Tylko niestety tych światełek było już naprawdę wiele, a potem za każdym razem kończyło się porażką. Boże, tak strasznie chciałabym, żeby to nie był sen, że naprawdę dostałam dobrze płatną pracę na cały etat w przyjaznej firmie, i że już więcej nie będę miała dylematu co zrobić z ostatnią dychą na życie w połowie miesiąca... Tak strasznie się boję, że to zniknie jak bańka mydlana, bo naprawdę złapałam Pana Boga za nogi i błagam, żeby tak zostało.
Może w końcu to życie, którym żyję stanie się nareszcie moje, bo to co było do tej pory... to nie było życie. Gdyby nie to, że M. był obok, to już dawno bym się poddała.
Obiecuję tu wrócić, jak tylko mój poziom optymizmu i entuzjazmu się unormuje, co pewnie nastąpi po pierwszej wypłacie. A do tego czasu sobie i Wam życzę mnóstwo szczęścia. I bardzo dziękuję, że o mnie pamiętacie, szczególnie wtedy, kiedy ja bywam u Was cichaczem (bo jest sukces - bywam u Was :))
P.S. do poprzedniego posta i Waszych komentarzy - na kasjerkę do supermarketu się moje drogie nie nadaję, bo po pierwsze primo - za wysokie wykształcenie, a po drugie primo - jestem pełnosprawnym człowiekiem, a bez orzeczenia o niepełnosprawności w moim mieście nie ma szans robić kariery w supermarkecie. A i na telemarketera wymagają roku doświadczenia na podobnym stanowisku. To jest paranoja, wcale nie jest to zabawne, choć chciałabym, żebyśmy się z tego za parę lat śmiali.
Do przeczytania!
miło sie czyta taki bardziej optymistyczny post.... trzymam kciuki aby spełniły sie twoje marzenia
OdpowiedzUsuńRok doświadczenia na telemarketera? No nie... U mnie przyjmują na to stanowisko zewsząd. W każdym razie to już nie ważne. Trzymam kciuki by praca okazała się Twoim sukcesem i byś jak najszybciej powróciła tutaj z dozą optymizmu :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki kochana, żebyś się zaczepiła w pracy i żebyś szybko do nas wróciła !
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że tym razem światełko będzie świeciło jak najdłużej, że w końcu nadeszły dla Ciebie te lepsze dni... ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci dużo, dużo uśmiechu i wiary w to, że będzie lepiej! ;)
OdpowiedzUsuńaivio.blog.onet.pl