piątek, 8 października 2010

Udało się...

...Jakoś przetrwałam ten pierwszy tydzień. Już nawet zaczęłam się cieszyć, że mam taki przyjemny plan zajęć, że da się przeżyć to wczesne wstawanie na koszt wcześniejszego wyjścia na wolność, a tu oczywiście uczelnia postanawia zmienić plan od poniedziałku... Mam nadzieję, że akurat jakimś cudem plan mojej grupy nie ulegnie zmianie :-)

Bardzo mnie cieszy fakt ładnej pogody, jednak moja radość jest skutecznie ostudzona (dosłownie) - jest tak zimno, że się nawet człowiekowi nie chce na moment wyjść i nacieszyć się słoneczkiem. Taka jesień by mi nawet pasowała, tylko ta temperatura...
Gdzieś ostatnio przeczytałam, że w listopadzie mają się zacząć trzydziestostopniowe mrozy!! Ludzie kochani, mnie się nie chce z domu wyjść jak na dworze jest 5 stopni, a tu straszą takimi mrozami! Nie wiem co to będzie, bo mi przecież samochód nie odpali przy takiej temperaturze, to na uczelni się na bank nie pojawię i co wtedy? ^^
A ja tak lubię spacery, ale dreszcz mnie przechodzi na samą myśl opuszczenia ciepłego pokoju... Z tego powodu niedługo będzie mnie dość dużo, bo siedzę w domu/w szkole/w samochodzie i jem, i jem, i jem ;) Tak, chciałabym troszkę przytyć, ale obawiam się, że bieżący tryb życia spowoduje utycie znaczne a nie tylko takie "troszkę".

Postaram się teraz z okazji weekendu trochę bardziej uczestniczyć w moim blogu, a przy okazji również w Waszych. Przyznam się bez bicia, że zdarza mi się nie komentować, ale za to czytam Was regularnie, więc chyba jestem na bieżąco :-) Chociaż różnie bywa - niby czytam, ale jak mnie coś gryzie lub jestem zmęczona, to trochę informacji mi może umknąć...

44 komentarze:

  1. Ja też jestem przerażona perspektywą zimy :(( Nie znoszę jak jest zimno... Ale niech chociaż słonecznie będzie i nie pada..

    OdpowiedzUsuń
  2. Margolko, ja cierpię katusze, jak widzę śnieg za oknem i wiem, że zaraz będę musiała wsiąść w samochód i ślizgnąć się na uczelnię... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie straszne mi zimno,nie straszne są mi mrozy,byle dało się jechać rowerem,znaczy bez deszczu-wiatru i burz śniegowych...Pamiętaj,że niedługo już Wiosna...Adampoeta...

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja ciesze sie troche na ta zime, bo chce juz na narty :) Kurza sie biedna w garazu i niecierpliwie czekaja, kiedy w koncu je wyjmiemy :) A ja chcialabym schudnac. Mam do zrzucenia 4kg i chetnie ci je oddam w prezencie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie plan wygląda na odwrót. Większość dni mam na późniejsze godziny, ale za to wracam do domu "ciemną nocą".
    Zimy nienawidzę w każdej postaci, a taka ostra wręcz mnie przeraża.
    Piękny szablon :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak, temperatura jest okropna:/ A nawet jeśli słoneczko świeci, to jak wiatr wieje... ehh od razu gęsia skórka na całym ciele się pojawia:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Zima w listopadzie. NIEEEE!!!! Mi też nie chce się nigdzie nosa wychylać, a trzeba ehhh. Cieszę się, że już masz się lepiej ;) U mnie bez zmian ;(
    aivio

    OdpowiedzUsuń
  8. Adamie, obawiam się, że do wiosny jeszcze sporo czasu... I w międzyczasie ta paskudna zima... :((

    OdpowiedzUsuń
  9. Kfiatushku, ja na nartach nie jeżdżę, to i zima nie jest mi do niczego potrzebna :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowa A., jak dla mnie mogłyby być tylko dwie pory roku - wiosna i lato :-D reszcie dziękujemy :-))

    OdpowiedzUsuń
  11. Storczyku, zima ma na mnie bardzo negatywny wpływ, bo odkąd jeżdżę samochodem, to nawet słońce mnie drażni, bo centralnie po oczach świeci :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Aivio, z tą zimą w listopadzie to ja mam nadzieję, że to jakiś żart jest ;-) bo szczerze bym nie chciała niebawem ujrzeć -30 stopni...

    OdpowiedzUsuń
  13. Hehe tak źle i tak niedobrze:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Uff... A my to zazwyczaj staramy się chudnąć :) Choć w obecnej sytuacji, żonka wymówkę ma - ciąąąża. Masakra. Ona jest w ciąży - a waga podskoczyła komu? Mnie. Tak, bo ja jestem świadomym ojcem i przeżywam ciążę towarzyszącą, a co :D Ale faktycznie, trzeba się za siebie wziąć. Zrzucenie 30 kg kwiecień-czerwiec jest ok, ale trzeba się pilnować :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Storczyku, będzie dobrze, jak będzie lato :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Tomusz i Natusza, hahaha, uśmiałam się z tej ciąży towarzyszącej :-)) To chyba pięcioraczki współtowarzyszą Twojej żonie w Twoim brzuchu, że 30 kg masz do zrzucenia :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Te mrozy będą, ale pewnie na Podlasiu, więc lepiej cichaj, kobieto nieludzka;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Eee. Nie taki scenariusz my już przerabiali. Że zimno. Przykra pogoda, ale ta w nas najważniejsza, bo wtedy ani ziąb najgorszy ani plucha nie są groźne.
    Cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wybacz, Niedyskretna, żem ja niegodziwa śmiała marudzić na zimę, która zapewne na Podlasiu będzie o wiele gorsza :D alem ja istota z zimnem nieobyta wśród moich wielkopolskich nizin, więc zrozumże mnie :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Between, z tą pogodą ducha też bywa ciężko, zwłaszcza, że na dworze ciemno, zimno i pada :((

