Bardzo dobrze się złożyło, że poprzedni weekend spędziłam w taki przyjemny sposób, bo dzięki temu, że udało mi się naładować dobrym nastrojem, jakoś przebrnęłam przez ten tydzień roboczy...
Takiego paskudnego tygodnia to już dawno nie miałam... Niby nic się takiego nie wydarzyło, ale jednak kiepska pogoda zestawiona z nudnymi wykładami daje bombową mieszankę. Potwornie boli mnie głowa - jak to zwykle bywa przy zbyt niskim ciśnieniu na dworze, od bolącej głowy robi mi się niedobrze, a teraz gratis zaczęło mnie jeszcze boleć serce ze względu na wypitą zbyt dużą ilość kawy. Także nie jest za ciekawie...
Jak przyjemnie jest wrócić do swojego dawnego liceum! Mój kierunek studiów wymaga prowadzenia przez studentów obserwacji zajęć. Na pierwszy ogień wybrałam moje niedawno ukończone liceum. Tak na nie narzekałam, ale w zestawieniu ze studiami to były wakacje :-) Może oprócz matematyki, bo nie ważne jak dużo bym zakuwała, i tak dostawałam jedynkę, w napływie szczęścia 2 na szynach :D
Jakże miło było usłyszeć dzwonek! O mało zawału nie dostałam, jak dzwonek o godzinie 8:45 obwieścił koniec lekcji... Jednak się człowiek po roku studiów odzwyczaił od tego hałaśliwego szkolnego urządzenia :))
Jakie krótkie są lekcje w szkołach o niższym stopniu niż studia! Na wykładzie człowiek spokojnie zdąży ze trzy razy swój życiorys przeanalizować z najdrobniejszymi epizodami i szczegółami, i jeszcze się okazuje, że zostało 20 min wykładu, a tutaj? Ledwo usiadłam, zrobiłam kilka notatek, a tu zostało 5 minut do dzwonka... I 5 godzin lekcyjnych zleciało mi szybciej niż jeden wykład z literatury :) Czary, po prostu czary :P
Jednak najbardziej zaskakujące w tej całej mojej wizycie w liceum było przebywanie w... pokoju nauczycielskim. Wierzcie lub nie, ale to prawie jak sabat :) Wszystkie czarownice i specjaliści od czarnej magii w jednym miejscu! Te hieny złośliwe, które przez 3 lata zatruwały mnie i innym uczniom życie! A tu - absolwentka liceum w pokoju nauczycielskim... Przedziwne uczucie, ledwo po skończeniu owej szkoły wrócić tam i zasiąść poniekąd pośród tego grona pedagogicznego, które jeszcze nie tak dawno miało cię za zwykłego debila :)))
Jeszcze jeden raz, za tydzień w piątek, będę przebywać razem z moimi koszmarami sennymi w jednym, niezbyt dużym pomieszczeniu :) Skoro do tej pory mnie nie zjedli, to chyba za tydzień też tego nie zrobią, choć nie powiem, ich miny na mój widok w pokoju bywały po prostu bezcenne :))
Trzymajcie kciuki żeby udało mi się naładować chociaż trochę te moje byle jakie akumulatory z energią do życia, bo od przyszłego tygodnia... Hej! Sprawdziany, testy, quizy i quiziki na plusiki ;) Czyli witamy w szkole :))
Ty Ty... a cóżeś Ty tam robiła w tym diabelskim miejscu???.... Przecież pokój nauczycielski to jak piekło samo w sobie i te wszystkie diabły w jednym... ufffffffffffff.... A możeś Ty weszłą w spólkę z nimi?:p
OdpowiedzUsuńNiepoprawna
podac adresik?;p
No kurcze super! Korzystaj z tych chwil w pokoju nauczycielskim ile się da :))))
OdpowiedzUsuńNiepoprawna, jeszcze żem się z szatanem nie zbratała, ale pewnie kiedyś przyjdzie dzień, że to zrobię ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję, mam Twój adresik, jak widać po prawej stronie bloga, tylko nie mam czasu, żeby komentarz skrobnąć... Ale czytam i to już jest sukces :D
Aga_xy, coś mi się wydaje, że w niedalekiej przyszłości ta jaskinia zła stanie się schronieniem przed sfrustrowanymi uczniami również dla mnie :))
OdpowiedzUsuńA w którym to roku ja skończyłem liceum ? Nie pamiętam ;o((
OdpowiedzUsuńPamiętam tylko że rzeczywiście fajne to były czasy i na prawdę beztroskie :o))
A moja żonka ostatnimi czasy olała chyba i nie poszła na jubileusz jakiś wielki swojego LO :>
OdpowiedzUsuńJeden dzień weekendu już za nami. Baterie już pewnie naładowanie do połowy :)
OdpowiedzUsuńDołączyłaś do grona koszmarów sennych innych uczniów ;)
CzarT, ja jeszcze pamiętam kiedy do liceum chodziłam, na szczęście aż tak zaawansowanej sklerozy jeszcze nie mam :D
OdpowiedzUsuńTomusz i Natusza, w zasadzie ja od zawsze takie wydarzenia olewałam i chyba będę olewać, więc mnie też w takich miejscach nie można spotkać :D Wcale się Twojej żonce nie dziwię ;)
OdpowiedzUsuńDinoora, obawiam się, że te moje "bateryjki" zamiast się ładować, to złośliwie się rozładowują...
