niedziela, 20 stycznia 2013

Kosmetykowe aktualności :)

Bardzo jestem nerwowa i rozdrażniona ostatnimi czasy, więc dla relaksu i odstresowania napiszę dzisiaj o kosmetykach :) Kiedyś już o tym pisałam (tutaj), ale parę nowych nabytków dołączyło do tego zacnego grona, więc postanowiłam poświęcić im chwilkę.

Na pierwszy ogień - cienie do powiek. Nie, to nie żart :) Co prawda pisałam kiedyś, że się nie maluję, to teraz już ten stan częściowo uległ zmianie. I nie dlatego, że bez makijażu czuję się brzydka, czy coś z tych rzeczy - nadal częściej wychodzę z domu bez makijażu niż z, ale po prostu polubiłam zabawy kolorami na moich oczach :)
Od gimnazjum chyba w mojej kosmetyczce zalegał cień do powiek mniej więcej taki:



... i doczekać się użycia nie mógł. Aż do ostatnich kilku tygodni, kiedy to postanowiłam się z nim przeprosić :) Zainteresował mnie makijaż "smokey eyes" i przypomniałam sobie, że mam cień, którym mogłabym poeksperymentować.



Na jakiś czas mi wystarczyło, dobrze się czułam w tych kolorach, ale... Nie za bardzo mogłam z nimi szaleć - ten makijaż był idealnie uniwersalny, pasował do wszystkiego, ale pod wpływem kilku stron internetowych prezentujących naprawdę nieziemskie makijaże zapragnęłam czegoś więcej. Jednak nie do końca byłam odważna, żeby kupić sobie odcień inny niż złoty albo brązowy, aż do ubiegłego tygodnia, kiedy to nadarzyła mi się okazja do zakupienia czterokolorowej paletki cieni z Avonu za grosze :) A że otrzymałam od M. błogosławieństwo do zakupu tegoż kosmetyku, to nabyłam go niezwłocznie :) Teraz mam okazję eksperymentować również z takimi kolorami:


Z początku miałam pewne wątpliwości, że może się pospieszyłam z zakupem i nie do końca przemyślałam te kolory, ale teraz nie żałuję :) Możecie mi wierzyć, że te odcienie można łączyć w dowolnych konfiguracjach i za każdym razem wyglądają świetnie ;) Tyle tylko, że nigdy nie malowałam oczu na niebiesko czy fioletowo, więc miałam pewne obiekcje co do wychodzenia z domu właśnie z takimi kolorami na powiekach. Ale widząc makijaże tego typu:



szybko przekonałam się, że wystarczy wprawna ręka (wiadomo, nie od razu mi taki makijaż wyszedł, ale jest coraz lepiej :D) i odważniejszy makijaż jest całkiem w porządku :)

Postanowiłam od nowego roku zadbać również o włosy, bo choć odkąd sięgam pamięcią staram się, by wyglądały ładnie i zdrowo, to ostatnio było z nimi źle. Nie palę, nie farbuję od kilku lat ani nie katuję moich włosów prostownicą, a mimo to były w opłakanym stanie.
Zakupiłam więc taki szampon:



Co prawda włosy miałam po nim naprawdę fajne, to jednak były na tyle słabe, że i tak się łamały i rozdwajały... Postanowiłam więc, że idę do fryzjera. W planach miałam podcięcie końcówek, ale w ostatniej chwili doszłam do wniosku, że jeśli nie podetnę włosów na tyle, żeby pozbyć się tych zniszczonych, to i tak szybko wrócą do tego samego stanu, w jakim były. Dlatego zdecydowałam się podciąć je trochę bardziej i pocieniować :) I choć chyba jak każda kobieta - na początku szczerze żałowałam tej decyzji, bo wydawało mi się, że teraz moje włosy są za krótkie (a chyba wiecie, że ubóstwiam długie włosy), ale później, kiedy koleżanki szczerze zakochały się w moich włosach pytając czy cokolwiek z nimi w życiu robiłam, bo są takie ładne i naturalne jak u dziecka , uznałam, że jednak dobrze postąpiłam :) Włosy rosną mi szybko, więc najpóźniej za 4 miesiące z powrotem będą takie jak przed wizytą u fryzjera, a przynajmniej odżyły i wyglądają super :)
Niemniej teraz stałam się już ostrożniejsza i powzięłam więcej kroków, żeby zostały takie fajne na dłużej :) Nie przyszło mi to łatwo, bo jestem sknera i często szkoda mi pieniędzy na kupno jakichś odżywek i innych tego typu cudów (cieni do powiek też :D), ale udało mi się ustrzelić fajne promocje i za 10 zł obkupiłam się w kolejny szampon i jedwab do włosów:


