środa, 12 września 2012

Babskie sprawy - nadwaga

Ostatnio oglądałam pewien lifestyle'owy program pt. "Sexy dieta" *. Bohaterkami odcinków są kobiety, które, głównie przez własne niedbalstwo, złe nawyki żywieniowe i niekorzystny dla zdrowia tryb życia, przybrały na wadze i nie potrafią znaleźć w sobie motywacji, żeby schudnąć. 

Zazwyczaj patrzałam na to bez większych emocji. Większość tych kobiet przytyła po ciąży i zamiast od razu wziąć się za siebie, kontynuowały wszystkie złe nawyki. Ciężko się utożsamić z kimś, kogo sytuacja jest zupełnie inna niż nasza, ponieważ nie jestem osobą grubą. Mam wręcz kilka kilogramów niedowagi, więc problemy z nadwagą od czasów liceum są mi kompletnie obce.

Jednak kiedy obejrzałam odcinek, którego bohaterką była dwudziestosiedmioletnia eks-tancerka, szczęka mi opadła. Dwa lata wstecz była szczuplutką, wysportowaną dziewczyną, natomiast kiedy porzuciła taniec dla kariery zawodowej (praca biurowa), przez te dwa lata przytyła... 20 kg! Możecie sobie wyobrazić, że omal nie spadłam z krzesła...

Dziewczyna pochłaniała tony smażonych lub gotowych potraw, jadła czekoladę i inne słodycze na potęgę, jej styl życia nie przewidywał zbyt dużo ruchu... Kiedy tańczyła, ruch pozwalał jej spalać te wszystkie puste kalorie, ale odkąd "usiadła" za biurkiem, wszystko zaczęło się odkładać na brzuchu i udach.

Patrzałam na to ze zgrozą... Widziałam przecież... siebie. Tak, siebie. Jem stanowczo za dużo czekolady i czipsów. Pochłaniam również całą masę smażonych rzeczy. Czasami dołączam do diety dania gotowe lub z papierka. Mój tryb życia przestaje uwzględniać ruch - staram się o pracę biurową, czyli siedzenie po kilka godzin dziennie... Zdaję sobie sprawę, że mam dobrą przemianę materii i ciężko mi nadrobić nawet te kilogramy, których mi do normalnej wagi brakuje, ale przecież to nie będzie trwało wiecznie. Co jeśli przegapię ten moment osiągnięcia prawidłowej wagi i zacznę niezdrowo tyć?

Przeraziłam się. Uświadomiłam sobie, że nawet wtedy, kiedy nie musimy zbytnio przywiązywać uwagi do tego, co jemy, bo nie odbija się to na naszej figurze, to warto jednak ograniczyć niezdrowe jedzenie i dołączyć do codziennego życia trochę ruchu. Nie chcę któregoś pięknego dnia zobaczyć siebie w lustrze w wersji XXL tylko z powodu własnego niedbalstwa... Nic nie jest wieczne, więc może warto się zatroszczyć o niektóre rzeczy, póki jeszcze się je ma, zamiast potem desperacko dążyć do dawnej wspaniałości, winiąc się na każdym kroku za obecny stan rzeczy?...

Dostałam motywację, żeby wziąć się za siebie, zacząć zdrowszy tryb życia. Muszę wzbogacić swoje umiejętności kucharskie o przygotowywanie potraw bez takiej ilości tłuszczu, postawić na pieczenie i gotowanie. Mam zamiar również przeprosić się z warzywami, bo obecnie oprócz ogórka i pomidora, które kładę na śniadaniowych kanapkach, nie jem warzyw. Z kawy (której ilość mogę chyba liczyć już w hektolitrach) akurat rezygnować nie muszę, ponieważ doczytałam, że ta kawa, którą pijam, nijak nie szkodzi zdrowiu, bo jest naturalna i dolewam do niej mleko, więc plus, że będę się nadawała zimą i jesienią do życia :)

Pora wziąć się za siebie, póki jeszcze niczego nie zepsułam :)


*Link do odcinka znajduje się pod nazwą programu, jeśli mi któraś z Was nie wierzy, to poświęćcie około 40 min na obejrzenie go...

