niedziela, 7 sierpnia 2011

Powrót do rzeczywistości

Wróciłam :-) Było super, pogoda dopisała, opaliłam się i nacieszyłam się chociaż trochę moim Mężczyzną :)) Szkoda jedynie, że to tylko 6 dni, chętnie posiedziałabym jeszcze z tydzień, nawet gdyby pogoda miała się zepsuć...

Sam fakt, że spędziliśmy te dni razem i byliśmy tylko dla siebie mi w zupełności wystarczył, mogłabym tak zawsze... I niech mi ktoś powie, że wspólne mieszkanie nie rozwiązuje problemów w związku, to go stąd wyproszę - byliśmy przez te 6 dni poniekąd na siebie skazani, a co za tym idzie, musieliśmy się starać o miłą atmosferę i nawet kiedy na linii pojawiały się jakieś spory, nie często, ale różnica zdań wystąpić musi, zwłaszcza między nami, to jakoś same się problemy rozmywały. Okazuje się, że potrafimy się doskonale dogadać, tylko niestety nam się to nie udaje, bo widujemy się po kilka godzin dziennie, a każde z nas prowadzi swoje własne życie... Chciałabym zawsze zasypiać i budzić się obok Niego, wtedy problemy po prostu przestają istnieć...

Jednak jestem pesymistką jeśli chodzi o naszą wspólną przyszłość, czasami jest znacznie więcej przeciwności losu niż by się mogło wydawać... Chyba na dobrą sprawę nie ma jeszcze dla mnie miejsca w życiu mojego Mężczyzny. Nie, nie pokłóciliśmy się, po prostu tak wygląda rzeczywistość, ale nie chcę na ten temat pisać.

Na biadolenie jeszcze przyjdzie czas, może niekoniecznie na ten temat, ale powody znajdą się same jak tylko rozpocznie się rok akademicki, więc postaram się trzymać pozytywnych fluidów póki mam wakacje :) Powrzucam na Photobloga trochę zdjęć, więc jak ktoś będzie zainteresowany nadmorskimi widokami, to zachęcam do zaglądania tutaj.

9 komentarzy:

  1. Witaj ponownie! :* Cieszę się, że wypoczęłaś, że spędziłaś ten czas ze swoim Mężczyzną. Naprawdę. A przyszłość pewnie ułoży się dobrze, trzeba w to wierzyć i temu dopomagać. Powodzenia, kochana :*
    Cieszę się, że już jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że troszkę odpoczęłaś no i że dopisała Wam pogoda, bo to tego lata rzadkość.
    Ciesz się jeszcze wakacjami, bo szybko mijają :-(
    pozdrawiam
    aisza

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że wróciłaś i wakacje były udane... myślenie o przyszłości jest nieuniknione, ale póki możesz, ciesz się chwilą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że wyjazd jednak się udał :** Mimo wszystko..

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie, najważniejsze,że byliście razem, że mogliście się sobą nacieszyć i tego się trzeba trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj z powrotem :)
    Ja też uwielbiam wyjazdy z moim frankiem, nawet mimo tego, ze już ze sobą mieszkamy :)

    Ps. Oto link, o który jakiś czas temu mnie pytałaś: http://niecodzienna-ana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Moja Droga!
    Oczywiście, że chcę byś mnie odwiedzała i jestem wdzięczna Margolce, że pośredniczyła w odnalezieniu Cię :) Wybacz, że nie przekazałam Ci nowego adresu ale poprzedni blog usunęłam w złości i nie zapisałam linków no i w efekcie tego nie zdołałam wszystkich odnaleźć. Mam nadzieję, że nie obrazisz się i dalej będziesz mnie odwiedzać, bo ja Ciebie już dodaje do linków :)

    PS/ będę wdzięczna za zmianę mnie w linkach z anewiz na ana :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę, że wróciłaś cała, zdrowa i w sumie zadowolona z wypoczynku.
    Już chyba kiedyś Tobie pisałam, że ja i Ł to był bardzo burzliwy związek, a jak zamieszkaliśmy razem to większość problemów po prostu zniknęła. Teraz bardziej doceniamy każdą chwilę razem.
    Życzę by i Wam się to kiedyś udało =***

    Free Spirit

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze, że wypoczęłaś :)
    A biadolenie zostaw na później, masz rację. Teraz ciesz się resztkami wakacji.

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!