czwartek, 18 listopada 2010

Zastój.

Udało się jakoś chociaż częściowo ten cały bałagan z nauką ogarnąć. Ale ciężko było - tak jakoś im dłużej do tej szkoły chodzę, tym bardziej mi się nie chce. Któregoś razu po prostu wpadnę w histerię, bo przyjdzie mi iść na wykłady... Tak mi się cholernie nie chce oglądać twarzy tych wszystkich nudziarzy, siedzieć tam do nocy (cóż, lada moment o godzinie 15 można będzie śmiało powiedzieć, że już środek nocy...), uczyć się na te wszystkie testy, kolokwia, sprawdzianiki... Przytłacza mnie to już powoli. Byle dotrwać do Świąt (nie, nie dlatego, że atmosfera świąteczna i inne takie, bo Święta w tym roku będę miała... No właśnie, nie będę miała. Rodzina skłócona <wątek mojej matki...> więc wigilii nie będzie.), przynajmniej trochę wolnego się trafi, potem już tylko sesja i ferie. A semestr letni zawsze jakiś taki przyjemniejszy jest...

Jak widać, na blogu zmiany... Brakuje mi ostatnio zmian na lepsze. W życiu ciężko na chwilę obecną jakiekolwiek wprowadzić, to chociaż na blogu coś zmienię. Niby dużo pozytywnych rzeczy się dzieje, ale to jednak ciągle jest to samo życie, te same problemy, wszystko to samo... Taki się wytworzył zastój i nie mam wcale pomysłu co z tym zrobić. Rok temu znalazłam się na studiach - nowy etap w życiu - zmiany. W liceum co chwilę coś się działo, więc na brak rozrywek nie mogłam narzekać. Do gimnazjum już nie sięgam pamięcią, bo wtedy mi żadne duże zmiany nie były potrzebne. A teraz? Ta sama szkoła, te same twarze, te same obowiązki, jeden dzień podobny do drugiego, czasem tylko zdarza się wyjątek (dzięki mojemu Lovju, bez niego nawet bym nie zwracała uwagi na to jaki mamy dzień tygodnia, bo i tak każdy dzień jest taki sam...).

Weekend też się nie zapowiada inny - znów sprzątanie, następnie uzupełnianie notatek, prace domowe, nauka, a potem gdzieś na samym końcu spotkanie z Nim, bo Nim ten weekend spędza w szkole...

Wiem, że strasznie dużo narzekam, ale jakoś ciężko mi się od tego powstrzymać... Coraz trudniej dostrzegać te jasne strony życia, jak człowiek wpadnie w taką monotonię życiową i nie jest w stanie tego zmienić. Chciałabym, żeby coś tak porządnie drgnęło w dobrą stronę, żebym miała nową energię do życia, bo ta obecna jakaś taka mizerna jest... Nawet spanie mi nie wychodzi, więc z dnia na dzień jestem coraz bardziej wypompowana...

OK, koniec biadolenia, resztę zostawię na następny raz ;) Bo dużo złych emocji we mnie siedzi, za dużo, żeby się ich raz a dobrze pozbyć. Muszę to robić stopniowo, ale też nie za wolno, żeby się do wiosny wyrobić xD

Miłego weekendu! :)


Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku. :*

50 komentarzy:

  1. Oj ta jesień i te pogody nie wpływają zbyt dobrze na nastrój.. Ale zawsze jest gorzej po to, żeby później mogło być lepiej (; Zobaczysz. Najważniejsze, że jakoś ogarniasz naukę, że masz przy sobie tego KOGOŚ ((; Będzie lepiej i znów zagości na Twej twarzy niczym nie zmącony uśmiech :*

    OdpowiedzUsuń
  2. P.S. Jesteś z Kalisza? Robiłam tam licencjat ((;

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, jestem z Kalisza :) to tu można zrobić jakikolwiek licencjat? :D Wydawało mi się, że ktokolwiek zechce się rzucić na tytuł naukowy, to na egzamin musi się wybrać np. do Poznania :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewela każdego coś takiego dopada! Nie daj się i szukaj jasnej strony mocy~!

    OdpowiedzUsuń
  5. No i dobrze, w końcu gdzie masz się porządnie wygadać, jak nie na swoim własnym blogu :))

    Ale ja widzę, że Ty chyba bardzo nie lubisz tych studiów. Nie wiem, czy chodzi o kierunek, czy w ogóle nie lubisz się za bardzo uczyć... Przyznam, że tu akurat nie wiem, co Ci poradzić, bo ja nigdy nie miałam aż tak negatywnych odczuć w stosunku do szkoły. Owszem, czasami ilość nauki mnie przytłaczała, ale lubiłam to.
    Martwi mnie to trochę, bo przecież jeszcze trochę Ci zostało tej nauki, a jak człowiek robi to, czego nie lubi, to może łatwo popaść we frustrację, a to raczej do niczego dobrego nie prowadzi

    OdpowiedzUsuń
  6. Potrzeba cierpliwości, i tyle.