47 komentarzy:

  1. Odchudzanie to nie jest taka prosta sprawa. Zdrowe odżywanie i ruch to podstawa ale bez silnej woli nic nie można zdziałać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Silna wola jest ważna, ale na sukces składa się wiele czynników :)

      Usuń
    2. I do sukcesu trzeba zrobić wiele kroków. Pierwsze są bardzo trudne ale potem jakoś to już pójdzie :)

      Usuń
    3. W moim przypadku do stania się posiadaczką dosyć ładnej figury wystarczyło pójść do liceum ;) Mój antymatematyczny mózg nie potrafił sobie przez całe liceum poradzić z matematyką, fizyką i chemią na więcej niż dwóję (a i ta dwója była niemal krwią okupiona), więc przez tak długotrwałe nerwy schudłam :) Na diecie żadnej wytrwać nigdy nie potrafiłam przez łakomstwo na czekoladę... Dlatego obawiam się tego, że kiedy moje ciało już się trochę zestarzeje, to moja przemiana materii zwolni, a miłości do czekolady nie będę potrafiła powstrzymać...

      Usuń
    4. A ja schudłam bo mieszkałam w akademiku z bardzo chudą dziewczyną i nie chciałam być gorsza od niej :) ona prawie nic nie jadła a ja miałam się obżerać? o nie! zawzięłam się i schudłam 15kg ;)

      Usuń
    5. Każdy sposób jest dobry, jeśli jest skuteczny :) Pogratulować motywacji i co najważniejsze - sukcesu :))

      Usuń
    6. Wydaje mi się, że sukcesem nie jest schudnąć. Sukcesem jest utrzymać tą wagę :)

      Usuń
    7. Zgadza się :) Choć chyba i jedno i drugie wymaga czasami takiego samego wysiłku ;)

      Usuń
  2. Kiedyś mówili w tv, że Michael Phelps "pochłania" 20 000 kalorii dziennie, ale on ostro trenuje, więc to spala, a wyobraź sobie, że przestałby pływać, a nadal pochłaniałby tyle samo - w mgnieniu oka przybyłoby mu ze 30 kg. I taki sam problem jest z tą tancerką np. - ludzie trenują, muszą dużo jeść, ale gdy przestają, to nie zmieniają diety i wtedy tyją na potęgę. Schudnąć wbrew pozorom wcale nie jest trudno, bo nie trzeba się katować dietami, głodzić się itd., tylko ograniczyć to co nam najbardziej szkodzi, troszkę się poruszać i przede wszystkim nie tragizować z powodu kilogramów - odchudzanie ma być przyjemne, a nie torturą i męką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, przestając prowadzić aktywny tryb życia trzeba pamiętać również o zmianie diety, ale zaprzestanie dotychczasowych nawyków żywieniowych czasami graniczy z cudem ;) Osobiście nie wiem jak przestać jeść czekoladę, ale może się kiedyś uda :)
      Odchudzanie jest przyjemne jeśli widać efekty. Brak efektów potrafi zniechęcić każdego...

      Usuń
    2. Dlatego trzeba zaakceptować siebie, a odchudzanie traktować jako terapię dla zdrowia :).
      Ale skoro Ty masz lekką niedowagę, to czekolada nie jest problemem :)

      Usuń
    3. No na razie nie jest, ale kiedy z wiekiem zacznie mi zwalniać przemiana materii, a ja wciąż nie będę potrafiła powstrzymać się od jedzenia czekolady, to to się może skończyć zbędnymi kilogramami tu i ówdzie...

      Usuń
    4. To ile tej czekolady pochłaniasz?:)

      Usuń
    5. Bywają dni, kiedy nie mam na nią ochoty, ale jeśli jest i ochota i czekolada, to spokojnie dam radę dwóm lub trzem tabliczkom :D

      Usuń
    6. Ja też czasem mam takie napady, że spada mi cukier, ale 3 bym nie pochłonęła, aż tak bardzo mnie nie ssie :P.

      Usuń
    7. Dlatego wspomniałam, że darzę czekoladę szczególną miłością :D

      Usuń
  3. Witaj.

    Myślę, że jeśli nie masz skłonności do tycia oraz będziesz się zdrowo odżywiać to nie masz szans przytyć a tym bardziej mieć nadwagę.

    Takim przykładem na to jestem ja. Ja całe życie byłam szczupła. Teraz nie pracuję, nie chodzę na studia, większość czasu spędzam w domu, więc mam siedzący tryb życia. Ale zdrowo się odżywiam i jeśli mi się chce jeść między posiłkami to jem owoce. I nadal jestem szczupła. Moja waga pokazuje 52-55kg. Jestem też drobnej budowy, więc noszę rozmiar S a w niektórych sklepach XS.

