czwartek, 16 sierpnia 2012

Zusammen :)

Bardzo nie lubię narzekać. Bardzo. I na całe szczęście tym razem narzekać nie będę, bo choć jest kilka spraw, na które mogłabym się poużalać, są również ogromne powody do radości, więc nie zamierzam sobie psuć pozytywnego nastroju, który trwa nawet pomimo wyjątkowo beznadziejnego samopoczucia :)

Ale zacznę od wesela - daliśmy pieniądze, ponieważ zanim zabraliśmy się za rozważania na temat prezentu, postanowiliśmy się skonsultować z mamą pana młodego i dowiedzieliśmy się, że jednak młodym najbardziej będą pasowały pieniążki. Zatem stanęliśmy na rzęsach i udało nam się wyczarować (bo nie wiem jak inaczej nazwać uczynienie czegoś z niczego :P) może nie porażającą, ale przyzwoitą sumkę na wesele :)
Wesele było super. Wybawiliśmy się za wszystkie czasy :) M. o dziwo nie stronił od tańca, a dodatkowo wódka weselna dodawała mu coraz to więcej sił na podbijanie parkietu :P Ukochany nie chciał iść na to wesele, ale siłą perswazji wymogłam na nim udział w tej imprezie i potem musiał mi to przyznać - nie chciał iść, ale żałowałby gdyby nie poszedł, bo też świetnie się bawił :) A jedzenie - rewelacja! Jeszcze się nie spotkałam, żeby na jakiejkolwiek imprezie było wszystko takie dobre :)) Już się z M. dowiedzieliśmy skąd młodzi wzięli ten catering ;) hehehe :D
A po weselu, podczas drogi powrotnej do domu, mojemu Lubemu zamarzyło się własne wesele, więc lał miód na me uszy opowiadając o tym, co chciałby zrobić, jakie ma plany na przyszłość itepe :) Momentami już mi się wydawało, że ten Pan wcale nie chce się chajtać ;) A tu jednak miła niespodzianka :))

Zatem po części już napisałam skąd mój zadziwiająco dobry humor, ale, Ladies and Gentlemen, to jeszcze nie wszystko :)
Na ślub i tak nie mamy pieniędzy, więc na razie wystarczy mi sama świadomość, że jednak Ukochany ma takie myśli, by mnie pojąć za żonę, a tym, co wprawia mnie w największą w tym momencie radość jest to, że... Znów mieszkamy razem! :))))
Jestem człowiekiem wielkiej wiary, wierzę w ludzi i palec Boży :) I w końcu moja wiara została nagrodzona :) I w sumie nie tylko moja, mojej teściowej też ;) Z dnia na dzień okazało się, że jest praca dla niej za granicą (tam, gdzie miała pierwotnie jechać), praca dobra, stała a nie sezonowa, legalna - na kontrakt, więc teściowa śmignęła za granicę, nim kierownictwo firmy, w której miała pracować, zmieni zdanie, i tak oto od soboty stacjonuje już za granicą na dłużej (minimum pół roku, ale pewnie zostanie tam dłużej, żeby ustabilizować sytuację finansową), a MY znów mieszkamy razem. :)
Te ostatnie wydarzenia umożliwiają nie tylko poprawę sytuacji materialnej M. i jego mamy, ale również moją i M., bo za jakiś czas w końcu będziemy mogli na poważnie zacząć planować cokolwiek i zacząć odkładać pieniążki, w tym też na ślub :) Jestem przeszczęśliwa, nareszcie coś się zaczyna układać! :))
Jeszcze tylko ja muszę znaleźć jakąś pracę...

34 komentarze:

  1. Wszyscy Ci mówili, że będzie dobrze, no i widzisz,,,? :D Na drugi raz zamiast płakać, słuchaj swojej blogowej braci :) Cieszę się bardzo razem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja już tak mam, że wolę mieć miłą niespodziankę od losu niż przeżyć nieprzyjemny zawód ;) W głębi duszy bardzo chciałam, żeby się okazało, że macie rację :)

      Usuń
    2. Mów co chcesz, ale moim zdaniem snułaś katastroficzne wizje, jeszcze bardziej się dołując :P Zaprzestań tego, bo stracisz zdrowie!

      Usuń
    3. One nie były katastroficzne, a co najwyżej do bólu realistyczne :) Znam życie i wiem, że naprawdę rzadko bywa kolorowo...

      Usuń
    4. Mogłabym powiedzieć to samo, ale nutka optymizmu zawsze jest potrzebna. Chociażby po to, żeby nie zwariować :D

      Usuń
  2. I widzisz? Starczyło trochę cierpliwości i wszystko się poukładało :) A pracę też znajdziesz, bo jak widzisz, wszystko idzie ku lepszemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że podobno w życiu nigdy nie jest za dobrze? ;) Może właśnie mój brak pracy będzie brutalnym zrównoważeniem mojej radości, żebym się nie rozpływała w szczęściu :)

      Usuń
  3. Ojej to super :) Pomalutku, drobnymi kroczkami a wszystko się ułoży :))

    Dostałaś mojego emaila? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym razie nie narzekaj :) coś się układa więc teraz może być już tylko lepiej :)

      Usuń
    2. Mam taką nadzieję :) Póki co wszystko jest na dobrej drodze i niech tak zostanie :)

      Usuń
  4. No, ale na ślubie byliście? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę szczerze powiedzieć, że dla mnie wesela to siara i wiocha, a jeszcze słowo wódka dziala na mnie jak płachta na byka. Na Twoim miejscu zbierałabym, jak juz to na skromny ślub, a potem na jakieś lokum. A imprezę zawsze można sobie zrobic w ogródku :)

