Zgubiłam się. Nie wiem gdzie jestem, nie wiem w którą stronę iść, żeby wyjść na prostą. Nie wiem kim jestem, nie wiem dlaczego jestem jaka jestem, dlaczego pozwalam na to co się dzieje. Nie wiem gdzie się podziała moja siła, żeby walczyć o swoje szczęście, o szacunek dla mojej osoby... Nie wiem jak dać sobie radę z tym chaosem, jaki we mnie zapanował.
Nie chcę, żeby sytuacja potoczyła się w tym kierunku, ale też nie chcę, żeby była taka, jak do tej pory. Wiem czego od życia chcę, ale nie wiem jak mam to osiągnąć, sama świata i ludzi nie zmienię. Nie podobają mi się metody, jakie zostały podjęte do zlikwidowania problemu, ale nic na to nie mogę poradzić. Chcę być szczęśliwa po swojemu, ale nie chcę znów być pośmiewiskiem innych, chcę być pewna, choć raz chcę być całkowicie pewna, czy to co robię jest dobre czy złe, czy to co robię zaowocuje szczęściem dla mnie, czy wręcz przeciwnie, rozwali mnie od środka bezpowrotnie?
Moje marzenia do niedawna wyglądały tak zupełnie inaczej, niż wygląda teraz rzeczywistość... Moja podświadomość, chyba po złośliwości, realizuje sobie te marzenia, głównie w nocy, podczas snu. Kiedy się człowiek budzi ze szczęśliwego świata i dociera do niego beznadziejność realnej sytuacji, wszystko wygląda jeszcze gorzej niż jest.
Dokąd to wszystko zmierza?
Dlaczego nie jestem w stanie pokierować moim życiem?
Dlaczego nikogo nie obchodzi, co ja czuję, czego ja chcę?
Dlaczego los musi tak dotkliwie znęcać się nad człowiekiem?
Dlaczego następuje rozbieżność między sercem a rozsądkiem?
Dlaczego to wszystko nie może ze sobą współgrać?
Czy znajdzie się ktoś, kto mnie pokocha taką jaka jestem?
Ile jeszcze muszę przejść, żeby być szczęśliwa?
Jak w ogóle zdefiniować szczęście?
Czy ja w ogóle kiedykolwiek będę szczęśliwa?
Dlaczego tyle jest pytań bez odpowiedzi i niewiadomych???...
Czuję się pominięta w moim własnym życiu... No do cholery, co to ma być?
Niech mi ktoś na te pytania odpowie!!!
Kochana.. Nie znam odpowiedzi na te pytania.. Tez jestem teraz trochę w dołku, więc możemy sobie podać ręce.. Miejmy tylko nadzieję na lepsze jutro :(
OdpowiedzUsuńP.S. I jeszcze jedno - BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWA !:*
Może nie warto tkwić w takim życiu, w takiej sytuacji jaka teraz jest. Skoro wiesz, co chcesz osiągnąć to bierz się do roboty, nie patrz na innych i walcz o to, co dla Ciebie najważniejsze!
OdpowiedzUsuńWierzę, że uda Ci się osiągnąć wszystko, co tylko zechcesz :**
oj widzę, ze sie miotasz...tak jak ja od kilku miesięcy...dałam sobie czas...na znalezienie odpowiedzi, na poukładanie wszystkiego...
OdpowiedzUsuńmoże spróbuj...zostaw na chwile to wszystko...zajmij się tym co lubisz...odetchnij...
bo tak to pewnie nakręcasz sie dniami i nocami, dochodzi zmęczenie...odpocznij:)))
serdeczności:)))
A może to nie Ty, świat i wszyscy ludzie, tylko ten jeden obiekt uczuć nie spełnia Twoich oczekiwań? Głowa do góry! Zmiany są po to, żeby spotykało nas coś lepszego! I tej wersji się trzymaj!
OdpowiedzUsuńNie dam rady udzielić odpowiedzi na te pytania, ponieważ dotyczą Ciebie. Daj sobie czas na przemyślenia, gruntowne. Gdy już wysnujesz wnioski, zacznij działać. Sana musisz wiedzieć, czym jest dla Ciebie szczęście. Jak to odkryjesz, na pewno je osiągniesz.
