środa, 16 lipca 2014

Do M.

Podobno odkąd nie piszę tutaj co czuję, to ciężko mnie rozszyfrować. Pewnie tak jest, bo sama przed sobą uciekam, dlatego nie potrafię tu wrócić i wprost napisać co mi ciąży na sercu.

Niech więc będzie, wrócę tu i powiem Ci, co mnie niszczy. Choć Ty i tak to już dobrze wiesz, to napiszę to tutaj, tak jak to czuję i jak to dalej widzę.

Zacznę może od wpisu, który pojawił się tutaj rok temu. KLIK. Przeczytaj każde słowo uważnie, bo tak naprawdę to co pojawi się tu dalej, to tylko jego kontynuacja.

Zobacz sam ile czasu już na Ciebie czekam, zobacz ile czasu bez skutku, zobacz, jak mnie to boli. Choć rok temu już to we mnie pękło, to nic się w tej kwestii nie zmieniło, zawsze znalazło się tysiąc powodów, aby odwlekać ten krok, zawsze było coś. Przez ROK ten post wcale nie stracił na aktualności. Każde słowo jest wciąż takie prawdziwe, jakby pisane przed chwilą... Dobrze wiedziałeś, że chciałam tego tak bardzo, a i tak nigdy nie znalazłeś dobrej chwili. I nigdy jej nie znajdziesz, bo nie chcesz.

Byłam przy Tobie w każdej jednej najgorszej chwili Twojego życia w ciągu ostatnich siedmiu lat, dzieliłam z Tobą każdą radość, trzymałam Cię, żebyś nie poleciał na dno. Nie raz zostałam potraktowana... źle, chociaż plus, że przynajmniej to już do Ciebie dotarło.

Nie dociera tylko jedno - tracisz mnie. Tak bardzo jak nigdy. I jeśli się nie ockniesz, to na zawsze. To, co powinieneś o mnie wiedzieć, to już dobrze wiesz, znasz mnie na wylot, wiesz jak będzie wyglądać Twoje życie ze mną. A i tak określasz branie ślubu "pochopnym", brak mi słów.

Już nie mam siły na Ciebie czekać dłużej, to jest ten moment, kiedy z chłopca musisz stać się mężczyzną i podjąć bardzo ważną decyzję. Albo staniesz na wysokości zadania, albo odejdę. Nie pójdę już na żadne ustępstwa, bo odpuszczałam zdecydowanie zbyt długo, teraz niech ktoś w końcu pomyśli o mnie. Że wymagam od związku po tylu latach sformalizowania, że mam swoje potrzeby, których od dawna nikt nie zaspokaja. Moja wewnętrzna frustracja rosła, aż w końcu przestałam już dawać z siebie wszystko, zaczęłam domagać się głośno czego chcę od Ciebie. I zignorowałeś to. To był ten moment, kiedy to wszystko zaczęło popadać w ruinę, przegapiłeś to. Bardzo bym chciała, żebyś wybrał mnie, ale z dnia na dzień, kiedy się "namyślasz" kolejny i kolejny dzień, zaczynam w to wątpić, tracę i siłę i nadzieję. Jeśli zależałoby Ci na mnie, to nie musiałbyś się nad tym zastanawiać wcale po tylu latach... a jednak to robisz.

Wiesz jak zachowaliby się inni mężczyźni na Twoim miejscu, ot choćby i od Twojego Przyjaciela; wiedz, że na moim miejscu mało która by tyle czasu czekała. Ja czekam wciąż, bo Cię kocham, ale Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy jak wiele dostałeś od życia. Obyś sobie to uświadomił teraz, a nie jak stracisz to wszystko.

To jest Twoje życie i Twoje decyzje, postępuj tak, żebyś Ty był szczęśliwy.
Ja obieram już inny kierunek, albo obudzisz się i złapiesz mnie za rękę, żebym zawróciła jeśli to ja daję Ci szczęście, albo pójdę dalej sama, w inną stronę...

Finał tej bajki jest wyłącznie w Twoich rękach...


5 komentarzy:

  1. Jednak dałaś mu ponownie szanse po tym co zrobił Ci w grudniu? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tez myslalam, ze wasz zwiaek to przeszlosc

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że się odezwałaś, brakowało mi Twoich wpisów, ale... ale przykro mi, że czytamy właśnie to, co czytamy :( Pięknie to napisane, a czyta się bardzo przykro. Nie tak powinno być. Musisz być konsekwentna - dla swojego dobra. Wiesz,czego chcesz. A w związku, mimo, że ludzie są różni, muszą mieć zblżone priorytety. Nie jestem przekonana, czy tak jest u Was. Pamiętaj, że do ślubu nikogo nie można zmusić (a już na pewno nie warto tego robić), więc jeśli jest to dla Ciebie ważne, to jeszcze masz czas... I pamiętaj, że szczęście może czekać za rogiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też myślałam, że Ty i On to już historia..

    OdpowiedzUsuń
  5. ja raz slysze ze juz przesadzone ze bedziemy razem, ze juz po chłopie, ze juz tak jakbysmy byli malzenstwem itp a jak wspominam chociazby o pierscionku to slysze ze jeszcze czas.. a ja czuje ze nie mam czasu czekac, chce isc do przodu, doskonale Cie rozumiem

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!