środa, 21 sierpnia 2013

Tak by mogło być.

Wróciłam do domu. W średnim nastroju, ale to mało istotne. Drzwi otworzył mi Ukochany. Po całym dniu mogłam się w niego wtulić i zostawić cały dzień za sobą. Mega przyjemnie. Potem Kochany poskromił ogarniające mnie lenistwo, "zmusił" mnie do małego ogarnięcia mieszkania, sam w tym czasie zrobił pyszny obiadek. Jak miło usiąść sobie z lampką domowego winka, w piżamce, przy filmie ze swoim facetem :))

To całkiem drobna uciecha dnia codziennego, a sprawia tyle radości...
Mogłoby tak być częściej.

11 komentarzy:

  1. Ahhh znam takie chwile.. Piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę Ci. Moja połowa zapomniała dawno temu, co to jest romantyzm, a na dodatek chyba nigdy nie okazywał czułości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla Ciebie "odrobina codzienności" dla mnie największe święto... bo tego nie przeżyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie tylko pozazdroscic... chwilo trwaj!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się na ten wpis :) Naprawdę..
    I doskonale wiem, o czym piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Codzienność wypielęgnowana....tylko od Was samych zależy jak często. Więc...
    Fajnie, jak potrafimy docenić i cieszyć się, i sprawiać sobie drobne przyjemności!

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie "drobne" uciechy .... nie są wcale drobne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Proste przyjemności są najlepsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to się mówi, mała rzecz a cieszy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mile takie chwile :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!