pomysł na" już wypróbowałam :) bardzo smaczne :)))
OdpowiedzUsuńDinoora, niestety, życie studenta nie może być zbyt piękne...
OdpowiedzUsuńJa najchętniej bym żyła na samych kanapkach, a od czasu do czasu na jajecznicy, ale wiesz, facet marudzi, więc muszę podnieść kwalifikacje w kuchni :))
Żono Programisty, mnie by wykładowcy żywcem rozszarpali, jakby zobaczyli, że śpię ;) Parę razy byłam bardzo blisko zaśnięcia, ale na szczęście zawsze znajdzie się ktoś, kto wytworzy tyle hałasu, by wszystkich śpiochów wybudzić, to też żadnego rabanu nie było ;-)
OdpowiedzUsuńCzasami się zdarza, że i kawa nie pomoże, ale zazwyczaj taka dobra kawa mnie trzyma przy życiu :)) Nie zmienia to faktu, że się okropnie nudzę, ale przynajmniej nie zasypiam :D
Dziękuję za strony z przepisami :) Bardzo wiele kuszących propozycji, może się na którąś porwę ;)
Crazy Lady, to gratuluję :-)
OdpowiedzUsuńAnonimowa A. uśmiałam się z tych psychicznych wykładowców :D też mam psychologię na uczelni, jest to składowa mojego kierunku studiów, i wykładowca nie wygląda mi na psychicznego xD Może po prostu źle trafiłaś :D
OdpowiedzUsuńMargolko, dłuższy dzień czasami jest potrzebny, bo można więcej rzeczy zdziałać, ale jak się tak trafi, że dzień jest nudny i się dłuży, to wydłużenie go jeszcze o wcześniejsze wstawanie bywa nieprzyjemne w skutkach :) Idzie się zanudzić ;)
OdpowiedzUsuńJa tam z głodu nie pomieram , zdarzyła się nawet mała nadwaga :o))
OdpowiedzUsuńCzarT, wątpię, że od spaghetii i jajka na miękko można przytyć ;) prędzej w tym zasługa żony (lub innej osoby gotującej) i jazdy do pracy samochodem :) (absolutnie nie mam nic przeciwko samochodom - nie wyobrażam sobie jechać na uczelnię rowerem, tym bardziej w takie zimno :P)
OdpowiedzUsuńJa miałam na myśli, że zajęcia z tym amerykańskim wykładowcą mogą być fajniejsze niż z polskim, bo Amerykanie to raczej taki luz prezentują hehehe...
OdpowiedzUsuńJesli lubisz gotować to na pewno znajdziesz masę przepisów w internecie, bo ja to dziś np. robię naleśniki z nutellą i bananami ;))) I gitara hehe
Hmm na szczęście nie:D Ale potrafię ugotować jajko nie na miękko i nie na twardo:D
OdpowiedzUsuńNo to może by tak sobie jakąś książkę kucharską sprawić :) Coś w stylu jak w prostu sposób wyczarować coś smacznego :) Mi by się taka właśnie przydała.
OdpowiedzUsuńA co do filmu "dom, nad jeziorem" widziałam i również bardzo mi się podobał
Bella, różnica mentalności Amerykanów i Polaków jest gigantyczna. Oczywiście wypadamy bez porównania gorzej.
OdpowiedzUsuńNaleśniki z Nutellą - pyszota :D
Storczyku, czyli Ty jak chcesz ugotować jajko na miękko, to gotujesz nie-na-twardo? xD ale to skomplikowane :D
OdpowiedzUsuńDinoora, ten pomysł z książką kucharską staje się coraz bardziej realny jak dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńNom:D Ani nie na twardo ani nie na miękko:D Czyli na półmiękko albo półtwardo:D Jak kto woli hehe:D
OdpowiedzUsuńJak nie będzie padało, nie będzie śniegu, nie będzie zimna a będzie słoneczko to ja będę szczęśliwa ;]
OdpowiedzUsuńPodobno to, czy podoba Ci się wykładowca, zawsze sprzyja nauce :))
OdpowiedzUsuńA Amerykanie są tacy fajnie wyluzowani!
pozdrowienia!
Stroczyku, jestem dla nas pełna podziwu - że też można taką prostą rzecz tak zakręcić, że już w zasadzie nie wiadomo o co chodzi :D
OdpowiedzUsuńAlicja, ja tak samo, ale wiadomo, że marne są te nadzieje, więc rozważmy jakąś wycieczkę :))
OdpowiedzUsuńIw, żebyś wiedziała, że przy tym człowieku nie da się nudzić :) i wyluzowany jest bardzo i to do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie żadnego Polaka w ten sposób prowadzącego zajęcia :))
OdpowiedzUsuńMajorka? Cypr? Kreta? :P
OdpowiedzUsuńAlicja, gdzie tylko chcesz :D Ważne, żeby było ciepło :D
OdpowiedzUsuńFilm cudowny jak dla mnie ;)) Ostatnio w ogóle wychodzę z domu, podchodzę do auta i mnie wmurowało... Na szybie normalnie lód, a po włączeniu silnika temperatura wykazała -3 stopnie! Szok! ;)) Pozdrawiam! Nabi
OdpowiedzUsuńNabi, u mnie jeszcze tak źle nie było, ale to pewnie kwestia czasu...
OdpowiedzUsuńHehehe racja:D My to jesteśmy zdolniachy nie ma co:D
OdpowiedzUsuńStorczyk, się wie! :)
OdpowiedzUsuńOj tak, masz rację, gigantyczna...Oni nawet inaczej wyglądają, a co więcej mają taki śmieszny akcent i nawet różnie się ich wymowy między stanami- tak słyszałam ;))) Naleśniki zjedzone- melduję;)))
OdpowiedzUsuńWitaj Ewelino, Amerykanie, ale w ogóle ludzie z Zachodu są zupełnie inni. Nie wiem, czy to wychowanie, czy inna mentalność, inne warunki życia. My jesteśmy na ogół ponurzy i agresywni.
OdpowiedzUsuńA co do obiadów, gotuje na co dzień, ale doprawdy nie wiem, co dla ciebie jest ciekawym daniem.
Może zapiekany kurczak w sosie pomidorowym? Ale to trochę pracochłonne. Najpierw podsmażasz trochę na patelni ze dwie (ich liczba taka, żeby pokryły dno formy, w której pieczesz) marchewki, potem układasz je na dnie formy, potem podsmażasz cebulę (dwie) i układasz na marchewce, lekko solisz, potem podsmażasz obranego ze skóry, pokrojonego na porcje kurczaka (może być połówka kurczaka, może być również kupiona pierś bez skórki), układasz na warzywach w formie, przyrządzasz sos pomidorowy z koncentratu w słoiku lub puszce, rozcieńczasz z wodą, doprawiasz, jak lubisz (sól, pieprz, zioła prowansalskie lub tylko bazylia itp.). Sos powinien nie być za bardzo wodnisty. Zalewasz sosem warzywa i mięso w formie, musi być tyle, żeby kurczak był pokryty, ale nie kąpał się w nim. Wstawiasz do pieca, zależy od wielkości formy piecze się ok. godziny, trochę krócej, trochę dłużej. Warzywa i mięso powinny być miękkie.
Jeśli ktoś lubi ryby, to można w taki sposób przyrządzić i rybę.
Podawać najlepiej z makaronem, kopytkami lub ryżem.
Jeśli mi podasz, jakiego rodzaju przepisów oczekujesz, to mogę ci coś podrzucić.
Maria Dora