czwartek, 21 lipca 2011

O ludzie...

Tego jeszcze w kinie nie grali! Uczuliło mnie... I to jeszcze na co? Na ogórki. Ale nie na takie ogórki do jedzenia, tylko na krzaki ogórków...

Zrywałam ostatnio ogórki z krzaczków i wiadomo, jak to krzaczki ogórków, mają kolce, a ja miałam podwinięte rękawy i się trochę poharatałam. Łapska od nadgarstków do łokci nosiły ślady zrywania ogórków i na tym się skończyło. Na drugi dzień też było w miarę w porządku, poza tym, że nadal było widać lekko uszkodzoną skórę. A na trzeci dzień...

...Istna masakra! Ręka prawa, trochę bardziej dotknięta ukłuciami, spuchła, a każde, dosłownie każde ukłucie nieziemsko swędzi. Lewa trochę lepiej wygląda, bo mniej oberwała, ale te miejsca, które miały styczność z ogórkowymi kolcami też spuchły. Ogólnie w miejscach kontaktu krzaczków z rękami powstały takie dziwne krostki, albo bąbelki, cholera wie, i strasznie swędzą... Najpierw myślałam, że mnie coś pogryzło, ale jednak chyba byłby to niezwykły zbieg okoliczności, żeby jakiś owad zrobił ze mnie sitko akurat na obu przedramionach i to akurat w tych miejscach, gdzie wcześniej były ślady po ogórkach.

Nafaszerowałam się Zyrtekiem, wysmarowałam się maścią antyhistaminową i spożyłam maksymalne możliwe dawki wapna - trochę mniej swędzi i nie puchnie, ale z Zyrteku chyba zrezygnuję, bo otumania, co odczułam wczoraj bardzo dobitnie, a nie wyobrażam sobie funkcjonować dalej w takim stanie. Patrzałam tylko gdzie mogę się wygodnie oprzeć i lewitować, jakiekolwiek kręcenie się powodowało lekkie zawroty głowy, nie mówiąc już o tym, że ledwo mogłam się skoncentrować na tym co robiłam.

Nie wiem jak to możliwe, że przy ogórkach pracowało kilka osób, a tylko ja tak wyglądam ;) Prawdopodobne było, że może ogórki były czymś pryskane i jakaś chemia wywołała taką reakcję mojej skóry, ale według najświeższych informacji, żadnej chemii w tych ogórkach nie było, więc nie mam już punktu zaczepienia, a nie mam podstaw, by owe informacje poddawać wątpliwości.

Teraz, a przynajmniej na razie, zaczynam się trochę regenerować, mam nadzieję, że mi to szybko zniknie, bo wyjazd tuż tuż, a nie chciałabym jechać z tak wyglądającymi rękami :) Poza tym, jak któregoś razu nie wytrzymam i to wszystko rozdrapię, to jeszcze będę miała pełno strupów... Zdecydowanie wolę tego uniknąć ;)

36 komentarzy:

  1. Może te kolce tak mocno podrażniły Ci skórę, że po jakimś czasie przerodziło się to w uczulenie.. A może jesteś uczulona? Może zrób sobie badania alergiczne, za jednym zamachem dowiesz się wszystkiego.
    Ja jestem alergiczką i to taką prawie na wszystko. Teraz już mniej, bo jestem po odczulaniach, ale wiem co to znaczy puchnięcia, swędzenia itd..
    Współczuję... :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam Ci - wypij sobie 2-3 razy dziennie rozpuszczalne wapno, bardzo pomaga zwalczyć uczulenie od wewnątrz. A na zewnątrz Clotrimazolum, niestety na receptę, ale pomaga!

    OdpowiedzUsuń
  3. A w linkowni oczywiście już jesteś, tylko nie jestem pewna, czy nie jest jakiś problem z wyświetlaniem (dzięki za przypomnienie i przepraszam za niedopatrzenie)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kołysanko,nie bardzo mi się uśmiecha zrobienie testów alergicznych i dopóki naprawdę nie będę musiała, to ich nie zrobię ;) Jeszcze by się okazało, że jestem uczulona na wszystko co lubię i co wtedy? :) Wolę sobie żyć z błogą nieświadomością, w przyszłym roku postaram się znów dopaść ogórki, może już nie będzie tak strasznie jak teraz, a jeśli będzie, to po prostu zacznę omijać krzaki ogórka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Iw, właśnie piję wapno w maksymalnych dozwolonych dziennych dawkach licząc, że mi to pomoże :) Póki co babcia mnie ratuje jakąś maścią na uczulenia, nie widziałam nazwy, może to tak, o której piszesz, a jak nie i nie pomoże to śmigam po receptę i do apteki ;)
    Wiem, że mnie czytasz, a to, że gdzieś się zapodziałam w linkach to chyba tylko i wyłącznie niedopatrzenie, ale pisałaś, żeby się upominać, jeśli kogoś nie ma, dlatego się odezwałam :) Nawet jeśli się tam nie pojawię, to nie zmienia faktu, że będę Cię czytać, jak również wiem, że Ty zaglądasz do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hee, wszelkie uczulenia są mi znane, bo alergię mam od dziecka i czego ja to już nie przeszłam. ;) Ja podobnie, jak Kołysanka radziłabym Ci zrobić te testy, uwierz że warto. Przynajmniej wiesz, co Cię uczula i starasz się unikać tego.
    Życzę aby to uczulenie Ci przeszło :_)*

