Oświadczam wszem i wobec, że wymieniane przez Was metody przyspieszania okresu, z wyjątkiem tabletek oczywiście, bo ich nie próbowałam, działają :) Także wyjazd będę mieć spokojny, a te z Was, które nie wiedziały jak sprawić, żeby te dni nadeszły szybciej, a chcą się dokształcić, odsyłam do lektury w komentarzach pod tą notką. :)
Oby tylko pogoda dopisała, bo choć wiem, że i tak się nie będziemy nudzić, to jednak nie chciałabym, by moja miłość do wygrzewania się w promieniach słońca na plaży musiała w tym roku cierpieć rozstanie ;)
Tym bardziej, że M. zapowiedział, że w przyszłym roku chce jechać w góry... :( Nie wiem jak ja to przeżyję, bo całym moim sercem uwielbiam wczasy nad morzem, ale wygląda na to, że w przyszłe wakacje będę zdobywać opaleniznę na solarium zamiast na plaży... No ale niech ma, chociaż ten jeden raz, bo zawsze jedziemy tam gdzie ja chcę, to niech mu będzie, żeby jechać na te 5 dni w góry... Ale nie ma nic za darmo - będzie musiał za to jeździć ze mną co weekend nad jezioro :D
Przydałoby się sporządzić powoli jakąś listę rzeczy potrzebnych i niepotrzebnych (w końcu jak na kobietę przystało, będę chciała zabrać parę zbędnych flepów :)). Tym bardziej lista jest pożądana, bo w całym moim ogólnym zorganizowaniu, kwestia pakowania się zawsze pozostaje zdezorganizowana... Po prostu nie umiem się pakować ;)
Zastanawiam się, czy nie wybrać się do kosmetyczki na pedicure, bo na początku zimy załatwiłam sobie kozakami oba duże palce i teraz mi schodzą paznokcie... Beznadziejnie to wygląda i miło by było nie pokazywać się tak ludziom ;) Muszę się w sobie zebrać i pójść się dowiedzieć, czy ktokolwiek podejmie się próby uratowania moich stóp..
Następna notka już będzie pożegnalna przed wyjazdem i pochwalę się wtedy kotem, bo jeszcze jest nieskończony. Mam nadzieję, że się z nim uporam do niedzieli, bo jak nie, to jednak się pochwalę dopiero jak wrócę :P Udanego tygodnia Wam życzę kochani :))
No to cieszę się, że metody okazały się skuteczne, a ja myślałam, że to wszystko to jakieś bajki. O ja naiwna ;-)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że pogoda wam dopisze, bo owszem - towarzystwo to jedno, ale pogoda to drugie. Każdy na swoim wyjeździe wolałby mieć słoneczko, co by trochę podkoloryzować ciałko :)
Co do Twojego mężczyzny - ja mam podobnie, jakoś wolę góry - sama nie wiem dlaczego. Raz pewnie dlatego, że mam bliżej, gdziekolwiek w góry. ;-) Ja nienawidzę się pakować, zawsze czegoś zapomnę, więc wyjazdu do Holandii się nie stresuje z pakowaniem, bo jak czegoś zapomnę, to nic wielkiego się nie stanie, ale w styczniu czekają mnie sześciotygodniowe praktyki (właśnie nad morzem, lub w Zakopanym, także trochę dalek od domu :D) i tam to chyba z dwie walizy ciuchów będę musiała zabrać, z czego jedna to galowe stroje, bo wiadomo, że w hotelu trzeba się jakoś prezentować.
P.S. Podziwiam, że studiujesz angielski, naprawdę. Dla mnie to wielki wyczyn, skoro go nie lubię.
Czekamy na notkę przewyjazdową :*
Nie byłam jakoś przekonana do tych naturalnych metod, ale skoro mówisz, że działają, to może i ja kiedyś wypróbuję :)
OdpowiedzUsuńJedziecie w sierpniu, prawda? A z tego co słyszałam sierpień, w przeciwieństwie do lipca ma być ciepły i słoneczny, więc pogoda powinna dopisać. A jak nie...to życzę, żeby przynajmniej nie padało:) Ja sama uwielbiam morze o każdej porze roku, mogę wylegiwać się na plaży, czy spacerować, jeśli słonka brak, najwazniejszy jest zawsze brak deszczu. W górach za to jeszcze nigdy nie byłam, aż wstyd sie przyznać.
ja zawsze pakuję sie z długa listą, a ostatecznie połowy rzeczy zapominam, albo z nich rezygnuję, bo do walizki się nie mieszczą:)
Buziaki:*
Nie ma co ukrywać, ale pogoda nad morzem jest bardzo ważna więc życzę by chociaż Tobie dopisała. No i koniecznie zrób tą listę. Nienawidzę się pakować, ale już kilka razy się przekonałam, że bez listy zostałaby połowa potrzebnych rzeczy więc znajdź trochę czasu na nią a na pewno nie pożałujesz.