Oba szampony mogę Wam polecić, bo są tak do bólu naturalne, że nawet łupieżu po nich nie ma, a ja mam tendencje do tego typu efektów ubocznych. A jedwabiu chyba Drogie Panie nie muszę specjalnie zachwalać - wszystkie wiemy, że jest rewelacyjny :) Tylko drogi :D Pewnie gdyby nie to, że powyższy egzemplarz udało mi się zakupić za 4 zł, to bym się na niego nie zdecydowała ;)

Niestety wciąż mam problem ze spierzchniętymi ustami i nie znalazłam jeszcze żadnego kremu, balsamu lub pomadki, która by mi w tej kwestii pomogła raz a dobrze. A jak się można łatwo domyślić - nie wydam majątku na jakiś specyfik w ciemno :D Więc jeśli znacie jakieś ciekawe propozycje, które mogłyby mi pomóc, to podzielcie się nimi ze mną :)
 

55 komentarzy:

  1. Na spęrzchnięte usta polecam Carmex, ale ten w słoiczku. Tylko uprzedzam, ma dość specyficzny zapach: czuć miętę i kamforę, bo mają to w składzie. Kosztuje ok. 9 zł, ale jest świetny. A co do pielęgnacji włosów, to po przekopaniu mnóstwa urodowych blogów doszłam do jednego wniosku: szampon ma oczyszczać włosy i tyle :) Tak naprawdę, to maska i odżywka są w stanie naprawić włosy. Ja, dziś, po rozjaśnianiu i wielokrotnym farbowaniu mam włosy miękkie i lśniące, a wszystko robi maska za 5 zł plus odżywka za około 6. Do tego oleje dwa razy w tygodniu :D naprawdę widzę różnice, zero miotły itp.

    Jeśli chodzi o makijaże, to ja uwielbiam patrzeć na makijaże Katosu (poznaję jej oko w Twojej notce) i Maxineczki, rewelacyjnie malują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie mogę ten Carmex kupić?
      Wiesz, ja staram się w miarę możliwości włosów nie obciążać, zatem fajny szampon to podstawa :) A te wymienione przeze mnie w notce usuwają również wszelkie silikony i inne badziewia, którymi naszprycowane są praktycznie wszystkie szampony cuda-czyniące itd. Mam po nich włosy jak dziecko, takie naturalne, delikatne - uwielbiam to uczucie :))
      Maski to nie dla mnie, zazwyczaj myję włosy na szybko, bo zazwyczaj nie mam zbyt wiele czasu albo kończy mi się energia ;) Dlatego już sam szampon musi być fajny, w odżywki naprawdę rzadko się bawię ;)
      Ja nawet nie wiem czyje makijaże wrzuciłam, bo wolę zalajkować stronę zbierającą te najlepsze w jednym miejscu zamiast obserwować każdą wizażystkę osobno :D

      Usuń
    2. Carmex na pewno jest w Rossmannie i Naturze.
      Ten szampon Z GP jest z silikonem, ale takim, który rozpuszcza się w wodzie, więc raczej zmywa silikon-jedwab. Kiedyś też używałam tego z biosilku, ale po jakimś czasie efekt zatracił się, włosy się przyzwyczaiły i wolę się bawić w maski. Eeee tam, odżywka czy maska to 10-15 minut. Ja nawet jeśli mam czas, to nie mam cierpliwości, ale zawzięłam się i warto :D
      Ja nie obserwuję każdej, mam parę ulubionych i z zazdrością oglądam ich makijaże :D

