sobota, 5 stycznia 2013

Powrót do rzeczywistości

Wróciłam. Głupie studia. Gdyby nie one, to bym nie wracała :) Nie żartuję...

Już od jakiegoś czasu istnieje w mojej głowie plan, żeby wyjechać z Polski. W zasadzie nie ma się temu co dziwić - nie mam tu perspektyw na życie. Po skończeniu studiów praca za najniższą krajową, o ile w ogóle takowa się znajdzie... A koszty życia nieproporcjonalnie wyższe niż dostępne środki finansowe... Dołowała mnie ta świadomość, ale dopiero teraz, kiedy wiem jak jest tam, naprawdę nie wiem po co jeszcze jestem tu. Niestety, jeszcze przynajmniej dwa lata będę się gnieść w tym kraju, starając się jakoś sobie poradzić. Jakiś cień nadziei jest, że sobie tu ułożę życie na akceptowalnym poziomie, ale cóż mi po tym, jak zaznałam przez chwilę innego życia.

Niektórzy mogą uważać, że patriotyzmu we mnie nie ma za grosz, że odwracam się od mojej Ojczyzny widząc luksusy i wdzięki obczyzny - niestety poniekąd mają rację. Kiedyś było inaczej. Kiedyś marzyłam sobie, że do czegoś w życiu dojdę, będę miała rodzinę i nie będę narzekać na brak pieniędzy (nie mówię teraz o Bóg wie jakich luksusach - po prostu żeby nie odliczać do pierwszego, odmawiając sobie i bliskim wszystkich przyjemności), i te marzenia dotyczyły tego miejsca, z którego pochodzę. A potem dorosłam, zobaczyłam jaki bój stacza młody człowiek próbując się jakoś ustawić, jak ciężko trzeba pracować, żeby zapewnić byt swojej rodzinie, i moje marzenia zmieniły lokalizację - nadal marzę o tym samym, tyle tylko, że gdzieś tam, za granicą. Początkowo uważałam, że lokalizacja ta byłaby jako stadium przejściowe (zarobić tam i żyć tu), ale... Po co? Po co w zasadzie mam tu wracać?

Byłam i widziałam. Inne życie, innych ludzi. Życie na poziomie, ludzi miłych i kulturalnych, uśmiechniętych i zadowolonych. Obcy na ulicy uśmiechają się i witają mijając Cię, mimo, że widzą Cię pierwszy i pewnie ostatni raz w życiu. Świat krąży wokół pieniędzy, nie da się temu zaprzeczyć. Tam, gdzie pieniędzy nie ma, jest bieda - choćby nie wiem jak wspaniali ludzie byli, to są smutni, zmęczeni, zdołowani, bo każdego dnia ciężko pracują na to, żeby przeżyć. Polacy patrzą na siebie często z zawiścią... I choć pieniądze potrafią zmienić człowieka, to jednak jeśli nie brak środków do życia, jest się o wiele szczęśliwszym - i to właśnie odczułam będąc tam. Nikt na nikogo nie patrzy wilkiem dlatego, że ten paraduje po ulicy dobrze ubrany, korzysta z dobrego telefonu lub jeździ dobrym samochodem.  
"Polacy tym się różnią od ludzi z Zachodu, że jeśli sąsiad Polaka ma trzy krowy, a Polak tylko dwie, to Polak życzy sąsiadowi, żeby ta jedna krowa mu zdechła, żeby sąsiad nie miał lepiej od niego, a człowiek niezawistny, widząc, że sąsiad ma trzy krowy, a on tylko dwie, zrobi co może, żeby też mieć trzy lub nawet cztery krowy, życząc swojemu sąsiadowi jak najlepiej." Nie pamiętam od kogo to kiedyś usłyszałam, ale dopiero poznając mentalność tamtych ludzi widzę, ile prawdy jest w powyższym stwierdzeniu. Przykre to jest, ale prawdziwe...

Jakoś ciężko mi teraz, kiedy widzę moje miasto. Wydawało mi się, że powoli, bo powoli, ale się rozwija, a teraz widzę, jak daleka droga jest jeszcze do tego, żebym mogła bez problemu zacząć tutaj żyć, bez zmartwień o pracę, o pieniądze... Nawet sam wygląd tego miasta tak rażąco odbiega od ideału... Teraz dopiero mam oczy otwarte. Teraz dopiero otwieram się na opcję stałego wyjazdu za granicę. Może za te dwa lata już bez resztek żalu stąd wyjadę, by wracać tylko na Święta czy czyjeś urodziny...
Czas pokaże.

