Jest ponad 1000 km ode mnie.
Niby tylko na 5 dni, ale dla mnie to 5 długich dni bez całego mojego świata.
Cząstka mnie wyrwała się i pojechała hen, na zachód, z Nim.
Na samą myśl, że go nie ma, że jestem w Jego mieszkaniu, takim pustym, pełnym Jego rzeczy, chce mi się płakać.
Ciężko mi...
Staram się wypełnić sobie czas do granic możliwości, ale wystarczy chwila, że pomyślę, że go nie ma i łzy same stają mi w oczach...
Wróci - wiem, teraz to już w zasadzie 4 dni. Ale nawet tylko godzina bez Niego, to aż godzina, a co dopiero 4 dni...
Najgorsza jest świadomość tylu kilometrów, które nas dzielą...
Powiedz mi jak to jest, że kiedy jest fajnie i dzieje się coś fajnego to czas leci jak szalony i każda godzina staje się sekundą.
OdpowiedzUsuńNatomiast kiedy ktoś jest daleko od nas i tęsknimy to każda sekunda staje się godziną a czas leci tak wolno jakby cały czas stał w miejscu.
Wróci szybko, czas prędko zleci, a Ty za ten czas możesz przyszykować jakąś miłą niespodziankę, kolację, itp... :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę CI tak mocnego uczucia...ja to nie pamiętam kiedy za moim tak bardzo tęskniłam, a czasem to nawet z ogromną chęcią wysłałabym go na tydzień gdziekolwiek :D ;)
OdpowiedzUsuńps. Zuzka uwielbia dokarmiać Twoje rybki..niedługo zabraknie monitora bo tak utyją ;)
kochana nie dołuj się! zamiast myśleć, że Go nie ma myśl o tym, że zaraz wraca i jak to fajnie będzie jak już wróci. Takie przerwy są bardzo odświeżające dla związku. zamiast marnować czas na smuty, idź na zakupy, kup sobie jakąś fajną szmatkę, idź do fryzjera,żeby zaskoczyć lubego po powrocie :). Ściskam :*
OdpowiedzUsuńP.s. wysylam Ci linka na maila - juz Ty wiesz o co chodzi ;)
Zatęsknić ten czasem potrzeba w związku :) wytrzymasz ;*
OdpowiedzUsuńJuż mniej niż więcej :)) Zleci, a jakie powitanie będzie gorrrrrrące! :D
OdpowiedzUsuńW miłości to jest najpiękniejsze, a zarazem najbardziej bolesne: tęsknota. Ale świadczy ona o prawdziwości uczucia :) Jednak wiem, co to oznacza, sama nie lubię takich rozstań nawet na parę godzin, dni.
OdpowiedzUsuńAle wiesz, jakie cudowne są powitania?:D
OdpowiedzUsuńuszy do gory, wytrzymasz... A pozniej czeka was powitanie ;)
OdpowiedzUsuńLady dobrze mówi:) Wyszykuj się na Jego przyjazd, zobaczysz, jaki będzie szczęśliwy:)
OdpowiedzUsuńWłaśnie, właśnie pomyśl o super powitaniu
OdpowiedzUsuńaivio
Oj... nie przesadzaj słońce :**** Rozłąki dobrze robią, stęsknicie się za sobą :)
OdpowiedzUsuńWytrwasz, nie masz wyjścia :D :**
OdpowiedzUsuńJeeejcia aż się zaśmiałam pod nosem jak przeczytałam twój lament:P
OdpowiedzUsuńmnie 3 miesiące w PL nie było tez byłam 1000km od małżonka i kuurde nie tęskniłam tak:))) Wspaniale było mieć w perspektywie ten powrót do męża:) Mieszkamy już 7 lat razem i rozłąka tygodniowa dobrze nam robi:)) Nie umiem siebie wyobrazić takiej tęskniącej żonki:)))
ale ja to ja:))))
etam, dasz radę, ja mam takie coś co jakiś czas....i kiedyś też tak miałam, tęskni się to fakt, ale potem jest fajnie...
OdpowiedzUsuńmój mąż czasem też wyjeżdża na 2 tygodnie i ciężko wtedy, ale każdego dnia wiem, że bliżej jego powrotu i tego się trzymam
OdpowiedzUsuńdasz radę - coraz bliżej :)
Tęsknota jest straszna ale też potrzeba, wiesz przecież o tym :) Pomyśl o tym jak będzie wspaniale się znów zobaczyć :)
OdpowiedzUsuńKiedy jest się przyzwyczajonym, że ma się tą druga połówkę na wyciągnięcie ręki, to nawet 5 dni staje się wiecznością. Ale taka rozłąka choć trudna to pewnie zadziała pozytywnie.
OdpowiedzUsuńTeż to przeżywałam... i przeżyłam, bo musiałam :) na 3 długie miesiące!
OdpowiedzUsuń