sobota, 16 lipca 2011

O wszystkim ;)

Udało się!!! Przez długi czas ta kwestia stała pod znakiem zapytania, zarówno ze względów finansowych, jak i osobistych, ale ostatecznie się udało! :) W nocy 31 lipca wyjeżdżam nad morze w doborowym towarzystwie :) Po cichu liczę, że pogoda dopisze, nie będzie taka kapryśna jak teraz... A nawet jeśli będzie pochmurno i deszczowo, to ważne, że towarzystwo przednie, więc nudzić się nie będziemy :) Mówię Wam jak się cieszę z takiego obrotu sprawy, wyjazd plus poprawione relacje z M., w końcu jest tak, jak być powinno*... :)))

* A niech mi kurwa ten złośliwy chochlik znów napsuje życie po tym, jak napisałam, że jest już wszystko dobrze, to skasuję ten blog!

Wakacyjne dni mijają mi dość nudno, bo M. często długo siedzi w pracy i po całym dniu spędzonym w domu można na łeb dostać... Dlatego też na siłę wyszukuję sobie zajęcia, bo i pogoda często nie dopisuje, żeby wyjść na dwór poopalać się, czy choćby nawet posiedzieć na powietrzu. Ostatnio babcia nasunęła mi genialny pomysł, żebym sobie kupiła kanwę i pobawiła się w haft krzyżykowy ;) Zmobilizowałam się i wyruszyłam do miasta w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego wzoru... Ale nie ma tak łatwo. Zwiedziłam wszystkie możliwe pasmanterie, a tu jak na złość, albo ogromne lub nudne krajobrazy, albo konie... Po co mam sobie wyhaftować konia, jak za tymi stworkami specjalnie nie przepadam? ;) Umyśliłam sobie kota albo psa, a tu deficyt futrzaków... W końcu, po zmuszeniu kilku ekspedientek do przeszukania wnikliwie wszystkich kanw jakie mają, znalazły mi jakiegoś sympatycznego kota :)) Szok, duże miasto, kilka dobrze wyposażonych pasmanterii, a jak człowiek sobie umyśli wyhaftować psa albo kota, to nie ma nic ;)

Oprócz tego staram się zrzucić trochę ciałka, mimo wielkich protestów M., bo według niego jestem szczupła i nie rozumie po co mam się odchudzić. Niestety, ja już tak mam, że mój wygląd bardzo się dla mnie liczy i nie potrafię wyjść taka spasła po zimie na plażę, więc robię co mogę, żeby wyglądać tak jak bym chciała :) W moim wykonaniu walka o sylwetkę jest nieco utrudniona, bo kocham jeść i za nic w świecie z jedzenia nie zrezygnuję, bo nie cierpię chodzić głodna... Dlatego po kilka razy w tygodniu wychodzę do miasta, nawet po to, żeby pooglądać wystawy sklepowe. Do centrum mam 15 min na nogach, a że chodzę szybko, to można powiedzieć, że mam około 1-2 godziny szybkiego marszu jednorazowo, bo po mieście chodzę zazwyczaj duuużo :) Ważne, żeby rozruszać ten mój zasiedziały tyłek, który przez calutki rok akademicki wszędzie woziłam samochodem i zrzucić trochę tego, co mi się zaczęło na brzuchu osadzać... :)

Nie mogę się wyzbyć jednej głupiej rzeczy... Mianowicie, odkąd mam wakacje, dzień w dzień budzę się między 4:30 a 5:30. Oczywiście jak stwierdzę, która jest godzina, to zasypiam znowu i budzę się już o normalnej porze, ale nie rozumiem po jaką cholerę się tak wcześnie budzę, kiedy mogę pospać ile dusza zapragnie? Nawet do szkoły o takiej godzinie nie wstawałam, najwcześniej o 6:45, więc skąd mi się taka pora pobudki wzięła?? Nie jest mi gorąco, nie dręczą mnie żadne ogromne problemy, nie mam koszmarów, nie mam kłopotu z zaśnięciem, zatem dlaczego sama z siebie się budzę o takiej chorej godzinie?! Przez chwilę przyszło mi do głowy, że może dlatego, że szybko się robi jasno i budzi mnie światło, ale opuszczam rolety, jest cały czas ciemno, a ja i tak się budzę... Nie wiem już co mam z tym zrobić, bo chciałabym się wyspać, mam wakacje, po tym całym maratonie akademickim chcę odpocząć i nie mogę...