    Myślę, że nadwaga to wina genów lub złego stylu odżywiania się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skłonności do tycia miałam jako dziecko. Byłam taki pączek :) Schudłam w liceum z powodu dużej ilości stresu, gdyż posiadaczką matematycznego umysłu nie jestem i wszelkie przedmioty wiążące się z matematyką sprawiały mi niemały problem. A że moja ambicja nie uwzględniała komisów i powtarzania roku, to dawałam z siebie ze 300%, żeby w ogóle zdać. Odbiło się to na wadze - na szczęście pozytywnie.

      Ale jestem świadoma tego, że z wiekiem przemiana materii słabnie, w przeciwieństwie do mojego zamiłowania do czekolady i obawiam się, że w końcu te kalorie zaczną mi się odkładać :(

      Jestem trochę wyższa i lżejsza niż Ty (165 cm i 47 kg), więc możesz sobie wyobrazić jaki ze mnie szkielet :D Ale ten stan przecież nie będzie wieczny...

      Usuń
    2. Ja mam 64cm w pasie i 90cm w biodrach. Budowa człowieka jest różna, ale Ty pewnie przy takim wzroście i wadze masz kilka centymetrów mniej. Jak modelka. Możesz śmiało próbować kariery w modelingu ja niestety jestem za niska.

      Nie wiem czy z wiekiem przemiana materii słabnie u każdego. Moja babcia od strony taty urodziła 4 synów a jest szczupła jak ja. Moja chrzestna urodziła trójkę dzieci i ona nie obrażając jest dopiero szkielet. Jak ktoś ma w genach, że będzie szczupły to i tak będzie szczupły.

      A Ty jedz czekoladę, bo znikniesz :D

      Usuń
    3. Ja też jestem za niska ;) Wszyscy chcą dziewczyn ze wzrostem minimum 170 cm ;) Może gdybym była o te 5 cm wyższa, to nie miałabym teraz zmartwień w związku z pracą, bo przechadzałabym się po wybiegach w Mediolanie :D hehehe :)

      U mnie w rodzinie raczej wszystkim po trzydziestce towarzyszą zbędne kilogramy... Więc moje obawy są dosyć uzasadnione.

      No jem, jem :P Znajomi, którzy widzą ile jem (w tym też czekolady), są w szoku gdzie mi się to wszystko mieści :D I dziewczyny mnie za to troszkę nie lubią, że jem takie porcje, a wcale tego po mnie nie widać :) One widząc tabliczkę czekolady zastanawiają się ile to kalorii i co będą musiały wyczyniać, żeby to spalić, natomiast ja widząc tabliczkę czekolady cieszę się jak dziecko, bo zjedzenie jej (a zjadam przeważnie tabliczkę na raz) da mi tyyyyle szczęścia :D

      Usuń
    4. Za szczupłą sylwetkę to niektóre kobiety by Ci oczy wydrapały.

      U mnie ze słodyczami jest trochę inaczej. Ja nie mogę sobie pozwolić aby zjeść całą czekoladę czy paczkę czipsów, ponieważ oprócz mojej nieuleczalnej choroby mam wrażliwy żołądek.

      U mnie w rodzinie niestety mamy takie wrażliwe żołądki. Moja babcia od strony taty miała nawet operację na żołądek, ponieważ cierpiała na chorobę wrzodową, która potrafi się nawracać co jakiś czas.

      Mój tata, moja mama ani ja nie mieliśmy operacji, nie mamy wrzodów na żołądku ale mamy tak wrażliwe żołądki, że jak zjemy słodycze czy ciężkostrawne potrawy to mamy nadkwaśność, niestrawność i wzdęcia. Także my u mnie w rodzinie jesteśmy zmuszeni, żeby się zdrowo odżywiać.

      Usuń
    5. No sporo kobiet mówi mi nawet prosto w oczy, że np. nie pokażą się przy mnie na plaży, za co chcą mnie udusić... ;) Ale nie zawsze byłam taka szczupła, dlatego bardziej doceniam swój wygląd niż osoba, która szczupła jest od zawsze.
      Mam nadzieję, że mój żołądek się nie wykończy przez moje nawyki żywieniowe. A bywają one od niezdrowych, po dziwne - M. często się zastanawia czy nie jestem w ciąży, bo zjeść śledzie w occie, potem słodkie ciastko i ser pleśniowy potrafię ot tak sobie :)

      Usuń
    6. Ja Ci zyczę abyś cieszyła się szczupłą sylwetką jak najdłużej.

