Wróciłam :-) Było super, pogoda dopisała, opaliłam się i nacieszyłam się chociaż trochę moim Mężczyzną :)) Szkoda jedynie, że to tylko 6 dni, chętnie posiedziałabym jeszcze z tydzień, nawet gdyby pogoda miała się zepsuć...
Sam fakt, że spędziliśmy te dni razem i byliśmy tylko dla siebie mi w zupełności wystarczył, mogłabym tak zawsze... I niech mi ktoś powie, że wspólne mieszkanie nie rozwiązuje problemów w związku, to go stąd wyproszę - byliśmy przez te 6 dni poniekąd na siebie skazani, a co za tym idzie, musieliśmy się starać o miłą atmosferę i nawet kiedy na linii pojawiały się jakieś spory, nie często, ale różnica zdań wystąpić musi, zwłaszcza między nami, to jakoś same się problemy rozmywały. Okazuje się, że potrafimy się doskonale dogadać, tylko niestety nam się to nie udaje, bo widujemy się po kilka godzin dziennie, a każde z nas prowadzi swoje własne życie... Chciałabym zawsze zasypiać i budzić się obok Niego, wtedy problemy po prostu przestają istnieć...
Jednak jestem pesymistką jeśli chodzi o naszą wspólną przyszłość, czasami jest znacznie więcej przeciwności losu niż by się mogło wydawać... Chyba na dobrą sprawę nie ma jeszcze dla mnie miejsca w życiu mojego Mężczyzny. Nie, nie pokłóciliśmy się, po prostu tak wygląda rzeczywistość, ale nie chcę na ten temat pisać.
Na biadolenie jeszcze przyjdzie czas, może niekoniecznie na ten temat, ale powody znajdą się same jak tylko rozpocznie się rok akademicki, więc postaram się trzymać pozytywnych fluidów póki mam wakacje :) Powrzucam na Photobloga trochę zdjęć, więc jak ktoś będzie zainteresowany nadmorskimi widokami, to zachęcam do zaglądania tutaj.
Witaj ponownie! :* Cieszę się, że wypoczęłaś, że spędziłaś ten czas ze swoim Mężczyzną. Naprawdę. A przyszłość pewnie ułoży się dobrze, trzeba w to wierzyć i temu dopomagać. Powodzenia, kochana :*
OdpowiedzUsuńCieszę się, że już jesteś:)
Super, że troszkę odpoczęłaś no i że dopisała Wam pogoda, bo to tego lata rzadkość.
OdpowiedzUsuńCiesz się jeszcze wakacjami, bo szybko mijają :-(
pozdrawiam
aisza
Fajnie, że wróciłaś i wakacje były udane... myślenie o przyszłości jest nieuniknione, ale póki możesz, ciesz się chwilą :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wyjazd jednak się udał :** Mimo wszystko..
OdpowiedzUsuńWłaśnie, najważniejsze,że byliście razem, że mogliście się sobą nacieszyć i tego się trzeba trzymać :)
OdpowiedzUsuńWitaj z powrotem :)
OdpowiedzUsuńJa też uwielbiam wyjazdy z moim frankiem, nawet mimo tego, ze już ze sobą mieszkamy :)
Ps. Oto link, o który jakiś czas temu mnie pytałaś: http://niecodzienna-ana.blogspot.com/
Witaj Moja Droga!
OdpowiedzUsuńOczywiście, że chcę byś mnie odwiedzała i jestem wdzięczna Margolce, że pośredniczyła w odnalezieniu Cię :) Wybacz, że nie przekazałam Ci nowego adresu ale poprzedni blog usunęłam w złości i nie zapisałam linków no i w efekcie tego nie zdołałam wszystkich odnaleźć. Mam nadzieję, że nie obrazisz się i dalej będziesz mnie odwiedzać, bo ja Ciebie już dodaje do linków :)
PS/ będę wdzięczna za zmianę mnie w linkach z anewiz na ana :) Pozdrawiam
Cieszę, że wróciłaś cała, zdrowa i w sumie zadowolona z wypoczynku.
OdpowiedzUsuńJuż chyba kiedyś Tobie pisałam, że ja i Ł to był bardzo burzliwy związek, a jak zamieszkaliśmy razem to większość problemów po prostu zniknęła. Teraz bardziej doceniamy każdą chwilę razem.
Życzę by i Wam się to kiedyś udało =***
Free Spirit
Dobrze, że wypoczęłaś :)
OdpowiedzUsuńA biadolenie zostaw na później, masz rację. Teraz ciesz się resztkami wakacji.