Pisanie pracy licencjackiej idzie mi jak krew z nosa... Siedzę i siedzieć będę godzinami, byle by tylko wytworzyć potrzebną mi ilość stron. A skoro robię to na siłę, bo termin goni, to o jakości owej pracy nie wspomnę... Co prawda niczego nowego w niej nie odkryję, jedynie wolno mi cytować i parafrazować słowa "mądrzejszych ode mnie" (cyt. babki od seminarium dyplomowego ;)) ale to nie zmienia faktu, że fajnie by było jednak być choć trochę zadowolonym z efektów swoich wypocin... No ale cóż zrobię - niedługo chyba przykuję się do kaloryfera z laptopem i kserówkami potrzebnymi do stworzenia pracy dyplomowej, żeby nie zajmować się wszystkim dookoła oprócz pisania i będę pisać do bólu...
Właśnie widać jak mnie to pisanie pochłania, że tworzę posta na blogu zamiast pracę dyplomową :) Jeszcze przez jakiś czas będę bytować w świecie blogowym po cichu (ale nie zniknę :P), dopóki nie wytworzę tych około 20 stron ;) Potem, jak wszystko dobrze pójdzie, będę w trakcie przeprowadzki, więc świeży post się pewnie ukaże już z nowego miejsca i będzie przypominał relację z pola bitwy ;D Może aż tak źle nie będzie :))) Do przeczytania!!
No wiesz Ty co.... nie zostawiaj nas na tak długo, okaż Ty serce, ok? :D
OdpowiedzUsuńDużo wytrwałości w pisaniu i wracaj szybko, bo tęsknimy :*
OdpowiedzUsuńPrzesyłam mnóstwo pozytywnej energii i... jakkolwiek by to nie brzmiało, życzę weny :S
OdpowiedzUsuńWracaj szybko :) no i oby ta wena przyszła jednak :) Miłego pisania ;*
OdpowiedzUsuńPraca najważniejsza, więc motywacji i weny życzę... ;-)
OdpowiedzUsuńI do nas zaglądaj, wracaj szybko :)
Oj tam, ja kończyłam pracę na dwa dni przed jej oddaniem:D Teraz jest ciężko, ale zobaczysz, jaka później będziesz z siebie dumna!:) Buziaki!
OdpowiedzUsuńHaha... z pisaniem pracy tak wlasnie jest :) Nagle trzeba zrobic WSZYSTKO, co nie jest zwiazane z praca i to NATYCHMIAST. A praca czeka ;)
OdpowiedzUsuńznam ten, bol, przechodzilam go 2 razy (lic i mgr), ale wmow sobie, ze im szybciej napiszesz, tym szybciej bedziesz ja miala z glowy i bedzie mogla oddac sie slodkiemu lenistwu :D
Kiedy to ja pisałam swoją pracę... lepiej nie liczyć upływu lat;-) Powodzenia kochana.
OdpowiedzUsuńPolecam wyłącznie telefonu, internetu i obiecania sobie, że jak się zmobilizuje i to napiszę to sprawię sobie niespodziankę :) Na przykład ulubione lody i wypad do kina, byle tylko się zmotywować :)
OdpowiedzUsuńPisz, pisz. Poczekamy :))
OdpowiedzUsuńŻyczę wytrwałości i systematyczności...codziennie po stronie albo dwie strony...pozdrawiam cieplutko...
OdpowiedzUsuń