OdpowiedzUsuńPs. Całe szczęście, że ja z mężem obydwoje lubimy morze, ale może nie będzie tak źle, w końcu najważniejsze, że razem =)
Duża buźka.
Free Spirit
Karolina, całe szczęście, że to nie bajki, bo miałabym dość nieprzyjemny wyjazd... Podróżowanie z okresem do przyjemnych zdecydowanie nie należy, a dodajmy do tego jeszcze moją chorobę lokomocyjną, to mamy mieszankę wręcz wybuchową ;)
OdpowiedzUsuńJa lubiłam jeździć w góry kiedy miałam tam swoich znajomych, teraz niestety pozakładali już swoje rodziny i wynieśli się stamtąd, mieszkają teraz w innych miejscach... Bo za łażeniem po górach nie przepadam - tak jak kocham spacery, tak chodzić po górskich szlakach po prostu nie lubię ;)
Podziwiam, że na tak długo wyjeżdżasz, ja na szczęście mieszkam w dość dużym mieście, więc wszelkie miejsca na praktyki są pod ręką...
Odkąd studiuję, angielski również stał się dla mnie wyczynem, a już szczególnie wykładowcy :D
Cuda na kiju :P
M., ja bardzo liczyłam na to, że zadziałają, żeby mieć ten okres chociaż kilka dni wcześniej, nie spodziewałam się jednak, że zadziałają do tego stopnia, że przyspieszą mi te dni aż o tydzień ;)
OdpowiedzUsuńOby tak było, że pogoda dopisze, już nawet niekoniecznie przez cały sierpień, ale chociaż w pierwszej połowie :)))
Jak to nie byłaś w górach?! Wstydź się i koniecznie się popraw, bo widoki są nieziemskie ;-) Co prawda ja byłam kilka razy i góry mi teraz wystarczą na pocztówkach, ale skoro jeszcze nie byłaś, to polecam koniecznie :)
Ja też będę musiała z wielu rzeczy zrezygnować, bo jedziemy w 4 osoby jednym samochodem, moim niedużym autkiem, więc na razie myślę jak tam zmieścić 4 torby, a co dopiero jak ktoś weźmie nadbagaż :D
Całuski :):**
Free Spirit, jak dobrze, że się odezwałaś :)
OdpowiedzUsuńListę zrobię na pewno, bo wolę mieć za dużo rzeczy niż za mało ;) Pewnie, że najważniejsze spędzić urlop razem, ale lepiej łączyć przyjemności i spędzić go razem i nad morzem :))
Buziaki :*
Pogoda tu u Nas nad morzem bywa kapryśna niestety ale ostatnio świeci słoneczko więc może będzie dobrze :) i lista to dobra rzecz ! ;)
OdpowiedzUsuńTulę ;**
Pani N., wiem, pogoda nad morzem zazwyczaj lubi płatać figle, choć czasem w pozytywnym znaczeniu :) Rok temu jak byliśmy nad morzem, miało padać, wszystkie prognozy trąbiły że pada i będzie padać, a nam świeciło słońce i leżeliśmy na plaży :)
OdpowiedzUsuńBuziak ;*
My na szczescie raczej się dogadujemy jeśli chodzi o sposób spędzania wakacji :) A zresztą często jest tak ze w jednym roku odwiedzimy i góry i morze. Góry sa piękne i trochę ciekawsze. A opalenizna - pamiętaj, ze przyspiesza starzenie się skóry :)Ja staram się z tym nie przesadzać, bo teraz może i wygląda ładnie, ale odbije się to na mnie za pare lat :)
OdpowiedzUsuńMy uwielbiamy wyjazdy w góry, każdy weekend majowy to obowiązkowo góry, oprócz tego raz na jakiś czas serwujemy sobie sobotni albo niedzielny taki wypadzik :D i powiem Ci, ze słońce w górach potrafi opalić i to bardzo :D
OdpowiedzUsuńZaciskam kciuki za pogodę, niemal jak przed jakimś ważnym egzaminem :D jest kwestią kluczową, oby dopisała!
