Dziewczyny, jak już pisałam, jadę na początku sierpnia nad morze. Niestety, problem w tym, że akurat w tym czasie powinnam dostać okres...
Nie bardzo mi się uśmiecha zwijać się z bólu zamiast wypoczywać, brać masę proszków przeciwbólowych zamiast popijać zimne piwko i unikać kąpieli w morzu... Wiem, że są tampony i kąpiele nie powinny stanowić problemu, ale podczas okresu niewskazane jest przebywanie na słońcu, a nie po to jadę, żeby unikać słońca...
Nie chcę w taki sposób spędzić tego wyjazdu, dlatego mam pytanie do Was, czy któraś z Was może zna jakiś domowy sposób na przyspieszenie okresu o kilka dni? Żadnymi tabletkami nie jestem zainteresowana, wolałabym nie faszerować się niczym, co jedynie po babcinemu coś zdziałać. Pomoże mi ktoś? :(
Mi mama kazała moczyć nogi w gorącej wodzie ;D czasami pomagało ;-p
OdpowiedzUsuńNiestety nie pomogę... co miesiąc ciepię katusze, więc pozostaje mi przyłączyć się do Twojej prośby :(
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że nie ma takiej metody, ale mogę się mylić. To tak jak z urodzeniem dziecka, niby mówią, że jak się zrobi to czy tamto, to wyjdzie wcześniej, a ja rodziłam po terminie :) Więc na to nie ma recepty. A tak na marginesie - ja bym to olała i i tak pojechała na te wakacje. Przecież najgorsze są tylko 2 pierwsze dni, wzięłabym tampony i tyle :)
OdpowiedzUsuńJa okres dostałam dzisiaj. I od samego rana zwijam się jak nigdy. Już dawno tak nie bolało.
OdpowiedzUsuńMoże zmiana klimatu troszkę go opóźni, co? albo nie będzie tak źle :)
Kołysanko, gorącą wodę już praktykuję, ale chciałabym podziałać na kilku frontach żeby mieć pewność, że dostanę ten okres chociaż te parę dni wcześniej :))
OdpowiedzUsuńAnonimowa A., łączę się z Tobą w chwilach bólu :*
Onylia, niestety, pierwszy dzień przypadłby mi na podróż, a mam chorobę lokomocyjną, więc byłaby jedna ogromna katastrofa, a po drugie wiesz, niewiele mam ostatnio chwil sam na sam z moim mężczyzną i chciałabym z tego wyjazdu trochę przyjemności intymnych poczerpać :) Także póki co, stosuję namaczanie w gorącej wodzie, mile widziane inne metody, byleby tylko dały jakiś efekt... Naprawdę bardzo mi na tym zależy...
Patrycja, jeśli chodzi o zmianę klimatu, to na pewno zadziała, tyle, że okres powinnam dostać w dniu wyjazdu i klimat nie zdąży zadziałać...
Teraz po prostu skróciłabym branie moich pigułek :)
OdpowiedzUsuńA kiedyś, kiedy ich nie brałam, piłam herbatkę z malwy, to przyspieszało, może spróbuj!
Hmm. Też szukam takiego sposobu ;-)
OdpowiedzUsuńJa wiem jak opóźnić, więc to nie ten kierunek;)
OdpowiedzUsuńniestety nie znam niczego takiego :/ chętnie sama bym się dokształciła w tym kierunku
OdpowiedzUsuńNo a mi muzyka przeszkadza. I wolę, kiedy jej nie ma :)
OdpowiedzUsuńHm, ja tam sposobu nie znam żadnego. Ale jakoś sądzę, że nie ma takiego, owszem może moczenie wody i ta herbatka z malwy coś zdziałają, ale czy aby na pewno? ;-)
OdpowiedzUsuńNajwyżej będziesz musiała to przeżyć jakoś. ;*
Oprócz tabletek nie znam innych metod :(
OdpowiedzUsuńBiegaj (chodzi o jakiś wysiłek), kochaj się ze swoim Ukochanym 3 razy dziennie:D I do tego ciepłe kąpiele:)
OdpowiedzUsuńZ tym uprawianiem seksu to serio mówię;) Wymęczy Cię od środka to i szybciej okres przyjdzie;D
OdpowiedzUsuńja dostałam okres 3 dnia pobytu nad morzem:) i wcale źle nie było:)piłam piwo,leżałam na plaży a żadnego krwotoku nie dostałam..odpowiednia higiena na plaży,częste zmienianie tamponów(ja ogólnie jestem przeciwniczką tamponów,zakładam od święta) i będzie git:)Ostatnio moja pacjentka miała po porodzie załozone tampony...dla mnie to jakiś koszmar...fakt faktem że była po cc,ale to nie upoważnia jej do zakładania tamponów,krwawi tak samo jak pacjentka po naturalnym porodzie,i przy okazji może nabawić się mnóstwa komplikacji.Ot tak nawiązanie do tematu tamponów:P
OdpowiedzUsuńja niestety poza tabletkami innego sposobu nie znam. Nawet pojęcia nie miałam, że moczenie nóg w gorącej wozie może pomóc.
