czwartek, 7 lutego 2013
Pewna historia + przemyślenia bliźniaczki
Coś w tej filozofii chyba jest. Mam, a właściwie miałam za dużo wolnego czasu, kiedy M. jest w pracy siedzę (siedziałam) cały dzień sama i chcąc nie chcąc, nachodziło i nadal nachodzi mnie wiele przemyśleń.
Chyba mogę się już pochwalić, że udało mi się znaleźć pracę. Pełny etat, osiem godzin siedzenia w biurze, utrzymywanie kontaktów z zagranicznymi klientami :) Mam nadzieję, że w praktyce okaże się równie fajna i przyjemna co z opowiadań szefostwa na rozmowie :)
W ogóle ciekawa historia z tą pracą - zasiadam rano do laptopa i jako, że mam już wyrobiony odruch uruchomienia wszystkich możliwych stron z ofertami pracy, zaczynam otwierać wszystkie zakładki. Na jednej ze stron ukazało się ogłoszenie pt. "Zatrudnię pracownika biurowego". Klik. Przeglądam wymagania. Wołam M. i prezentuję mu ogłoszenie, pokazując każdy podpunkt wymagań na to stanowisko: pierwsze - spełniam, drugie - spełniam, trzecie, czwarte, piąte - spełniam. M. patrzy się na mnie i oznajmia, że mam tam wysłać CV. OK, loguję się na pocztę, załadowuję CV, kilka słów skrobnęłam, że chętnie umówię się na spotkanie i klik - wysłano. Stwierdziwszy, że nie ma już żadnych ani mniej ani bardziej interesujących ofert, odwiedziłam jeszcze FB i wyłączyłam komputer. Idę do kuchni - stop, telefon dzwoni. Nie znam numeru, ale odbieram.
"Dzień dobry, XY, firma Z z tej strony, czy z panią Eweliną mam przyjemność?" - odzywa się głos w słuchawce. No oczywiście, że ma ze mną przyjemność, zatem pan kontynuuje: "Wysłała do nas pani swoje CV dzisiaj, zgadza się?" - no, zgadza się, więc pan oznajmia, że "Chcielibyśmy panią zatem zaprosić do nas na rozmowę, czy dzień jutrzejszy, godzina 12:00 pani odpowiada?". No odpowiada, przecież jestem prawie bezrobotna :D (ale to już zostawiłam dla siebie, wersja oficjalna była, że mi odpowiada) ;) "Zatem jesteśmy umówieni, do zobaczenia!"
Dzień jutrzejszy stał się dzisiejszym, godzina 11:30 - wyruszam z domu. Oczywiście na miejscu jestem o 11:45, nie o 12:00, ale co tam, idę. To jest moja zmora - przesadna punktualność. Wolę być dużo za wcześnie, niż nawet minutę za późno. Ale do rzeczy. Wchodzę, wita mnie dwóch jegomości - właściciele. Nie zwykłam owijać w bawełnę istotnych dla mnie spraw, więc pochwaliłam się kwalifikacjami, podkreślając, że nadaję się na to stanowisko, ale zaznaczyłam też, że jestem lektorem w pewnej szkole językowej, przedstawiłam kiedy tam pracuję, na co panom miny nieco zrzedły. Myślę sobie - no przecież w CV jest jak byk napisane, że tam pracuję w takich i takich godzinach, w tym i tym dniu, to skoro mnie zaprosili na rozmowę, to chyba są tego świadomi? Ehh, powiedzieli, że do końca tygodnia podejmą decyzję czy mnie zatrudnią, po czym pożegnaliśmy się i pojechałam do domu. Już w drzwiach oznajmiłam M., że nic z tej pracy nie będzie, bo koliduje ona lekko z moimi zajęciami w szkole i panom to chyba mocno przeszkadzało. Trudno, nie pierwsza osoba mi podziękowała z tego powodu (lub dlatego, że się uczę - ale do jasnej Anielki, wszystko jest w CV, więc po co mnie zapraszają na rozmowy, skoro już z góry wiedzą, że pracuję w szkole językowej i uczę się zaocznie, i że im to będzie przeszkadzało? Bez komentarza...). Jakoś to przełknęłam, po czym poczułam wewnętrzną potrzebę... pozmywania naczyń :D Ledwo zamoczyłam ręce w misce, dzwoni telefon. Odbieram i słyszę w słuchawce: "Dzień dobry pani Ewelino, X Y z tej strony, firma Z, była pani u nas dzisiaj na rozmowie. Chciałem panią poinformować, że zdecydowaliśmy się podjąć z panią współpracę i w związku z tym chciałem panią zaprosić jutro do nas w celu omówienia warunków zatrudnienia" :D Tego się kompletnie nie spodziewałam, ale niemniej ucieszyłam się ogromnie :)
