Nie da się nie zauważyć - mało mnie tu ostatnio... Ale chyba czas się do tego przyzwyczajać, bo nareszcie pracuję i w planach rysuje mi się również studiowanie, a że czas z gumy nie jest, to na niektóre rzeczy będzie mi go brakować. Postaram się tu zaglądać na tyle często, na ile czas mi pozwoli, ale proszę się rewelacji nie spodziewać ;)
Pracę podjęłam ostatecznie w owej znanej szkole językowej, ponieważ tam mam rękę na pulsie i gdyby zwolniło się jakieś stanowisko lektora, to od razu się na nie rzucę :) Ogólnie robota nie jest zła, ale godziny pracy mam takie... do dupy :P Nie ważne, czy idę na wcześniejszą czy na późniejszą godzinę - i tak cały dzień zmarnowany, a wracam już na tyle zmęczona, że niekiedy nawet odpuszczam jedzenie, byleby znaleźć się jak najszybciej w łóżeczku... Kto by pomyślał, że nawet taka z pozoru lekka praca tak może człowieka wymęczyć ;)
Studia póki co na etapie rekrutacji, ale w ciągu najbliższego tygodnia powinno się już wyklarować wszystko, łącznie z rozmową kwalifikacyjną. Oby się udało... I oby było lekko, łatwo i przyjemnie, bo kompletnie brakuje mi już motywacji do edukowania się... Po prostu jestem tym zmęczona i tylko zdrowy rozsądek popycha mnie do studiowania, bo chęci nie mam za grosz.
To na razie tyle :) Trzymajcie się ciepło...
P.S. Do zabaw blogowych, do których zostałam wciągnięta, postaram się kiedyś w napływie wolnego czasu nawiązać, choć pewnie porządnie się przeterminują i ostatecznie guzik mi z tego wyjdzie...
Takie są chyba uroki pracy ;) Ja znowu pewność mam odnośnie studiów, ale nie miałam świadomości, że na zaocznych zajęcia będę miała od piątku... :/
OdpowiedzUsuńDobrze, że pracujesz, a moze uda Ci się przeskoczyć na stanowisko lektora :) zawsze łatwiej tam już pracując ;)a może i godziny pracy byłyby inne. Ja marzę i czekam na zmianę godzin pracy ,ale jakoś widoków na to nie mam więc 9-18...
OdpowiedzUsuńPowodzenia ze studiami :)
Tak to już jest, że praca i studia muszą być na pierwszym miejscu a inne przyjemości jak na nie wystarczy czasu. Najważniejsze, że nie rezygnujesz całkiem z prowadzenia bloga.
OdpowiedzUsuńZajefajne powiedzenie: ''a że czas z gumy nie jest'' :D A szkoda, bo o wiele lżej i łatwiej człowiekowi by było jakby był.
Gratuluję pracy :* Oby Ci się dobrze pracowało :)
OdpowiedzUsuńDokładnie Cię rozumiem... zresztą sama wiesz... ;)
OdpowiedzUsuńNo tak, gdy się wraca zmęczonym po pracy, to ani jest, a i prysznic jakiś taki szybki jest, raz dwa i już po :D
Cieszę się, że znalazłaś pracę, zawsze to jakieś doświadczenie będzie ;)
Wczoraj miałam pierwszy dzień zajęć po wakacjach i powiem Ci, że ogarnęła mnie mega niechęć. Po prostu już mi się nie chce.... ale przez 2 lata dam jeszcze radę.
OdpowiedzUsuńMagda-aivio
Są rzeczy ważniejsze od bloga i pisania, przecież życie to życie i trzeba pracować :)
OdpowiedzUsuńNo to nic nie pozostaje jak życzyć by chęci wróciły, a czas łaskawszy jakiś był i sie ciut chociaż rozciągnął ;)
OdpowiedzUsuńTo fajnie, a to jest ten wariant z sekretariatem? Bo mi sie zapomniało :) A blog to sobie zawsze poczeka :))
OdpowiedzUsuńOkres pracy i studiowania jednocześnie to jeden z najtrudniejszych etapów w moim życiu, ale myślę, że wiele mnie nauczył. Mam nadzieję, że to wszystko w zderzeniu z rzeczywistością okaże się być do ogarnięcia i przeżycia. Trzymaj się =*
OdpowiedzUsuń