Chyba muszę częściej pisać, bo potem mi takie długie notki wychodzą, że tylko najwytrwalsi dotrą do końca... ;) Nie wiem co mi jest, że tak mi ciężko zabrać się do naskrobania czegoś... To chyba lenistwo.. :))

36 komentarzy:

  1. Oj tam, nie ma co obwiniać bloga, przecież to nie jego wina ;-p
    Cieszę się, że w końcu wszystko jakoś się układa i mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo ja mam już swój wakacyjny wyjazd za sobą, który niestety nie był słoneczny :(
    Spacerki na pewno poprawią Twoje samopoczucie ;))
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie się cieszę, że jest dobrze, a wymarzony pobyt nad morzem dojdzie do skutku :)
    Podziwiam mobilizację. Większość moich znajomych jęczy, że im się nudzi, ale nie robi nic w celu przerwania monotonii. Jak już wykonasz ten haft, pochwal się :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kołysanko, zdziwisz się, ale ten blog ponosi wszelką odpowiedzialność za złośliwości losu w moim życiu ;)
    Liczę, że sierpień będzie nieco ładniejszy od lipca i czerwca i wysmażę się na heban :P

    Anonimowa A., mobilizacji dopiero w ubiegłym tygodniu nabrałam, bo do tej pory też tylko siedziałam i marudziłam :)))
    No pewnie, że się pochwalę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet jeśli coś miałoby się między wami zepsuć (a oby nie!) to wiedz, że to nie jest żadna wina bloga, bo to po prostu zbiegi okoliczności. Po prostu człowiek jak już się poschizuje to myśli różne rzeczy - niekoniecznie słuszne. :)
    Cieszę się, że wasz wyjazd wypali. To zawsze jakiś odpoczynek. Nawet brak pogody wam nie przeszkodzi! W udanym towarzystwie to całość wypoczynku będzie dobra.
    A co do zrzucenia zbędnych kilogramów - skoro jesteś szczupła, to po co stwarzać sobie problemy? A z drugiej strony jak lubisz chodzić, to na pewno pomoże.
    Życzę Wam, abyście trwali długo w tej dobroci, żeby wyjazd się udało, a Tobie samej życzę być częściej się mobilizowała, bo każdy z nas lubi Cię czytać! ;);*

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolina, coś podejrzane te zbiegi okoliczności... ;) za dużo ich jest i łącząc fakty, to ten blog ma z nimi sporo wspólnego...
    Nie chcę zrzucać kilogramów, bo i tak mam ich za mało... Chcę wrócić do formy i pozbyć się tłuszczyku, który na skutek braku ruchu zagościł na moim brzuchu ;) a robię wszystko, żeby waga nie drgnęła za mocno w dół, także spokojnie :)))
    Miło wiedzieć, że ktoś tu za mną tęsknił :) Postaram się pisać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Organizm jest tak przystosowany, że jak się wyśpi to się budzi :) No, ale ja też tak robię, że jak jak jest zbyt wcześnie (i dziecko śpi), idę dalej w komara :))

    A co do figury, to ja mojemu mężowi podobałabym się nawet jakbym ważyła sto kilo, ale to chyba chodzi o to, żebym sama się sobie podobała nie? :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. to ja jestem jedną z wytrwałych, bo bez problemu dotarłam do końca:)

    Fajne,że uda się Wam wyjechać. I masz rację, w doborowym towarzystwie żadna pogoda nie straszna, na pewno nie będziecie się nudzić:) A i sam morski klimat na pewno dobrze Wam zrobi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hah, będziesz się lansować po plaży :D Kup jakiś seksi strój jeszcze i mega lacha normalnie :D Tylko się nie utop!