Kończąc moje wywody, chciałabym prosić Was o zostawianie pod tą notką adresów Waszych blogów, bo dopiero teraz zauważyłam, że skasowały mi się wszystkie linki, kiedy zmieniłam szablon... Zatem wracam do normalnego wyglądu, a Was proszę o zostawianie namiarów na siebie, bo wszystkich adresów nie jestem w stanie sobie przypomnieć :(

38 komentarzy:

  1. Chciałabym mieć taką możliwość porównania jak Ty.
    Bo z jednej strony człowiek by chciał bo fajnie i wogóle, a z drugiej zastanawiam się jak bardzo przekoloryzowane jest życie za granicą.

    ewka-reaktywacja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest, przede wszystkim dyskryminacja, że nie wszędzie Polacy są mile widziani, postrzega się nas jako pijaków, awanturników i złodziei. Ale mnie to wcale nie zniechęca ;)
      Czasami, jak nie ma się perspektyw na wyjazd, to lepiej nie mieć możliwości porównania. Bo potem się narzeka tak jak ja, że musiałam tu wracać :(

      Usuń
  2. Mnie kusi wyjazd na razie tylko na 3 miesiące, na wakacje, ale wiesz co? Boję się, że tak mi się tam spodoba, że nie wrócę, po prostu. Tak jak i Ty, wiem jak wygląda życie na zachodzie, wiem, że nie musiałabym sobie niczego odmawiać, a i pomagałabym bliskim. W PL już chyba nigdy lepiej nie będzie, ja w to przynajmniej przestałabym wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę dokładnie tak samo. Tyle, że nie planuję wyjeżdżać na tak krótko ;) Marzy mi się ustabilizowana sytuacja życiowa za granicą - wiesz, dom, rodzina i te sprawy. Tutaj w PL nawet na to nie liczę - za 1000 zł szału nie ma ;]

      Usuń
    2. Ja chcę te 3 miesiące żeby mieć za co dalej studiować ;) a potem, to kto wie, nie wiem, co mi życie jeszcze przyniesie, ale nie wykluczam wyjazdu na dłużej.

      Usuń
    3. Chyba, że tak :) Chociaż nie wiem, czy po tych trzech miesiącach nie wracałabym ze łzami w oczach, że znów ten sam "syf" ;)

      Usuń
  3. A moim zdaniem nigdzie nie ma szczegolnego miodu i nie ma krain mlekiem i miodem plynacych... Wszedzie sa problemy, takie czy inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadzam się, ale ja zarabiam 800 zł i nie stać mnie na nic, a już nie mówię nawet o takich szaleństwach jak ślub z M. czy dzieci - nie stać mnie i jeszcze długo mnie stać nie będzie. A to potrafi zdołować BARDZO.

      Usuń
  4. Poniekąd Cię rozumiem... Nam młodym w obecnych czasach jest bardzo ciężko... Zwłaszcza gdy nie ma się mieszkania. Bo jak już jest mieszkanie (w spadku po dziadkach, czy rodzicach, który np. wybudowali sobie dom) to już połowa sukcesu... Większość młodych małżeństw u początku swej wspólnej drogi misi od razu zadłużać się niemalże na większą część swego życia, by postarać się o małe, skromne, własne 4 kąty... To jest smutne i mnie ta wizja np. przeraża i przerasta, ponieważ mnie taka sytuacja niestety nie ominie... :(
    Życie za granicą wygląda zupełnie inaczej... Inna jest filozofia, inna mentalność... No cóż... :(
    Gdyby nie tęsknota za domem i przywiązanie do rodziny, pewnie nauczyłabym się języka i wyjechała... Tam pielęgniarki mają ciepłe i dobrze opłacalne posadki :) Niestety nie wyobrażam sobie wyjazdu z Polski... Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

    Pozdrawiam ciepło :*
    radosc-najpiekniejszych-chwil.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ja nawet na kredyt nie mam szans :) Dla naszego kraju jestem obywatelem bez zdolności kredytowej, więc o M4 mogę śmiało zapomnieć. A skoro nie mam na to co liczyć, to koniec tej historii jest smutny i wszystkim znany - bez mieszkania nic się w życiu nie da zrobić.