I teraz przemyślenia. Pewnie zastanawiacie się kim jest bliźniaczka :) To ja - mój znak zodiaku, co jest dość istotne w tej sprawie, bo słynie on ze zmienności i ogólnej niestabilności :D
Nie lubię niepewnych sytuacji, niesamowicie podoba mi się wizja pewnego zatrudnienia na dłuższy czas, bo właśnie coś takiego zaoferowała mi owa firma, ale też nie lubię nudy i monotonii. Zaczęłam się zastanawiać, jakim cudem niektórzy ludzie spędzają większość swojej kariery zawodowej w jednym miejscu! Bo prawdę mówiąc, choć wizja pracy w tej firmie mi się bardzo podoba, to jednak mimo tego optymizmu nie widzę siebie tam np. za 5 czy 10 lat. Nie pomyślcie sobie, że mi odbija i szukam dziury w całym, co to, to nie! Szalenie się cieszę, że w końcu udało mi się znaleźć w miarę pewne źródło dochodu i to na dłuższy czas i pokładam w tej pracy sporo nadziei na ułożenie sobie życia w końcu, ale po prostu znam siebie, swoją naturę i zastanawiam się, czy ta praca da mi to coś, co sprawi, że poświęcę się jej na dobre. Do tej pory nic takiego mi się jeszcze nie przytrafiło, nie potrafię sobie siebie wyobrazić w mojej wymarzonej pracy - taka nie istnieje. A przynajmniej nie byłaby to jedna praca. Żadne zajęcie nie jest w stanie zaabsorbować mnie na dobre, bo prędzej czy później temat staje się dla mnie oklepany i zaczynam szukać nowych wyzwań. I to wcale nie chodzi o życie na pełnych obrotach - po prostu czasem właśnie wyobrażam sobie siebie w pracy spokojnej i statecznej, jak właśnie praca biurowa, a innym razem mam ochotę na jakieś wyzwanie, na sprawdzenie siebie w czymś kompletnie nowym lub o wiele bardziej wymagającym.
Znając życie, pewnie i tak będę trzymać się tej pracy tak długo, jak tylko się da, bo rynek pracy jest jaki jest i na szaleństwa nie pozwala, ale kto wie, może za te kilka lat, kiedy zacznę się wypalać zawodowo, nadarzy się okazja na zmianę miejsca zamieszkania, zmianę pracy i nowe wyzwania :)
Niemniej, teraz jest czas na radość - w końcu sytuacja ulega poprawie :))) Oby tak dalej!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Gratuluję :) teraz na pewno będzie Wam lżej, a i Ty odetchniesz z ulgą ;)
OdpowiedzUsuńDzięki :) No, powinno być lżej, zobaczymy jak to dalej będzie :) Oby z górki ;)
Usuńgratuluję!
OdpowiedzUsuńI cieszę się razem z Tobą:*
Congratulations, my dear!
OdpowiedzUsuńNie filozofuj tu, tylko ciesz się chwilą :P
Hehehe, taka już moja natura, że czasem muszę sobie pofilozofować ;)
UsuńAle w podobnych sytuacjach trochę psuje to nastrój, nie sądzisz? :>
UsuńWiesz, nadmierna ekscytacja też jest niewskazana ;) Ja po prostu w ten sposób wprowadzam sobie zdrową równowagę :))
UsuńChyba że tak... w tym szaleństwie jest metoda :D
UsuńNo i widzisz? Tyle się smuciłaś, irytowałaś, a tu proszę idzie do przodu. Nie załamuj się i nie wychodź aż tak do przodu, z tym za 10 lat. Bo kto to ma wiedzieć, co się wydarzy, owszem co nieco da się zaplanować, a nie niestety, a może i stety nie wszystko...A z tymi wyzwaniami masz rację, życie przyniesie Ci jeszcze wiele...;)
OdpowiedzUsuńPewnie masz rację, że nie warto na razie aż tak wybiegać w przyszłość, ale czasem, jak już mnie weźmie na filozofowanie, to nic na to nie poradzę ;) Marzy mi się w zasadzie tylko tyle, żeby ustabilizować swoją sytuację życiową, a potem, jak się uda, będę myśleć co dalej :)
UsuńA z innej beczki, przychodzą może do Ciebie spamy po angielsku? Ja mam ich dość...na pewno wysyła to jakiś automat.
