Miało być optymistycznie i się zjebało ;] Jestem kompletną idiotką, że znowu na coś takiego pozwoliłam.
Szkoda mi było marnować 3 lata związku, ale jednak chyba trzeba będzie. Już mam dość tego dziecięcego zachowania. Kurwa, stary chłop, prawie 21 lat, a zachowuje się jak dziecko, rozpieszczone w dodatku, że jak ono ma humorki, to cały świat się do niego dostosuje.
Jaki normalny, dorosły i poważny facet zmienia zdanie, a przy tym wszystkie plany na ostatnią chwilę z powodu swoich fochów????
Jednak moje nadzieje na dobry 2011 rok były złudne, a przesąd, że jaki Sylwester i Nowy Rok, taki cały rok, się sprawdza.
Chyba życie singla nie jest takie złe, co?
Żaden normalny tak nie robi, ale my widocznie mamy takiego pecha do facetów, że mają jakiś feralny bonus. Ja mojemu na chwilę obecną mam ochotę dać kopa w dupe w kosmos. Wiem, że będzie trudno, ale wrzuć na luz. Nie warto sobie chłopem głupim głowy zawracać. Jeszcze zmądrzeje, oby w porę.
OdpowiedzUsuńP.S. A podobno to MY mamy humory, fochy, zachcianki itp.
OdpowiedzUsuńZakochana Damo, jak widać my mamy "szczęście" do facetów zachowujących się jak dzieci... Zaczynam rozumieć tą ideę, że facet powinien być co najmniej 2 lata starszy...
OdpowiedzUsuńTak, też słyszałam, że fochy i humory to babska domena, ale jak widać, mężczyźni przodują. :(
Ewelina, ale Mój jest ode mnie 3 lata starszy! Wiek chyba o niczym nie świadczy, a przynajmniej nie nadaje dojrzałości i mądrości.
OdpowiedzUsuńJest między fochami różnica, my sobie z nich zdajemy sprawę (przynajmniej ja).
Zakochana Damo, no to ja już nie wiem jakimi zasadami się mężczyźni kierują. W każdym razie mają jeden talent - wszystko potrafią zepsuć swoją niedojrzałością i nieodpowiedzialnością.
OdpowiedzUsuńJak M. strzeli focha to za Chiny Ludowe z nim do ładu nie dojdziesz, prawdę mówiąc już mi na tym nie zależy, żeby się z nim dogadać. I tak zawsze to ja pierwsza rękę na zgodę wyciągałam, ja się pierwsza odzywałam... Ale teraz mam to już w poszanowaniu - nie zamierzam więcej się starać o faceta, przez którego i tak prędzej czy później będę płakać.
Ewelina
OdpowiedzUsuńMasz 100procentową rację. Nie warto się starać, wyciągać ręki, dążyć do zgody. Oni się do tego przyzwyczajają i myślą, że już tak zawsze będzie. Musimy to zmienić.
Zakochana Damo, ja to już zauważyłam dawno, że on się przyzwyczaił do tego, że to ja się pierwsza odzywam. On się do mnie nigdy nie odezwie, tylko czeka, aż ja to zrobię. I ja o tym wiedziałam i wiem, i dalej tak robiłam. Teraz się w sobie zaprę i ni cholery pierwsza ręki nie wyciągnę.
OdpowiedzUsuńA wiesz co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że on tą notkę przeczyta, może nawet rzuci się na przeczytanie tych komentarzy, i jedyny wniosek do którego dojdzie będzie taki, że to były moje fochy i humory, on nie jest niczemu winien, a ja go tu tylko niepotrzebnie oczerniam.
Nie wiem czy jest na tyle ślepy, że nie widzi własnych błędów, skoro podejrzewam większość osób czytających moją notkę zgodzi się od razu, że zachował się jak dzieciak i nie warto w tą relację dalej brnąć, skoro to nie był pierwszy raz, kiedy tak postąpił ze mną...
A nie zarzuci Ci, że wywlekasz Wasze problemy na świat i piszesz o nich, a potem czytają je "obcy" ludzie? Mój wie, że blog jest, ale wstępu do niego nie ma. To mój kawałek sieci, koniec.
