A tak oprócz tego, to czuję się całkiem dobrze :) Staram się nie denerwować z byle powodu, choć czasami kiedy zaczyna mnie boleć głowa, albo przytrafią się inne przykłady zadziwiającej pomysłowości losu, lub też pecha, jak zwał tak zwał, to nie jest łatwo zachować uśmiech na twarzy i żyć sobie jak gdyby nigdy nic.
Jednakowoż jakoś się ostatnio czuję jak nie ja ;) Jestem wcale do siebie z poprzednich tygodni niepodobna :-) Tak mi jakoś z tym dziwnie, ale jednocześnie dobrze :-) Niech mi ktoś powie, czy da się zrozumieć kobietę? ;)
Tym bardziej siebie nie poznaję, że w myśl nieuznawania przeze mnie żadnych wielkich, okazyjnych porządków, w tym też tych przedświątecznych, dostałam weny na sprzątanie i na chwilę obecną mój pokój jest po takiej metamorfozie, że aż M. wchodząc do niego powiedział: "...wow..." ;-) Czyli musi być całkiem niezły efekt mojej pracy :-)) Nie jestem ani typem wielkiej bałaganiary (bałagan w moim pokoju w dużej części przypisać można mojej siostrze...) ani też pedantki (sterylna czystość pomieszczeń codziennego użytku, jak właśnie pokój, przypomina mi bardziej szpital niż dom), ale otrzymałam takie natchnienie do sprzątania, że bez obaw można jeść teraz nawet z podłogi :-P
Oraz na zakończenie, aby podtrzymać pewien balans między dobrymi aspektami życia i złymi, chciałabym wyrazić swoje zdanie na temat... pracodawców. Już na niejednym blogu się z takimi tematami spotkałam, ale tym razem poniekąd ta kwestia poruszyła moją sferę życia osobistego.
Jak to jest kurde jego mać możliwe, że aby dostać pracę (byle jaką, byle pracę, za którą ktoś nam zapłaci!) trzeba mieć maksymalnie 25 lat i najlepiej 15 lat doświadczenia w zawodzie?!?!?!
Czy może mi to ktoś do jasnej cholery wytłumaczyć?! Skąd brać to doświadczenie, jak nikt go nie chce dać? ;] A jak się nie ma doświadczenia minimum 15 lat (a ma się np. 2) to owszem, może jakaś praca pokroju sprzątaczki lub palacza pieca CO2 się znajdzie, za jakieś marne kilka groszy, dla których w ogóle się nie opłaca podejmować wysiłku, bo to nawet minimalne minimum nie jest??
Nie licząc kilku naprawdę miłych epizodów, to był bardzo nieudany rok. Owszem, zdarzyło się kilka bardzo fajnych rzeczy, ale zdecydowanie tych złych było więcej, a tym gorzej, że wszystko złe uderzało z taką wielką siłą... Między nami się zbyt dobrze nie układało, awantura z moją matką, a teraz jeszcze ten złamas prezes... Właśnie, muszę zorganizować szpilkę i laleczkę Voodoo w myśl danego słowa ;)
Ale więcej refleksji na temat tego roku pewnie się znajdzie w jakimś poście przed Sylwestrem. Na razie się w to nie zagłębiam, może jeszcze uda się z niektórymi sprawami wyjść na prostą...
Hold me now, nothing else matters :*
oby ten kolejny rok byl lepszy :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję że jeszcze poczujesz magię nadchodzących świąt. No i że kolejny rok będzie dużo, dużo lepszy od tego który się właśnie kończy. Mnie ostatnio też wzięło na sprzątanie, tak że już nie wiele mi zostało do zrobienia :) A jeśli chodzi o pracę to teraz naprawdę ciężko żeby coś dostać konkretnego.
OdpowiedzUsuńSpokojnie, do końca roku jeszcze troszkę - może coś miłego się wydarzy, święta, i zakończyć go będzie można nieco bardziej optymistycznie?
OdpowiedzUsuńZ innej strony - oby następny był lepszy :)
ja w tym roku wyjątkowo nie czuje świąt wcale a wcale. Podchodzę do tego tak jakby miało ich nie być. Choinka jest, dekoracje są ale co z tego jak spędzę święta w towarzystwie tylko tych dekoracji- co to za święta. Ale mimo wszystko i Tobie i sobie życzę, żeby świąteczna atmosfera dopadła nas niespodziewanie :)
OdpowiedzUsuńKfiatushek, oby ;)
OdpowiedzUsuńDinoora, ciężko jest w ogóle cokolwiek dostać, już nie szalejmy, że ma to być coś konkretnego...
OdpowiedzUsuńTomusz i Natusza na to liczę, że przez te ostatnie kilka dni tego roku uda się cokolwiek załatwić... A jeśli nie, to chciałabym bardzo, żeby następny rok był o wiele bardziej pozytywny.
OdpowiedzUsuńAnewiz, wszystko się może zdarzyć, tym bardziej, że podobno Święta to czas cudów :)) Również życzę Tobie i sobie, żeby jednak tegoroczne Święta okazały się być przyjemnym czasem.