OdpowiedzUsuńJak tam góry... w przyszłym roku zapraszam do Krakowa :D
Margolko, ja wiem że opalenizna jest niezdrowa :) Ale nie przesadzam, są większe "skwarki" ode mnie :) Zaproponowałam M. spędzenie przyszłych wakacji trochę nad morzem a trochę w górach, ale wiadomo, u nas z kasą nie jest za ciekawie, bo M. zarabia najniższą krajową a ja wcale...
OdpowiedzUsuńKalina, ile razy bym nie pojechała w góry, to słońce mnie omija szerokim łukiem ;) Chyba nie mam szczęścia :)))
OdpowiedzUsuńAnonimowa A., zaciskaj kciuki, zaciskaj, ale nie za mocno, żebyś mogła w końcu notkę u siebie napisać :D
OdpowiedzUsuńZobaczymy jak z czasem i kasą wyjdziemy, może wpadniemy do Ciebie :) Ale to pogadamy o tym za rok ^^
Rowery to praca mojego męża i jego wielka miłość, zwłaszcza rower plus góry, dlatego moja kondycja nigdy nie będzie wystarczająco dobra :)
OdpowiedzUsuńKalina, moja kondycja padła na dobre, trzeba będzie dużo pracy włożyć w to, żeby była chociaż przeciętna ;)
OdpowiedzUsuńHehe, ja u siebie też bym znalazła praktyki, tyle że zalecono nam takie na wyjeździe, a w takim wieku to człowieka to cieszy i właśnie chce jak najdalej od domu :D i nawet 6 tygodni człowieka nie zniechęci :D
OdpowiedzUsuńO widzisz, czyli jednak istnieją te magiczne sposoby ;)) Ważne, że udało się to co niepożądane przyspieszyć i będziesz mogła w pełni wykorzystać urlop ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę przepięknej pogody! :*
No i doczekałaś się niusa :>
OdpowiedzUsuńW sprawie Krakowa trzymam za słowo :D
A więc wyjazd będzie udamy...mój był udany...Adam
OdpowiedzUsuńKarolina, ja bym nie umiała wszystkiego zostawić na tak długo, a na pewno nie zostawiłabym M. ;)
OdpowiedzUsuńKołysanko, oj przyda się ta pogoda, przyda :)
OdpowiedzUsuńAnonimowa A., w końcu się doczekałam ;)
OdpowiedzUsuńChciałabym, żeby nam ten Kraków wypalił, bo miasto piękne i daaaawno już tam nie byłam, poza tym miło by było Ciebie odwiedzić, ale wszystko zależy od tego jak będziemy stać z pieniędzmi i z czasem, bo może być krucho, zwłaszcza z kasą, a przez Kraków jechać to trochę większy koszt niż Kraków omijając :))
Adamie, z taką pewnością to napisałeś, że chyba nie ma opcji, żeby nie był udany :)
OdpowiedzUsuńfajne
OdpowiedzUsuńdodajemy??
Dziecko, chociaż byś się wysiliła na komentarz na temat, to może bym chociaż do Ciebie zajrzała, a nie spamujesz... Możesz sobie mnie dodać, tylko albo nie komentuj postów, jak masz mi spam wysyłać, albo wysil się, przeczytaj notkę i komentuj na temat. Skąd Ty się tu w ogóle wzięłaś? ;] na sweet blogasek mi to miejsce nie wygląda, więc czego Ty tu szukasz?...
