poniedziałek, 25 października 2010

To nie brzmi po polsku!

Oj, całkiem dobrze się tydzień zaczął. Stawiam dzielnie czoła tym wszystkim teścikom i quizikom, a tu co rusz ktoś dokłada coś nowego i to konieczne w tym tygodniu, bo po Wszystkich Świętych nikt nie będzie nauczony, bo wszyscy gdzieś jeżdżą. W sumie racja, tylko student też człowiek i możliwości ma ograniczone - nijak nie idzie się na wszystko nauczyć, tym bardziej, że kolejne sprawdziany wynikają z dnia na dzień...

Tłumaczenia - z racji, że pani W. nie ma pojęcia o języku angielskim, kazała nam tłumaczyć teksty, które pewnie musi gdzieś wykorzystać, a nie wie o czym one są. Tak więc wszyscy tłumaczymy to, co mamy na kartkach przed sobą z języka angielskiego na polski...
W: Czy można gromadzić puzzle? Co Pani tu napisała?? Puzzle się układa!
E: W tekście nie ma że się je UKŁADA, tylko że się je GROMADZI, żeby móc z nich coś potem stworzyć...
W: Może i tak... Ale to nie brzmi po polsku...
E: To co Pani proponuje? Bo ja nie mogę znaleźć odpowiedniego polskiego słowa, które brzmi po polsku, a kontekstu Pani nie kazała zmieniać...
W: No ja nie wiem... W zasadzie to jest dobrze, tylko to nie brzmi po polsku. A tutaj co Pani napisała?
E: "Nie można tych fragmentów umiejscowić".
W: To też nie brzmi po polsku... Umiejscowić... Takie dziwne słowo, nie brzmi po polsku...

Tak więc według pani W. język polski nie brzmi za bardzo po polsku... Takie wykłady stanowczo odmóżdżają, zamiast uczyć... xD

16 komentarzy:

  1. Język Polski jest językiem trudnym,angielskiego nie znam,ale osobiście dla mnie jest Polski łatwy...pozdrawiam cieplutko...Adampoeta...

    OdpowiedzUsuń
  2. He, he... zdarza się ;) U mnie dziś wykładowca z matematyki mówi zdanie odnośnie zapamiętania wzorów: 'W tym przypadku nie musicie niczego zapamiętywać. Trzeba tylko zapamiętać, że nic tu nie trzeba pamiętać' :D
    Aż sobie zanotowałam to zdanie :))

    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja już zgłupiałam, czego ja się uczyłam przez tyle lat? Chińskiego??? Przecież to po polsku było :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sformułowanie jak najbardziej poprawne. Ta pani chyba nie wie, o czym mówi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No ale zaraz.. Ona uczy translacji i nie ma pojęcia o języku angielskim? Chyba czegoś nie rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. A moze pani W. sama wezmie sie za nauke jezyka angielskiego, zamiast was wykorzystywac? :) Wszk na nauke nigdy nie jest za pozno ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Evi, to Ty chcesz być nauczycielką ? hehe O moja droga to będziesz czyimś koszmarem sennym kiedyś ;)))))) Ale dobrze, że nie będziesz uczyła niemieckiego, bo z tego przedmiotu to częściej są zołzy ;))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak odpowiem zbiorowo, bo właściwie wszędzie musiałabym odpisać to samo ;)
    Otóż pani W. nie ma pojęcia o języku angielskim ;-) zasadniczo uczy gramatyki praktycznej, a te tłumaczenia na wykładzie zdarzyły się jakimś bliżej nieokreślonym cudem.
    Za każdym razem, kiedy pani W. pyta co znaczy jakieś słowo, to nie dlatego, żeby sprawdzić naszą wiedzę, tylko po prostu nie wie, co dane słowo oznacza i liczy, że ktoś jej powie :D Kilka razy zdarzyło nam się, że spytała czy ktoś wie co to słówko znaczy, po czym, ku jej wielkiemu niezadowoleniu, widząc niewiedzę z naszej strony poszła po słownik i sprawdziła, bo też nie wiedziała :))
    To jest specyficzna kobieta, dużo by można o niej pisać ^^
    I mnie się nie pytajcie jak to się stało, że nie mając pojęcia o angielskim uczy na wyższej uczelni... Nie ja ją zatrudniałam, zatem też nie wiem co dyrekcję podkusiło do przyjęcia do pracy kogoś takiego :))

    OdpowiedzUsuń
  9. hehe to chyba na studiach chleb powszedni, że zdarzają się wykładowcy, którzy nie mając pojęcia o danej dziedzinie mimo wszytsko ją wykładają. Mam niestety to samo tylko tym bardziej mnie to martwi, bo na mojej uczelni Ci pseudo wykładowcy szkolą przyszłych pedagogów... już wspólczuję dzieciaką które trafią w ich ręcę.
    pozdrawiam
    aisza

    OdpowiedzUsuń
  10. Może i chleb powszedni, ale to już jest przegięcie, żeby wykładowca nie znał języka na takim kierunku. Powinniście napisać jakąś skargę. Jeśli się boicie, to anonimowo

    OdpowiedzUsuń
  11. To bardzo ciekawy przypadek :D coś czuję, że jeszcze nie raz usłyszymy o pani W. ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe... :D A zwłaszcza owa Pani. Ale chociaż śmiesznie jest ;) Pozdrawiam! :* Nabi

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojoj to faktycznie odmurzdzanie nie ma co ;p

    Aha i według prośby zapraszam do siebie :


    PS. Linkuję i na pewno będę częstą czytelniczką : *

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach te studia!
    aivio

    OdpowiedzUsuń
  15. A później sobie wyobraźcie, ze ludzie pokroju Pani W. uczą przyszłych lekarzy, prawników, inżynierów budownictwa :/

    OdpowiedzUsuń
  16. No cóż... polska język trudna język :D

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!