OdpowiedzUsuńJako Facet powiem,że sposobem jest dobrym seks....ale to odzew był do Kobiet,pomimo tego zabrałem głos...Pozdrawiam cieplutko...
OdpowiedzUsuńPotwierdzam, że seks, przynajmniej u mnie kilka razy tak to podziałało :-)
OdpowiedzUsuńSeks praktykuję regularnie, więc może się już na to uodporniłam ;) ale dziękuję za rady każdemu z Was, będę próbować czego tylko się da, oczywiście poza tabletkami...
OdpowiedzUsuńNa co dzień brakuje mi też bardzo bliskości z M., dlatego tak mi zależy na tym, żeby tego okresu akurat podczas wyjazdu nie mieć, bo chciałabym nadrobić to, co tracimy poprzez niesprzyjające warunki. A nie można zaprzeczyć temu, że seks w związku jest ważny, nie najważniejszy, ale ważny, a do tego bardzo przyjemny, więc nie chciałabym, aby ta sfera u nas kulała, bo niestety teraz w tej kwestii nie jest dobrze. A ciężko się kochać, jak się ma rodziców za ścianą, dlatego chciałabym wykorzystać te wczasy jak tylko się da :)))
mówisz że cieżko jak rodzice za ścianą? Ha! w takim razie moje doświadczenia z tym związane mogły by Cię mocno "zgorszyć" ;D :P
OdpowiedzUsuńAle ja nie mówię, że tego nie robimy, tylko że ciężko :D wolałabym się skupiać na czerpaniu przyjemności a nie pilnowaniu się, żeby nie wydrzeć się wniebogłosy :))))
OdpowiedzUsuńKiedyś też było mi ciężko kochać się, gdy rodzice Pana D. byli za ścianą:P Ale teraz już się do tego przyzwyczaiłam:P Oczywiście... wolę jak ich nie ma;D
OdpowiedzUsuńOjjj nie wiem :))) Nie mam pojęcia niestety, co poza tabsami mogłoby pomóc. Organizmu raczej się nie oszuka, ale często na wyjazdach z powodu zmiany klimatu wszystko się opóźnia... albo przyspiesza, różnie to bywa... :))) Niestety nie umiem Ci pomóc. Buziaki
OdpowiedzUsuńStorczyku, ja też jestem przyzwyczajona, że mam rodziców za ścianą, ale więcej luzu i przyjemności jednak jest wtedy, kiedy jesteśmy sami :)) Tego się nie da zastąpić x)
OdpowiedzUsuńLady, ja jednak postaram się jakoś mój organizm oszukać ;) A jednak już podczas wyjazdu to mi będzie wszystko jedno czy zmiana klimatu jakoś podziała, bo jak już bym okres miała, a właśnie tak przypada, że w dzień wyjazdu powinnam go dostać, to po ptokach ;)
A ja się zastanawiam o jakich przyspieszających tabletkach mówicie?:P Tzn. piszecie. Dzięki antykoncepcyjnym można "zlikwidować" okres ale przyspieszyć?:P
OdpowiedzUsuńJest cała masa hormonów, które mają bardzo różne właściwości i zapewne któreś z nich przyspieszają okres, niektóre likwidują, a inne opóźniają ;-) Ale nie zwykłam aż tak ingerować w mój organizm :))
OdpowiedzUsuńJa ingeruje tylko antykoncepcyjnymi:P Ale jeszcze nie "likwidowałam" sobie okresu:)
OdpowiedzUsuńJa takich nie zażywam, więc się nie wypowiadam :)
OdpowiedzUsuńZawsze możesz zacząć;D
OdpowiedzUsuńAle po co? :D
OdpowiedzUsuńNo żeby lepiej się zabezpieczyć;)
OdpowiedzUsuńHmmm.... My się raczej nie zabezpieczamy ;)
OdpowiedzUsuńEvi, a nie czujesz, że to nie tędy droga? Już nawet nie wspominam, że to grzech. Po ślubie będziesz miała tyle seksu, że ho ho, teraz jest czas na inny rodzaj poznawania się... Bardzo to procentuje po ślubie w relacji z mężem...
OdpowiedzUsuńTa, grzech, a niejeden ksiądz ma dzieciaka na boku i oni mi mają mówić, że współżycie to grzech?... Ha ha ha...
OdpowiedzUsuńWedług mojego sumienia to nie grzech i wychodzę z założenia, że seks jest dopełnieniem związku. Nie powinien być dowodem miłości, ale jest bardzo ważnym elementem. Ja nie mam nawet perspektyw na ślub, więc nie zamierzam teraz czekać kilka ładnych lat do ślubu.
To jest kwestia poglądów indywidualnych, i na tym bym dyskusję ucięła, bo nie o to chodzi, żeby się o takie kwestie spierać, tylko wymienić swój punkt widzenia i koniec. Dalsze polemiki mogą wywołać niepotrzebne spięcia, a nie chcę tu niczego takiego, tym bardziej, że bardzo Cię lubię :)