niedziela, 7 listopada 2010

Starałam się!... ale dalej będę narzekać...

Chciałam! Naprawdę! Tak się starałam... Ale nic z tego nie wyszło...

...Czyli będę narzekać. Robiłam wszystko, żeby mój nastrój był w końcu chociaż trochę lepszy, ale co ja mogę, jeśli wokół mnie są jeszcze inni ludzie oraz paskudny los, a na to nie mam najmniejszego wpływu.
I tak oto towarzyszy mi podły humor, przed którym wzbraniałam się rękami i nogami, ale jestem bezsilna w starciu z czynnikami zewnętrznymi... Wszystko to, co się dobrze zapowiadało, zakończyło się nie najlepiej.

Lubego rozłożyło jakieś podłe choróbsko, więc stawałam na głowie, aby Ukochanemu ulżyć w cierpieniach, niestety bez skutku... W nadziei, że może dzisiaj, dnia następnego, będzie trochę lepiej z Miśkowym zdrowiem, czekałam na znak życia od mojego Mężczyzny. Znak ów otrzymawszy, z początku się ucieszyłam, jednak moja radość wyparowała szybko, gdyż okazało się, że nie jest lepiej, co jedynie gorzej, a Luby oznajmił mi, że o spotkaniu się z nim mogę jedynie pomarzyć...

Nie robię tragedii ogólnie z faktu, że się nie widzimy, bo nie pierwszy i nie ostatni raz tak się zdarza, więc idzie przywyknąć ;] Jednak ja wiem, On wie, i wszyscy wiedzą, że ja rzadko kiedy choruję, zatem przebywanie z osobami dzielącymi się zarazkami zasadniczo mi nie zagraża, dlatego też nie ma przeciwwskazań do tego, żebym Go nawiedziła. Jednak najwidoczniej moja obecność nie jest pożądana...

Co więcej (musi być coś więcej, inaczej wcale nie uznałabym za konieczne wyrzucanie z siebie swojej złości), po tym, jak dnia poprzedniego stawałam na głowie, aby zelżyć cierpienia Ukochanego, dzisiaj nawet nie zapytał co u mnie, choć rozmawialiśmy dostatecznie długo, by przynajmniej 4 razy mógł owo pytanie zadać. Przykro mi się zrobiło, bo napisanie 'Co tam u Ciebie?' na GG wcale nie wymaga wielkiej siły i zapasu energii, a przynajmniej drugiej stronie się robi miło, że jednak ktoś się interesuje. Cała rozmowa polegała na tym, że to ja musiałam pytać lub cokolwiek pisać, aby konwersację podtrzymać, On jedynie zapytał o pomoc dla... swojej ciotki! I takie zainteresowanie Ukochanego moją osobą ;]

Rozumiem, że człowiek jest chory, słaby, zmęczony, ale to nie upoważnia do patrzenia tylko na czubek swojego nosa... Też wiele razy czuję się fatalnie (użyłabym gorszego określenia, które wydaje mi się jest o wiele bardziej trafne, ale zachowam resztki poziomu tej notki...), ostatnio nawet chyba o tym pisałam, a mimo tego pierwsze o czym myślę, to o Nim, co u Niego, jak On się czuje itp. Nie wymagam wiele, tylko odrobiny zainteresowania, nawet nie trochę, może być jeszcze mniej niż trochę... Ale to chyba i tak jest za dużo ;]

Zatem podsumowując, jest mi cholernie przykro...

Jeśli ktoś uważa, że moja złość jest przesadzona, to proszę o darowanie sobie komentarza, bo jestem już wystarczająco zła, nie trzeba mnie jeszcze dodatkowo krytyką podburzać ;]

16 komentarzy:

  1. Domyślam się, że Ci musi być przykro... i to bardzo, bo to każdemu by było :(
    I wcale nie uważam, że przesadzasz... po prostu to musi być przykre. Zobaczysz wyzdrowieje i będzie lepiej :)
    Pozdrawiam i głowa do góry ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o wpis u mnie to powiem tyle... może i spróbowała bym, ale po prostu nie chce Go oszukiwać, bo naprawdę Go lubię, ale nie Kocham tak jak powinnam... To smutne, bo Go lubię bardzo, ale nic więcej... czas pokaże czy dam mi to wyjaśnić na spokojnie.

