Dogodzić Polakowi to naprawdę trudne zadanie ;) A że ja Polka z krwi i kości, to i mnie dogodzić ciężko :)
Z czym tym razem? Ano z pracą. Dwa miesiące narzekałam, że nigdzie nie mogę znaleźć pracy. No i teraz, pod koniec sierpnia coś zaczęło drgać do przodu, ale... Drgnęło jedno, drgnęło drugie... Drgnęło i trzecie, a za trzecim czwarte... Za czwartym piąte!... I jest klops :D Jak tak, to pracy nie było i było źle. Teraz praca jest, ale mam taki wybór, że nie wiem co mam zrobić! I też jest źle...
Tym bardziej nie wiem co zrobić, bo połowa ofert to oferty stażu z UP, a te wykluczają pracę jeszcze gdzieś indziej, na innym etacie, bo UP daje mi staż dlatego, że jestem bez pracy i znaleźć jej nie mogę, a jak znajdę, to stażu nie ma. A staż ma to do siebie, że liczy się do lat pracy, gwarantuje mi trzymiesięczne zatrudnienie po stażu i mam pewną pensję przez ten cały czas. Natomiast oferty, które znalazłam i rozmowy kwalifikacyjne zakończyły się sukcesem, to oferty pracy w zawodzie (nauczyciel języka obcego), ale na tzw. "śmieciowe" umowy i bez gwarantowanego zarobku (zarobek zależy od tego ile i jakie grupy dostanę), czyli może się zdarzyć, że zarobię 1000 zł, ale równie dobrze może być tak, że dostanę w porywach 200 zł na miesiąc... I co mnie bawi najbardziej to to, że mój potencjalny pracodawca zastrzegł sobie, że chce mieć pracowników na wyłączność, to znaczy, że jeśli uczę u niego w jego szkole, to nie podejmuję pracy nigdzie indziej! Jeszcze gdyby proponował stałe, sensowne wynagrodzenie, to wzięłabym tę pracę pod uwagę, ale w tym wypadku... Tracę możliwość zdobycia doświadczenia zawodowego, ale zyskuję pewniejszy zarobek. Kompletna paranoja.
Bardziej kusi mnie staż, ale... Znów jakieś ale. Mam taki wybór w tych stażach, że nie potrafię się zdecydować tak na 100%. Bo staże, które mi zaoferowano, są w dosyć prestiżowych firmach... W jednym wypadku, po zakończonym stażu są szanse, że przedłużą mi umowę na stanowisko lektora języka obcego (w liczącej się na rynku, bardzo znanej szkole języków obcych), a w drugim - firma jest naprawdę prestiżowa, a stanowisko asystenta dyrektora w takiej korporacji kusi jak cholera!
Na razie jeszcze wszystko wisi w powietrzu luźno, niesformalizowane. Szkole językowej o niepewnych zarobkach nie dałam jeszcze negatywnej odpowiedzi, staż w szkole językowej jest potwierdzony w 80%, a na rozmowę do prestiżowej firmy się zapisałam, i nie wiem co dalej. Najchętniej podjęłabym pracę na obu stażach, ale tak się nie da... W tym przypadku od przybytku głowa... boli ;)
To podobnie jak z facetami - jak nie ma to żadnego a jak już się ktoś pojawi to zaraz jest i drugi, i trzeci... ale mniejsza z tym :) ja bym poczytała na forum o każdym z tych miejsc albo popytała znajomych bo skoro są prestiżowe to nie mogą być anonimowe więc zawsze znajdzie się ktoś kto miał już cokolwiek do czynienia z daną firmą :)
OdpowiedzUsuńAle ja wiem wszystko, co chciałabym wiedzieć ;) Tyle tylko, że nie potrafię się zdecydować, bo to kusi, a to nęci... ;)
UsuńZrób wyliczankę ;P
UsuńLepiej jednak kierować się rozumem :P
UsuńW sumie to każda praca jest lepsza niż brak pracy. Ale Ty na szczęście masz już wybór.