      Usuń
    3. To dziękuję za informację, będę się rozglądać za tym Carmexem ;) Mnie raczej włosy nie zdążą się przyzwyczaić, bo mam tego jedwabiu "aż" 15 ml, a pewnie już go w takiej fajnej promocji nie zastanę :) U mnie 10 min trwa umycie włosów 2 razy, suszenie 20 min, więc jakbym miała do tego dołożyć kolejne 10 lub 15 minut na maskę, to lekka przesada :D
      Ja mam te wszystkie makijaże "w kupie", więc teraz jak wchodzę na FB, to ciężko mnie od komputera odkleić, kiedy podziwiam te piękne make-upy ;)

      Usuń
    4. Polecam :D Na początku możesz być w szoku, bo po nałożeniu chłodzi i to czuć, ale działa. W promocji też czasami można go dorwać. Wiem, że Joanna i Marion też mają jedwab i pewnie jest tańszy kilka zł. Ooo matko, ja myję włosy raz, dodatkowo nie szoruję całych, a tylko u nasady. Na dwa razy jestem za leniwa :D i na suszenie też :D
      Haha, mam to samo. Oglądam i na fotach, i filmiki na yt. Chciałabym chociaż mieć połowę umiejętności, co te laski. Może wtedy mój makijaż przestałby się ograniczać do tuszu :D

      Usuń
    5. Wiesz, ja muszę włosy myć 2 razy, bo nie tyle co mi się przetłuszczają czy coś, tylko po 2-3 dniach czuć na nich te wszystkie spaliny, dymy z kominów, jak wychodzimy gdzieś ze znajomymi to i jakiś smród papierosów się na nich znajdzie... Więc mało, że myję je całe, to jeszcze dla pewności 2 razy :) a suszę dlatego, że myję je rano, tuż przed wyjściem z domu :D Ciężko by mi było wyjść na mróz z mokrymi kudłami :D
      Uwielbiam tutoriale na YT <3 z nich się uczę malować oczy :D Jeszcze troszkę i może dojdę do perfekcji :))))

      Usuń
    6. Ja nie cierpię zapachu fajek na włosach, trafia mnie wtedy. Chce Ci się wcześniej wstawać, żeby umyć włosy? Mnie by mama z domu nie wypuściła :D Chociaż i tak zawsze chodzę w czapce, nie umiem bez i mam gdzieś, że wyglądam jak pajac.
      Mnie te tutoriale też dużo nauczyły, ale ja maluję się w tzw. pełny makijaż naprawdę rzadko. Ostatni raz na Sylwestra, a wcześniej na wesele brata. No ale umiem to robić na tyle dobrze, że nie wyglądam jak matoł :D Swoją drogą, to nigdy nie zapomnę, jak kuzynka powiedziała mi, że mam za jasny podkład i wyglądam jak śmierć :D Kiedy ona i podkład i bronzer ma ze 3 tony za ciemny.

      Usuń
    7. Nie chce mi się za bardzo, ale wolę to, niż łazić w brudnych lub śmierdzących włosach ;) Chociaż jak śmierdzą papierosami, to myję je od razu po powrocie do domu, bo nienawidzę tego smrodu :[
      Mnie uczą dopiero od jakichś dwóch tygodni i to nie tyle co malowania, bo malować się umiem, co po prostu łączenia kolorów, bo znudziły mi się same brązy ze złotem :) Ja się właśnie tuszem maluję najrzadziej ;) może dlatego, że swoje rzęsy mam długie i gęste i nie zawsze tusz jest potrzebny :) Zazwyczaj wystarcza sama konturówka :)
      A podkłady staram się omijać z daleka, chyba, że moja cera robi się ohydna jak np. przed okresem... i też mam problem z odcieniem, bo używam podkładów tak rzadko, że kolor mojej skóry zdąży się pięć razy zmienić, a podkładu nie ubywa... No przecież nie będę co chwilę kupować nowego, skoro starego nie zużyłam :P Także tym się nie masz co przejmować :P