    OdpowiedzUsuń
  7. A do lekarza to pewnie koleżanka nie poszła. A może powinna. Coś by może przepisał na te dolegliwości, żeby trochę ulżyło.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, biedaku :*
    Widać, w stwierdzeniu, że alergii można dostać praktycznie od wszystkiego jest sporo prawdy.
    Koleżanka - alergiczka zażywała Zyrtec i cały dzień spała. W końcu poprosiła lekarza, by przepisał jej coś innego i problemy minęły.
    Wracaj do formy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Karolina, na razie uczuliły mnie tylko ogórki, więc bez paniki ;-) Jeżeli coraz więcej rzeczy będzie u mnie wywoływało reakcje alergiczne, to będę zmuszona zrobić badania, ale nie przesadzajmy, żeby z powodu jednych głupich ogórków taki raban podnosić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dinoora, no nie poszłam, bo i po co :) A umierająca też nie jestem, więc póki radzę sobie sama, to wizyta u lekarza jest zbędna ;)

    Anonimowa A., hehe dzięki, jak już wyślesz swoje moce, to nie ma innej opcji, jak tylko że będzie dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Cały czas wysyłam w Twoją stronę pozytywną energię :D

    OdpowiedzUsuń
  12. oj biedulko:*
    pierwszy raz słyszę, żeby krzaki ogórków uczulały, znając moje szczęście , gdybym była tam razem z Tobą to i mnie by dopadło:D

    Mam nadzieję, że szybko dojdziesz do siebie. Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  13. No to mam nadzieję, że góra za kilka dni nie będzie już śladu po "ogórkowym uczuleniu". Czasem tak jest, że coś czego się nie podejrzewa wywołuje reakcję alergiczną...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tak kiedyś miałam od krzaków porzeczek. Wysypka i gorączka a na dworze upał, myślałam, ze się wykończę...Życzę szybkiego powrotu do normalności , mnie trzymało tydzień..

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowa A., czuję, czuję :) Sporo jej, mam nadzieję, że wystarczy :P Dzięki :):*

    M., też nigdy wcześniej nie słyszałam, żeby krzaki ogórków powodowały podobne reakcje ;) I to jeszcze mnie to spotkało, mnie, która nie choruje ;-) Chyba musiałam mieć pecha tego dnia :)))

    Kalina, robię co mogę, żeby faktycznie w przeciągu kilku dni nie było nawet śladu po tej historii...

    Roksanna, to mnie nie pocieszyłaś... Mnie akurat poza tymi rękami nic nie dolega, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo, bo wszelkie inne dolegliwości były zasługą leku na alergię :))

    OdpowiedzUsuń
  16. No to masz nauczkę na przyszłość aby od ogórków trzymac się z daleka.... Przecież tak piękna i tak eteryczna kobietka nie może wyglądac jakby przechodziła ostrą ospę... uważaj na siebie i z daleka od ogórów....:))

    BUZIAKI !!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej biedactwo:( Alergia zadziwia wielu ludzi. Mnie: nie jestem uczulona na swojego psa, a na psa Pana D. już tak, a raczej na ślinę psa:P Ciągle jestem na silnych lekach na alergię a pomimo to nadal mam wysypkę, jak pobawię się z tym psem:/
    I teraz zadziwia Ciebie:/ Masakra:(

    OdpowiedzUsuń
  18. Donna, teraz już na pewno będę ostrożniejsza przy kontaktach z krzakami ogórków :) :*

    Storczyku, współczuję Ci, naprawdę :( To straszne mieć alergię na psa czy jakieś inne miłe zwierzątko... Tylko ciekawe czemu masz alergię akurat na tego psa...