OdpowiedzUsuńciesze sie, ze sie udalo :) Mnie tez ominie ta "przyjemnosc", pierwszy raz od kilku lat bede miala spokoj z @ na wakacjach :) Super :)
OdpowiedzUsuńMy tez jedziemy w ten weekend nad morze i rowniez mam nadzieje, ze pogoda nam dopisze. Potrzebuje sie porzadnie wygrzac. Oj wspolczuje tych gor :) Moj B. na szczescie kocha morze tak jak ja :)
Kfiatushku, mnie do tej pory jakoś nie zdarzyło się użerać z @ przez cały pobyt, a teraz przypadłoby od pierwszego dnia do ostatniego... No ale na szczęście udało się przekonać mój organizm do przyspieszenia tej kwestii ;)
OdpowiedzUsuńJa nie mówię, że nie lubię gór, ale jak wiem, że mam wybór, to zawsze wybiorę morze :) Może M. zmieni zdanie po wczasach spędzonych w górach, jak się nachodzi za wszystkie czasy i nogi mu będą w tyłek włazić ;) Zatęskni za morzem i pragnienie wyjazdu w góry będzie miał tylko raz na kilka lat :D
Młoda, Mała to moja sześcioletnia córka :) Duża to ośmioletnia :D
OdpowiedzUsuńMoja mama mieszka 100 km ode mnie :-) a moj tesc sam wymaga opieki :) A Ci znajomi co zazwyczaj zostaja z naszymi dziecmi sa na wakacjach, czesc ma juz plany :/
OdpowiedzUsuńRozumiem Cę... niby pieniądze szczęścia nie dają, a niestety tyle od nich zależy. Warto być jednak dobrej myśli, bo to z kolei nic nie kosztuje :D Dlatego ja jestem :))
OdpowiedzUsuńnie mowie, ze gory sa zle, ale jak dla mnie co najwyzej na krotki weekendowy wypad, a nie na wakacje. Przynajmniej latem, bo zima to juz zupelnie co innego :)))))
OdpowiedzUsuńAnonimowa A., dobrej myśli to ja jestem cały czas, nie tylko w kwestii wakacji, ale ogólnie życiowo :) Liczę, że kiedyś, jak już wyślę kupon lotka, to wygram i będę mogła bez przeszkód ułożyć sobie życie, bo na razie planów mam mnóstwo, tylko nie mam pieniędzy, a bez pieniędzy moje plany są tylko planami bez szans na realizację...
OdpowiedzUsuńKfiatushku góry w żadnym wypadku nie są złe :) Tylko jak dla mnie nie ten klimat jeśli chodzi o wakacje ;) Zimą też nie dla mnie, bo nie jestem taką fanką sportów zimowych jak Ty ;) Ale to jest dobra myśl, żeby tego mojego M. namówić tylko na weekend w górach... ;)
OdpowiedzUsuńA jak już wygrasz, będziesz mówić, że wszystko Ci lotto :D
OdpowiedzUsuńAnonimowa A., w sumie tak, ale tylko w kwestiach pogoni za kasą i tym całym rabanem, bo wtedy się będę mogła skupić na tym, na co sobie teraz nie mogę pozwolić ;)
OdpowiedzUsuńTego Ci serdecznie życzę :-)
OdpowiedzUsuńO kurcze, a nawet jestem ciekawa, jak przyśpieszyć okres, ale w tym temacie to może zawodowe sportsmenki coś wiedzą;)) A solarium nie polecam i w ogóle opalania. Ja przynajmniej lubię być jasna, człowiek młodziej wygląda, no i mniejsze ryzyko chorób skóry.;))) Oby Ci pogoda dopisała, bo deszczowo wciąż...
OdpowiedzUsuńNo i żebym nie zapomniała, bo na Twojego Kota też czekam i w ogóle też chciałabym kiedyś takiego wyszyć ;)))
To jednak się da przyśpieszyć ?? A może to tylko była Twoja bardzooo silna wola, bo tak śmiem twierdzić :) :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że pomogło! :)
OdpowiedzUsuńMalwa u mnie zawsze działała :))
Mam nadzieję, że będziecie mieli ładną pogodę, bo w tej chwili u nas ciągle pada, w takich warunkach nie tylko o opaleniźnie ciężko myśleć, ale w ogóle o wakacjach.
Ja na każdy wyjazd robię osobną listę, wtedy jest mniejsza szansa, że coś zapomnę zabrać :))
Powodzenia, pakuj się i zrób coś z tymi paznokciami, żebyś się dobrze czuła!
