Nie wiem co prawda, czy moje szczęście zakończyło się na dobre, czy może nic nie dzieje się bez przyczyny, albo też po prostu los ma co do mnie inne plany, w każdym razie jest mi strasznie przykro i smutno... Nie tak sobie życie wyobrażałam, nie tak to wszystko miało być!... Niemniej jednak co ja mogę, sama niczego nie zmienię. A już szczególnie relacji z drugą osobą, bo "do tanga trzeba dwojga...", zatem sama nic nie zwojuję.
Po tym, co usłyszałam, pewnie będę musiała pogodzić się z losem, bez względu na to, jak bardzo chciałabym wszystko zmienić, to jednak chyba nie tędy droga. Przecież nie mogę się komuś narzucać tylko dlatego, że mi zależy, że oddałabym wszystko dla szczęścia tej osoby, bo przecież jak ktoś chce zepsuć relacje, to moje narzucanie się nic dobrego nie zdziała... Wiem, bo próbowałam, ale bezskutecznie.
To co było, już nie wróci... :(
Zdumiewające jest, z jaką siłą uderzają w człowieka negatywne emocje towarzyszące dosłownie jednej, krótkiej chwili, podczas gdy przez czas znacznie dłuższy niż owa chwila było pięknie, wspaniale, cudownie...
Zdumiewające jest, jak szybko człowiek potrafi tyle wspólnych chwil, doświadczeń, wspomnień i przeżyć puścić z dymem, na koszt jednej, w gruncie rzeczy wcale nie aż takiej złej rzeczy.
Jakie trzeba mieć ego, żeby przez własne widzi-mi-się i kaprys naburmuszonego dziecka, zaprzepaścić to wszystko, na czym kiedyś człowiekowi zależało najmocniej na świecie...
... a jak naiwną trzeba być, żeby dać sobie zamydlić oczy pięknymi wyznaniami i obietnicami? Ile może człowiek jeszcze wytrzymać, dopóki nie nauczy się, że niektórzy ludzie się nie zmieniają?...
Tyle pytań bez odpowiedzi, tyle smutku i żalu, które nie mają ujścia, sterta zniszczonych marzeń, strzępki pięknych wspomnień, które sprawiają tyle bólu...
Na sen nigdy już nie wezmę nic,
ja to wiem - odejść łatwiej jest niż żyć
i na morzu naszych wspólnych lat
liczę wyspy pełne smutnych dat,
aksamitne rafy, gdy byliśmy tak szczęśliwi,
widzę nasze drzewa, które wygiął czas.
Ja znam naszą miłość pełną burz,
czasem tnie w obie strony tak jak nóż
i głęboko rani ciebie, mnie.
Razem ciężko żyć - osobno źle.
Chyba zawsze już
tak będziemy pogmatwani.
Wspólny adres, nasze dzieci, sny,
więc pomóż mi odnaleźć tamte dni...
ja to wiem - odejść łatwiej jest niż żyć
i na morzu naszych wspólnych lat
liczę wyspy pełne smutnych dat,
aksamitne rafy, gdy byliśmy tak szczęśliwi,
widzę nasze drzewa, które wygiął czas.
Ja znam naszą miłość pełną burz,
czasem tnie w obie strony tak jak nóż
i głęboko rani ciebie, mnie.
Razem ciężko żyć - osobno źle.
Chyba zawsze już
tak będziemy pogmatwani.
Wspólny adres, nasze dzieci, sny,
więc pomóż mi odnaleźć tamte dni...
***
Ojej Kochana:( Pamiętaj, że po każdym deszczu przychodzi słońce:):*
OdpowiedzUsuńMasz rację, tak długo budujemy związki i relacje międzyludzkie i tak szybko je niszczymy:(
No przecież zaraz się pogodzicie, bo ukochany Twój jak zwykle z lekkim opóźnieniem uświadomi sobie co traci, także nie martw się i nie dołuj, bo wszystko wróci do normy, kochacie się i to jest najważniejsze. Poza tym jesteś sliczną madrą kobietką a tego kwiatu pół świata - to tak jakby co... ;):*
OdpowiedzUsuńOjejku Kochana... :(
OdpowiedzUsuńNie raz już się kłóciliście ale to nie oznacza, że się rozstaniecie na dobre ! Wierzę, że będzie dzień kiedy wszystko wróci do normy... MUSI ! I ja w WAS wierzę, bo tak długo budowaliście to co jest między Wami... i co nagle to zniszczyć.... szkoda :(
Trzymaj się Kochana ;*****
Przykro mi, że tak u Ciebie jest. Ja się przyzwyczaiłam, że im więcej czegoś pragnę tym bardziej złośliwość losu nie pozwala mi tego osiągnąć lub zachować.Ale może trzeba wierzyć, że mamy możliwość panowania nad tym co się dzieje w naszym życiu?
OdpowiedzUsuńWierzę, że się pogodzicie. Już nie raz bywało ciężko, ale zawsze wychodziliście z tego obronną ręką.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się :***
czy ja mogę być szczera?
OdpowiedzUsuńBędę.
Z włąsnego doświadczenia wiem, że takie trzymanie się przy sobie gdy druga osoba nie chce jest bezcelowe. Bo kiedyś naprawdę dojdzie do tego że staniecie się sobie zupełnie obcy, ale wtedy będzie już za późno żeby cofnąć czas, bo np. ślub czy dzieci.
Uwierz mi, jeśli on się tak zachowuje to nie chce. Nie chce tego ciągnąć. A kiedy wraca i przeprasza, to tylko dlatego że przeraziło go bycie samemu, bądź jakieś tam jego plany nie wypaliły.