      Nie mam dostępu do Twojego bloga - jeśli możesz, to wyślij mi zaproszenie :)

      Usuń
    2. Przecież jest wysłane... :) Źle wpisałaś mnie w linkach i wyskakuje Ci błąd. No ale jak chcesz to wyślę jeszcze raz :)

      Usuń
    3. OK, już poprawiam, dziękuję ;*

      Usuń
  5. Hm, nie będę pisała obraźliwych rzeczy typu ,,zdrada ojczyzny", bo każdy ma prawo swoje życie ustawić tak, jak tylko tego chce.
    Ja osobiście cenię ,,przedpotopowe" wartości- religia, ojczyzna, miłość. Też bym chciała zżyć godnie, ale jestem pewna, ze nawet jeśli będzie gorzej- w Polsce jest to możliwe. Może dłużej się dorabiać, może ciężej, ale w końcu się uda... Ważne, ze będę tutaj mieszkać, że nie zostawię tego kraju, nawet kiedy jest źle. Co to za sztuka, byś patriotą, gdy jest dobrze? Prawdziwi patrioci są dla mnie wtedy, gdy żyją w kraju, który nie daje im zbyt wiele, pokazują przez to bezinteresowność. Nie w tym stylu, że Niemcy dają kasę- jedziemy do Niemiec, w Polsce zrobiło się lepiej, jedziemy do Polski... Oczywiście to moje zdanie, nie obrażaj się :)
    Ja tam Polski nie zostawię, nawet w złych, czy ciężkich chwilach. Krzywdzi nas rząd, nie nasze piękne tereny, widoki, historia, nie nasze przywiązanie i głębsze wartości, kultura. Tego nie zostawię nigdy :)
    http://wachlarzemocji.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja sobie patriotką mogę być, ale to mi w niczym nie pomoże - żyć nie mam za co, a z miłości do ojczyzny się nie wyżyje. A wychodzenie za mąż na emeryturze (o ile jej dożyję, bo pewnie wiek emerytalny już będzie podniesiony do 97 lat) mi się nie uśmiecha.

      Usuń
    2. Przepraszam, że się wtrącę, ale zgadzam się z Eweliną. Piękne widoki, morze, góry, lasy nie zapełnią nam portfeli, a żyć trzeba tu i teraz- rachunki nie poczekają na zapłacenie, a każdy z nas ma marzenia, ślub, rodzina, dzieci i przede wszystkim spokojne życie, bez zamartwiania się o to, czy wystarczy do pierwszego.

      Usuń
    3. No nic więcej dodać, nic ująć. Kraj mamy piękny, ale to nie wszystko, jeszcze fajnie by było móc w nim żyć, i to godnie, a nie na pograniczu nędzy.

      Usuń
  6. Mój link widzę, że działa :) a tymi wyjazdami to nie jest tak, że jak nie kochasz swojej ojczyzny to wyjeżdżasz. Możesz kochać a wyjechać bo czasami po prostu nie mamy innego wyboru :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, nawet jeśli będę miała wybór, to i tak poważnie zastanowię się nad wyjazdem. Life.

      Usuń
    2. Life is brutal. Sama się nad tym zastanawiam :(

      Usuń
    3. Kto wie, gdzie nas ostatecznie życie poniesie...

      Usuń
    4. Tego nikt nie wie. Ale dokąd zmierzamy to trochę nasza indywidualna decyzja.

      Usuń
    5. Trochę tak, ale raczej nie mamy wpływu na zrządzenia losu, które nas do podejmowania przeróżnych decyzji zmuszają.

      Usuń
  7. Nie dziwię Ci się - sama też nie jestem patriotką. Też swojego czasu odwiedziłam zachód i porównałam sobie ich przeciętną rodzinę z przeciętną polską rodziną. Łatwo zgadnąć, do jakich wniosków doszłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyjazdy to zawsze ryzyko, że gdzieś bardziej CI sie spodoba. Ja wracając z Francji płakałam pół drogi, ale wiedziałam, że wracam, żeby skończyć studia... Czasem człowiek wyjeżdża tam, gdzie jest praca i normalne życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja jeszcze nie płakałam, ale jak znów będzie mi szło pod górkę tu w Polsce, tak, jak mi szło jeszcze pół roku temu, to na bank się rozpłaczę....

