poniedziałek, 28 stycznia 2013

Mętlik

To siedzenie w domu wkrótce doprowadzi mnie do szału. Fakt, taki odpoczynek był mi potrzebny, ale co za dużo to niezdrowo, już wystarczy. Ale to nie jest wcale takie proste - co prawda ferie się skończyły i będę raz na jakiś czas chodzić do pracy, ale potrzebna mi jest jakaś stała i poważnie płatna praca (nie to co te żartobliwe dwie godziny w tygodniu w szkole językowej... Mam na myśli normalne zarobki w granicach chociaż tej najniższej krajowej).

Ale w tej kwestii cisza. Kilkanaście razy na dobę przeglądam strony z ofertami pracy, ale jak dotąd zero odzewu. Jeśli do czerwca ten stan się nie zmieni, to będę zmuszona zawiesić studia i jechać za granicę lub przenieść się do większego miasta i tam próbować swoich sił. A szansa, że się nic nie zmieni jest spora - sama już się zdążyłam przekonać, że po skończeniu studiów nie mogłam przez kilka miesięcy znaleźć pracy. Do czerwca w nędzy jakoś dociągnę, ale później będzie źle, bo w wakacje raczej nikomu nie pali się do nauki języka, umowa ze szkołą językową mi wygaśnie i pozostanę bez środków do życia.

Ogólnie robi mi się mętlik w głowie, który niestety pogłębia się i któregoś dnia będzie miał potężne skutki. Może nie jutro, nie za tydzień, nie za miesiąc, ale sądzę, że do tego "magicznego" okresu czerwca mój mętlik osiągnie apogeum i będzie to już jawne załamanie nerwowe. Wiele spraw nawarstwia się i nakłada na siebie, a ja nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Nie teraz. Na chwilę obecną, po logicznej analizie mojej sytuacji uznałam, że jednak muszę wykazać się cierpliwością - te kilka miesięcy musi minąć, zanim cokolwiek się wyjaśni, ustabilizuje bądź też na odwrót - nastąpi całkowita dezorganizacja. Próba jakiegokolwiek działania teraz nic nie da, wręcz może zaszkodzić. A niestety, coraz więcej złych emocji się we mnie zbiera i obawiam się chwili, kiedy te wszystkie żale i pretensje w końcu postanowią wyjść na światło dzienne.
Nie wiem jak wytrzymam te 150 dni jednej wielkiej niepewności.


38 komentarzy:

  1. Jest jak jest. Trzymam kciuki, żebyś pewnego dnia obudziła się pełna wiary i pewności, że wiesz co masz robić, żeby było dobrze.

    aivio

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, u mnie też cisza pod względem pracy. Coś tam dorabiam z Mężowej firmie, ale nie jest to stała praca, nie są to normalne godziny :(
    Łączę się z Tobą Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i Tobie się poszczęści z tą pracą :*

      Usuń
  3. Trzymaj się i wysyłaj CV gdzie choć trochę pasuje Twoja kandydatura. Ja tak trafiłam na aktualną pracę 5 miesięcy nic i nagle to...
    Trzymaj się !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wysyłam CV chyba tylko do prac budowlanych ;) Mam nadzieję, że aż tyle czasu nie będę musiała czekać na jakąkolwiek pracę...

      Usuń
  4. ja sie zastanawiam skad w ludziach to przekonanie, ze za granica jest sam miod i praca lezy na ulicy...
    Szukaj, rozsylaj CV, na pewno cos znajdziesz, jesli nie w swoim miescie, to moze w okolicy. A ty koniecznie chcesz pracowac w swoim zawodzie czy szukasz roznych ofert?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukam, wierz mi - szukam. Tak jak pisałam wyżej, w komentarzu do kolczastej, nie wysyłam CV chyba tylko na budowę. Wiem jak jest i na pracę w zawodzie nie liczę, chcę mieć po prostu jakąkolwiek pracę.
      Na pewno za granicą nie jest aż tak kolorowo, ale w tym momencie jestem za przeproszeniem w czarnej dupie, więc nawet odrobina koloru mnie satysfakcjonuje. Choćbym miała jechać na głupie sezonowe rwanie truskawek, to pojadę, bo chociaż jakaś praca będzie...

      Usuń
  5. Oj, wiem jak się musisz czuć... Mój Chłopak tez tak miał. Kiedy udało się znaleźć pracę, to to uznaliśmy za cud. Teraz jest na serio tak ciężko. Wiem, pocieszam super xD Ale cóż powiedzieć, tak teraz jest :(
    Ja ciągle liczę, ze coś się zmieni, żeby człowiek musiał prosić się o pracę? To jest nie do pomyślenia.. Ech, a w urzędzie pracy pewnie nie możesz się zarejestrować bo z kolei masz niby pracę, więc oni na to patrz, że nie jesteś bezrobotna? Poza tym, urząd na serio mało pomaga... Nie masz jakichś znajomości, by ktoś, gdzieś Cie jakoś ,,wcisnął"? Teraz to tylko dzięki znajomościom się da...
    Mimo wszystko, nie martw się. Trzymam kciuki, by jakoś się ulżyło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jestem zwykłym, szarym obywatelem bez znajomości... A UP to jakieś nieporozumienie - dla nich umowa istnieje, więc mają mnie gdzieś. Chociaż jak byłam zarejestrowana jako osoba bezrobotna, to też mnie mieli gdzieś...
      Oby jakimś cudem się ułożyło, bo będzie źle...

