wtorek, 20 września 2011

Gratulacje dla mnie ;]

Wszystko zepsułam.
Choć teraz wiem, że przez moje usta na M. wydzierał się mój PMS, to wcale nie jest mi przez to lepiej... Facet nie jest w stanie pojąć do końca dlaczego zamiast mnie odezwał się do niego PMS, a ja nie byłam w stanie tego powstrzymać, bo opis tego stanu u kobiety zna tylko z Wikipedii, a rękę dam sobie obciąć, że święcie wierzy, że to jest wszystko przesadzone, bo przecież można nad sobą zapanować jeśli się chce. Ja chcę nad sobą panować i staram się, ale to jest dosłownie ułamek sekundy i cała moja zła strona wymyka się spod kontroli i gada rzeczy, których nigdy nie chciałabym nikomu powiedzieć... Zatem nie wierzę, że M. uzna, że naprawdę nie mogłam tego zatrzymać...
Zła jestem na siebie cholernie, bo pewnie gdyby nie te pieprzone hormony to ugryzłabym się w język, a tak dałam piękny popis takiej wersji siebie, jakiej sama jeszcze nie znałam i wstyd mi, że potrafię być taką zołzą. Choć miałam powód, żeby być na Niego wkurzoną, to jednak mocno przesadziłam, zarówno w mojej reakcji jak i w doborze słów... Nie będę zaskoczona, jeśli już się do mnie nie odezwie, ja też nie chciałabym ze sobą być, a tym bardziej układać planów na przyszłość z taką sobą, jaką się wczoraj okazałam. Bo oprócz tego, że bywam miła i sympatyczna, to niestety przychodzą dni, kiedy pokazuję swoją złą stronę i to się nie zmieni aż do menopauzy, więc chyba nie będę Go już sobą katować.
W jednej chwili straciłam wszystko to, co najbardziej kocham. Wszystkie plany i marzenia. A najbardziej boli, kiedy wszystko traci się z własnej winy...
Gdybym tylko mogła cofnąć czas... :(

Jeszcze raz gratulacje dla mnie.
Brawa dla tej pani...



Crying is how your body speaks 
when your mouth can’t explain 
the pain you feel.

25 komentarzy:

  1. czasu nie cofniesz, ale możesz spróbować naprawić swój błąd.
    na spokojnie, bez zbędnych emocji. Bo one są najgorszym doradcą.

    OdpowiedzUsuń
  2. spokojna i szczera rozmowa moza zdzialac cuda. Sprobuj... A to prawda, ze PMS potrafi niezle namieszac...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde coś o tym wiem... ja też często mówie coś w złości do m. i potem strasznie tego żałuje. A to wszytsko przez te nasze babskie ciężkie dni ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana nic straconego, zrób mu jakaś miła niespodziankę.. może jakis liscik w którym mu wszystko wyjasnij i przeprosisz...spróbuj.. Trzymam kciuki:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój małż już wie, że przed okresem bez kija nie podchodź i czasem jak warczę to już sam mówi " co okres będziesz miała? " :-))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uważam, że to nie hormony, a temperament. Jesteś albo choleryczką, albo rozpieszczona i zawsze musisz mieć to, co chcesz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z całą pewnością nie warto niczego skreślać. Na pewno nic nie straciłaś. Niech opadną emocje i będzie dobrze. Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana przede wszystkim niczego nie przekreślaj dopóki o to nie zawalczysz! Walcz a naprawdę zobaczysz, że Ci wybaczy ;*
    Trzymam kciuki ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Eremi,zgadza się, jestem choleryczką, ale potrafię trzymać swój charakter na wodzy. W żadnym wypadku nie jestem rozpieszczona, polecam lekturę bloga żeby mnie lepiej poznać, a nie oceniać na podstawie jednego czy dwóch wpisów. ;] Jestem specyficzna, bo mam cięte poczucie humoru i nie raz wolę komuś cynicznie dogryźć niż się drzeć. Ale też mam obrzydliwy PMS, który już nie raz namieszał mi w życiu, widać Ty chyba nigdy prawdziwego PMSa nie miałaś, skoro zarzucasz mi aż taką podłość charakteru albo rozpieszczenie, a nie możesz pojąć, że z hormonami wcale nie jest tak łatwo. Żaden normalny, panujący nad sobą człowiek, choćby nie wiem jaki charakter miał, to nie zaryzykuje całego swojego szczęścia na koszt jednego wybuchu złości. Teraz, kiedy PMS dobiegł końca, nie jestem w stanie pojąć jak mogłam się tak zachować, normalnie w życiu bym tak nie postąpiła.
    Przykro mi, że nie znasz mnie aż tak dobrze jak reszta blogowiczów, a tak źle mnie oceniasz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to straciłaś wszystko? Chyba nie rozstaliście się? Kochana rozumiem, że mogłaś być zła na Ukochanego, że miałaś powody... ale też z drugiej strony nie powinnaś usprawiedliwiać się tym PMSem i zrzucać na niego całą winę... bo jak sama napisałaś można nad nim zapanować, jeśli się chce... Czasem w życiu są takie sytuacje, które wyprowadzają z równowagi, bez względu na wszystko najlepiej sprawy załatwić szczerą, spokojną rozmową... Mam nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone i wszystko da się naprawić :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Vide Cul Fide, napisałam, że mężczyźni uważają, że można nad PMSem panować, mnie to rzadko wychodzi, zwłaszcza, jak od pewnego czasu jestem obolała od innych dolegliwości.
    Zasadniczo się rozstaliśmy, mimo, że przepraszałam M. wiele razy za swój wybuch, bo to wszystko wyszło ze mnie samo, a kiedy do mnie dotarło co nawywijałam, to mi po prostu było za siebie wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, znam to albo raczej znałam. Niestety, bardzo ciężko się opanować, bo to się dzieje po prostu i już. Dopiero po fakcie człowiek tak naprawdę rozumie to, co zaszło.
    Mam nadzieję, że jakoś sobie wszystko wyjaśnicie i się ułoży.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana, ja też często wybucham gniewem, nie wiem, dlaczego... albo mam takie dni, że wszystko jest mi obojętne. Jestem strasznie apatyczna. Ale masz rację, to mogą zrozumieć tylko kobiety;/
    Mam nadzieję, że Twój Ukochany Ci wybaczy i zrozumie, że kobiety czasem tak mają:P