OdpowiedzUsuńEwelina, nie większośc osób, a wszyscy się z tym zgodzą. Tutaj ludzie są szczerzy i obiektywni, co mi osobiście odpowiada. I na nim nie robi to wrażenia? W takim razie Twój M. naprawdę uważa, że nic złego nie robi.
Nie, tego mi raczej nie zarzuci, bo wie, że lubię się tu wygadać. Prędzej pomyśli, że robię z siebie ofiarę i zacytuję M.: "skrzywdzone dziecko".
OdpowiedzUsuńJa wiem, że wy wszyscy jesteście szczerzy i obiektywni, piszecie co myślicie i wam łatwiej jest spojrzeć na moje problemy, gdyż was nie dotyczą, a z takiej perspektywy wszystko wydaje się być prostsze. I choćbyście tutaj wykrzyczeli, że on nie ma racji postępując tak jak postępuje, to on i tak wie swoje. To jest dość ciężki człowiek, a już najbardziej mnie boli to, że jest w stanie zauważyć własny błąd dopiero wtedy, kiedy jego matka mu powie, że źle robi. I to jest jeszcze jedna rzecz, która mnie boli - ja zawsze z jego matką będę przegrywać...
Wielu facetów ma zachcianki, fochy, są gorsi od kobiet. A podobno to my jesteśmy takie okropne, co jest kompletną bzdurą!
OdpowiedzUsuńMój facet też strzela fochy, zachowuje się jak bachor... Jakoś to wytrzymuję, ale kiedyś cierpliwość się kończy.. U Ciebie widać, skończyła się teraz.
Jeśli chcesz być sama, to życzę Ci, byś była szczęśliwa i nie żałowała swojej decyzji.
Pozdrawiam ;*
Podobno faceci dojrzewają później niż kobiety, i to się sprawdza w tym przypadku :(
OdpowiedzUsuńZła Kołysanka, ojj, humorzasty facet o stokroć przebija humorzastą kobietę, bo babom te fochy szybko przechodzą i da się nas łatwo przekupić, a jak się taki facet obrazi, to już koniec.
OdpowiedzUsuńMoja cierpliwość do niego często się kończy, ale potem wraca...
Alicja, nie wiem, czy ja doczekam tego pięknego dnia, kiedy to mój facet dojrzeje na tyle, żeby było można się z nim CHOCIAŻ dogadać, bo nawet zwykła rozmowa dalej pozostaje abstrakcją.
Tyle dobrze, że niczego Ci nie zarzuci.
OdpowiedzUsuńPfffff, faceci mnie osłabiają. Dosłowanie i w przenośni. Jego matka ma na niego aż tak duży wpływ?
Zakochana Damo, ona ma na niego ogromny wpływ, bo zawsze żyli tylko we dwójkę i M. się już nauczył, że to co ona mówi to jest święte. Ja to rozumiem, ale od jakiegoś czasu ja też jestem w jego życiu obecna, a w tej kwestii niewiele się zmienia, a wszelkie zmiany zostały okupione niemal rozlewem krwi, bo tak łatwo nie chciał ustąpić z tym, że matka jest najważniejsza. Wiele było krzyku, gdyż przez długi czas nie umiałam mu uświadomić, że też powinnam być dla niego równie ważna...
OdpowiedzUsuńA wychować się go nie da już?
OdpowiedzUsuńAle to jest wina jego matki. Mogła go inaczej wychować. Teraz Ty masz przez to pod górkę. I widzisz, u mnie jest identyczna sytuacja, tylko z kolegami.
OdpowiedzUsuńAlicja, próbuję już od 3 lat i powyżej widać z jakim efektem...
OdpowiedzUsuńZakochana Damo, już nie wnikajmy w to czyja to jest wina, być może gdyby był dzieckiem, to można by było winę zrzucić na wychowanie. Ale to jest dorosły facet, który z założenia potrafi myśleć, więc odrobina wyobraźni wystarczy, żeby uniknąć wielu konfliktów i nieprzyjemnych sytuacji, jak choćby ta, którą opisałam w notce.