OdpowiedzUsuńCzas Świąt to magia...trzeba się wyciszyć emocjonalnie i pomyśleć nad sensem tego wszystkiego...na pewno znajdzie się w tym wszystkim wiele pozytywnych spraw...Dziś dzień wesołej notki,więc o uśmiech serca się prosi...Adampoeta...
OdpowiedzUsuńAdamie, ja się cieszę mimo wszystko :) los od zawsze człowiekowi rzucał kłody pod nogi, trzeba sobie z tym jakoś radzić :-) ja mam M. i to jest moje największe szczęście - póki On jest obok mnie, nigdy żaden problem nie jest taki straszny, jak by był, gdybym musiała się z nim mierzyć sama. Jeśli człowiek kocha, a jeszcze lepiej kiedy wie, że sam jest kochany, to już złapał szczęście za nogi :)
OdpowiedzUsuńOby końcówka roku wynagrodziła Ci cały (;
OdpowiedzUsuńPo pierwsze przepiękny szablon ! :)
OdpowiedzUsuńA po drugie ja też czasem mam ochotę nie udawać tylko być taka jaka jestem i nie ma w tym nic złego.
A po trzecie oby koniec roku był dużo lepszy niż cała reszta : ) :* Życzę Ci tego : *
No cóż, dla mnie to też, jakoś obok się wszystko dzieje :-((( Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWiesz, dla mnie ten rok był pod wielu względami totalną klapą, w przyszłym tyg zrobię "rozliczenie" z 2010 i sama zobaczysz :)
OdpowiedzUsuńAbsurdy związane z dostaniem pracy u nas w kraju sa powalające, delikatnie mówiąc. Chcę doświadczonych, to niech sobie ich doświadczą, znaczy dadzą pracę i szanse na rozwój. Paranoja :/
Oj tam, oj tam, przesadza. Nie mam 15 lat doświadczenia, 25 lat skończyłam rok temu, a wciąż mam propozycje pracy i to cały czas dobre. Trzeba wiedzieć, co się chce w życiu robić i dążyć do tego powoli, nawet jeśli na początku oznacza to pracę za małe albo prawie żadne pieniądze:*
OdpowiedzUsuńEwelinko to chyba coś w powietrzu, bo dla mnie też ten rok był koszmarny! Wierzę jednak w to, ze następny będzie o niebo lepszy, czego i Tobie życzę :)))
OdpowiedzUsuńNa nic choinka, na nic kolędy płynące z odbiornika gdy tej radości nie ma się w sercu i nie ma z kim się nią podzielić. Bo święta to bliscy, uczucia, nasze ciepłe serca, a nie to co na stole czy pod choinką.
OdpowiedzUsuńSmurfetkaa, bardzo bym chciała...
OdpowiedzUsuńPani N., dziękuję :)
OdpowiedzUsuńJa rzadko udaję, przeważnie zachowuję się dokładnie tak, jak się czuję, tylko ostatnimi czasy to przyjęło bardzo intensywną i denerwującą formę, po prostu staram się odzyskać tą równowagę.
Chciałabym, żeby następny rok był lepszy od tego...
Zołza63, chciałoby się w tym wszystkim uczestniczyć, bo Święta to taki piękny czas, ale nie zawsze jest nam to dane :(
OdpowiedzUsuńZakochana Damo, w takim razie i Tobie i sobie życzę o wiele lepszego kolejnego roku. Należy nam się ;)
OdpowiedzUsuńNiedyskretna, Ty to się lepiej nie odzywaj. Ty masz bardzo dużo szczęścia, znacznie więcej niż przeciętny człowiek ;) Ciebie się oblicza przy pomocy innej skali ;P
OdpowiedzUsuńKiedyś ta atmosfera Świąt po prostu była. Przychodziłam ze szkoły, rzucałam w kąt plecak i były Święta, pełną parą i takie jak trzeba.
OdpowiedzUsuńTeraz czuję, że tak wiele zależy ode mnie, bo atmosfera się sama nie zrobi, a ja za cholerę nie mogę poczuć tych Świąt.
Buźka.
Free Spirit.
Aga_xy, na pewno będzie lepiej, i u mnie i u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńRoksanna, zgadzam się, Święta to stan ducha, a nie ozdoby i choinka... Jednak w tym roku oprócz ozdób świątecznych nic więcej u mnie raczej nie nastąpi ;(
OdpowiedzUsuńFree Spirit, ja w zasadzie powinnam jeszcze utrzymywać ten stan, że rzucam plecak i są Święta... Ale tak wyszło, że choć rzucam plecak, to jakoś atmosfery Świąt nie czuję. Gdyby to wszystko zależało ode mnie, to zorganizowałabym wigilię przy bochenku chleba, byle z bliskimi, a tak jestem zdana na to, co los zgotuje...
OdpowiedzUsuńRefleksje na temat świąt i mijającego roku są jakby wyjęte z moich ust, doskonale Cię rozumiem.