    Pozdrawiam :*
    Dziękuję za te ciepłe słowa :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Primo, to mnie tez przykro. I z Twojego powodu, i z powodu skasowania komentarzy pod moim ostatnim postem. Jak zwykle musiałam coś pomajstrować i chyba przedobrzyłam :/ Trzym się. Buziak :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm... chory facet to opcja najgorsza z mozliwych. Onie juz sa tak zaprogramowani odgornie, ze kiedy dopada ich nawet zwykle przeziebienie, interesuja sie tylko i wylacznie wlasna osoba, a reszta moze dla nich nie istniec. To znaczy musi istniec tylko i wylacznie w celu uslugiwania im i przytakiwania, ze sa tacy biedni :P przejdzie mu to zmadrzeje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też to kiedyś przeżyłam, kiedy W. zmagał się z anginą. Gorzej niż z Dzieckiem, naprawdę! :) Tylko On w świetle zainteresowania i nikt więcej. W końcu powiedziałam mu co o tym myślę i skończył się czysty, przesadzony egoizm z Jego strony. Pozdrawiam! :* Nabi

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać Facet ma trudne chwile...choroba wymaga siły i może jest słaby...no nie wiem co napisać...może jedynie tyle,że Twoja Miłość jest bogata w piękne uczucia...a jak Ci przykro to może ja tak wirtualnie przytulę,prawie jak po Ojcowsku...Mam starszych Synów od Ciebie,,,więc dlatego po Ojcowsku...Adampoeta...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo on jest facetem. Nienawidzę kiedy Anielski jest chory, najchętniej bym go walnęła wtedy w łeb i wystawiła walizki za drzwi. I podobnie jak u Ciebie - rzadko słyszę pytanie co u mnie, jak ja się czuję ... Zapałka

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochasz go no! I wcale mnie nie dziwi Twoje zdenerwowanie! Ale może jak mu troszkę przejdzie choróbsko to sobie o Tobie przypomni. Wybacz mu, może katar dokucza mu tak bardzo,że nie potrafi o niczym innym myśleć?
    aivio-Magda

    OdpowiedzUsuń
  9. wiesz faceci jak są chorzy są milion razy gorsi niż chore dzieci :( wiem, co mówię. facet jak ma katar to umiera, kobieta ( się znaczy ja) czy gorączka przysłania oczy czy nie to dziećmi zająć się musi, i tak jest zawsze, oni już tak mają :( za każdym razem wkurzam się strasznie, choć wiem,że to nic nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A napisałaś mu co poczułaś? Bo oni to takie sieroty, ze nawet się nie zorientują!

    OdpowiedzUsuń
  11. Może nie zapytał Cię, bo sam się źle czuł.. Czasem tak się zdarza, że człowiek chory to mu się nawet rozmawiać nie chce. Ale to nic nie musi znaczyć, tak więc spokojna głowa.;))

    OdpowiedzUsuń
  12. powiem ci tyle,moj maz tyle razy mnie zranil-tak mi sie wydawalo bynajmniej,bo np cos nie zrobil,bo mnie sie wydawalo ze cos sie w naszym zwiazku dzieje,zaraz wymyslalam co i ola boga sie dzialo!
    a zawsze okazywalo sie ze cos innego my wypadalo,ze nie wiedzial ze powinien tak zrobic itp..
    to jest tylko mezczyzna,do NIch trzeba mowic duzymi literami i wprost.
    I prawdziwe jest stwierdzenie ze kobiety sa z wenus a mezczyzni z Marsa...
    wiec nie zamartwiaj sie na zapas,to tylko facet!
    ANAIRDA

    OdpowiedzUsuń
  13. Wcale się nie dziwię, ze jest Ci przykro, bo każdej z nas by było. Zawsze staramy się usprawiedliwiać takie zachowanie, tłumacząc, że to tylko facet i to chory facet, ale to nasz facet i wymagajmy od niego więcej!! W związku pewnie nic złego się nie dzieje, ale tolerować i usprawiedliwiać bym takiego zachowania nie polecała. Jak już Tobie przejdzie, On wyzdrowieje, to na spokojnie powiedz mu jak się w tym czasie czułaś i że więcej już byś tak nie chciała. Może coś zrozumie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz co Ewelinka może i masz racje... wprawdzie szansy na związek dać Mu nie potrafię, ale po prostu może nie warto Go odpychać, tylko pozwolić Mu czasem być obok... teraz nie mam takiej możliwości, bo wyjechał, ale jak w grudniu wróci, to wtedy pogadam z Nim i pozwolę Mu po prostu czasem obok być jako po prostu przyjaciel. Najpierw rozmowa z Nim.
    Dziękuje za te słowa :* , właśnie za to Was Blogowicze Kocham, za tą szczerość do bólu, choć czasem miła nie jest to się przydaje.
    Jeszcze raz dziękuję :**

    Ty się tam trzymaj Kochana :** <3

    OdpowiedzUsuń
  15. smurfetkaa.blog.pl10.11.2010, 23:43

    Każdy ma prawo do gorszego dnia i wkurzania się na wszystko i wszystkich (; A swoją drogą wcale Ci się nie dziwię!
    ((:

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiesz, wszystko zależy, jak się kto czuje podczas choroby i jak wygląda. Może robi sobie kurację czosnkową i cuchnie albo ma biegunkę?
    Maria Dora

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!