OdpowiedzUsuńJestem z Tobą, powodzenia :***
Kochana nie potrafię Ci pomóc... ehh po prostu nie znam odpowiedzi na te pytania, bo sama sobie je zdaje :( ale tule mocno mocno i wiem, że będziesz jeszcze CHOLERNIE SZCZĘŚLIWA !! ;**
OdpowiedzUsuńMoże i się powtarzam... Alan Parson's Project słusznie śpiewali "There's always one more mountain left to climb" :)
OdpowiedzUsuńTak wyszło, że nasz dotychczasowy blog (http://tomuszinatusza.blogspot.com) przestał istnieć - więc zapraszam w nowe miejsce.
http://kronikitomusza.blogspot.com/
Na te pytania musisz sobie odpowiedzieć sama, bo tylko Ty jedna możesz to zrobić, nikt inny. Wiem jedno - na pewno będziesz jeszcze szczęśliwa. Dasz radę, przetrzymasz ten gorszy okres, a z czasem wszystko się ułoży!
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci aby w końcu było tak jak chcesz, abyś była szczęśliwa!: )
OdpowiedzUsuńSzczęście to uśmiech ludzi,spotkanych na ulicy,to życie płynące jak rzeka...szczęście to Ty,która codziennie wstajesz z łóżka z zamiarem przeżycia radosnych chwil...Szczęście to świat dookoła,wciąż jeszcze piękny,ale to prawda,że zmierza On do zagłady a właściwie ludzie w nim żyjący.Na te pytania są odpowiedzi,jednak trzeba je poukładać w sercu i żyć chwilą,a jedynie myśleć z wyprzedzeniem kilkodniowym...Jesteś młoda i staraj się być szczęśliwa,nie myśl pesymistycznie a optymistycznie...niech każdy dzień będzie jak uniesienie...Pozdrawiam cieplutko...
OdpowiedzUsuńCzasami chyba trzeba iść na przekór wszelkiemu złu. I przede wszystkim próbować odbudować to, co zostało zburzone i dbać o kolejny, często ważny detal. Życzę, aby cały ten chaos zniknął, bo to chyba najgorsze. Trzymam kciuki, tulę i szczęścia wiele i jeszcze więcej! ;*
OdpowiedzUsuńCzasem człowiek jak się w coś zapętli to nie potrafi się wydostać z beznadziejnej sytuacji. Chwilami tak bardzo nam na czymś zależy że nie potrafimy dostrzec złych stron tego czegoś. Brniemy w to bez zastanowienia, bo a nóż teraz się uda, teraz będzie lepiej. Jest nam ciężko znaleźć dość siły aby się z czegoś takiego wydostać, a najczęściej wtedy ktoś silniejszy od nas wykorzystuje wtedy tą naszą niemoc. Myślę że odpowiedzią na te wszystkie pytania będzie siła i zachowania zdrowego rozsądku.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci abyś je odnalazła w tym konkretnym temacie, bo w innych podejrzewam że Ci ich nie brakuje ;)
Sama musisz znaleźć odpowiedź...Uczciwą..wobec siebie przede wszystkim. A znajdziesz gdy wejdziesz w głąb siebie.Powodzenia.
OdpowiedzUsuńDługo to już trwa moja Droga. Raz jest dobrze, raz gorzej. Nie może tak być! Nikt Ci chyba nie odpowie na te pytania. Tylko i wyłącznie Ty sama.
OdpowiedzUsuńMagda-aivio
Ja znam tylko jeden sposób na takie dylematy. Zająć się czymś co jest Twą prawdziwą pasją. Lub znaleźć w sobie taką pasję. To pozwoli odpocząć psychice i nabrać dystansu. Bo w takich rozmyślaniach o dystans jest najtrudniej.
OdpowiedzUsuńA od strony "technicznej", jedną z prostszych technik jest odpowiadanie sobie (codziennie) na pytania :
- Z czego się cieszę ?
I znajdowanie odpowiedzi nawet na siłę. Znajdowanie pozytywów a nie ciągłe rozpatrywanie negatywów. To trudne, ale uwierz mi że pomaga w jaśniejszym spojrzeniu na życie.
Chciałabym Ci móc odpowiedzieć na te pytania niestety, nie znam odpowiedzi. Chyba Ty sama będziesz musiała ich poszukać. Mam nadzieję że Ci się to uda.