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze można coś naprawić. ZAWSZE. Grunt, że wiesz, że coś źle zrobiłaś i że czujesz się z tym źle i że chciałabyś to zmienić. Fakt, że tego nie cofniesz, ale jesteśmy tylko ludźmi i przez całe życie się uczymy. Zrobiłaś coś, zraniłaś... trudno. Wybacz sobie, a inni wybaczą Tobie. Życzę, abyś umiała naprawić swój błąd - jesteś wspaniała mimo wszystko - pamiętaj :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz co, przypomina mi się, że on też niejeden raz Cię wnerwił. Takie awantury się zdarzają w każdym związku.
    Nic więcej na ten moment nie powiem.
    Uściski przesyłam Ewelino!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie osądzaj siebie tak bardzo.. Wina zawsze leży po obu stronach. Widocznie zasłużył na to. Bez powodu nie wybuchłabyś, więc mógł Cię nie prowokować.
    I jeśli On tak łatwo się poddaje, to ja tego nie rozumiem....
    PMS potrafi zrobić z kobiety kawał suki i jędzy.. Wiem coś o tym niestety...

    OdpowiedzUsuń
  17. "miłość ci wszystko wybaczy(...)"
    tym razem też tak będzie, zobaczysz

    OdpowiedzUsuń
  18. No ale co ja więcej mam napisać? :) Ty przecież wszystko wiesz :* Daj chłopu czas, niech mu złość minie, wtedy z nim pogadaj, wyjaśnij, jak dziecku najlepiej :P

    Głowa do góry, pierś do przodu i walcz!

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety, czasu się nie cofnie, ale człowiek jest tylko człowiekiem i można spróbować naprawić swój błąd... Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie każdy błąd da się naprawić, ale jeżeli naprawdę mam na kimś zależy, trzeba spróbować.
    Bądź dobrej myśli :**

    OdpowiedzUsuń
  21. KIedy już emocje opadną, jutro się pogodzicie, przecież nie od dziś ludzie się kłócą o drobiazgi i wiadomo, że w złości człowiek wygaduje głupoty, których potem żałuje, a których w ogóle nie miał na myśli. U mnie to różnie bywa, raczej podczas PMS marudzę, niż wybucham, ale następnym razem próbuj nad sobą panować i przygryzać usta, jak to określam. Wiem, to bardzo trudne, ale można, bo tyle lat jestem z tym moim M, że od czasu do czasu trzeba ustąpić, żeby nie pogorszyć sytuacji...Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ach to przepraszam, widocznie źle doczytałam... No i w sumie, ja na szczęście nie mam z tym PMSem takich problemów, to może po części ciężko jest mi zrozumieć kobiety, które niestety muszą się z tym zmagać :( Mam jednak nadzieję, że Wasz związek to nic straconego... W końcu planowaliście wspólną przyszłość, padło hasło wspólne mieszkanie, ślub... Od tak, od kilku słów wypowiedzianych w porywach złości nie można tego zaprzepaścić... Może gdy M. trochę ochłonie, to zrozumie, że żyć bez Ciebie nie umie... :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana zablokowałam bloga, zaproszenia wysłsłam. Mam nadzieje , że wszytsko doszło. W razie jakiś problemów zostawiam mejla- okruszka.sm@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Kochana, najważniejsze, że zdałaś sobie sprawę ze swojego błędu. Choć facet też nie bez winy, bo ok - można nie rozumieć istnienia PMS`u, ale trochę zrozumienia jednak by się przydało. Wierzę, że wszystko się ułoży. Musi.

    OdpowiedzUsuń
  25. Witaj, no cóż, tak już kobiety mają w tych krytycznych dniach, a tym bardziej dość młode, gdy tym bardziej burza hormonów buzuje. Facet musi się nauczyć, że ma nie przejmować się tym, co mówisz w tych trudnych dla siebie dniach
    Maria Dora

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!