      Usuń
    8. Też tak robię, ale staram się unikać miejsc, gdzie palą :D jednak czasami się nie da, jak się chodzi do pubów z tanim piwem :D Łączenie kolorów to fajna sprawa, czasami wydaje się, że jakieś kolory cieni do siebie kompletnie nie pasują, ale na oku wyglądają rewelacyjnie :D Też mam nie najgorsze rzęsy, jednak ten tusz bardziej otwiera mi oko, bo nie robię kreski.
      Jakim cudem kolor skóry tyle razy zdąży Ci się zmienić? :D Ja po prostu latem, jeśli już używałam, to podkładu o ton ciemniejszego. Ale w letnich miesiącach tym bardziej unikam podkładów, bo twarz szybciej się poci, plus jakiś kurz z ulicy i pryszcze gotowe. Teraz stwierdziłam, że na maskowanie pysku podkładem przyjdzie jeszcze czas, a póki co mam cerę całkiem fajną, pryszcze maskuję korektorem i idę :D

      Usuń
    9. No czasami się nie da unikać palaczy, mimo wszystkich zakazów i tak są wszędzie i zatruwają życie niepalących ;) Akurat w pubach chyba palić nie wolno, ale tak jak jestem w szkole, to palacze co prawda wychodzą na dwór na fajkę, ale jak wracają, to przecież i tak śmierdzą tymi papierosami, a jak siedzimy wszyscy w jednej klasie i robi się zaduch, bo przy mrozie rzadko okna są otwierane, to reszta też zaczyna śmierdzieć fajkami...
      Całkiem fajnie można się bawić makijażem :) Może właśnie odkrywam swoją pasję życiową? :D
      Ja się bardzo szybko opalam, więc między wiosną a latem już zaczyna mi się cera przyciemniać, latem jest raczej opalona, a na jesień opalenizna schodzi - zimą przypominam już bladą ścianę :) zatem widzisz ile razy w roku zmienia mi się odcień skóry... Kupowanie za każdym razem nowego dopasowanego podkładu mija się z celem, tak samo jak przesiadywanie na solarium lub unikanie słońca w celu utrzymania jednego koloru skóry przez cały rok ;)

      Usuń
    10. No nie wolno, ale w tym, w którym bywam, jest takie pomieszczenie dla palaczy, przechodzę obok niego idąc do toalety, więc śmierdzę :P Ja generalnie mówię ludziom, że nie życzę sobie palenia w mojej obecności :D
      To jeszcze zacznij nagrywać filmiki :D
      Oj tam, bronzerem się można przyciemnić :D Solarium to w ogóle pomysł najgorszy z możliwych, nie rozumiem fenomenu tego urządzenia, ale co kto lubi ;) Ja tam nie chciałabym mieć cery 60latki w wieku 30 lat.

      Usuń
    11. Może i jestem dziwna, ale nie zwracam ludziom uwagi na palenie w mojej obecności :D a to dlatego, żeby móc potem umyć włosy ^^ hahaha - nie pytaj :P
      Kiedyś może przyjdzie ten dzień, że bloga poświęcę tylko makijażom i będę nagrywać swoje własne filmiki hehehe ;) a póki co celebruję fioletowy smokey eyes dla zielonookich od Zmalowanej :D
      Mnie bronzer niepotrzebny, bo podkłady mam troszkę ciemniejsze niż moja karnacja zimą, więc jak już za bardzo przypominam ścianę (a wiedz, że tylko moja twarz ma kolor ściany, reszta pozostaje opalona po wakacjach nawet aż do teraz...) to użyję trochę podkładu i zaczynam wyglądać jak człowiek :D

      Usuń
    12. Aż tak bardzo lubisz myć włosy? Ja nie cierpię, bo nie cierpię potem łazić w mokrych.
      Zmalowana mówisz... czasami ją obejrzę, ale ostatnimi czasy tak zalatywała wszystkim sponsorowanym, że sobie odwyk zrobiłam :D
      Jesu, to ja teraz cała blada jestem :D Zawsze mam w miarę równy kolor ciała, no jedynie latem cycki wiecznie spieczone :|