OdpowiedzUsuńTylko z założenia. Zadam głupie pytanie, może my od nich wymagami rzeczy niestworzonych? :)
OdpowiedzUsuńDo tej pory mi się wydawało, że nie wymagam od M niczego więcej, niż bym chciała, żeby ode mnie wymagano. Ale teraz widzę, że wymagam o wiele za dużo... To nie tyle są rzeczy niestworzone, ale na pewno wymagają od faceta zbyt wiele wysiłku, dlatego nie przeszkadzają sobie i nawet nie próbują dostosować się do tych najmniejszych wymagań.
OdpowiedzUsuńTo, że jeden facet okazuje się dzieciakiem nie znaczy, że od razu musisz prowadzić życie singla. Ale najważniejsze być nie słuchała rad wszystkich wkoło tylko idź za głosem serca.
OdpowiedzUsuńNie od wieku zależy dojrzałość człowieka. A może warto jemu to wszystko powiedzieć ? Co Cię gryzie i , że tak być nie może. W żadnym związku nie jest kolorowo, ale na tym to polega. O związek trzeba dbać i nad nim pracować. Nieustannie.
OdpowiedzUsuńI dziwię się komentarzom w stylu: a wychować się go nie da ? A na tym to polega ? Nie sądzę... A jakby to on chciał Ciebie wychować ? Nie byłoby tak kolorowo, prawda ? Jeżeli chcecie stworzyć związek partnerski to musicie popracować nad wami, waszymi przyzwyczajeniami, emocjami i uczuciami. A nie się wychowywać.
To w takim razie ja również za dużo wymagam. Ciekawe jak według naszych kochanych mężczyzn powinny wyglądać te związki.
OdpowiedzUsuńAnewiz, mój głos serca mówi mi jedno, a zdrowy rozsądek drugie. Jak do tej pory źle na tym wychodzę, że cały czas słuchałam serca, mimo, że rozum krzyczał, że znów będę przez niego płakać. Może w końcu warto przestać się słuchać tego ślepego i głuchego serca, a zacząć na życie patrzeć racjonalnie...
OdpowiedzUsuńHexe, i on musiał pod pewnym względem wychować mnie i ja jego, bo jak się poznaliśmy to oprócz tego, że między nami iskrzyło, to nie było szans, że ten związek wypali. Obydwoje musieliśmy się do siebie dostosować i powiedzieć sobie co nam w sobie pasuje a co nie. Tyle tylko, że jeśli ja wiem, że dana cecha u mnie się jemu nie podoba, to dokładam starań, żeby albo się jej pozbyć, albo chociaż nie nadużywać. On za to wyznaje zasadę "Carpe Diem" i robi co mu się żywnie podoba.
Musisz wiedzieć, że już nie raz mówiłam mu otwarcie jakie jego zachowanie mi najbardziej przeszkadza i rzadko kiedy poprawa trwała dłużej niż miesiąc. Podsumowując - z nim się nie da rozmawiać, jak tylko coś jest nie tak, to on się zamyka na wszelkie porozumienia i uznaje, że i ja i cały świat atakujemy jego, a nigdy nie weźmie pod uwagę tego, że nie mam zamiaru go atakować, chcę po prostu dojść do porozumienia...
Zakochana Damo, nie chcę każdego faceta kłaść pod tą samą kreską, ale podejrzewam, że wielu chciałoby mieć kobietę po to, żeby w razie ochoty na seks mieć z kim się zabawić, ale najlepiej, żeby się potem babka nie odzywała, jak on chce wyjść z kumplami i ją olać lub żyć sobie jak pępek świata...
Pooojechałaś teraz ostro. Przykre jest to, że w wielu przypadkach to prawda. Faceci są teraz okropni. Gdzie są ci szlachetni rycerze?
OdpowiedzUsuńZakochana Damo, rycerze to dalej są ;) Każdy facet ma przecież w sobie coś z rycerza - zakuty łeb :P A tak na poważnie, też czasami chciałabym żyć w tamtych czasach, gdzie mężczyźni się bili o względy kobiety, nie to co teraz...
OdpowiedzUsuńHahahahahah :D Nie mam pytań :D
OdpowiedzUsuńTeż bym chciała, przenieść się w czasie, poznać tego szlachetnego, a potem zabrać go ze sobą w teraźniejszość.
