niedziela, 7 września 2014

TE dni

Nie mogę nic poradzić. Chciałabym zachować stoicki spokój, bo przecież wiem, że nie ma się czym denerwować, ale mimowolnie narasta we mnie złość, na wszystkich, na wszystko, na siebie. W jednej chwili mam ochotę wziąć do ręki coś, co efektownie będę mogła rozpieprzyć o podłogę, 30 sekund później mam ochotę płakać bez jakiegoś większego powodu, a za chwile kocham wszystkich i wszystko dookoła. I znów narasta we mnie złość, nad którą ciężko zapanować. I za chwilę zaczynam się śmiać, jakby wcześniej nigdy nie było żadnych złych emocji.

PMS jest straszny. Bez kija i czekolady lepiej nie podchodzić.
Szkoda, że nie każdy to rozumie.



11 komentarzy:

  1. Jak ktoś nie doświadczył na własnej skórze to nie zrozumie
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. W kwestii PMS czy ogólnie? ;)

      Usuń
    2. ogolnie. Nadal jestescie razem?

      Usuń
    3. Tak, sporo zmian, niebawem o tym napiszę ;)

      Usuń
    4. no to z niecierpliwoscia czekam na relacje

      Usuń
  3. Całe szczęście, że ja tak nie mam :P Przynajmniej nie aż tak, żebym sama to mogła zauważyć :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, cieszę się,że ja nie wiem co to takiego, dziś mam okres i jedynie bym może poleżała sobie,ale nie mam przed i po i w trakcie żadnych napadów, ale to minie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie mam aż tak tragicznie, ale faktycznie nastrój lubi się zmieniać...
    Choć teraz to u mnie nastrój się zmienia i bez tego...
    Czekam na wieści co u Ciebie i M :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!