czwartek, 28 lutego 2013

Jestem jeszcze bardziej zła niż byłam.

Moje drogie, jak piszę, że w ataku euforycznej radości macie mnie ściągać na ziemię, to tak właśnie jest. Już trochę (niewiele, ale zawsze trochę) na tym świecie żyję i zdążyłam się przekonać, że ja już tak mam, że jak coś jest dobrze, to zaraz dla równowagi coś zaczyna być źle. Od tego nie ma wyjątków...

Tak też jest i tym razem - choć mojej teściowej jednak najprawdopodobniej kontrakt za granicą przedłużą i już zaczynałam się cieszyć, to za to ja zostałam zwolniona. To nie żart, choć śmiech na sali jest...

Zależało mi na tej pracy. Może nie byłam do końca do niej przekonana, ale nie można mi zarzucić, że mi nie zależało. Starałam się robić wszystko najlepiej jak potrafię, robiłam sobie notatki z tego, czego nie umiem, żeby na przyszłość już wiedzieć, wykonywałam wszystkie polecenia szefostwa i co? Dziś mi podziękowano za pracę, od jutra mam nie przychodzić. A już sposób, w jaki to uczyniono, zasługuje chyba na największe owacje.

Z ludźmi na magazynie zdążyłam się polubić, z wzajemnością. Pomagaliśmy sobie wzajemnie - ja im w rozładunku czy spisywaniu towaru, oni mnie przy systemie, itp. Szefów natomiast w głębi duszy miałam za nowobogackich buców i jak się okazuje, nie pomyliłam się.

Szefowie wyjechali na dwa dni, wczoraj i dziś. Ale zdążyli zostawić magazynierowi kopertkę i instrukcje. Siedzę sobie dziś w biurze i wchodzi ów magazynier. Daje mi kopertę i z miną skazańca tłumaczy się, że szefowie kazali mu tu do mnie przyjść, dać mi tę kopertę z zapłatą za luty i przekazać, że od jutra mam nie przychodzić. Osłupiałam. Tyle, o ile była jakaś szansa, że nie sprawdzę się na tym stanowisku, to nie spodziewałam się, że nie stać ich będzie na powiedzenie mi tego osobiście.

Po piętnastu minutach dotarło do mnie co się stało i zadzwoniłam do mamy. Powiedziałam jaka jest sytuacja, i choć sama wiedziałam, że pierwsze co, to muszę to wyjaśnić z którymś z szefów, to jednak wolałam zasięgnąć porady co ja mam w ogóle powiedzieć, itp. I dobrze zrobiłam, bo nie dostałam wypowiedzenia, a umowa istniała i to na czas nieokreślony - jeszcze by się okazało, że wyparliby się, że kazali coś takiego magazynierowi powiedzieć i to ja sobie bez powodu przestałam przychodzić do pracy, bo żadnego wypowiedzenia umowy nie było. Zadzwoniłam do szefa. Po półtorej godziny w końcu udało mi się z nim zamienić słowo ;] Powiedział mi, że nie sprawdziłam się, że jednak oni oczekują czegoś więcej od osoby na tym stanowisku, że nie mam pojęcia o prowadzeniu biura... Myślałam, że mnie krew zaleje. Robiłam wszystko, co mi powiedzieli, że mam robić, zajmowałam się nawet rozliczaniem faktur, choć to już broszka księgowej, ale to za mało. Powinnam się znać na finansach, rozliczaniu pracowników i innych tego typu rzeczach. Bo, choć nie powiedzieli tego wprost, to jasno zrozumiałam o co chodzi - chcą mieć księgową i sekretarkę w jednym, bo teraz muszą zatrudniać dwie osoby - księgową i sekretarkę, a im się marzy więcej kasy i zamiast dwóch pracowników wolą zatrudnić jednego, który będzie zapierdalał za dwóch.

Czuję się wykorzystana, bo teraz widzę, że oni już od początku wiedzieli, że podziękują mi po miesiącu, jak tylko im ten burdel ogarnę (bo poprzednia dziewczyna się na nich wkurzyła, zwolniła się i zostawiła ich ze wszystkim, a oni nie wiedzieli w co ręce włożyć) i to za psie pieniądze, bo wiadomo, że nie pracowałam za normalną kasę, bo to był okres próbny. Od początku mówiłam o tym otwarcie, że na księgowości i finansach się nie znam, a mimo to mnie zatrudnili. I teraz nagle zaczęło im to przeszkadzać? Pewnie nie, od razu wiedzieli, że biorą mnie do pracy na krótki okres czasu, bo mają bałagan w papierach oraz towar ma przyjechać i trzeba będzie do UC dostarczyć tłumaczenie faktur (a za profesjonalne tłumaczenie ktoś by ich sporo skasował).