    OdpowiedzUsuń
  21. Wysyłam Ci dużo słońca, ale i aby się cieplej zrobiło;))) Sprawdziłam na moim internetowym termometrze Twoją temperaturę i masz 12 stopni;)...
    Ale widzę też jesienne liście na Twoim blogu, więc oby ciepła jesień trwała i Ci humor poprawiała ;))

    OdpowiedzUsuń
  22. Bella, akurat jesieni nie lubię pod żadną postacią - ani tej pluchy, ani złotej jesieni... Tak czy tak towarzyszy mi to poczucie, że na lato trzeba będzie znowu czekać tyle czasu, a przed nami zima, której z całego serca nie cierpię...

    OdpowiedzUsuń
  23. Rety, jakie narzekadło z Ciebie;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Hmm byłoby dobrze mieszkać w ciepłych krajach:D Chociaż pewnie po jakimś czasie brakowałoby nam zimy:P

    OdpowiedzUsuń
  25. Kochana nie strasz mrozami, bo na samą myśl zimno mi się robi. Udanej niedzieli. zołza63

    OdpowiedzUsuń
  26. oj ja też nie lubię zimna i jestem przerażona informacjami o mroźnej zimie.
    ja tak kocham ciepełko
    pozdrawiam
    aisza

    OdpowiedzUsuń
  27. Niedyskretna, poznaj moje prawdziwe oblicze :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Storczyku, być może za Polską bym zatęskniła, ale na pewno nie za zimą xD ewentualnie przyjechałabym na dwa dni w zimie żeby się nacieszyć śniegiem - pozjeżdżać na sankach, urządzić bitwę na śnieżki - i wracam w ciepełko :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Zołza63, mnie również się takie zimno nie uśmiecha, ale co zrobisz....

    OdpowiedzUsuń
  30. Aisza, to trzeba pomyśleć o przeprowadzce do ciepłych krajów :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja też zimy nie lubię, mimo że urodziłam się zimą ;)) Jesień nie jest taka zła, byle było ok. 15 stopni;))albo więcej!
    P.S. Hehe ja sobie od czasu do czasu lubię pomarudzić na pogodę, a co ;))

    OdpowiedzUsuń
  32. Bella, taka już natura Polaka, że narzekać i marudzić musi, dzięki temu między innymi żyje :-)) Ja się urodziłam późną wiosną, nawet prawie (mała różnica, ale się pocieszam) latem :)) więc chyba normalne, że lubię ciepełko i słoneczko :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Piękny szablon! ;-) Zima już mnie przeraża... Pozdrawiam! Nabi

    OdpowiedzUsuń
  34. Nabi, to jesteś chętna do wyjazdu do ciepłych krajów? :D Bo tu się całkiem pokaźna grupa ochotników zbiera ;))

    OdpowiedzUsuń
  35. No to trzymam kciuki żeby planu twojej grupy nie zmienili.
    Co do mrozów to mam nadzieję że na tych pogróżkach się skończy bo nie wyobrażam sobie takiego mrozu i to jeszcze w listopadzie.

    OdpowiedzUsuń
  36. ;-)) No, a co ja mam powiedzieć? Urodziam się zimą i zimy nie znoszę, a do ciepełka jak najbardziej lgnę hihihi
    Zawsze sądziłam, że urodziłam się w zimę stulecia, a tu niespodzianka, bo rok przed nią hehehe
    Ależ to wtedy musiała być pogoda, -30 w dzień i ludzie to chyba nartami jeździli....To ja dziękuję za taką zimę.

    ;)))

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak samochodzik nie odpali to zawsze można autobusikiem pojechać :D

    OdpowiedzUsuń
  38. U mnie bywa, że czytam, a nie mam siły skomentować :) Jesień piękna i kolorowa, ale temperatury takie rzeczywiście są przerażające!
    pozdrowienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Dinoora, niestety, pomimo wszelkich naszych wysiłków i nadziei plan został zmieniony, i nie trudno się domyśleć, że na gorszy :(

    OdpowiedzUsuń
  40. Bella, przynajmniej jak byłaś takim maleństwem to miałaś w nosie mrozy :D teraz już się nie da tego tak po prostu przeskoczyć, bo jako dorosły człowiek ma się obowiązki, które wymagają ruszenia się z domu...

    OdpowiedzUsuń
  41. Alicja, do mnie do szkoły nie dojeżdża żaden autobus i w tym tkwi szkopuł. Gdyby jakiś zbłąkany jeździł, to zamiast samochodem podróżowałabym busem, bo jazda po moim mieście własnym autem do przyjemnych nie należy ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Iw, mam podobnie, że nie zawsze starcza energii na napisanie sensownego komentarza, a w skrajnych przypadkach zdarza mi się nie czytać ze zrozumieniem, więc po prostu czytam "po łebkach"... Za dużo nauki, zdecydowanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie podoba mnie się twoje oblicze narzekadła;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Niedyskretna, ja też człowiek, czasem pomarudzić muszę :D

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!