OdpowiedzUsuńAnonimowa A., chyba wszyscy są tacy niezadowoleni z mijającego roku... Mam nadzieję, że dla każdego kolejny będzie lepszy :-)
OdpowiedzUsuńKochana zostaję na tamtym blogu bo blogspot coś mi nie działa ;[
OdpowiedzUsuńWitam Kochana :*
OdpowiedzUsuńZ kilku przyczyn musiałam wprowadzić hasełko na bloga. Jeśli chcesz nadal do mnie zaglądać napisz na emaila a podam.
Pozdrawiam :*
A może jednak na koniec roku wydarzy się coś pięknego na tyle, że przyćmi wszelkie zło, które wydarzyło się w czasie tego roku? :) Kto wie?! No własnie, nikt! :)) Tego Ci życzę!
OdpowiedzUsuńRzeczywiście z tą pracą u nas to masakra. I mimo że tak narzekam na swoją pracę to cieszę się że ją mam. A pogadać sobie muszę, przynajmniej mi trochę lepiej jak ponarzekam :)
OdpowiedzUsuńAle dlaczego?:| Zaczynałam jak każdy normalny obywatel. Dobra, z tą normalnością przesadziłam, ale to, że teraz mam takie, a nie inne możliwości, nie jest efektem szczęścia, a cholernie ciężkiej pracy. I mówię serio serio maleńka;)
OdpowiedzUsuńJeżeli sprzątasz, to znaczy że nastrój się poprawił;)Mnie też ostatnio wzięło na porządki:)
OdpowiedzUsuńA co do pracodawców to szkoda gadac:/ Mam złe wspomnienia po ostatnim:[
ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA.
OdpowiedzUsuńA kiedy Gwiazda pierwsza się pojawi
W sercu swoim ukaż potęgę Wiary
Oto narodzi się Zbawiciel
Świata tego Odkupiciel.
Niech w sercu Twoim i duszy
Nadzieja do życia wróci
Ta magia tych Świąt wspaniałych
Niesie Ci prezent taki Mały.
Jeśli zapragniesz dać mieszkanie
Jezusowi Małemu i Jego Mamie
Wtedy posiądziesz wiele ciepła
Miłości Bożej i wiele w życiu piękna.
Życzę Ci by każda chwila życia
Umiała w radości i Miłości pływać
Życzę Ci by serce Twoje
Miało do wszystkiego ochotę.
Spójrz sercem swoim i duszą
Posłuchaj co słowa Boga mówią
Niech w sercu Twoim się narodzi
Ten,co wszelkie troski złagodzi.
A kiedy zasiądziesz do stołu wigilijnego
Pomyśl o mnie coś ciepłego
Ja myślami z Tobą będę
Samotność wtedy ode mnie odejdzie.
PIĘKNYCH I PEŁNYCH MIŁOŚCI ŚWIĄT CI ŻYCZĘ I TWOIM BLISKIM.
MM, wiem, nie chciał mnie skubany na Twojego bloga wpuścić ;)
OdpowiedzUsuńPani N., nie mam Twojego maila, żeby się z Tobą skontaktować, więc jeśli możesz, to skrobnij do mnie, mój e-mail jest nad komentarzami :-)
OdpowiedzUsuńNabi, tego, co przyniesie los nikt nie wie. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że w końcu da nam coś dobrego :-) Przecież nie może być cały czas wszystko źle...
OdpowiedzUsuńDinoora, Polacy to taki specyficzny naród, który czerpie radość z narzekania :) więc narzekaj do woli, może przez to będzie Ci lepiej :D
OdpowiedzUsuńNiedyskretna, ja doskonale wiem, że Ty mówisz serio ;) Bo to nie jest normalne, że się sypia 3 godziny dziennie i pracuje się w kilku miejscach na raz ;-) Zdecydowanie normalnym obywatelem to Ty nie jesteś ;-P
OdpowiedzUsuńShelby, ja sprzątam z różnych powodów - raz z radości, raz ze smutku, a innym razem z nudów ;)
OdpowiedzUsuńNo ja się już na temat pracodawców nie wypowiadam, bo szkoda sobie strzępić język...
Adamie, dziękuję Ci za przepiękne życzenia :-) Tobie również życzę spokojnych i wesołych Świąt w gronie przyjaznych Ci osób oraz przeżycia narodzin Jezusa również duchowo :))
OdpowiedzUsuńEhh atmosfera świąteczna też mi za bardzo nie dopisuje... pierwsze święta bez Dziadka:(
OdpowiedzUsuńPlusem jest to, że w drugi dzień świąt Pan D. przyjeżdża do mnie na obiad a potem jedziemy do niego na kolację.
Ja też jakoś nie czuje świąt. Jest i choinka i śniegi i światełka, a ja tego jakoś nie czuje. Chyba jestem za stara ;(
OdpowiedzUsuńMagda-aivio
Niech Święta Bożego Narodzenia
OdpowiedzUsuńi Wigilijny wieczór upłyną w
szczęściu i radości przy staropolskich kolędach
i zapachu świerkowej gałązki.
Wesołych świąt :)