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdego skóra jest inna i każdy ma jakieś tam swoje uczulenia na coś, ale żeby na krzaki ogórków? To trzeba mieć po prostu pecha kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Buhaha, czyli nie tylko ja jestem uczulona na dziwne rzeczy;)

    OdpowiedzUsuń
  21. I dlaczego akurat na ślinę/wydzielinę z nosa?:P Zadziwiający jest ten świat, nie ma co;P

    OdpowiedzUsuń
  22. to wcale nie zazdroszczę. Wiem co to uczulenie, bo sama do końca życia będę miała okazję zmagać się z AZS-em, które ujawniło się "chwile" po porodzie. A więc wiem co to świąd skóry,uwierz mi ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Onylia, no ja najwidoczniej miałam pecha z tymi ogórkami, innego wytłumaczenia nie widzę ;)

    Niedyskretna, no jak widać :P chcąc nie chcąc do zacnego grona uczuleń na dziwne rzeczy dołączyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Storczyku, felerny ten pies, a Ty pechowa :P

    Ewka, o kurczę, współczuję... Powinnam teraz zamilknąć z tymi moimi rękami po ogórkach, bo wydziwiam, ludzie jak widać stykają się z gorszymi rzeczami...

    OdpowiedzUsuń
  25. No widzisz, widzisz.... teraz już będziesz mądrzejsza w przyszłości:)))

    OdpowiedzUsuń
  26. To nieciekawie naprawdę... buuu :( No nie ma to jak uczulenie... Biedulka ;*

    Ślicznie tutaj u Ciebie :) a tło boskieeeee <3 !

    OdpowiedzUsuń
  27. A może uderzeniowa dawka hydrocortisonu pomoże ?
    Mam syna alergika i to jest dobry sposób na naprawdę groźne objawy. A poza tym synek używa Claritine. Współczuję, bo on nie nadaje się do niczego gdy bierze go uczulenie. Wszyscy go wówczas proszą by wziął właśnie claritine.

    OdpowiedzUsuń
  28. No i jak tam, mam nadzieję że poradziłaś sobie z tym uczuleniem, że już jest ok. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Znam i z autopsji i dzięki posiadaniu alergicznego syna. Nie zazdroszczę i współczuję. W kazdym razie nie tykaj już krzaczków ogórków i na pewno zniknie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kurcze, nie kojarzę, żebym ja widziała ogórki na krzaczkach? Ło matko, może dlatego, że zawsze kupowałam już takie długaśne w sklepie ;))) Gratuluję wyjazdu nad morze, tylko pogoda do bani, że aż strach. Obyś nie musiała chodzić w skarpetkach i swetrach jak ja, bo mi zimno normalnie hehehehe. A na przyśpieszony okres żadnych opcji nie znam, czasem udawało mi się psychicznie go opóźnić o dwa dni, ale raczej wpływu nie mamy na niego ;)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak, to na pewno jakaś chemia. Biedne ogóreczki chyba nie zawiniły. Zdrowiej! ;)
    Magda-aivio

    OdpowiedzUsuń
  32. Donna, no teraz już na pewno :D

    Pani N., na szczęście już przechodzi :)
    Hehe dzięki, cieszę się, że Ci się tu podoba :)

    CzarT, odpukać, już mi ta swędząca wysypka z rąk schodzi ;-) Ale dziękuję bardzo za polecenie jakichś leków, bo ja w polu farmaceutycznym jestem całkowicie zielona i nieobeznana :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dinoora, powoli już przechodzi, ślady znikają i co najważniejsze - już nie swędzi :) Dzięki za troskę :)))

    Aga_xy, już nie tykam i tykać nie będę, obiecuję :))

    OdpowiedzUsuń
  34. Bella, u nas, w kraju mniej rozwiniętym pod każdym możliwym względzie, ogórki rosną na krzaczkach :D Nie wpadliśmy jeszcze na to, żeby rosły na drzewach, albo żeby od razu były takie duże i pojawiały się w sklepach, ale z racji przynależności do UE, za jakieś 50 lat może Was dogonimy ;))

    Podobno sierpień ma być ładny i ciepły, więc liczę bardzo na życzliwość pani pogody, że poprawi się w sierpniu, a przynajmniej na początku sierpnia i da nam wypocząć w promieniach słońca na plaży :)

    Okazuje się, że jednak wpływ na okres mamy, bo udało mi się go po babcinemu o tydzień przyspieszyć :D Więc wyjazd nad morze zapowiada się bajecznie :)))

    Buziaki :**


    Magda, raczej się nie dowiem czy winne były ogórki czy jakaś chemia, bo do alergologa się nie wybieram :) Na szczęście wszystko samo już znika :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!