    Nie raz i nie dwa razy na studiach - czy to ja, czy to żonka - mieliśmy dni, czy nawet tygodnie, gdy nic się nie chciało: uczyć, chodzić w ogóle na zajęcia (weekendy), a jeszcze przecież w tygodniu praca...

    I dało się. Trzeba się tylko zaprzeć. Warto. Odpoczniesz na swoim :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Evi, nie masz co się przejmować, to Twój blog i marudź sobie na nim do woli. Ale przyznasz, że pogodę Ci trochę "załatwiłam", bo kilkanaście stopni było ;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. I pomyśleć że ja wspominam studia jako najpiękniejszy okres w życiu. A był i stan wojenny i porzucenie przez narzeczoną.

    OdpowiedzUsuń
  9. Aga_xy, no będę szukać na pewno, pytanie tylko co mi z tego wyjdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Margolko, ja bardzo lubię mój kierunek studiów, nie przepadam za szkołą i wykładowcami, bo większość z nich to całkiem ciężkie przypadki... Panią W. już opisałam, choć ostatnio zrobiła się jeszcze bardziej złośliwa, są wykładowcy, którzy cały wykład zmarudzą na przeglądanie internetu i potem zapowiadają kolokwium i tu pojawia się problem, bo nie wiadomo co tak właściwie było i czego się uczyć... Ręce opadają, naprawdę.
    Leń jestem, przyznaję, ale nie mam z tym problemu jeśli chodzi o naukę, bo nie jestem jakimś słabym studentem, nawet jednym z lepszych, tylko ta szkoła zabija w człowieku resztki dobrych chęci do nauki...
    Jeszcze trochę mi niestety zostało i chyba jedynym wyjściem jest zacisnąć zęby i iść do przodu, bo trochę szkoda już tego czasu zmarnowanego na pierwszym roku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tomusz i Natusza, taki mam plan - zaprzeć się i czekać końca.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bella, pogoda ładna była, ale ostatnio widziana w niedzielę ;) potem już tak było nieprzyjemnie, że szok... Niby było ciepło, ale ciśnienie spadło i tak czy siak byłam nieprzytomna...

    OdpowiedzUsuń
  13. CzarT, wybacz, ja mam swoje problemy i nie przemawia do mnie, że ktoś kiedyś miał gorzej. Współczuję, ale ja mam swoje życie i martwię się swoimi problemami. Brutalne, ale taka jest prawda.

    OdpowiedzUsuń
  14. Znamy ładne : )
    A to po prostu pogoda tak wszystkich dotyka i dlatego człowiek jest taki ni jaki
    Szukaj uśmiechu w każdej chwili a będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To znaczy fakt - licencjat sam w sobie zdawałam we Wrocławiu (: Ale studia licencjackie w Kaliszu ((;

    OdpowiedzUsuń
  16. a bo to tez taka pora roku, ze czlowieka wszystko doluje i wysysa cala energie. Byle do wiosny :) zobaczysz, ze moze to strasznie wyglada, ale studia szybko ci zleca i bedziesz miala swiety spokoj :)
    uszy do gory :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pani N., Kfiatushku, pewnie macie rację, że to wina pogody i pory roku. Tylko, że do wiosny jeszcze tyle czasu... :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Smurfetkaa, to skąd jesteś, że Cię do mojego miasta na studia przywiało? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie zastój a monotonia dnia codziennego :) Nie daj jej się! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak studia potrafią być monotonne, ale tez dni lecą bardzo szybko. Szkoda, że w tym roku nie będziesz miała Wigilii, ale tak czasami musi być. Oby było lepiej!
    Magda-aivio

    OdpowiedzUsuń
  21. To chyba ta pogoda.
    Ale zmiany, nawet te malutki (np. na blogu) już są w stanie poprawić nastrój, a nawet jeśli nie to na chwilę zajmą czymś umysł i nie myśli się o problemach.
    Może jest szansa na Święta ?
    Może z Nim ? Kameralnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Aivio, czy ja wiem czy szkoda... Lepsza żadna niż byle jaka ;]

    OdpowiedzUsuń
  23. Hexe, ciężko mi powiedzieć czy jest taka szansa, czy nie, bo u mnie w domu tej ewentualnej wigilii nie będzie, a jemu się nie chcę narzucać, może ma już inne plany...

    OdpowiedzUsuń
  24. Nooo :) a już niedługo zaświeci słońce radości i szczęścia :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Hexe, nie wiem czy to dobry pomysł tak się bezpośrednio narzucać... A też chciałabym, żeby sam też trochę pomyślał i bez mojego udziału coś mądrego wykombinował. Tak, wiem, że to tylko facet i takie myślenie jest do niego niepodobne, ale jednak chciałabym, aby sam wpadł na to, że jego kobieta prawdopodobnie spędzi wigilię sama i fajnie by było coś z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  26. Alicja, no, jeszcze z pół roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nic nie pozostaje jak zagryźć zęby ( choć ja radze podgryzać orzeszki) i przeć do przodu...Ze szkołą, obowiązkami itp, a między nimi zrobić coś dla siebie. Zastanów się, co by Ci przyjemność zrobiło, coś takiego co sama możesz sobie to zapewnić. I zrób...od razu sie lepiej poczujesz...