Anonimowa A., chyba nie będę dziękować ;)))
OdpowiedzUsuńPani Ursusa i Mufasy, sportsmenki to w ogóle mają którko trwający okres, to niech mnie nawet nie denerwują :)))
OdpowiedzUsuńJa bardzo lubię opaleniznę, ale w granicach rozsądku, bo uważam że przesadna opalenizna, taka na węgiel prawie, bardziej szpeci niż zdobi. Lubię mieć jakiś kolor skóry, byle nie jasny, ale też nie czarny :) Mnie akurat ciut starszy wygląd się przyda :D
Kota postaram się wstawić, ale dzisiaj skończył mi się jeden kolor, a nie chce mi się znowu lecieć do miasta i jeżeli moja babcia go nie będzie miała, to moja produkcja kota trochę się przeciągnie... Ale pochwalę się na pewno :))
No proszę, szczerze przyznam, że nie uda Ci się wybrnąć z sytuacji z okresem, a tu taka niespodzianka! Muszę zerknąć na te porady ;)
OdpowiedzUsuńOnylia, to raczej nie zasługa mojej silnej woli, a już na pewno nie udałoby mi się dzięki niej przyspieszyć @ aż o tydzień ;) Sporo w tym zasługi tych wymienianych przez inne dziewczyny metod, ale skuteczności poszczególnych sposobów nie potwierdzę, bo tak mi na tym zależało, że stosowałam wszystkie na raz po kilka razy :D
OdpowiedzUsuńIw, tak naprawdę nie wiem co zadziałało, może tylko jeden sposób, a może wszystkie, bo stosowałam wszystkie na raz ;) Ale w pewnym stopniu na pewno malwa się przyczyniła, bo # dostałam aż o tydzień wcześniej :)
OdpowiedzUsuńPogoda mam nadzieję dopisze, nad morzem nigdy nic nie wiadomo, wiele razy już było tak, że prognozy pogody trąbiły, że w całym kraju deszcze, a my leżeliśmy na plaży :)
Lista już jest i paznokcie umówione, więc mam nadzieję dam sobie ze wszystkim radę :)
Ewka, prawdę mówiąc ja też je traktowałam z przymrużeniem oka, ale zadziałały, więc polecam na nie rzucić okiem, bo taka wiedza może się kiedyś przydać :)
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze że udało
OdpowiedzUsuńCi się z tymi dniami, no :) Przynajmniej urlop będziesz miała spokojny.
Ja też liczę na ładną pogodę bo w niedzielę również wyjeżdżam nad morze, tak więc mam nadzieję że słoneczko nas nie rozczaruje.
Co do urlopy w górach, no cóż w związku trzeba iść na kompromis :) Ale wiesz, podobno słoneczko w górach świetnie opala :)
Kobieto - nawet nie wiesz jaką siłę ma pragnienie, myśl i silna wola :)
OdpowiedzUsuńOj jak ja się cieszę, że nasze porady podziałały!:) Przynajmniej pod tym względem będziesz miała świetne wakacje:) Rodzice Pana D. są nad morzem od soboty. Ciągle mają słońce, pomimo że prognoza pogody w tv twierdzi inaczej:P Dziś Pan D. pojechał do nich. Stwierdził, że przywiózł ze sobą pogodę z centralnej Polski - trochę się zachmurzyło. Jednak wierzę, że będzie słonecznie!:):*
OdpowiedzUsuńDinoora, Ty to masz dobrze, tak sobie wyjeżdżać kilka razy do roku nad morze :))
OdpowiedzUsuńNo kompromis będziemy musieli jakiś znaleźć, a co do słońca w górach - zazwyczaj opalam się szybko, ale w górach tak jakby mnie to słońce omijało :)
Onylia, no może i tak, ale sądzę, że bez tych metod mogłaby moja silna wola nie wystarczyć :) Przekonaj się kiedyś sama czy to działa czy nie :)
Storczyku przez ostatnie 2 lata też tak miałam, że w TV lamentowali, że pada wszędzie a u nas była pogoda idealna do plażowania ;) No nie mogli mieć za dobrze, trochę chmurek nie zaszkodzi :D
Ano, nie narzekam :) Mam dobrego przyjaciela nad morzem, właściwie to jak członek rodziny już i tak się odwiedzamy na zmianę. Ja jadę do niego teraz a on do mnie wpadnie pod koniec sierpnia :) Musisz pogadać z tym słońcem w górach, co to za złośliwości z jego strony ;)
OdpowiedzUsuńDinoora, ja nawet gdybym miała kogoś znajomego nad morzem to i tak bym nie jeździła częściej niż raz do roku, bo nie mam za co ;) Oj chyba będę musiała pogadać, bo to nie do pomyślenia, żeby po pięciu dniach biegania po górach wrócić bladym jak ściana :))
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana ;) Szczegóły u mnie na blogu :*
OdpowiedzUsuńOk, już zaglądam :)
OdpowiedzUsuń