Pierwotnie ten post miał być o czymś innym. Wersja ostateczna jednak jest kompletnie inna, a to dlatego, że jednak moja potrzeba wyżalenia się jest większa od potrzeby napisania notki lekkiej, łatwej i przyjemnej. Może uda mi się to następnym razem.
Skończył się mój staż i zaczęły się problemy. Co prawda warunkiem stażu było to, że pracodawca musi dać mi umowę na minimum 3 miesiące i już wiem, że będę ją miała i to nawet do czerwca, ale finansowo jestem zrujnowana. Umowę dostanę jako lektor języka obcego, fajnie (!), szkoda tylko, że... dla jednej grupy. Nie ma szans, że za takie pieniądze da się żyć. Nie ma perspektyw, że dostanę chociaż jeszcze jedną grupę, a i nie da rady, żebym pracowała chociaż dorywczo w sekretariacie - raczej nie będzie budżetu z centrali na pracownika biurowego. Zaczekam jeszcze kilka dni, aż centrala przyśle ostateczną wersję budżetu, żeby na 100% wiedzieć czy jest szansa, że zostanę w sekretariacie i w przypadku, gdyby się jednak nie udało - cóż, znów muszę rozpocząć poszukiwania pracy...
W takich momentach jak teraz, naprawdę gdzieś mam ten nasz kraj. Co prawda mam jakieś tam kwalifikacje - odbyty staż, studia, międzynarodowe egzaminy, praca jako lektor, ale co z tego, skoro i tak pracy nigdzie nie znajdę. Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałabym zawiesić te całe studia i jechać w świat, ułożyć sobie w końcu życie, a nie siwizny dostawać w wieku 23 lat, bo nie ma dla mnie pracy. To jest takie frustrujące, że człowiek się stara, uczy, podnosi kwalifikacje tylko po to, żeby być wykształconym bezrobotnym lub zarabiać takie grosze, że wstyd o tym mówić głośno. Mam tego dość...
Na koniec chciałam jeszcze przypomnieć, żebyście zostawiali mi adresy Waszych blogów jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, bo staram się zrekonstruować moją listę odwiedzanych blogów...
Moja najlepsza przyjaciółka skończyła ekonomię, do tego ma mnóstwo kursów itd, itp. Pracownik z niej wymarzony, można powiedzieć. Dostała prace w banku zarabia 1200 zł, no spoko, jakoś tam jej idzie. Mój kolega za to, głąb całkowity, ledwo studia skończył, nie ma żadnego kursu, nawet słuchaj znajomości nie ma też pracuje w banku i jest tak jakby szefem tej mojej przyjaciółki i zarabia prawie 3 tysiaki. To jest po prostu nie do pomyślenia.
OdpowiedzUsuńaivio
Najgorsze jest to, że takie sytuacje to nie wyjątki, a codzienność. Nie ma sprawiedliwości...
UsuńTo jest chory system. Nie tylko Ty jesteś w takiej czarnej dziurze...
OdpowiedzUsuńTo wcale pocieszające nie jest, wręcz dołuje jeszcze bardziej.
UsuńBoję się tego, że za 5 miesięcy będę w takiej samej sytuacji. Bo na razie jest wszystko fajnie - studia, żadnych zmartwień itp. Ale kiedyś trzeba będzie zacząć normalnie żyć, jak statystyczny Polak ale zupełnie nie wiem jak, bo jak już teraz przeglądam oferty pracy to nie ma nic. Jedynie praca w supermarkecie lub fast foodzie. Ale to chyba nie po to uczyłam się tyle lat aby zdobyć specjalizację a potem pracować na kasie?
UsuńNo widzisz, przynajmniej może masz możliwość pracy na kasie - ja nie, gdyż brak mi doświadczenia na podobnym stanowisku ;] jakie to jest chore to aż szkoda słów - skąd doświadczenie, jak nikt nikogo bez doświadczenia nie zatrudni a skądś to doświadczenie trzeba wziąć?!
UsuńBłędne koło. Więc na początku będę starała się odbyć staż albo zrobić jeszcze jakieś kursy, aby nie marnować swojego czasu :(
UsuńJa tak zrobiłam, ale nie powiem, że jest dzięki temu lepiej niż jeszcze pół roku temu...
UsuńNiestety, w takim kraju żyjemy, że szkoda gadać ;/
OdpowiedzUsuń:*
Dlatego będę się starać stąd wyjechać. Ciężko mi wiązać jakąkolwiek przyszłość z tym krajem.
UsuńNie będę już komentować chorego systemu tego kraju, bo na to szkoda czasu. Życzę Ci dużo siły i powodzenia :* I pocieszam, też mam pełno siwych włosów :)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze nie mam, ale jak tak dalej pójdzie, to do wakacji będę siwa jak gołąb...
UsuńSpokojnie, to nie działa tak :P zaczyna się od pojedynczych, potem się pogłębia ;)
UsuńNo właśnie, więc wyobraź sobie tempo mojego siwienia, skoro zacznę od pojedynczych włosów, a skończy się na siwej głowie i to w tak krótkim czasie ;)
UsuńNie skończy się tak szybko, u mnie to latami trwało :P mimo stresu.
UsuńZawsze mogę być wyjątkiem, który potwierdzi regułę ;)
UsuńHm, wiesz, też uważam, że osoby, którym teraz przyszło szukać pracy lekko nie mają :( Mój Facet jest przykładem- magister i co? Lata, szuka, składa CV gdzie można i mało to daje (mało dawało, bo póki co jutro i w piątek na okres próbny, jeśli się uda to ma pracę :D) Ale wiem jak długo szukał... Chciałbym Cię jednak pocieszyć jakoś. Wydaje mi się, że pocieszające jest to, że dopiero zaczynasz zmagania z tym szukaniem pracy! Może w Polsce ,,ustawienie się" trwa dłużej, ale uwierz mi, z takimi kwalifikacjami, wykształceniem i stażem to Ty masz duże szanse :)Na Twoim miejscu bym tylko się cieszyła, że mam ten staż, podziękowała im i szukała pracy od nowa, bo skoro mówisz, że te 3 miesiące mają tak dziwnie wyglądać, to opłaca się? A wydaje mi się, że jak zaczniesz szukać na własną rękę teraz czegoś, to znajdziesz!
OdpowiedzUsuńPowodzenia i nie martw się aż tak! :)
http://wachlarzemocji.blogspot.com
A to Polska właśnie... Gdziekolwiek przesyłam swoje teksty, mówią, że najpierw muszę skończyć studia. Skończę, to będą odsyłać z kwitkiem z powodu braku doświadczenia. Szkoda słów.
OdpowiedzUsuńNo, takie rzeczy to tylko tu, ewentualnie w Rosji :D
UsuńJuż to chyba kiedyś Tobie pisałam, w wieku 29 lat, z dzieckiem i mężem "na karku" i kredytem mieszkaniowym, gotowa byłabym to rzucić w cholerę i wyjechać. Mam dość takiego życia, mam dość takich zarobków i odmawiania sobie ciągle wszystkiego. Jesteś bardzo młoda i świat stoi przed Tobą otworem. Ja wiem, że to nie łatwe decyzje, ale na pewno łatwiejsze są teraz.
OdpowiedzUsuńMężnego i dziecko pod pachę i w świat! :) Co prawda mnie póki co faktycznie chyba jest łatwiej podejmować takie decyzje, to sądzę, że nawet mając dzieci zdecydowałabym się na wyjazd za granicę. Dodatkowo byłaby to korzyść również dla dzieciaków - mimowolnie opanowałyby do perfekcji język obcy :))
Usuń