OdpowiedzUsuńJa na Twoim miejscu stażu w tej szkole językowej, w której są niepewne zarobki bym nie brała. Nie warto, żebyś pracowała po dobrych studiach za grosze.
Asystent dyrektora w firmie to dobra praca, jeśli oczywiście będziesz w niej wykorzystywać język obcy.
Lektor języków obcych w bardzo znanej szkole językowej to świetna posada. Tu masz przynajmniej pewność, że takiej szkoły językowej szybko nie zamkną i nie stracisz pracy. I to jest według mnie najlepsza opcja dla Ciebie, ponieważ ucząc dzieci czy młodzież również Ty na bieżąco będziesz powtarzać sobie słówka i gramatykę. Ja doradzam Tobie właśnie tę opcję.
W tej znanej szkole językowej niestety na razie lektorem nie będę, oferta stażu dotyczy pracy w sekretariacie. Plus jest taki, że po prostu wiedziałabym, że szukają lektora, ale w tym roku jako lektor na pewno pracować nie będę...
UsuńTej szkole językowej, która oferuje niepewne zarobki podziękuję, bo mi na pieniądzach też zależy, charytatywnie pracować nie zamierzam. Po to podejmuję pracę, żeby mieć z niej korzyści materialne, a nie po to, żeby wypełnić czas między zjazdami na uczelni...
I masz rację. Skończyłaś porządne studia to nie warto iść do pracy za grosze, bo w taki sposób to się na pewno nie usamodzielnisz.
UsuńW sumie to Tobie pasowała by praca w zawodzie, żebyś mogła codziennie wykorzystwać język obcy bo jak się go nie używa to się go z czasem powoli zapomina.
Lepsza w sumie jest szkoła językowa niż taka normalna, bo młodzież jest teraz taka niewychowana, że szok. A do szkoły językowej raczej chodzą dzieci, które chcą się uczyć.
Jak się nie możesz zdrecydować to szukaj jeszcze innej pracy, może trafisz na coś ciekawszego.
W zawodzie wiadomo najlepiej, bo taka prawda: "Use it or lose it". Niemniej w moim przypadku praca w zawodzie oznaczałaby pracę za przysłowiowe grosze, a zależy mi na ustabilizowaniu swojej niezależności materialnej... I to nawet bardzo :)
UsuńInnej pracy na razie nie będę szukać, bo już mam przeciążenie systemu z tymi ofertami, więc nie będę sobie dokładać nowych rozterek :) Jeśli mi się będzie krzywda działa, to przerwę staż :)
Czyli rozumiem, że wybierasz staż w sekretariacie? Ja nie wiem ile zarobi nauczyciel, ponieważ nie mam żadnego nauczyciela w rodzinie.
UsuńJa też bym wybrała pracę, która jest najlepiej płatna. W dzisiejszych czasach raczej każdy by taką wybrał.
Życie jest bardzo drogie i cieżko jest się usamodzielnić tak żeby wynająć sobie mieszkanie, kupić samochód i w miarę prowadzić godne życie a nie żyć od pierwszego do pierwszego.
Tak, staż w sekretariacie najbardziej mi odpowiada i jest najbardziej pewny.
UsuńBardzo bym chciała być na Twoim miejscu, bardzo.
OdpowiedzUsuńAle te staże są lepsze, naprawdę. Mogą otworzyć wiele furtek.
To to na pewno, tylko który z tych staży wybrać? Oto jest pytanie!
UsuńNajważniejsze, że coś się rusza do przodu, że nie jesteś w czarnej dziurze :) Dziękuję za miłe słowo pod poprzednim postem!