      Usuń
    13. Lubię, lubię :) Tyle tylko, że nie zawsze starcza mi siły i ochoty, żeby to uczynić, a jak już mi włosy śmierdzą papierosami, to siła wyższa, żeby mnie szlag nie trafił ;)
      Poniekąd z jednej strony to dobrze, że jest trochę sponsorowana, bo można poczytać jej opinie na tematy różnych kosmetyków ;) ale z drugiej - co za dużo, to nie zdrowo :)) chyba ostatnio doszła do tego samego wniosku, bo wraca do makijażu a nie testowania kosmetyków ;)
      Ja się na szczęście w miarę równo opalam, ale twarz tak szybko jak się opala, tak szybko się staje z powrotem blada jak tylko słońca zabraknie... Dlatego czasami raz w miesiącu idę na solarium na 5 minut, żeby nie przypominać denata z twarzy :D

      Usuń
    14. Ja chyba nie polubię mycia włosów, ale motywują mnie potem efekty tego mycia :)
      No tak, ale jaką masz pewność, że opinie o tych kosmetykach są totalnie szczere? U takiej Maxineczki wiem, że makijaż jest robiony tylko z kosmetyków Senna, a u Zmalowanej jakoś nie mam pewności, co do testów dostała, a co nie, nie zawsze trzeba o tym mówić.
      To wiesz co :D musisz cały rok tylko twarz opalać :D nawet jak mróz jest minus sto, to wystawiać twarz :D

      Usuń
    15. No mnie samo mycie też nie bawi, zwłaszcza, że przy moim chorowitym kręgosłupie dźwiganie ciężkich, długich, mokrych włosów to raczej nie najlepszy pomysł ;) Ale właśnie efekty są motywujące :)
      Nie wiem, nie mam żadnej pewności :D Ja się maluję cieniem Wibo i Avonu, więc średnio mnie interesują inne marki - nie stać mnie na nie albo mi szkoda kasy :P kremy pielęgnacyjne też mam swoje, więc wysłucham opinii o innych kosmetykach i pozostanę przy swoich, balansujących między "tanimi" a "skutecznymi" ;)
      Jak wystawiam twarz zimą, to aż się czerwona robi - ale bynajmniej nie od słońca, a z zimna ;)

      Usuń
    16. Ja mam cieni jak kot napłakał, mało, ale za to w takich kolorach, że mogę je dowolnie łączyć i nie straszę :D jak będę miała przypływ gotówki, to kupię sobie jeszcze zestaw pędzli, od dawna mam upatrzone :) Co do kremów, to się nie wypowiadam, bo mi ostatnio szkodzi każdy.

      Usuń
    17. Bambino????????? Ty chyba żartujesz....przecież to najgorszy krem z możliwych. Przynajmniej dla cery tłustej i mieszanej, bo ma zaraz po wodzie dwa zapychacze, a dalej glicerynę, kolejny zapychacz. Kupię sobie krem z Hipp, też dla dzieci, a skład ma mega przyzwoity.

      Usuń
    18. Na moją przesuszoną skórę jak znalazł :D więc nie, nie żartuję :) chociaż bardziej użyłam tutaj tego kremu jako metaforę kremu dla dzieci :P bo nie mam dzieci i nie wiem jakie tam dokładnie kremy istnieją, więc uosobiłam je wszystkie pod hasłem "Bambino" ;)

      Usuń
    19. To skory suchej się nadaje, do takiej, jaką mam ja, to kompletny niewypał i zabójstwo. A kremy dla dzieci zawierają w większości same dziadostwa w składach.

      Usuń
    20. Nie znam się ;) Dla mnie liczy się efekt końcowy :P nawet nie zamierzam udawać, że wiem, co znaczą te wszystkie dziwne wyrazy na etykietach w składzie kremu :D

      Usuń
    21. Ja zaczynam się trochę znać, od niedawna zwracam na to uwagę. Cera mi się jakaś wrażliwsza stała, więc mnie to zmusiło.

      Usuń
    22. Może przez zimę, zimą mało który krem jest dobry, zwłaszcza przy mrozach.