      Ja zaś prawie w ogóle nie jem mięsa. Nie jestem wegetarianką, ale nie lubię jeść mięsa. Ja jem tylko kiełbaskę z grilla i smażoną pierś z kurczaka. No i zjem jeszcze różne potrawy w których jest mięso ale nie wszystkie.

      Usuń
    7. U mnie mięsko to podstawa obiadu :D Na upartego może być ryba, ale to też mięso :) Najczęściej jem kurczaka, bo akurat potrafię go przygotować na kilka różnych sposobów, ale staram się jeść wszystko :)

      Usuń
  4. Przytyć jest baaaaardzo łatwo. A do osiągnięcia i utrzymania optymalnej wagi przede wszystkim potrzebna jest chyba silna wola i samozaparcie. Nawet najlepsza dieta i program ćwiczeń nie pomoże, jeśli po paru dniach zacznie się odechciewać. Ciesz się że nie masz takich problemów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie nie mogę przytyć, ale ta sielanka przecież nie będzie trwać wiecznie...
      Moja silna wola ma tylko jeden słaby punkt - czekolada! Więc jeśli mi ktoś znajdzie dietę uwzględniającą czekoladę, to ja bardzo chętnie :)

      Usuń
    2. Na pewno jest jakaś czekoladowa. Na śniadanie: czekolada, na obiad: czekolada, na kolację: czekolada. Po paru dniach ogarnia takie zniechęcenie do czekolady że na kolejną dekadę masz z nią spokój :)

      Usuń
    3. Oj nie, na dekadę na pewno nie :) Na tydzień może i by się udało, ale potem poziom endorfin by mi spadł i znów trzeba by było je uzupełnić... kolejną czekoladową dietą :D

      Usuń
  5. na poczatku tego roku pod czujnym okiem dietetyczki schudlam 10 kg... nie ukrywam, ze poczatkowo bylo troszke ciezko, ale wystarczylo tylko troche silnej woli i samozaparacia. Zmiana nawykow zywieniowych i systematyczny ruch (aerobik 2x w tyg) zrobily swoje. Teraz jem 5 mniejszych posilkow zamiast 2 duzych, razowy chleb na sniadanie, jogurt i owoc na drugie sniadanie, chude miesko lub ryba i warzywa na obiad, cos slodkiego na podwieczorek i lekka kolacja - jakies musli lub serek wiejski z grzanka... o wiele lepiej sie czuje i utrzymuje stala wage. Od czasu do czasu pizza czy slodycze nie zaszkodza, sa wrecz wskazane dla wlasnej przyjemnosci ;) ale wiadomo jak w kazdej dziedzinie najwazniejszy jest umiar i rozsadek.
    Mysle, ze jak zmienisz nawyki zywieniowe, bedziesz sie zdrowo odzywiac i ruszac, nadwaga ci nie grozi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie potrafię jeść mniej, a częściej. Jak już dopadam do śniadania, to cztery - pięć kanapek schodzi. Potem niemały obiad, oczywiście bazujący na smażeniu, bo takie rzeczy smakują mi najbardziej, a na koniec kolacja - najczęściej czipsy ;) Czekoladę upycham między posiłkami na przestrzeni całego dnia.
      Dopóki się nie odkleję od czekolady, to jestem narażona na nadwagę, zwłaszcza za kilka lat, kiedy szybkość przemiany materii w moim organizmie zacznie spadać... Tego nawyku zmienić się tak łatwo nie da, bo zwyczajnie czekolada wpływa na mój nastrój i samopoczucie. Nikt nie chce się oderwać od czegoś, co go wprawia w dobry stan fizyczny i psychiczny... Może po prostu będę musiała postawić na ruch, bo na czekoladowy odwyk raczej nie mam co liczyć ;)

      Zazdroszczę samozaparcia i silnej woli, że udało Ci się aż tyle schudnąć! Zawsze podziwiam ludzi, którym się takie przedsięwzięcia udają, może dlatego, że ja przeważnie nawalam :)