To jak znajdziesz gdzieś jakąś nie za drogą wycieczkę w przeszłość, to daj mi znać - znajdziemy sobie po rycerzu i wrócimy :))
OdpowiedzUsuńTo nie są duże wymagania, żeby szanować swoją kobietę, a jednak wielu facetów przy tym wymięka...
Ale jakbyśmy to my coś im zrobiły, to tragedia. Nie będą się odzywać całymi dniami a potem przez rok to wypominać. Już zaczęłam szukać :P
OdpowiedzUsuńA to to tak. A spróbuj Ty im coś wypomnieć... "I co, teraz do końca życia będziesz mi to wypominać?" mimo, że wspomnisz o tym raz na ruski rok... Ręce mi już opadają...
OdpowiedzUsuńI jak rezultaty? :)
Marnie :/ chyba założę biuro podróży w przeszłość. Jak myślisz, będę miała jakieś zyski?
OdpowiedzUsuńOd kobiet na pewno :P Bo wątpię, że jesteśmy jedyne, które byłyby chętne na wycieczkę po rycerza ;)
OdpowiedzUsuńBędzie utarg jak trza :D Tylko czy rycerzy starczy?
OdpowiedzUsuńTo weźmie się jednego jako nauczyciela dla naszych mężczyzn, niech im przetłumaczy do rozsądku na czym rzecz polega :)
OdpowiedzUsuńee tam.. jutro ci przejdzie :) faceci sa jak małe dzieci, mój też czasem lubi sie tak zachowywac i dla mnie to jest słodkie :)
OdpowiedzUsuńM., czasami to faktycznie jest słodkie, jak facet się zachowuje jak dziecko, ale TAKIE zachowanie bynajmniej słodkie nie jest ;] to jest zachowanie szczeniackie i dorosły facet nie powinien się tak zachowywać. Wybacz, ale szacunek do kogoś poza nim samym, powinien mieć, a już tym bardziej do swojej kobiety.
OdpowiedzUsuńOoooo dobre dobre :D Mam nadzieję,że go teraźniejszość nie przerazi :)
OdpowiedzUsuńZakochana Damo, prędzej go ci nasi mężczyźni przekabacą na swoją stronę i po rycerzu... :(
OdpowiedzUsuńTo ja już wolę marzyć o takim ideale.
OdpowiedzUsuńJa chyba też... Chociaż nie wymagam od M. żeby był idealny... Wcale dużo nie wymagam. Ale sam fakt że WYMAGAM to już jest źle... :/
OdpowiedzUsuńTo jest karalne i nie wybaczalne, że wymagamy :)
OdpowiedzUsuńNo najwidoczniej. Ale ja mam na to rozwiązanie dla panów - zmiana partnerki, która od nich wymagać nie będzie. Ciekawe czy taki związek by im pasował... Prawdę mówiąc wątpię, ale jak to facet - dopóki na własnym błędzie się nie nauczy, to nic nie jest w stanie mu udowodnić, że nie ma racji.
OdpowiedzUsuńTylko czy istnieją jeszcze takie dziewczyny, które nie wymagają? A nawet jeśli, to jest mi ich żal. Naprawdę. Wolę siebie cenić i mieć kogoś wartościowego u boku niż pierwszego lepszego.
OdpowiedzUsuńKochana, nie chcę Cię martwić, ale prawie każdy dorosły facet czasem zachowuje się jak rozwydrzony bachor, strzela fochy i zachowuje się nieodpowiedzialnie!
OdpowiedzUsuńNie można sobie pozwolić na to, żeby nas: obrażali, znieważali, lekceważyli i okazywali brak szacunku wprost.
Oczywiście już kompletnie nie do zaakceptowania jest sytuacja wyżywania się fizycznego czy psychicznego! W żadną stronę zresztą.
Przemyśl całokształt, ale decyzje podejmuj po uspokojeniu się.
pozdrawiam!
A co on takiego właściwie zrobił?
OdpowiedzUsuńJakiego cukiereczka mu zabrałaś, że focha strzelił? :)
Ewelina jestem mężatką od 3 lat, ze Ślubnym jesteśmy razem ok. 6 lat. I do dzisiaj nie raz i nie dwa w ciągi dnia wybuchamy na siebie, bo coś nam nie pasuje. Jest tylko jedna rada - zaakceptować. Uważam, że jeśli wada Twojego faceta nie polega na zdradzie, hulaniu po nocach nie wiadomo z kim i gdzie ani na bezpośrednim zaniedbywaniu Cię to musisz to zaakceptować. Albo odejść.
