Muszę sobie ponarzekać.
To jest po prostu niesamowite, jak bardzo się może człowiekowi nie chcieć. Żeby mi się chociaż w połowie tak chciało, jak mi się nie chce, to byłabym jedną z najbardziej pracowitych osób na uczelni :-P Moja lista rzeczy, których mi się nie chce jest dość długa... Począwszy od samego wstania rano, po szykowanie się do wyjścia, przebywania na uczelni, do sprzątania i wykonywania drobnych rzeczy dla samej siebie, jak chociażby pomalowanie paznokci. Niestety muszę również w tę paskudną listę wciągnąć bloga, bo o niczym innym nie marzę po powrocie do domu jak tylko o drzemce, na Internet już mi siły i ochoty brakuje. Tym bardziej, że wraz z rosnącym zmęczeniem człowieka przydarza się szereg przypadków losowych, które wymagają niespania... Wyobrażacie sobie, że po godzinie 19 mogłabym już na poważnie iść spać??
I na dodatek jest tak zimno... Pogoda całkiem ładna, tylko dlaczego tak strasznie piździ?! Tym bardziej się rano nie chce spod ciepłej kołderki wychodzić... A tu mało, że spod kołdry trzeba wyleźć, to jeszcze trzeba wyjść na dwór! Za co, ja się pytam, ZA CO?!
Tak wiem, przywyknę, w końcu jak na razie robię tragedię z zaledwie dwóch dni. Ale to naprawdę katorga musieć się przestawić na całkowicie inny tryb życia po prawie 4 miesiącach wakacji...
Pobiadoliłam sobie, jestem teraz zdrowsza i lżejsza ;-)
Jakby ktoś słyszał w nocy jakieś podejrzane wycie, to nie przejmujcie się. To najprawdopodobniej ja wyję do księżyca, że mi się tak strasznie nic nie chce :))
Na szczęście to przechodzi :-) Oby przeszło już w następnym tygodniu, bo o wiele lepiej się człowiekowi żyje, gdy jego wszystkie myśli nie krążą wokół łóżka i spania ;)
To teraz już wiem kto tak śpiewa...czytaj..wyje w nocy..ale wiesz co wiedz,że ja tego Twojego wycia słucham...Bom człowiek nocy...coś mi się wydaje,że muszę Cię czymś z motywować...Gdzie studiujesz?-Bo jak w Krakowie to ja w sobotę w południe będę na rowerze i będę słuchał hejnału...Adam...
OdpowiedzUsuńAdamie, w Kaliszu mieszkam i w Kaliszu studiuję ;)
OdpowiedzUsuńPobiadolić czasem trzeba, a już na blogu obowiązkowo :) Ja na razie zapał mam, bom studentką świeżo upieczoną jest :D Ciekawe na jak długo mi go starczy...
OdpowiedzUsuńMi również jest strasznie ciężko rano wstać. Najchętniej bym spała i spała, a o wstawaniu nawet nie myślała.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Anonimowa A., mnie zapał związany z rozpoczęciem studiowania zaczął mijać po pierwszym tygodniu, a po miesiącu nie było już ani śladu po nim :D Może Tobie się uda dłużej pozostać optymistką ;-)
OdpowiedzUsuńPsotek, ja mimo, że muszę wstać to i tak staram się o tym nie myśleć, bo jak pomyślę, to mi się nie chce jeszcze bardziej :))
OdpowiedzUsuńCzasem trzeba ponarzekać, człowiekowi od razu lżej :))
OdpowiedzUsuńCóż, Ewelino, tak bywa. Jesień, krótsze dni, jak jest więcej zajęć, to odczuwa się zmęczenie. Jak tylko jest możliwość, to warto się wysypiać bez wyrzutów sumienia.
OdpowiedzUsuńMaria Dora
Ciężko przywyknąć na nowo to akademickich obowiązków .. ale to kwestia czasu. Najgorsze są pierwsze 2 tygodnie .. no może 4 i na nowo wpadniesz w wir wstawiania, szykowania itd .. : ) aczkolwiek marudzenie może nie ustąpić. W każdym bądź razie uśmiech by jakoś przyjaźniej było i do przodu. Potem będzie brakować tych studenckich lat. Serio : )
OdpowiedzUsuńI zima tuż tuż : (
Pozdrawiam !
Spoko, czasami człowiek musi sobie pomarudzić :) A pewnie, ze się przyzwyczaisz ;) I chciejstwo wróci, bo to się rzadko długo utrzymuje :) Tylko nam z bloga nie znikaj znowu!
OdpowiedzUsuńCzasem trzeba pomarudzić, bardzo to rozumiem, bo i sama tak miewam ;)) Będzie dobrze, zaraz się przestawisz ;)
OdpowiedzUsuńW gole Ci się nie dziwie. Mam to samo! Trzymajmy się więc!
OdpowiedzUsuńaivio
ja jakos wstaje chętnie:) mimo że zajęcia przez 4 dni w tygodniu mam od 8 do 19:/dopiero jak ide do szkoły i siedze przez pierwsze 4 godziny,to zaczynam sie wkurzac i zaczyna mi sie wszystkiego odechciewac:P
OdpowiedzUsuńna szczescie jak to zwykle bywa,pochodze ten tydzien,zpbacze co jest ciekawego i wiadomo.....
bedziemy robic sobie wiecej luzu:P
hehe
ehh studia,daja wkość ale nie zamienilabym ich na nic innego..
ANAIRDA
Hehe, wyobrażam sobie, że mogłabyś iść po 19 już spać. Wczoraj miałam dokładnie to samo kiedy wróciłam z uczelni ok 18:00 usiadłam do oglądania na komputerze zaległych odcinków mojej telenowelii i proszę, po 10 minutach czuję, że odlatuję :)) ale jakoś wytrwałam :D
OdpowiedzUsuńtrzymaj sie dzielnie :*
pozdrawiam ciepło :)
ooo jej oooo jeje................ ja też nienawidze wstawać z łózka, Kobieto Ty wiesz co to znaczy... a jeszcze jak za oknem będzie mróz i śnieg i zawieja.. brrrrrrrrrrrrrrrrrrr... a ja uwielbiam swoje łózko i kołderkę.... ech... cudnie jest w łózku, tak słodko i przyjemnie....
OdpowiedzUsuńależ się rozmarzyłam... już bym chętnie wskoczyła do swojego łózka ale jeszcze muszę męża z pracy przywieźć.... o 22 aż...
Buziaki !!!
Niepoprawna
A to Ty tak wyjesz? :D
OdpowiedzUsuńMi się też nic nie chce. Nawet nie chce mi się nic nie chcieć ;P
Musisz nastawić się na pozytywne myślenie bo wtedy wszystko łatwiej przychodzi :)
OdpowiedzUsuńJa nade wszystko staram się być pozytywnie nastawiona, ale nie zawsze mi to wychodzi ;)) Pozdrawiam! :* Nabi
OdpowiedzUsuńMnie też się nie chce :o((
OdpowiedzUsuńNie kcem ale muszem bo prcujem na nocce.
Solidarnie Cie wspieram w twej niechęci !!!!!;o))
CzarT, już mi raźniej :D
OdpowiedzUsuń