OdpowiedzUsuńOjjj Mała, zadajesz takie pytania, na które nikt nie da Ci jednoznacznej odpowiedzi, bo nikt takiej odpowiedzi nie zna... :)
OdpowiedzUsuńDokąd to wszystko zmierza - nie wiadomo.
Ludzi obchodzi co czujesz itd ale są egoistami, więc najpierw realizują swoje plany itd. Ty też zapewne tak robisz.
Co do znęcania się losu na d człowiekiem - nie mam pojęcia, sama się nad tym często zastanawiam i jedyna odpowiedzią jaka przychodzi mi do głowy jest to, że wszystko przecież ma swoją przyczynę i w jakimś celu się dzieje...
Rozbieżność między sercem a rozumem występuje wtedy, gdy coś nie gra - i to dobrze, bo to znak ostrzegawczy, by zastanowić się nad sensem tego, czego dotyczy ów dylemat.
To co do siebie pasuje współgra - to co nie pasuje współgrać nie będzie, bo elementy nie pasują i nigdy pasować nie będą.
Na pewno znajdzie się ktoś kto Cię pokocha taka jaką jesteś - ale pamiętaj, to musi działać w dwie strony. Czy jesteś gotowa pokochać kogoś takim jakim jest i nie żądać od niego zmiany charakteru na bardziej Ci odpowiadający?
Co do kwestii szczęścia - pomyśl może ile przechodzą inni - choroby, śmierć, gwałt, powodzie, wojna... Pomyśl ile masz szczęścia, że tego nie doświadczasz. To już jest ogromne szczęście moim zdaniem. Wiadomo, że cierpisz i Twoje cierpienie Cię przytłacza. W takich momentach ja po prostu staram się myśleć, że zawsze może być gorzej. Biorę się za siebie i idę dalej nie oglądając się wstecz.
Wydaje mi się, że aby poczuć się szczęśliwym trzeba sobie na to po prostu pozwolić. To połowa sukcesu.
Buziaki kochana
Kochana każdy z nas ma złe chwile. Ja również miewam załamki. Jak już wpadnę w doła to nic nie jest w stanie mnie z niego wyciągnąć. Po prostu musi minąć parę dni, czasem nawet i tygodni. Jednak po deszczu znów jest słońce:) Chociaż na chwile ale jest! Kochana, głowa do góry. Jesteś piękna, mądra i młoda. Świat należy do Ciebie!:D
OdpowiedzUsuńDokąd to wszystko zmierza?
OdpowiedzUsuń- Wszystko ma jakiś cel :)
Dlaczego nie jestem w stanie pokierować moim życiem?
- Jesteś, jesteś :) Kto jak nie Ty. Nikt tego nie zrobi za Ciebie, każdy jest kowalem i Panem swojego losu.
Dlaczego nikogo nie obchodzi, co ja czuję, czego ja chcę?
- Zapytaj ich o to otwarcie :)
Dlaczego los musi tak dotkliwie znęcać się nad człowiekiem?
- Po to by człowiek się czegoś nauczył.
Dlaczego następuje rozbieżność między sercem a rozsądkiem?
- Po to by człowiekowi podejmowało się trudniej decyzje :)))
Dlaczego to wszystko nie może ze sobą współgrać?
- Bo byłoby za łatwo :P
Czy znajdzie się ktoś, kto mnie pokocha taką jaka jestem?
- Oczywiście, że tak :) Otwórz się tylko na to uczucie w stu procentach. I przestań myśleć, że jest inaczej - więcej wiary w siebie :)
Ile jeszcze muszę przejść, żeby być szczęśliwa?
- A gdzie szukasz szczęścia? Przecież szczęście jest w TOBIE!! :)
Jak w ogóle zdefiniować szczęście?
- Szczęście jest wszędzie, nauczmy się go tylko zauważać, szanować i z niego korzystać. Szczęściem jest choćby to, że jesteś i że jesteś zdrowa... mało wystarczający powód by być szczęśliwym? :)
Czy ja w ogóle kiedykolwiek będę szczęśliwa?
- Och :) Więcej miłości do siebie :) :)
Dlaczego tyle jest pytań bez odpowiedzi i niewiadomych???...
- Odpowiedzi szukaj w sercu...
pozdrawiam CIę