OdpowiedzUsuńChoć z drugiej strony jest chyba jeszcze inne wyjście - rób mu tak samo lub coś co jego równie mocno denerwuje, ale mam wrażenie, że takim zachowaniem niewiele wskórasz a możesz wiele stracić... Idź za głosem serca. Gdybym ja szła za głosem rozumu to nie powinnam już dawno być ze swoim Ślubnym ;)
Hm. Z tego, co wiem, to kobiety sypią fochami na prawo i lewo, a nie mężczyźni... ;-)
OdpowiedzUsuńKurcze, no ciężka sprawa z Twoim Facetem, nie wiem, co na to poradzić, skoro tak się zachowuje. Mój W. jakoś się uspokoił i jest okej, sam z siebie...
Jeżeli próbujesz od 3 lat utrzymać ten związek to mówię Ci to z pełnym przekonaniem - nie ma sensu.
OdpowiedzUsuńJak czytam o Waszej kolejnej kłótni to nie wiem czy się śmiać czy płakać - tyle tego było. A ostatnimi czasy coraz częściej. Może to poprostu znak że się zwyczajnie nie dogadujecie i tyle? Dajcie sobie na wstrzymanie, Ty nie biegnij go przepraszać, a gdy zdarzy się tak, że on przyjdzie to powiedz mu że teraz masz chwile tylko dla siebie i że jeśli mu zależy to niech trochę poczeka. Ty musisz wiele spraw przemyśleć, a przynajmniej powinnaś. Wiem że będzie Ci ciężko, zwłaszcza że najbliższe otoczenie nie jest dla Ciebie wsparciem. Wiem też że przez to otoczenie właśnie możesz tak bezsensownie brnąć w ten związek w poszukiwaniu miłości, bezpieczeństwa - wiem bo sama tego doświadczyłam.
Dlatego droga blogowa koleżanko pomyśl teraz o sobie, wsłuchaj się w siebie i zwolnij.
Faceci nie zawsze są tacy niezbędni ;)
linuś
Oj mała Ty dziś masz jakiś zły dzień, weź no sobie coś chlapnij na rozluźnienie i postaraj się nie denerwować, nie wściekać itd. Wiesz jak to z tym Twoim chłopem jest - raz lepiej raz gorzej, takie życie, obydwoje macie diabła za skórą i tak to już jest. To, że on ma 21 lat to i tak dzieciak jest, w porównaniu z Tobą ma 18, przecież wiesz nie od dziś, że on taki - to chociaż Ty bądź mądra i to olej a następnym razem Ty go załatw - nic tak dobrze nie smakuje jak zemsta na zimno ;DDD Głowa do góry wścieklizno :*
OdpowiedzUsuńZakochana Damo, na pewno takie istnieją i podejrzewam nawet, że jest ich całkiem sporo, ale jak słusznie zauważyłaś, one się nie cenią i w zasadzie każdy z nimi robi co chce. W zasadzie też wolę wymagać, a mieć obok siebie kogoś kto na to zasługuje :)
OdpowiedzUsuńIw, to nawet nie był cukierek ;) chciałam, żeby mnie poinformował odpowiednio wcześnie o ktorej chce po mnie przyjechać, a on mi oznajmił 20 minut wcześniej, że zaraz będzie wyjeżdżał, zatem spytałam czemu nie zastosował się do mojej prośby, żeby mnie uprzedzić o tym wcześniej niż 20 min przed faktem, to się na mnie obraził i pojechał sam, a byliśmy już jakiś czas umówieni, że w to miejsce do tej osoby mamy jechać razem. Prawdopodobnie wyszłam przez to na idiotkę, że to niby ja się dąsam więc nie przyjechałam, ale ja nie mam prawa nerwów pokazywać, dzieciak i tak tupnie nogą i zrobi tak jak jemu się w danej chwili podoba.