    OdpowiedzUsuń
  9. Onylia, mój organizm wcale nie wydaje się być wypoczęty, bo bardzo szybko usypiam na nowo ;) To naprawdę ciężki orzech do zgryzienia dlaczego się budzę o takiej właśnie porze...
    Ja mojemu mężczyźnie pewnie też bym się podobała, gdybym przytyła, ale tak jak piszesz, chcę się podobać nie tylko jemu, ale przede wszystkim sobie :)

    M., oj tak, klimat nad morzem jest świetny, nie tylko ze względów zdrowotnych :D

    Szczęściara, ja już jestem sexy xD hahaha :D strój już mam, a nawet dwa, więc będę mogła wybierać, w którym chcę być danego dnia sexy :P Nie utopię się, spokojnie ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. wiesz, ja też tak miałam, o tyle że ja przez jakiś czas budziłam się codziennie o 3 w nocy. Zawsze parę minut po trzeciej, ale zazwyczaj pięć po ;) Nie przejmuj się, przejdzie szybciej niż myślisz

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że masz wolne. Korzystaj z tego, a haft to bardzo dobry odpoczynek i fajne zajęcie, z którego coś zostaje, więc dobrze Ci babcia podpowiedziała!
    Dobrze, że się ruszasz i dużo chodzisz, ja też bym nie umiała chodzić głodna, bo to zbyt frustrujące.
    Jeśli chodzi o relacje damsko-męskie, to zawsze pamiętaj (porada starszej koleżanki): rób tak, żebyś była szczęśliwa i to nie tylko na chwilę, ale na dłużej :)
    Mam nadzieję, że Twoje wakacje będą udane!

    p.s. to wczesne wstawanie możesz wykorzystać na wczesne spacery, takie poranki są niesamowicie energetyczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też się budzę o takich godzinach i co gorsza zdarza się, że nie mogę potem usnąć. A jak przyjdzie szkoła, to z ledwością będę wstawać z łóżka o 6. Dziwna jestem. ;)

    Magda-aivio

    OdpowiedzUsuń
  13. oj tam, oj tam, daj spokoj blogowi, nie ma co sie martwic na zapas :)
    Ciesze sie, ze pojedziesz odpoczac :) My wyjezdzamy 30 lipca z samiutkiego ranka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ewelinko wysłałam Ci zaproszenie na mojego prywatnego bloga, byłoby mi miło, gdyś tam zawitała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Cieszę się bardzo że wszystko jest ok. No i fajnie że jedziesz nad morze. Obie będziemy w tym samym czasie cieszyć się nim oraz świetnym towarzystwem :)
    Jak skończysz haftować tego futrzaka to mam nadzieję że się nam pochwalisz efektem końcowym.
    Przerąbane z tym twoim wstawaniem, przecież to środek nocy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że w ogóle piszesz ;) Jak notka dobra, to i da się dojść bez problemu do końca ;) Aleeeż wakacje się Wam szykują! Udanych życzę! :D :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ewka, mam nadzieję, że to przejdzie i to już niedługo, bo chciałabym móc się wyspać do obrzydzenia choć raz dopóki mam wakacje :))

    Iw, staram się myśleć o swoim szczęściu na dłużej, może innym się to wydaje bez sensu, ale ma ono taką a nie inną postać i nic na to nie poradzę ;)
    Zamiast spacerów wolę jednak dalej spać ;) Nie ma u mnie w okolicy nic ciekawego do oglądania, może gdybym mieszkała przy lesie, łące albo jeziorze, z pewnością taki spacerek by mnie skusił, ale między domami, które znam od wielu lat, nie wydaje mi się zbytnio atrakcyjny ;)

    Magda, ja na szczęście usypiam od razu, ale i tak jest to męczące, przecież o tej godzinie każdy normalny człowiek przewraca się na drugi bok, a nie się budzi ;)

    Kfiatushek, dokąd wyjeżdżacie? :)
    Ten blog to zło wcielone, znam jego możliwości... Bez powodu się go nie czepiam :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Onylia, dziękuję za zaproszenie, już pędzę Cię poczytać :)