UsuńDo mnie przychodzą tylko spamy ze stron, na których świadomie podałam swojego maila, mimo, że mnie ostrzegały, że będą mi wysyłać reklamy :) Ale wszystkie są po polsku :)
UsuńW Twoim przypadku po pierwsze zastanowiłabym się gdzie podawałam swojego maila, następnie usuń swojego maila z takich instytucji jak Skype czy Facebook, bo to najczęstsza przyczyna spamu i innych głupich wiadomości wysyłanych przez boty...
Wiesz, nic nigdzie nie wysyłałam, nie ma konta na FB, jedynie skype. Nie pamietam nawet, czy podałam tam moj mail z gmail, bo go mam stosunkowo niedługo. Chyba że mnie przez konto na YouTube znaleźli, hmm...
UsuńNa onecie to mi przychodziło z kilkadziesiąt dziennie, jakieś głupie spamy np. ze stronami porno, itp., także musiałam wyłączyć księgę odwiedzających, czy jak to tam było. No nic, jakoś trzeba sobie radzić, :))
Przez YT raczej spam nie przychodzi, bo też mam powiązane konto Google z YT i nic nie dostaję... To już nie mam pomysłu skąd ten spam i to po angielsku... Pocieszający jest fakt, że gmail jest taki fajny, że ma skrzynkę spamu i jeśli zaznaczysz, że coś jest spamem, to automatycznie wrzuca tam wszystkie maile tego typu i po kilku dniach sam je kasuje :)
UsuńJa robię tak, że juz nawet nie otwieram tych maili, od razu kasuję, żeby automat, czy ktokolwiek inny nie wiedział, że taki mail, jak moj istnieje, A dostaje fajne kwiatki, typu "you seem to know so much about this, like you wrote the book in it or something" albo awesome, amazing blog, albo to " your style is so unique compare to other people I've read stuff from" albo to " it is difficult to find high quality writing like yours these days, perfectly written. honestly I appreciate individuals like you" etc....
UsuńNieźle co? Haha. Każdy taki komentarz zdradza to, że po tych wszystkich komplementach jest Please visit my blog i jakiś podejrzany adres.
Ale co się naczytam miłych słów, to moje, :))) Nieważne, że nieszczerze....hahaha
To w takim razie masz spamerów na blogu :) Wejdź w ustawienia, znajdź komentarze i włącz weryfikację obrazkową ;) Powinnaś mieć spokój od tych głupot :))
UsuńZrobiłam tak przed chwilą, jak mi powiedziałaś. No cóż, "nie chcem, ale muszem" ;) mieć ten kod. Bardzo tego nie lubię, ale jak nie mam wyjścia, to niech tak będzie. Najwyżej za jakiś czas to wyłączę.
UsuńA nie mówiłaaaaaaaaaam? Ogromnie cieszę się, że do Ciebie również uśmiechnęło się szczęście w postaci pracy. Doskonale Cię również rozumiem z tą przesadną punktualnością, bo ja na swoje rozmowy tak samo przychodziłam, ale to chyba z nerwów :D:D:D
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że będzie Ci się tam dobrze pracowało :)
Pozdrawiam ciepło :*
Ale ja tak nie tylko na rozmowy przychodzę :P Zawsze tak mam ;)
UsuńTeż mam taką nadzieję, choć coraz bardziej dopada mnie monotonia i nie zanosi się, żeby ta praca to zmieniła...