      Usuń
  2. Pomadka miodowa z Nivea? próbowałaś? mi pomaga ;) ostatnio kupiłam w promocji kilka cieni do powiek ale jakoś ciągle używam tych samych kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadki Nivei testowałam już chyba wszystkie i są fajne, tylko dla moich wybrednych ust - zbyt krótkotrwałe. Co pół godziny musiałam się nimi malować, więc trochę to było uciążliwe na dłuższą metę...
      Zanim namyśliłam się na malowanie oczu nowymi kolorami to też trochę czasu upłynęło ;) Musiałam mieć wolną dłuższą chwilę, żeby móc popróbować, poeksperymentować i dopiero po ponad tygodniu nauczyłam się tworzyć z nich taki makijaż, jaki mi się podoba :) Może Ciebie też w końcu najdzie wena na zabawę kolorami :))))

      Usuń
  3. Polecam pomadkę ochronną Bebe (niebieską lub zieloną) są najlepsze :)
    Makijaże bardzo odważne, ja jednak wolę delikatne, jasne kolory :)
    Też postanowiłam zadbać o włosy, zresztą zawsze o nie dbam, bo to chyba jedyna rzecz, która mi się w sobie podoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś pomadkę Bebe różową i żółtą :) Były super, tylko tak fajnie pachniały, tak słodko, cukierkowo, że się nimi w kółko malowałam i w efekcie bardzo szybko się kończyły ;) Myk w tym, że kosmetyk, który ma mi pomóc, powinien albo śmierdzieć, albo ohydnie smakować, żeby trochę na tych moich ustach pobył i zdążył zadziałać :P
      Ja też od zawsze dbam o włosy, ale mówię Ci, że wraz z przyjściem tegorocznej zimy coś strasznego się z nimi porobiło, okazały się za długie i za ciężkie, a na dodatek osłabiły się, więc nieco radykalna pomoc była im potrzebna... Moje włosy też mi się podobają :D Tym bardziej, kiedy chwalą je osoby obce i postronne ^^

      Usuń
  4. Piękny makijaż, za jakiś czas też coś sobie zamierzam pokupować, póki co mam świetne szampony kupione jeszcze przed remontem, żeby nie musieć się szczypać w trakcie :)
    I nadal są, bo są bardzo wydajne.
    Oprócz tego wystarczy mi trochę kosmetyków koloryzujących (włosy i brwi u mnie niestety trzeba) i nawilżających...
    I olejki czy sole do kąpieli, a te jeszcze mam.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te moje też są wydajne, bo przy mojej częstotliwości mycia włosów jeszcze się nie skończyły :) Czyli duży plus dla nich :))
      U mnie nawilżające kosmetyki mimo wszystko zawsze są na piedestale, bo mam bardzo suchą skórę... Mam ich całe mnóstwo, mój M. się ze mnie już śmieje, że do każdej części ciała mam inny krem lub balsam :-)
      Buziaki!!

      Usuń
  5. Jak się spotkamy, dajesz mi lekcję makijażu :D Nie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś pewna? :D Bo te ze zdjęć w notce nie są moje :D Ja jeszcze takiej wprawy nie mam ^^

      Usuń
    2. Jestem, bo trening czyni mistrza :D Do tego czasu na pewno zdążysz się doszkolić ;]

      Usuń
    3. Jakie to miłe, kiedy ktoś we mnie wierzy i nie będzie się bał oddać w moje ręce :P

      Usuń
    4. Pozytywna motywacja to podstawa :D

      Usuń
    5. Motywacja motywacją, ale jest ryzyko, że jak się zobaczysz w lustrze po mojej metamorfozie, to będziesz chciała mnie zabić :D

      Usuń
    6. Pleciesz i tyle :P Więcej wiary w siebie!

      Usuń
  6. Super opis kosmetyków :)
    Ja też żałuje pieniędzy, ale chęć kupienia sobie czegoś nowego dla urody przeważa :P Cienie są super :D
    A co do ust, stosuję pomadkę Nivea, taką jasno niebieską- działa długo i nawilża fajnie usta, kosztuje coś około 8 zł :P
    PS. Dzięki za komentarze :) jestem z Chłopakiem prawie 2 lata- 26 kwietnia będzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na chęciach się kończy ;) Wczoraj aż mnie kieszeń bolała jak zobaczyłam wyprzedaż kosmetyków do makijażu F&F w Tesco - wszystkie po 7.50zł, ale mi było szkoda pieniędzy ;) To się nazywa skąpstwo ;)
      Pomadki Nivei są nieporadne w styczności z moimi ustami, a szkoda, bo są całkiem przyjemne w użyciu :)