      Usuń
    2. Wcale nie mamy zamiaru wyprawiać Bóg wie jakiego weselicha, planujemy około 50 osób, ale to max, sądzę, że wyjdzie mniej :) Tańce muszą być, bo jednak jak się bawić to się bawić, wódka oczywiście też będzie, chociaż bardziej dla gości niż dla mnie, bo może nie tyle działa na mnie jak płachta na byka, ale mdli mnie już na sam widok flaszki :D W ogródku zrobimy poprawiny! :D

      Usuń
  5. Fajnie, ale jedno pytanie mi się nasuwa. Czy jak teściowa jeszcze mieszkała z synem to nie zaproponowała Ci byś się wprowadziła do nich? I czy teraz wie o tym, że tam mieszkasz pod jej nieobecność? Akceptuje to? Czy tylko wtedy jak jej nie ma? A co na to Twoi rodzice?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wszystko tłumaczę - teściowa będąc w kraju nie miała pracy i jedynym źródłem utrzymania było to, co zarobił M. A że kokosów nie ma, to na dwie osoby ledwo starczało, a ja przecież pracy też nie mam. Teraz, kiedy wyjechała i pracuje, nie ma nic przeciwko temu, żebyśmy sobie mieszkali razem, bo na główne opłaty ona nam przesyła pieniążki, ja teraz dostaję trochę grosza od rodziców, więc można powiedzieć, że chwilowo stać nas na mieszkanie razem :) Kiedy teściowa była jeszcze w kraju to proponowała mi wprowadzenie się do nich jeśli znajdę pracę, bo nie dadzą rady mnie utrzymać i ja to rozumiem.
      Teściowa wie, że mieszkam z M., akceptuje to, a wręcz odnoszę wrażenie, że jest z tego faktu zadowolona z kilku powodów - nie mogła zdzierżyć moich wiecznych kłótni z M., a odkąd mieszkamy razem, to praktycznie się nie kłócimy i ten stan rzeczy na nas bardzo dobrze wpływa, a druga sprawa - kobieca ręka w domu i przy mężczyźnie jest nieoceniona :D
      Moim rodzicom ten pomysł mieszkania razem się średnio podobał, ale stwierdzili, że i tak jestem dorosła i zrobię to, co będę uważała za słuszne bez względu na to czy im się to będzie podobało czy nie, a że chcą mieć ze mną dobry kontakt, to się z tym pogodzili :)
      Największy problem miałam z moimi dziadkami, bo to ludzie bardzo wierzący i to im się w głowie nie mieściło, że można tak nie po Bożemu mieszkać razem bez ślubu, ale z pomocą przyszedł nam mój tata, porozmawiał z nimi, wytłumaczył, że nawet jeśli grzeszę, to są to moje przewinienia i to ja się z nich potem będę tłumaczyć, nie oni, więc też powinni się z sytuacją pogodzić. Choć zajęło im to trochę czasu (bo z M. mieszkam od czerwca z tygodniową przerwą, kiedy teściowa zjechała z zagranicy, bo kiedy wróciła, to znów nie miała pracy), to teraz wszystkie moje relacje rodzinne powracały do normy :)

      Usuń
  6. Od razu powraca wiara w faceta.;)
    A skoro juz masz taka dobrą passe to i prace znajdziesz.
    No i będzie z czego zrobic wesele..kiedys :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta moja passa kończy się przy kategorii "praca"... No ale wszystko inne zaczyna się układać, to może ta nieszczęsny dorobek też się jakiś znajdzie :)

      Usuń
  7. Cieszę się, a pracę znajdziesz. Wierzę w to.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kiedyś jakąś znajdę na pewno :) Na razie szukam takiej podchodzącej chociaż pod moje kwalifikacje, ale od września zaczynam szukać czegokolwiek ;)

      Usuń
  8. Cudowna wiadomość :)
    Tego się nie spodziewałam!
    I jak tu Ci coś radzić, skoro samo się pięknie układa?
    Buziak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poradź mi skąd brać pieniądze, skoro nikt pracy dać nie chce! ;)

      Usuń
  9. Skoro już tak dobrze się układa to i dla Ciebie praca się znajdzie, musisz w to wierzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż Ci zazdroszczę tego szczęścia ;o)) My mamy w tym roku srebrne gody !!!! Wybieramy się w związku z tym do Hiszpanii (zawsze o tym marzyliśmy).

    OdpowiedzUsuń
  11. No to duże gratulacje z okazji ponownego wspólnego mieszkania, i oby już Wam tak zostało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zostanie i że wszystko zacznie się okładać w końcu tak jak powinno :)

      Usuń
  12. Cieszę się bardzo, że słoneczko się w końcu do Was uśmiechnęło :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaka wspaniała wiadomość. Tak się cieszę, że wszystko zaczyna się układać. To taki impuls dla Was, że Wasze marzenia mogą się naprawdę spełnić.
    No i ta rozmowa o ślubie. Ja tez pamiętam, że mój mąż zaczął tak poważniej o nim mówić po którejś naszej obecności na ślubie u znajomych także jak widać taka atmosfera się udziela =)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak miło, że znów mieszkacie razem! :)
    A takie wesela i śluby, tudzież wzruszenia podczas tych imprez sprawiają często, że ludzie zaczynają czuć potrzebę związania się węzłem małżeńskim.
    Gratuluję zatem teściowej pracy, a Wam nowych wspólnych planów!
    i pozdrawiam, oczywiście życząc i Tobie znalezienia pracy, tutaj szukają wszędzie pomocy do restauracji i knajpek, w Niemczech podobno też.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje serce się raduje kiedy czytam o szczęściu czyli zachowanej harmonii w związku.
    Ohhh, fajnie, że potrafisz to docenić.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!