    Dinoora, i tak Ci zazdroszczę, bo Ty nad morzem bywasz znacznie częściej niż ja :) Oczywiście, że się pochwalę ;)

    Nabi, nie wiem czy dziękować, czy nie ;) Może jednak nie :P Wzajemnie, Tobie również życzę udanych wakacji bez względu na to co planujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana, ja od paru lat mam tak, że budzę się około 3 albo 3:30. Praktycznie każdej nocy;) Wyjątek: wakacje we Władysławowie, gdzie spałam bardzo mało. Nie wiem, co jest tego przyczyną. Budzę się w nocy i nie mogę zasnąć przez parę godzin. Po czym w końcu zasypiam na ostatnią godzinę, bo już pora wstać. Po przebudzeniu jestem jeszcze bardziej zmęczona niż przed pójściem do łóżka:P

    OdpowiedzUsuń
  20. Storczyku, nie pocieszyłaś mnie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pocieszyłabym Cię, gdybym znała na to dobry sposób:D Chociaż... może seks pomoże?:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Seksu mam dużo ;-) i pomaga owszem, ale tylko na spanie zaraz po nim, potem to już lipa, a niestety nie spędzam z moim Ukochanym zbyt wiele nocy...

    OdpowiedzUsuń
  23. No to tak jak ja... za mało tych nocy:( A jak są noce, to po przebudzeniu rzuć się na Ukochanego:D Zaraz znów zaśniesz:D Jak to Pan D. kiedyś mi napisał: "Ciebie się nie utula do snu, Ciebie męczy się seksem";D Coś w tym jest hehe:D

    OdpowiedzUsuń
  24. Zazwyczaj ledwo się obudzimy, to M. się na mnie rzuca :D Ale rano, zaraz po spaniu nie chce mi się na nowo zasypiać :)))) A że coś jest w tym, co Ci Pan D. napisał, to się muszę zgodzić :P A podobno kobiety mają po seksie więcej energii i nie chce im się spać... xD

    OdpowiedzUsuń
  25. Taaa, mnie to się potem tak spać chce, że to masakra:D Zaraz zasypiam. Pod warunkiem, że przykleję się do Pana D.;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nieprzyklejanie się w ogóle nie wchodzi w grę! ;) Wtedy to by mnie żadna siła z wyrka nie wyciągnęła, jak sobie śpię przylepiona do M. :)))

    OdpowiedzUsuń
  27. wyjezdzamy nad morze, zachodnie wybrzeze

    OdpowiedzUsuń
  28. Lubię się przyklejać do Pana D.:D

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajny blog.
    Zapraszam do mnie.

    http://wiwcia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Kfiatushek, to tak jak my :)

    Storczyk, a ja nie lubię się przyklejać do M., ja to po prostu uwielbiam :D

    Nike, wiem, że mój blog jest fajny, ale idź stąd dziecko...

    OdpowiedzUsuń
  31. No proszę, nie podejrzewałam Cię o takie manualne robótki :DDD. Co do ciałka Evi... to ty chyba oszalałaś kobito... :) Trzymam zatem kciuki za Twój wyjazd i precz z chochlikami. :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Lady, nie, nie oszalałam :D Dbam o linię po prostu ;)) O manualne robótki powinnaś mnie już podejrzewać po tym jak kleiłam kartki ;)
    Trzymaj kciuki, a ja trzymać będę za Ciebie mamusiu :)))))

    OdpowiedzUsuń
  33. Ewi, w takim razie klejmy się do swoich ukochanych ile wlezie:D

    OdpowiedzUsuń
  34. Storczyku, u mnie misja na dzisiaj zaliczona :D Choć wiadomo, że mi i tak mało... :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj a ja dziś nie widziałam się z Panem D.:( Ale za to w weekend będę u Niego spałaaaa! Ach:D

    OdpowiedzUsuń
  36. O Ty szczęściaro!!! :)) Ja chyba wolę jednak kleić się do M. regularnie a po trochu xD na dłużej mi to wystarcza, bo wtedy dzień w dzień jestem przyklejona :D

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!