Buziaki ;*
no widzisz, wiedzialam, ze w koncu Ci sie uda :)))
OdpowiedzUsuń:)))
UsuńGratulacje!!! :)
OdpowiedzUsuńWidzisz, a ja a z kolei zdecydowanie bardziej cenię sobie stabilizację i bardziej przekonuje mnie to, żeby pracować dłużej w jednym miejscu - zwłaszcza, jeśli są w nim możliwości rozwoju. I to wcale nie oznacza, że nie żyje się na pełnych obrotach :) Ja generalnie zmian nie lubię, ale pełnych obrotów na pewno mi nie brakuje :)
Dzięki :)
UsuńNo właśnie mnie chodzi o te możliwości rozwoju - jedyne, co mi się na razie w tej pracy podoba, to prowadzenie rozmów z obcokrajowcami, bo w ten sposób rozwijam się językowo, ale w końcu ogarnę wszystkich kontrahentów i mój rozwój ograniczy się do utartych, schematycznych rozmów i maili... Również lubię mieć jasną i stabilną sytuację, zwłaszcza jeśli chodzi o źródło dochodów, ale nie zaszkodzi, jeśli będę przy tym miała pracę dynamiczną i stawiającą mi jakieś wyzwania :) Coś czuję, że to jeszcze nie to, ale skoro już udało mi się gdzieś zaczepić, to będę się tego trzymać przynajmniej dopóki nie skończę studiów :)) Może wtedy przeniosę się do większego miasta, np. Poznania, czy wyjadę za granicę i uda mi się spełnić zawodowo ;)
Bardzo się cieszę !
OdpowiedzUsuńGratulacje.
Mam nadzieję jednak, że tak ci się spodoba nowa praca, że zostaniesz tam na dłużej :)
Dzięki :)
UsuńSpodoba się czy nie - i tak w niej zostanę, bo sytuacja w moim mieście jeśli chodzi o pracę jest wręcz żenująca...
Gratulacje! :)
OdpowiedzUsuńZ moją pracą było podobnie wszystko było krótką piłką :)
Powodzenia w takim razie !:)
Dziękuję :) i nie dziękuję :D
UsuńGratulacje! Wiedziałam, że Ci się poszczęści :)
OdpowiedzUsuńRozumiem co masz na myśli mówiąc, o tym wypaleniu zawodowym. Wiadomo, teraz są takie warunki jakie są, ale też mi się wydaje, że nie będę umiała 30 lat pracować w tym samym miejscu :P
Pozdrawiam.
Dzięki! Może gdyby moja praca stawiała mi coraz to nowe wyzwania, to pewnie i 30 lat by się w niej dało wytrzymać, ale ta obecna to raczej nie z tych :)
UsuńGratuluję! Dobrze by było gdybyś się tam odnalazła :)
OdpowiedzUsuńSama pracowałam w firmie zajmującej się kontaktami o międzynarodowym podłożu i było to fajne ale dopioro w teraźniejszej pracy odnalazłam się na tyle żeby (póki co) "gnić" tam i nie zastanawiać się co dalej.
Mam nadzieję, że się tam jakoś odnajdę, bo dobrze by było chociaż do końca studiów się tam zaczepić ;)
UsuńNo to pozostaje mi trzymać kciuki, żeby praca okazała się lepsza niż z opowiadań :)
OdpowiedzUsuńOj tak, choć może być z tym mały problem ;)
UsuńTo i ja dołączam się do gratulacji :D Już zaczełaś tą pracę? Jeśli tak napisz jakie wrażenia :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Już zaczęłam :) W sumie wrażeń jeszcze nie mam jednoznacznie określonych, bo z jednej strony mi się ta praca średnio podoba, a z drugiej jest OK :) Zobaczymy co będzie za tydzień, dwa ;)
UsuńTo ja czekam na relację za tydzień lub dwa :)
UsuńOjej gratulacje :) Widać, że sama jesteś zaskoczona z takiego obrotu sprawy :)
OdpowiedzUsuńOj jestem, jestem :) Zobaczymy co będzie dalej ;)
UsuńA to jeszcze nie pracujesz? :)
OdpowiedzUsuńPracuję, ale nie potrafię na razie określić jaki mam stosunek do tej pracy. Niby mi się podoba, ale mam też kilka zastrzeżeń, o czym wspomniałam w notce... Pożyjemy - zobaczymy.
UsuńCzasami człowiek długo się rozkręca :) Jak kiedyś pracowałam na wakacje to na początku miałam ochotę uciec z stamtąd jak najdalej. A potem to żałowałam, że wakacje się już kończą :)
UsuńNo mam nadzieję, że w moim przypadku też tak będzie ;) Nie musi być super, ale żeby chociaż było OK, bo chciałabym mieć tą pracę dopóki nie skończę studiów...
UsuńA może akurat spodoba Ci się tak bardzo, że zostaniesz tam na dłużej? :)
UsuńCieszę się razem z Tobą! To super wiadomość. Ja też należę do osób, które są do bólu punktualne. Wolę być za wcześnie, niż za późno.
OdpowiedzUsuńMagda-aivio
Gratulacje....
OdpowiedzUsuń