      Usuń
  9. http://cynamonowa-kobieco-imniam-maminkowo.blogspot.com/
    Miło, że już jesteś... a co do wyjazdu za granicę to sama gdybym miała opcje to bym wyjechała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze też nie mam, bo studia. Ale kto wie, jak mi się dalej życie ułoży, czy nie wyląduję gdzieś na Zachodzie...

      Usuń
  10. Gorzkie słowa...
    Mimo wszystko warto docenić to, że jest wybór. I dokonać tego słusznego. Bo tam dom nasz, gdzie my jesteśmy...
    www.wposzukiwaniuzapachu.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzkie, ale nie chcę rujnować swojego życia tylko dlatego, żeby pokazywać swój patriotyzm... Jeśli pojawia się opcja lepszego życia, to czemu nie skorzystać?

      Usuń
  11. nadnatek.blogspot.com

    Nie dziwię sie twojej chęci wyjazdu. Wiesz już gdzie chciałabyś wwyemigrować?

    OdpowiedzUsuń
  12. http://aivio.blog.onet.pl

    Masz wiele racji w tym co piszesz. Obecnie młodzi ludzie tacy jaki my, muszą mieć dużo, dużo szczęścia, żeby jakoś im się życie ułożyło.
    Kilka osób z mojej rodziny wyjechało za granicę. Są w różnych miejscach. Połowie dobrze się wiedzie, drugiej już nie koniecznie.Np. moja ciotka siedzi w Angli już prawie 10 lat i nadal pracuje jako sprzątaczka i nie jest łatwo. Jej córka z kolei zmienia pracę jak rękawiczki i stać ją na luksusy. Dobrze zarabia, ale nie może ułożyć sobie życia. Ma już prawie 30 na karku. Jest atrakcyjna, ale do męża i dzieci jeszcze jej daleko. Z Polski wyjechała z chłopakiem. Ślub był blisko, niestety tamtejsza mentalność sprawiła, że się rozstali. Po pracy chodzili na imprezy, a tam wiele się działo... O życiu mojej rodziny za granicą mogłabym pisać wiele. Posumuję to jednak tym, że jej znaczna większość mimo wszystko chce wrócić do Polski.

    Magda-aivio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam wyjazd jeszcze sukcesu nie gwarantuje, ale czekając na cud też nie ma co ;) Lepiej wyjechać i próbować.

      Usuń
  13. Znam realia i nie potępiam nikogo za rozmyślania podobne do Twoich. Mogłabym wprawdzie mówić, że w Polsce nie jest tak fatalnie i wystarczy się tylko postarać, ale byłabym mistrzynią obłudy. Fakt, że naszej rodzinie nie powodzi się najgorzej, zawdzięczamy pracy mamy za granicą. Na podstawie własnych doświadczeń myślę, że lepiej startować tam od początku niż rozstawać się z bliskimi po to, żeby zapewnić im przyzwoity byt. Zdecydowanie.
    Jakkolwiek byś zadecydowała, życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Za granicą też jest zazdrość i zawiść, tylko może bardziej to się ukrywa, a poza tym będąc Polka - a w zasadzie czlowiekiem, nikomu nie zazdroszczę przysłowiowych krów. Niech ludzie latają, zwiedzają, potem będą szczęśliwsi. Patrzysz na razie przez różowe okulary, ale gdyby Ci spowszedniało, zabaczyłabys, że wszystkie te złe rzeczy są domeną ludzką, a nie narodowosciową. Poza tym Polskę strasznie zniszczyła historia, niestey konsekwencje płacić bedą też kolejne pokolenia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, przez moje różowe okulary za granicą widzę przynajmniej możliwość znalezienia pracy, w przeciwieństwie do Polski... A to jest teraz dla mnie priorytetem, bo chciałabym sobie zacząć układać życie, a nie wiecznie bez kasy i bez perspektyw...

      Usuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!