Bycie chociaż w 80% szczęśliwą chyba nie jest mi pisane. Zawsze coś się posypie jak tylko zaczynam sobie wszystko układać...

15 komentarzy:

  1. Brak słów... a to Polska właśnie. Takie podłe traktowanie pracowników jest możliwe chyba tylko u nas ;/ Cholera, aż nie wiem, jak się wysłowić...
    Ściskam gorąco, kochana :*** Jestem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie sumienia nie mają, naprawdę. Co za ciule. Trzeba mieć tupet żeby tak postąpić, gnoje nie pracodawcy. Kurde... zdenerwowałam się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi przykro... Smutno jest czytać jak pracodawcy traktują pracowników. Musisz się czuć okropnie. Ale nie martw się, nie ta to inna praca. Zobaczysz - znajdziesz lepszą! Wiem, że jest ciężko, ale dasz radę! Głowa do góry. Oni nie zasługiwali na takiego pracownika.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na serio mi cię szkoda... co za debile z tych ,,Twoich szefów";/ Jak można tak się posłużyć kim, że podziękował w ich imieniu komuś za pracę...
    Jestem pewna, że znajdziesz lepszą pracę, chyba wieeele firm jest lepszy niż ta. Tutaj to na serio dno, wykorzystali Cię, jak zwykłe hieny.
    Zjadzie się praca, zobaczysz, lepsza! :* Tylko nie poddawaj się i nie mów ,,ja już tak mam", każdy tak ma, że dla równowagi po dobrych informacjach/chwilach przychodzą złe... Niestety, wstrętna, bolesna równowaga, na którą sama cały czas narzekam..

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi przykro. Niestety zauważam, że dzieje się tak coraz częściej. Zatrudniają na miesiąc czasem dwa, zwalniają, biorą następnego pracownika i to w kółko. To im się opłaca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapomniałam się podpisać. To ja Magda- aivio ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. tak to jest z prywaciarzami... ech... szkoda slow na takie zachowanie.
    Ale z drugiej strony moze to i lepiej, bo na pewno znajdziesz cos lepszego i nie bedziesz musiala uzerac sie z debilami

    OdpowiedzUsuń
  8. Współczuję Ci bardzo. Rynek niestety jest niełatwy i w mniejszych firmach na stanowisku sekretarki oczekuje się co najmniej dwóch lub trzech stanowisk w jednym. A z tłumaczeniem masz zupełną rację, za to zapłaciliby o wiele więcej na wolnym rynku. Coraz mniej mam zresztą takich tłumaczeń korespondencji, z czego wnoszę, że ludzie w firmach sami to robią.
    Trzymaj się i na spokojnie tę współpracę zakończ, może jednak przydadzą Ci się choć referencje!
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Współczuje. Ja jak nic cenie sobie uczciwość i rzetelność przy zatrudnianiu. Wszystkiego się nie przewidzi, ale takiego z zwolnienia z dnia na dzień i bez bezpośredniej rozmowy- nie uznaję.
    Przykra sprawa.
    Ale nie poddawaj się!
    Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przynajmniej nie będziesz miec już takich debili za szefów, zawsze to jakiś plus. Mam nadzieję że na poprawę humoru Teściowej przedlużą kontrakt, i spokojnie będziecie sobie mieszkać we dwojkę, a w między czasie znajdziesz coś nowego

    OdpowiedzUsuń
  11. No co za... ;/ brak słów. Niech się bujają, przecież wiedzieli, że się nie znasz ale jakoś dawałaś sobie radę. Znajdziesz lepszą pracę, zobaczysz :*

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i zobaczysz, że nie ma tego złego ...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ewelinko... strasznie mi przykro! Nie spodziewałabym się w życiu, że coś takiego Ci się przytrafi... Ale może Ana faktycznie ma rację, że nic nie dzieje się bez przyczyny... Dalej wierzę, że jednak znajdziesz dla siebie odpowiednie miejsce... ;):*

    OdpowiedzUsuń
  14. To szczyt w jaki sposób Cię potraktowano. Poprostu brak słów...
    Trzymam kciuki aby następna praca przyszła szybko i aby szefostwo okazało się ludzkie i uczciwe

    OdpowiedzUsuń
  15. W dzisiejszych czasach mam wrażenie, że wszędzie tak starają się wykorzystać pracownika, najlepiej za jak najmniejszą kasę. Ja mam obecnie pracę, ale bardzo nieciekawą i zupełnie poniżej wszelkiego minimum. Szukam czegoś innego, ale wciąż trafiam na beznadziejne oferty. Życzę powodzenia i przy okazji zapraszam do nas.

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!