Wiem to na pewno, bo sama kiedyś byłam taka jak Twój chłop. Nie chciałam, a mimo to wracałam bo z kimś to zawsze przyjemniej niż samemu. A po wspólnym zamieszkaniu poznaliśmy własne "demony" co nas odsunęł ood siebie jeszcze bardziej. Teraz na nowo uczę się go kochać.
Dlatego przestrzegam, jakbyś go nie kochała, daj mu odejść i nie pozwół powrócić. Będziesz szczęśliwsza, zobaczysz.
Czy to jakieś fatum czy co..?
OdpowiedzUsuńŻe te wszystkie prawie nasze związki albo się sypią, albo mają kryzys...?
Nie wiem co Ci powiedzieć, bo jestem w podobnej sytuacji...
Mogę jedynie mieć nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży.. Trzymam za Was kciuki ;*
Bardzo smutno sie czyta to, co piszesz. Przykro mi, ze tak wyszlo :( Mam nadzieje, ze wszystko sie miedzy Wami jeszcze ulozy i znow bedziesz szczesliwa. Ze oboje bedziecie szczesliwi i bedziecie chcieli naprawde byc ze soba do konca zycia. A jesli nie... to chyba lepiej, zeby to sie rozpadlo teraz.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi że szczęscie trwało tylko chwilkę a potem znowu zniknęło.
OdpowiedzUsuńMasz rację, samemu nie da się nic budować, do tego potrzebne są dwie osoby.
Strasznie tajemnicza jesteś w tej notece. Tak naprawdę nie wiadomo co się stało. Pokłóciliście się ? Jeśli tak to na pewno sie pogodzicie :)) Przecież to nie pierwsza i nie ostatnia kłotnia.
OdpowiedzUsuńPrzykro mi bardzo, że szczęście tak szybko Cię opuściło. A może tylko na chwilę? Nikt tego nie wie, choć jak czytam po raz kolejny Twoje słowa, to wyczuwam żal... Wierzę, że wszystko jakoś się ułoży. Po burzy wychodzi słońce, zawsze! Pamiętaj o tym :)
OdpowiedzUsuńBuziaki! :*
Na siłę nic się nie utrzyma, musza być chęci z obu stron. Teraz jest czas kiedy albo Twój mężczyzna dorośnie do sytuacji, albo Ty będziesz w końcu za jakiś czas mogła rozejrzeć się za kimś kto da Ci prawdziwe szczęście. Ściskam Cię mocno! A wybór jest zawsze Twój i tylko Ty poznasz jego następstwa, nie słuchaj nikogo, wybieraj tak jak czujesz...
OdpowiedzUsuńnie mogę za dużo napisać, bo właściwie Ciebie nie znam, nie znam całej sytuacji, ale czasami kłótnie oczyszczają atmosferę...
OdpowiedzUsuńI tak jak dziewczyny wcześniej napisały, po każdej burzy wychodzi słońce. czasami musimy mu tylko troszkę pomóc:)
Pozdrawiam ciepło i lecę zapoznawać się z archiwum:)
M. (szeptem-o-milosci.blog.onet.pl)
Zawsze wszystko dzieje się na opak. Ale kłótnia niczego jeszcze nie przesądza... Pamiętaj, że po burzy zawsze wychodzi słońce. ;)
OdpowiedzUsuńWiesz, ze wszystko mija, wiesz...i ten stan też minie i będziesz jeszcze spełniona i szczęśliwa...
OdpowiedzUsuńSkąd Ty Kochana bierzesz takie piękne tła ?
OdpowiedzUsuńJak byś mogła podrzuć mi stronkę.
Pozdrawiam i z góry dziękuję :*
a ja powiem tak...walcz...sama teraz walczę o milość mojego życia...nie wiem czy mi się uda, ale robię to co mówi moje serce...rozumu już nie słucham, bo on szybciej sie poddaje i jest bardzie poddatny na wpływy z zewnątrz:)))nie wiem jak to wszystko się skończy, ale jeżeli nie spróbuję to za 5, 10 lat będę sobie wyrzucać, ze mogłam, a nie zrobiłam...nie jest łatwo
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki:)))
A może by tak zmienić całkowicie swoje odniesienie do owego Pana i dać sobie z nim spokój?Adampoeta...
OdpowiedzUsuńJednym atakiem agresji można komuś odebrać marzenia, złudzenia i wszystkie piękne chwile zdają się przy tym blednąć.
OdpowiedzUsuńŁatwo nie jest, jeśli wierzy się po kilka razy z rzędu, a potem znów i znów się obrywa.
Mnie pomogła praca nad sobą i nad cieszeniem się z rzeczy małych, a potem z dużej ilości rzeczy małych. Ale to była wieloletnia praca.
Życie to nie je bajka.
Trzymam kciuki za Ciebie, zajmij się pocieszeniem siebie!
uściski
Może teraz u mnie nie widać,ale kiedyś ponad ro ktemu przeżywałam takie dołki ...
OdpowiedzUsuńMiłość bywa ślepa i bardzo naiwna szkoda, że tą dobroć wykorzystują inny ...
Do miłości nikogo się nie zmusi, ale napewno kiedyś ta sama osoba zrozumie, że coś straciła. Tylko wtedy będzie za późno
Pokłóciliście się, to się pogodzicie;))) Ja zawsze dobrze się skończy, a Ty się nie martw ;)
OdpowiedzUsuń