OdpowiedzUsuńMoże to nie jest jakiś bardzo poważny problem, ale nie zdarza się to pierwszy raz. Już kilka osób zapytało się mnie dlaczego ich nie odwiedziłam tylko M. był sam i musiałam się tłumaczyć... Już mam tego dość ;)
Ja rozumiem, że mężczyźni nigdy nie dorastają, ale psucie mi opinii wśród ludzi przez jego widzimisię, gdzie ja się potrafię pół dnia szykować, a on mi 5 min przed faktem powie, że jedzie sam (musi po mnie przyjechać, bo często nie znam adresu miejsca do którego jedziemy), a ja potem się przy ludziach wstydzę, bo przecież on się nie przyzna, że zostawił mnie w domu, bo strzelił na mnie focha... Ręce mi już opadają ;)
Hexe, nie jestem z tych, którzy lubią się mścić. Nie trafia do mnie taka metoda. Z kolei jak mam zaakceptować fakt, że mój własny facet psuje mi opinię wśród ludzi, bo jedzie do kogoś sam, mimo że mieliśmy jechać razem, a potem się mnie ludzie pytają, dlaczego ich nie odwiedziłam razem z M. On się oczywiście nie przyzna, że nie zabrał mnie ze sobą, bo miał humorki i potem ja wychodzę na idiotkę, że mimo zaproszenia się nie stawiam u znajomych... Dodam, że nie zawszę mogę dojechać sama, gdyż np. nie znam adresu i tak oto zostaję w domu, a potem spijam całą gorycz, jaką mi mój "ukochany" zafundował.
OdpowiedzUsuńNabi, chciałabym doczekać tej chwili, że i M. sam z siebie się pewnego pięknego dnia uspokoi ;]
OdpowiedzUsuńLinuś, ten związek narodził się jak u mnie w domu było jeszcze względnie dobrze, więc nie brnę w niego dla bezpieczeństwa. Kiedyś było między nami lepiej, nikt nikomu takich szczeniackich numerów nie odwalał, więc zachodzę w głowę co się teraz stało, że tak się wszystko na gorsze pozmieniało. Wiem tyle, że skończyło się wyciąganie przeze mnie reki na zgodę, i zobaczymy co będzie.
OdpowiedzUsuńLinuś, Ty masz jakiegoś bloga, którego prowadzisz? Bo ja znam tylko tego, co już od wieków nie widział Twoich notek ;))
Lady, ja się zdecydowanie nie umiem mścić - taka moja mała wada. Jak mam nie mieć złego dnia, jak sama wiesz kto mi ciśnienie podnosi jednocześnie mnie rozśmieszając oraz M. mi odwala takie numery psując mi opinię wśród znajomych?
OdpowiedzUsuńCo ja sobie mam chlapnąć w święto? :P chyba herbatę xD
No życie singla nie jest takie złe, ale.... jesteś pewna, że to koniec i nie da się z tym nic zrobić?
OdpowiedzUsuńaivio-Magda
Magda, niczego w życiu nie można być pewnym.
OdpowiedzUsuń21 lat i dorosłość w przypadku mężczyzn??? To jakieś nieporozumienie. Oni zostają wiecznymi dzieciakami przez całe życie. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTo Ty musisz się nauczyć strzelać fochy i zobaczymy, kto wtedy będzie kozaczył :p
OdpowiedzUsuńZołza63, ja jednak wolę wierzyć w cud, że trafię na takiego faceta, który będzie wyjątkiem ;)
OdpowiedzUsuńAlicja, nie jestem z takich osób, którym odpowiada mszczenie się. Może to mój słaby punkt, ale ja zdecydowanie wolę ugodę.
Życie singla jest niekiedy lepsze od podtrzymywanego na siłę związku. Po tylu kłótniach to nie służy właściwie nikomu.
OdpowiedzUsuńWiem, że kochasz i być może boisz się samotności, ale czasem dla własnego dobra trzeba powiedzieć: stop. Patrząc na całokształt Waszych relacji opisywanych tu, wydaje się, że ten moment właśnie nadszedł.
Trzymaj się dzielnie :***
A podobno to kobiety się fochają..
OdpowiedzUsuńNo to już nie wiem. Odejdź od niego, skoro się męczysz z nim... decyzje o rozstaniu nie są łatwe ale nie pozwól się tak traktować!
OdpowiedzUsuńAnonimowa A., tym razem nic nie zamierzam robić, tylko czekać...
