Nic nie dzieje się bez przyczyny - tego się zawsze trzymałam i tym razem również owo stwierdzenie okazało się być słusznym. Cokolwiek się wydarzyło, widocznie było potrzebne, żeby uświadomić nam pewne sprawy i choć zabolało cholernie, to dało szansę na lepsze jutro. Ostatnie wydarzenia otworzyły oczy na kilka spraw, uświadomiły priorytety oraz ich hierarchię w życiu, nauczyły kompromisu i akceptacji, a przede wszystkim pokazały czy i jak ważny potrafi być jeden człowiek dla drugiego.
Więcej się nad tym nie rozdrabniajmy.
A z innej beczki - nie mam na nic czasu. Pewnie niektórzy pomyślą sobie, że tyle rzeczy mogę zrobić przed pracą, część po pracy i mają rację - teoretycznie mogę, ale, czy tego chcę czy nie, idzie jesień, dzień się skraca, zimno, szaro, buro i pada... Niestety, jesień lubię tylko na zdjęciach i obrazkach, w rzeczywistości złote liście na drzewach potrafią mnie przyprawić o wyjątkowo podły nastrój... Moja głowa daje mi nieźle popalić przez te "uroki jesieni". W ogóle mam taką zniżkę formy, że masakra. Co mnie nie pociesza - będzie gorzej... Dojdą jeszcze do tego wszystkiego studia za jakiś czas, na dodatek jesień urośnie w potęgę, a zaraz za nią przyjdzie zima (nienawidzę zimy - wspominałam o tym kiedyś?), więc nie wiem jakim cudem dotrwam do wiosny... Przydałby mi się taki pilocik :)
Wybaczcie, że Was zbyt często nie odwiedzam, ale naprawdę nie mam czasu na blogosferę... Nie zanosi się na to, że w najbliższym czasie to wszystko ogarnę, ale będę się przynajmniej starać :)
Do przeczytania! :)

Ważne, że mimo wszystko jesteś i dajesz znaki życia ;*
OdpowiedzUsuńNawet te najcięższe doświadczenia w życiu dzieją się po to, aby nas czegoś nauczyć i coś nam uświadomić.
OdpowiedzUsuńJuż za chwilę przecież wiosna ;) :P
Ja również uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny a co więcej mam taką teorię, że wszystko się dzieje po coś, żeby nas czegoś nauczyć i takie tam.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że w czasach dzisiejszego bezrobocia udało Ci się znaleźć pracę. A jeśli chodzi o pory roku to ja najbardziej lubię jesień.
Najważniejsze, że dojrzałaś do tego, by wyciągnąć z bolesnych doświadczeń naukę! :)
OdpowiedzUsuńJa też się staram myśleć, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Widocznie to akurat nam jest pisane po to by nas czegoś nauczyć...
OdpowiedzUsuńTo masz zupełnie jak ja ;o))
OdpowiedzUsuńNie jesteś sama ja też jesienno zimowe spadki mam wielkie...
OdpowiedzUsuńTrzeba zapaść w zimowy sen ;)
Zrelaksuj się trochę przy dobrej książce i aromatycznej herbacie... od razu będzie Ci lepiej :)
OdpowiedzUsuńTeż nie przepadam za jesienią, mi poprawia humor tylko gorące słoneczko!! :)
OdpowiedzUsuńTeż cierpię na spadek formy i wieczny brak czasu. Ja nie wiem co to się dzieje.... ;(
OdpowiedzUsuńMagda-aivio
Życzę słonecznego weekendu!
OdpowiedzUsuńMałych uroków, odkryć i niezliczonej ilości pozytywów życzę =*
OdpowiedzUsuńPamietam, że nie przepadasz za zimą, bo ja mam identycznie :) polecam zabawy ze zwierzakami, by jakoś dotrwać do wiosny :))
OdpowiedzUsuńJa karcić nie zamierzam bo sama nie jestem lepsza ;)
OdpowiedzUsuńJa również zawsze uważałam, że nic nie dzieje się bez przyczyny, widocznie tego Wam trzeba było, zawsze to o kolejne, nowe doświadczenie jesteście bogatsi :) Najważniejsze, że już jest dobrze... :*
OdpowiedzUsuńJa z kolei z tegorocznej jesieni jestem bardzo zadowolona, pięknie słoneczko świeci, jest ciepło i kolorowo... oby tak jak najdłużej :)
A na brak czasu to i ja cierpię, ale damy radę, co by nie... ;)
Buziaczki :*:*:*
Nawet w jesieni trzeba znaleźć coś optymistycznego :)
OdpowiedzUsuńTez ostatnio wychodze z zalozenia jak cos sie dzieje ze tak miało być i czesto mi to pomaga.. jakos tak wrzucam wtedy na luz i ide dalej.. :) :*
OdpowiedzUsuń