OdpowiedzUsuńHe, he.. super! Tak, tak ja też znam to uczucie siedzenia w pokoju nauczycielskim, gdy już nie jest się jednym z tych o których do tej pory się w tym pomieszczeniu rozmawiało :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło :)
Biedrona, jak miło, że żyjesz po tym doświadczeniu :D
OdpowiedzUsuńCo się dzieje z tymi komentarzami u Ciebie na blogu, że nie mogę komentować?? :(
Też zaczynam doceniać liceum z wymienionych przez Ciebie powodów... to były czasy :D chociaż z szanownym gronem bym raczej tak "intymnie" przebywać nie chciała :-)
OdpowiedzUsuńAnonimowa A., ja też nie bardzo się garnęłam do przebywania w tym miejscu, ale cóż, siła wyższa ;)
OdpowiedzUsuńTy dopiero zatęsknisz za szkołą średnią, uwierz mi, dopiero jak po roku lub więcej tam się znajdziesz to się dowiesz jak Ci tego miejsca brakuje :D
Moje baterie są na słońce jak go nie ma to klęsnę i już ;) Będę trzymać kciuki, dasz radę!!! A swoją drogą ciekawe uczucie nagle znaleźć się w miejscu kiedyś dla siebie niedostępnym i z jego perspektywy spojrzeć na szkołę ;)
OdpowiedzUsuńSpokojnie, słyszałam, że masz problemy ;) ale zupełnie nie wiem dlaczego :) próbuj dalej ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ;*
Wiesz co, z ta dlugoscia trwania lekcji to swieta prawda :) 45minut w szkole to nic w porownaniu z wykladami. Ja najbardziej dziwilam sie przed sesja, ze w liceum nauczenie sie kilku w porywach do kilkinastu kartek z zeszytu zajmowalo mi tyle czasu, co na studiach nauczenie sie 800str na egzamin :P
OdpowiedzUsuńA więc powrót do przeszłości i w innym wydaniu...to tak jak ja kiedy byłem w Opolu...pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki...Adampoeta
OdpowiedzUsuń"Przedziwne uczucie, ledwo po skończeniu owej szkoły wrócić tam i zasiąść poniekąd pośród tego grona pedagogicznego, które jeszcze nie tak dawno miało cię za zwykłego debila :)))" --> rozwalił mnie ten fragment ale czułam się tak samo jak miałam praktyki w swojej dawnej szkole ;] Ale lekcje dłużyły mi się tak samo jak teraz wykłady :P
OdpowiedzUsuńJeszcze moment i będziesz czynnie uczestniczyć w tym sabacie ;-)) Ja sobie nie wyobrażam siebie w pokoju nauczycielskim niedawno ukończonego liceum :)) Hihi, pozdrawiam! Nabi
OdpowiedzUsuńEhhh... liceum. Dobre czasy! Moja praktyki zatrzymają się jedynie na poziomie 3 klasy SP, a szkoda. Powodzenia!
OdpowiedzUsuńaivio
Ja też miałam praktyki w moim liceum. I też zauważyłam jakie te lekcje krótkie są :) Ale przyznaję, że niesamowicie głupio czułam się w pokoju nauczycielskim, wśród moich nauczycieli. Okropnie! :)
OdpowiedzUsuńNo to trzymam kciuki :)
Wow, powrócić do swojego liceum i spotkać dawnych nauczycieli to może rzeczywiście spowodować ból głowy ;)) A nie chciałaś wybrać innego liceum? Bo tak to się pewnie krępowałaś, a nauczyciele na pewno nie mówili Ci per pani ;)))
OdpowiedzUsuń