Dużo się dzieje, a ja nie mam siły po tym wszystkim na pisanie :) Jednakowoż stwierdzam, że w całej mojej sympatii do długich weekendów, iż są one całkowicie złe... Po takim weekendzie jestem tak zdezorganizowana, że potem nie wiem w co najpierw ręce włożyć, żeby się ze wszystkim wyrobić.
I do tego dochodzi wyżej wspomniana złośliwość przedmiotów martwych - mogę nie potrzebować jej przez tydzień, miesiąc, rok - będzie działać. Zdarzy się raz na ruski rok, że jest mi potrzebna - a ona informuje mnie, że nie wykona mojego polecenia "bo tak i ch**". Drukarka odmówiła posłuszeństwa, akurat wtedy, kiedy po kilka razy dziennie potrzebuję coś wydrukować... Jak tak dalej pójdzie to koszty drukowania w szkole doprowadzą mnie do ruiny finansowej...
Chwilowo, ze względu na nawał prac dotyczących mojej edukacji, wyłączam się stąd, ale wrócę jak tylko to wszystko ogarnę (żadnych więcej dłuższych niż 3 dni weekendów...).
Do następnego :)
No rzeczy martwe potrafię być cholernie złośliwe... racja.
OdpowiedzUsuń:*
To trzymam kciuki za powrót właściwej organizacji i za to, żeby drukarka przestała być złośliwa ;)
OdpowiedzUsuńDo przeczytania!
Z cierpliwością czekam na powrót "ogarniętej" Eweliny xD I nie przeszkadzamy w cieżkiej pracy :)
OdpowiedzUsuńJa też obecnie drukarki potrzebuję jak nigdy, a ona się obraziła );
OdpowiedzUsuńI też mam nawał pracy związanej ze szkoła i pracą mgr, ale jakoś z bloga się wyłączyć nie potrafię :P
To czekamy, aż się ogarniesz i wrócisz :) Buziaki *;
ja z moja drukarka mam tak samo,bierzemy kredyt i trzeba to zeskanowac,to wydrukowac a akurat wtedy kadridż trzeba wymienic,bo ni w ząb nie chce drukowac:/
OdpowiedzUsuń:)))) ja tam lubiem dluugie weekendy,szczegolnie takie w ktorych nie mam zjazdu na uczelni:D
ANAIRDA
A może toner wysiadł? Tusz wysechł? Sama piszesz, ze rzadko jej używasz :))
OdpowiedzUsuńA ja lubię te weekendy i przyznam, ze nawet po nich jakoś mam więcej energii i bardziej zorganizowana jestem. Ale sporo osób ma tak samo jak Ty.
OdpowiedzUsuńA drukarki to chyba najbardziej złośliwe urządzenia ze wszystkich!
To byłam ja, margolka ;)
OdpowiedzUsuńA wiesz,że do mojej drukarki tusz kosztuje 240 zł..a drukarka kosztowała 350 zł...i co mam zrobić?Ucz się i nie nerwuj się tak bo złość piękności szkodzi...Adampoeta...
OdpowiedzUsuńU nas z drukarką jest analogicznie. W domu de facto nie drukujemy nic, ale tusz się kupiło jakoś rok temu. Każde z nas w pracy ma - nie ma problemu, żeby coś tam druknąć.
OdpowiedzUsuńGorzej, jak teraz trzeba było. Najpierw - zapomniałem w ogóle po kupnie notebooka drukarę zainstalować... A przecież przy HP nie jest to takie proste, oczywiste i szybkie - na starych złomach nawet do pół godziny. A potem? Strona testowa wyszła pięknie po prostu. Biała. Wszystek tusz się wziął i zasuszył. Jakieś 70 zł poszło się walić...
Życzę ogarnięcia tego jak najszybciej! ;)
OdpowiedzUsuńMagda-aivio
Niech drukarka sobie żartów nie robi,
OdpowiedzUsuńniech działa i drukuje,
bo inaczej problemów Evi narobi
i Evi się zdenerwuje;)
Pozdrawiam;))
O tak.. rzeczy martwe bywają wybitnie złośliwe ;/
OdpowiedzUsuńDo napisania :*
Aah, powrót do organizacji jest cholernie trudny, mnie to ciężko wychodzi ;)) Co do drukarki- niestety, też to przeżywam! Pozdrawiam! Nabi
OdpowiedzUsuńNo, to mam nadzieję, że w końcu przedmioty zaczną być ci posłuszne, a nie sobie hasać, jak chcą.
OdpowiedzUsuńMaria Dora
Ze swoją drukarką też jestem pokłócona :p A co ja mam powiedzieć jak co 2 weekend trwa u mnie aż 4 dni? :D
OdpowiedzUsuńhttp://wspolna-historia.blogspot.com
OdpowiedzUsuńZapraszam w moje skromne progi ;)