    OdpowiedzUsuń
  28. A to w zimie już nie może zaświecić słońce?

    OdpowiedzUsuń
  29. Roksanna, powoli te małe przyjemności przestają spełniać swoją funkcję... Ja naprawdę potrzebuję jakiejś dużej zmiany na lepsze, żeby mnie to napędziło trochę do działania.

    OdpowiedzUsuń
  30. Alicja, pewnie, że będzie świeciło słońce w zimie, ale ja zimy strasznie nie lubię, więc guzik z tego wyjdzie :P tak czy tak muszę czekać do wiosny...

    OdpowiedzUsuń
  31. Boli mnie to ponieważ zraniłam GO, cholernie Go zraniłam i wiem, że nie mogę tego naprawić... wiem o tym, po prostu wiem, że razem nie będziemy, bo ON już mnie nie chce... po tym jak Go oszukałam, nie mówiąc MU prawdy. Rozumiem GO i Kocham, choć to nie ma przyszłości... nie ma.

    Dlatego tak boli mnie wspomnienie JEGO, oczu, ust po prostu JEGO obok... Tak bardzo chce z NIM być, choć to niemożliwe... ; ((((

    Smutno :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Dokładnie tak się czułam w te wakacje. Znudzona, sfrustrowana i zmęczona. Z tego wniosek, że nie wiadomo, co jest gorsze: notoryczne nicnierobienie czy nadmiar obowiązków :P
    Trzymaj się, kochana :))

    OdpowiedzUsuń
  33. Wiesz może gdyby to się zdarzyło miesiąc temu to było by możliwe, ale nie po prawie 2 latach...

    Ja nadal czasem wierzę w to, że możeeee w dalekiej przyszłości znów się z NIM zobaczę i porozmawiam w cztery oczy ( mieszka w Anglii ) i wtedy uda mi się to choć spróbować naprawić, bo naprawdę GO kocham jak nikogo innego... :(
    Choć wiem, że już jestem dla NIEGO nikim ! to nadal GO kocham :(

    Dziękuję, za Ciepłe słowa : *

    OdpowiedzUsuń
  34. Anonimowa A., chyba wolę jednak nieróbstwo :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Masakra z tym nawałem pracy... I z tym jesiennym znużeniem... Ja np. momentami z emocjami nie potrafię sobie poradzić, a zwłaszcza kiedy wkrada się rutyna i nie ma gdzie uciec. Pozdrawiam! :) Nabi

    OdpowiedzUsuń
  36. Nabi, ja ostatnio dość często nie panuję nad sobą i sama siebie zadziwiam ile złości we mnie siedzi...

    OdpowiedzUsuń
  37. Wcale nie chciałem się licytować na nieszczęścia a tylko zachęcić cię do odrobiny dystansu (nawet w nieszczęściu, chociaż to trudne) bo bez takiego dystansu można sobie z życia zrobić piekło.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja mam z NIM normalny kontakt ale wiem, że ON mnie nie chce... :( Może kiedyś to się zmieni i da mi szanse... nie wiem, nie mam wielkich nadziei ale wiarę mam troszeczkę jeszcze mam, bo Kocham... Kto wie może kiedyś los się odwróci i ON da mi szanse.
    Ja bym już teraz do NIEGO poleciała, ale mnie nie stać : (

    Pozdrawiam : * i Dziękuję : *

    OdpowiedzUsuń
  39. CzarT, ja mam dostatecznie dużo dystansu, ale to nie zmienia faktu, że jestem już tym zmęczona... Nie daję się wyprowadzić z równowagi wykładowcom, ale jednak na rosnącą niechęć do łażenia na uczelnię nic nie poradzę.

    OdpowiedzUsuń
  40. Wczoraj rozstał się z narzeczoną... wiem podobno zawsze jest nadzieja... ale ja ją tracę, choć wiele dla mnie znaczy... KOCHAM :(

    Czas pokaże co będzie, choć walczyć będę do końca mych dni.

    Pa :*

    OdpowiedzUsuń
  41. Wiem, że to zupełnie inna sprawa, ale kilka promieni świecących prosto w twarz zmienia obraz widzenia :P

    OdpowiedzUsuń
  42. Alicja, szczególnie wtedy, kiedy muszę gdzieś jechać samochodem i słońce świeci mi prosto po oczach :D wtedy mam całkowicie zmieniony obraz ;))

    OdpowiedzUsuń
  43. Haha :D dobra, poddaję się :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Alicja, ciężko mi dogodzić ;P chcę wiosnę i już ^^

    OdpowiedzUsuń
  45. To prędzej uzbierasz kasę na bilet do ciepłych krajów nim nadejdzie wiosna :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Oj, będzie ciężko ^^ chyba jednak zaczekam do wiosny :D będzie taniej xD

    OdpowiedzUsuń
  47. A może w tym roku zimy nie będzie? Przecież jest dziura ozonowa i jest coraz cieplej :p

    OdpowiedzUsuń
  48. Chciałabym, żeby tak było :)) a śnieg zamawiam opcjonalnie w ferie :D

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!