OdpowiedzUsuńSmurfetkaa, podobno ;) ja mam żywy dowód na to, że jest odwrotnie :P
Alicja, nic nie zrobię, poczekam na rozwój wydarzeń.
Oczywiście, że nie jest takie złe.
OdpowiedzUsuńI pamiętaj Kochana nie warto się gnieździć w toksycznym związku skoro Ci w nim źle, bo kto wie może gdzieś tam jest ten który jest bardziej Ciebie wart ! :*
Pozdrawiam i Trzymaj się ciepło :*
Jak byś chciała pogadać czy coś mam podane gadu na blogu. Jestem zawsze do dyspozycji :)
Jestem z Tobą całym sercem :*:)
OdpowiedzUsuńhehehh nie no właśnie w takich sytuacjach polecam coś mocniejszego niż herbatka ;DDD. Nie przejmuj się ukochanym, przecież wiadomo, że zaraz Wam się wszystko ułoży. :)
OdpowiedzUsuńAle będzie lepiej ;o))
OdpowiedzUsuńNie ten to inny ;o))
Pani N., nie wiem czy czeka, czy nie, bo ja nikogo nie szukam jak na razie :))
OdpowiedzUsuńAlicja, dzięki ;*
OdpowiedzUsuńLady, znalazłam Martini ;) ciut lepiej teraz :)
OdpowiedzUsuńCzy się ułoży czy nie to ja już gdybać nie będę, bo mam tego już dość i póki się nic nie zmieni, to dalej w to brnąć nie zamierzam.
CzarT, oby tak było ;)
OdpowiedzUsuńPrzez prawie 6 lat naszego związku toczyliśmy takie wojny co jakiś czas, ogólnie burze i co chwilę wzloty i upadki. Jak zamieszkaliśmy razem większość problemów zniknęła. Fakt, że w ich miejsce pojawiły się nowe, ale długo się docieraliśmy.
OdpowiedzUsuńMimo wszystko wierzę w Was =*
Free Spirit.
Ewelino, chłopak 21 lat to jeszcze dzieciak. Czego ty od niego chcesz? Najlepiej facet 4 lata starszy. No, ale miłość nie wybiera. Tak więc będziesz musiała poczekać, jak będzie miał jakieś 26 lat. Choć co prawda niektórzy faceci są humorzaści już z charakteru i z wiekiem to nie mija.
OdpowiedzUsuńMaria Dora
nie posiadam juz zadnego bloga. Brak mi do tego systematyczności a i moje żtycie jest zbyt nudne aby o nim pisać ;)
OdpowiedzUsuńlinuś
Free Spirit, wątpię, że między nami kiedyś zapanuje pełna harmonia, zawsze powód do kłótni się znajdzie ;)
OdpowiedzUsuńMaria Dora, mojemu pewnie nigdy nie przejdzie, może trochę, ale do końca raczej nie ;) Taki typ :)
Linuś, moje życie też jest nudne ;) a tak nawiasem mówiąc, wysłałaś mi na starego maila wiadomość czemu już nie prowadzisz bloga, a ja nie mogę stamtąd pobrać maili bo się poczta popieprzyła...
Droga Evi, no to jednak coś jest na rzeczy z Twoim Chłopakiem/Narzeczonym, choć nie chciałabym być stronnicza, bo nie wiem, co zrobił/powiedział. Nie czytałam wszystkich komentarzy, ale rzuciło mi się w oczy, jak wspominasz, że będziesz przegrywała z jego mamą. To jest bardzo zły znak na przyszłosć..Zapewne słyszałaś nie raz jakie to konflikty powstają na linii: teściowa-synowa-syn(mąż), który nie broni swojej żony przed swoją matką...
OdpowiedzUsuńA singielką to Ty pewnie długo nie pobędziesz. ;))
W każdym razie życzę Ci rozwagi i powodzenia.
Bella, może po czasie, jak już się M. wyprowadzi "na swoje" to jego kontakt z matką się unormuje, nie chcę teraz wszczynać awantur, bo w sumie jego żoną, ani nawet narzeczoną nie jestem i tylko bym mogła popsuć nasze wzajemne relacje oraz relacje moje z jego matką...
OdpowiedzUsuń