      Usuń
  7. Też szkoda mi wydawać kasę na kosmetyki...ale trza przyznać że te przykłady makijażu kuszą i to cholernie aby wydać parę groszy. Ja mam dwie paletki - beże i filoety i póki co mi starczy :P
    A pomadkę to ja ostatnio kupiłam w Biedroncę i nie narzekam na nią ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kuszą, kuszą :) Ale jak się jest taką sknerą jak ja, to przez to kuszenie ulepszam swoją kreatywność - próbuję stworzyć coś (w sensie makijaż) z niczego (czyli przy braku kosmetyków) :)))
      U mnie chyba trzeba wytoczyć cięższy kaliber na te spierzchnięte usta niż pomadka biedronkowa :) Jak już będą ok, to wtedy jak najbardziej :)

      Usuń
  8. Bardzo, bardzo rzadko się maluję.Ale makijaż na zdjęciach mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również maluję się rzadko, ale makijaż np. z tych zdjęć w notce inspiruje mnie do próbowania swoich sił :)

      Usuń
  9. Ten smoeky eyes tez jest mi znany, ładnie wygląda, ale to raczej na jakieś wyjścia, nie na co dzień. przynajmniej dla mnie. Jeden raz w życiu musiałam się mocno pomalować i nie czułam się w tym dobrze, jak nie ja, ale trzeba było. W ogóle -jak Ty lubię- delikatnie, a na usta ja np. używam zwykły błyszczyk o smaku truskawkowym i gitara hehehehehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja się zazwyczaj nie maluję wcale, to nawet najmniejsza ilość makijażu jest u mnie zauważalna :D Wiadomo, że te dwa makijaże kolorowe ze zdjęć nie nadają się np. do pracy, ale zaczynam się nimi bawić i udało mi się utworzyć ich trochę "lżejsze" wersje, które już są odpowiednie do codziennego użytku :) A Ten pierwszy smokey do pracy się nadaje, bo nie rzuca się w oczy aż tak mocno jak fioletowy czy niebieski :)

      Usuń
    2. Jeszcze muszę włosy tez podciąć, bo do pasa urosły :) widziałam tutoriale, jak podcinać końcówki, juz kiedys sama próbowałam i się udało. A fryzjerom jakoś mało ufam, bo kurcze za duzo ucinają...

      Usuń
    3. O jaaa, masz włosy do pasa?! Jak zazdroszczę!
      Ja i tak sobie sama podcinam końcówki, bo jak widzę jakąś rozdwojoną (albo jeszcze bardziej rozwarstwioną), to mnie coś trafia, biorę nożyczki i ciach! :)

      Usuń
    4. no, tak mi urosły, ale przydałoby się małe podcięcie końcówek ;-) Teraz mam fazę na długie, zachciało mi się dziewczęcości, chociaż w krótkich też można być dziewczęcą ;) Coś niebawem wymodzę. Ty też masz długie przecież hehe,

      Usuń
  10. Ja póki co jestem wierna Elsève. Kusi mnie jednak, by skorzystać z tego szamponu z pokrzywy, tylko boję się właśnie, że wyjdzie mi łupież, bo jak zmieniałam kiedyś szampony to wychodził ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie wyszedł, a też mam skłonności, więc może spróbuj - drogi nie jest (ja kupiłam go za 6 zł) więc nawet gdyby szkodził Twoim włosom, to nie będzie szkoda go wyrzucić lub oddać komuś innemu :)

      Usuń
  11. Ooooo lubię takie posty. ;)
    aivio

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ten drugi szampon i tak masakrycznie mi plącze włosy i wysusza że musze mieszac go z innym bo mam jeden wielki kołtun... makijaż oczu fajny ja jakos nie potrafie tak mocno sie umalowac..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, brak silikonów plącze włosy, ale jak potem natrę je jedwabiem albo odżywką WAX, to nie mam żadnych problemów :)

      Usuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!