      Usuń
  6. No sama oglądam ten program i widać w Nim jak można wziąć się za siebie... Trzymam za Ciebie kciuki :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda tylko, że to niezdrowe jedzenie w większości przypadków jest takie dobre... i ciężko jest się jemu oprzeć :(
    Zazdroszczę osobom, które są szczupłe i mają szybką przemianę materii, które nie muszą się martwić, jak czasem sobie pofolgują i pozwolą na niezdrowe przysmaki... Mnie to zaraz od razu przybywa tłuszczu na dupie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zawsze tak jest, że to co najlepsze jest albo niezdrowe albo tuczy... Wiesz, ja też kiedyś takim ludziom zazdrościłam, bo u mnie na brzuchu pojawiało się niemal od razu wszystko, co zjadłam... Sytuacja się zmieniła w liceum, gdzie na skutek długotrwałego stresu przyspieszyła mi przemiana materii i pocieszanie się czekoladą przestało mieć widoczne skutki ;) Trochę drastyczne, ale skuteczne :))

      Usuń
  8. Ja w sumie jem co popadnie, je różne dania, zdrowe i niezdrowe, nie tyję. Warzę się regularnie i warzę tyle samo. Nie mniej jednak po zabiegu wprowadzam sobie dietę i ograniczam pewne złe nawyki - dla zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś tylko w oczach nie zniknęła :))
      Już się nie mogę doczekać tego Twojego zabiegu i tego, jaka będziesz po nim szczęśliwa :)

      Usuń
    2. Popadnę w euforię i się rozpuszczę :)

      Usuń
    3. Osoby, które odzyskują coś, co utraciły, zawsze bardziej to cenią :) Ja nie od zawsze byłam szczupła, więc bardziej doceniam swój wygląd niż osoby, które mają ładne sylwetki od zawsze i bez wysiłku. Ty pewnie też się nie rozpuścisz, żeby zachować piękny brzuszek na dłuuuugo :)

      Usuń
  9. Grunt, że masz motywację do zmiany :) więcej warzyw i ruchu to na pewno dobra zmiana :)
    Ja od 1,5 roku pracuję za biurkiem - czasem się ruszam, jem owocki i warzywka, oczywiście piję kawę ( w ilościach wielkich)... póki co przybyło mi 2 kg po podróży poślubnej przez zupełnie inne jedzenie i podjadanie na noc :D ale ... od października będę się ruszać :) z mężusiem na baseniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nasze finanse się poprawią po mojej pierwszej wypłacie, może też pomyślimy nad basenem, bo jedyne co na razie robimy z M. wspólnego, to jemy posiłki i oglądamy telewizję - niezbyt zdrowo ;) Odkąd pogoda się popsuła i nie jeździmy na rowerach, trochę sobie pofolgowaliśmy z ruchem ;)

      Usuń
  10. Niesamowite, że przez 2 lata przytyla 20 kg, może jakieś stresy jej towarzyszyły? A może po prostu brak ruchu i zła dieta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To drugie. Dlatego boję się, że ze mną będzie tak samo...

      Usuń
  11. Podziwiam Cię, Ja zawsze mam około dwa kilo nadwagi, smażonego i słodkiego praktycznie nie tykając. Przy mojej chorobie - siedzący tryb życia od urodzenia - to raczej normalne. Tym bardziej, że nie umiem żyć "na liściu sałaty" :P
    Bardzo słuszne i mądre postanowienie. Najważniejsze to czuć się dobrze we własnej skórze. Trzymam kciuki za żywieniową reformę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że skoro masz tylko 2 kg nadwagi, to to jest nic :) Niektórzy mimo dobrego zdrowia, tak się zapuszczają, że masakra... Więc skoro się nie odchudzasz, a nie jesteś otyła, to chyba genetycznie masz dobrą wagę :)

      Usuń
  12. Nic się nie martw, z tego co mówisz nie należysz do osób, którym to grozi. Ale zdrowszy tryb odżywiania jeszcze nikomu nie zaszkodził więc jeśli chcesz spróbować to zachęcam bo sama od jakiegoś czasu przerzuciłam się na zdrową żywność i powiem Ci, że czuje się zdecydowanie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też spróbuję zdrowszego trybu życia, bo zima za pasem, a mnie zawsze szwankuje zdrowie i samopoczucie, kiedy znika słońce...

      Usuń
  13. Ja całe życie walcze z kilogramami, a chpisy itp jem może raz na rok. Ale cóż raz czuję się z tym fatalnie, raz dobrze...
    aivio

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!