      Usuń
    2. Nie poddawaj się! A co do znajomości, to każdy ma :) Przecież każdy ma koleżanką, mamę, ciotkę. A te osoby z kimś pracowały, kogoś poznały, z kimś chodziły do klasy. Jeśli się na serio głęboko zastanowisz, może jednak coś się uda! A Twój chłopak nie ma jakichś znajomych, znajomych, by cokolwiek załatwić...? Ta droga na serio jest najlepsza i chyba jedyna w tych czasach, wiec znajomości, choćby błahe czy stare się liczą..

      Usuń
    3. Niestety, nawet jak mam jakichś znajomych, to wiem, że są to ludzie tego pokroju, że nie pomogą nawet jeśli mają możliwość. Jestem zdana na swoje szczęście i łaskę losu w poszukiwaniu pracy...

      Usuń
  6. Jestem z Tobą... w zasadzie mogę powiedzieć tylko tyle :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz jeszcze ewentualnie znaleźć mi lukratywną pracę :D

      Usuń
    2. Takie rzeczy tylko w Erze ^^

      Usuń
    3. Kurczę, już nie ma Ery :(

      Usuń
    4. Wiem i bardzo nad tym boleję :(

      Usuń
    5. Ja nie, gdyż jestem w Play :D

      Usuń
    6. Ja planuję przejść do Plusa, T-Mobile to koszmar...

      Usuń
    7. Idź do Play :D nawet Kuba Wojewódzki i Magdalena Różdżka są w Play, a Ty nie będziesz? :D

      Usuń
  7. Popatrz na to z innej perspektywy, że te 150 dni mogą przynieść pozytywne zmiany. To czas na znalezienie sobie nowego źródła zarobku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ogromną nadzieję, że moje poszukiwania pracy niebawem się zakończą i nie będą trwały aż tyle czasu. Tu nie ma innej, lepszej perspektywy. Sytuacja klarowna i bardzo niedobra...

      Usuń
  8. Witaj :) Cieszę się, że mnie odnalazłaś bo ja też Cię zgubiłam :) Nadrabiam właśnie Twoje notki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My już chyba tak mamy, że raz na jakiś czas musimy się zgubić, bo to już nie pierwszy raz :)))

      Usuń
  9. Kurczę doskonale Cię rozumiem, jak zrezygnowałam z pracy we wrześniu również miałam mieszane uczucia, dopadały mnie chwile zwątpienia, brakowało mi tej stabilności finansowej, bo jednak praca na zlecenie nie zapewniała mi takiej stabilności... Pomału fiksowałam i chciałam iść do pracy, ale miałam na głowie kurs z anestezjologii i ćwiczenia na studiach, tak więc dobiłabym się. Musiałam przeczekać jakoś ten ciężki okres... Ty też musisz... Nie trać nadziei, szukaj, nie poddawaj się i myśl pozytywnie. W końcu ktoś musi się odezwać... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ktoś się właśnie odezwał, tylko podziękował mi dlatego, że studiuję, mimo, że praca na pół etatu... Tracę wiarę w lepsze jutro jak spotykam się z takimi sytuacjami...

      Usuń
  10. Trudno mi coś Ci doradzić, może rzeczywiście spróbuj sił z większym miastem. Ja też kiedyś wyjechałam i potem też i jeszcze potem i w ogóle też bywa różnie, dorosłe życie czasem przerasta, ale nie bardzo chcę tu o tym pisać.
    A może przekwalifikuj się na rosyjski? A może jakieś korki? Albo sama załóż działalność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym do czerwca się stąd nie ruszać, no ale za coś trzeba żyć...

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. To trzymaj mocno kciuki, bo na razie nie jest za wesoło...

      Usuń
  12. Po prostu powodzenia Ci życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trudno mi się wczuć w Twoją sytuację, bo mieszkam w dużym mieście i zawsze jakoś tę pracę znajdowałam, bo kilku miesięcy bez środków utrzymania nie dałabym rady przeciągnąć, bo i jak - z dzieckiem, które miałam w wieku 23 lat.
    Byłam w tym jednak zawsze bardzo zdeterminowana, może poszukaj ostrzej, intensywniej.
    Życzę powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już chyba ostrzej się nie da :D
      No ale nie poddaję się :)

      Usuń
  14. Musi Ci być ciężko, ale proszę nie pozwól by ten mętlik doprowadził Cię do jakiejś nerwicy czy czegoś podobnego. Musisz być dobrej myśli, bo musi być dobrze !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wyzwolić w sobie więcej optymizmu i pozytywnego myślenia - może pomoże i przyciągnę coś fajnego :)

      Usuń
  15. Musi Ci być ciężko. Sama nie wiedziałabym jak z tego wybrnąć. Zapraszam: nastoletni-bunt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!