OdpowiedzUsuńNo mam nadzieję, że chociaż do końca pierwszego roku na studiach gdzieś się zaczepię do jakiejś pracy, potem rozważę wyjazd za granicę na rok :)
Usuń;**
Twoje perypetie są zbyt skomplikowane, jak na moją rozgorączkowaną głowę... zmykam stąd, bo gorzej mi :P
OdpowiedzUsuńHeheh :)
UsuńNie poradzę nic .... bo nie da się nic poradzić. Musisz sama wybrać, a co wybierzesz, będziesz żałować .... bo wszędzie jest źle. To znaczy, nigdzie nie ma od razu kokosów, a przeważnie nie ma ich nigdy. Ale czasem się udaje .... i tego Ci życzę ;o))z tą melodią w tle:
OdpowiedzUsuńhttp://www.youtube.com/watch?v=CZFKw3BhveI
Wierzymy że "dopadliśmy" tęczę ;o))
No na stażu nawet na pewno kokosów nie ma, ale lepsze to coś niż nic ;) No jakieś kolory w końcu się pojawiają, może to właśnie ta tęcza :)
UsuńA jakbyś poszła na dwa fronty, to ten pracodawca by się dowiedział? :) matko, co za dziwak. Niech Ci zaproponuje normalne warunki, żebyś nie musiała kombinować...A w ogóle to oczywiście zrób tak, żeby było dla Ciebie najlepiej.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy by się dowiedział czy nie, ale takie tworzenie mnie bardzo wkurza ;) Gdyby mi powiedziano, że zarobię u nich X zł na miesiąc, to OK, a nie, że jeszcze nie wiedzą ile grup mi przydzielą, a zarobek zależy od grup i od długości zajęć... Bla, bla, bla...
UsuńKuszą mnie staże, ale nie wiem który wybrać!
A co byś musiała na nich robić, bo wiesz czasem oszukują, dają nadzieję, a potem robią ze stażysty a służącego i w dodatku specjalnie marnie płacą. Mam nadzieję, że tu tak nie bedzie...jakoś pewnie rozwiążesz tę sprawę, intuicja Ci podpowie, co dalej :)) Jakby co to Luna im stopy zaatakuje hihihi
UsuńNawet gdybym miała tylko robić kawę przez cały okres stażu, to mi to nie przeszkadza :D Pensja jest i tak od Urzędu Pracy, stała :)
Usuńaha, czyli już niebawem będziesz wiedziała, co i jak, a możesz już wiesz? Tylko, żeby nie było konkurencji, chyba że to staż dla wielu osób...
Usuń;)
Gratuluję możliwości wyboru i trzymam kciuki, byś podjęła dobrą decyzję :)
OdpowiedzUsuńChyba nie będę dziękować :)
UsuńAle się cieszę się, że tak Ci się trafiło i możesz troszkę powybrzydzać. Mam nadzieję, że uda Ci się wybrać najlepszą z możliwych opcji :)
OdpowiedzUsuńaivio
Też mam taką nadzieję, że jakimś cudem wybiorę tak, że nie będę później żałowała :)
Usuńhoho... to rzeczywiscie urodzaj :)
OdpowiedzUsuńNie wiem co ci doradzic, tutaj sama musisz podjac decyzje. Mam nadzieje, ze trafna :)
No chciałabym dobrze wybrać, ale zobaczymy co będzie :) Oby było dobrze :)
UsuńCiężko cokolwiek doradzić... A jako, że obecnie nie jestem akrywna zawodowo to łapałabym co się da :P
OdpowiedzUsuńJa też, dlatego najchętniej złapałabym obie posadki, tylko tak nie można ;)
Usuńja zdecydowanie olałabym temat szkoły językowej i zdecydowałabym się na staż. Wybrałabym opcję asystentki dyr :))) powodzenia słonko
OdpowiedzUsuńTylko ta posada asystentki dyrektora nie jest w 100% pewna, więc chyba się zdecyduję na staż w sekretariacie ;)
Usuńdobrze, że coś drgnęło :)
OdpowiedzUsuńJak szukałam pracy miałam dokładnie identycznie, wybrałam co mi się wydawało lepsze - tak zwyczajnie :) w efekcie stażu nie podjęłam tylko pracę i po 3 mcach dostałam umowę na stałe :)
powodzenia
Może i mnie się poszczęści :)
UsuńNie dziękuję :)