wtorek, 22 lutego 2011

Już jestem ;)

Tak, wiem, wieki mnie nie było. Mam nadzieję, że jeszcze mnie pamiętacie ;) Niestety, praca związana z wykonywaniem kartek urodzinowych oraz nauka na poprawki i zaliczenia były ważniejsze... A poświęcić im musiałam praktycznie cały swój czas, wręcz czasem próbując sobie wydłużyć dobę, ale o tym za chwilę. Na szczęście obie misje zakończone sukcesem, więc wracam do życia ;)

Ostatnie 2 tygodnie były koszmarne... Robienie kartek dość mocno mnie zaabsorbowało; nie tyle co zapominałam o reszcie świata, co po prostu widząc ile przede mną roboty, starałam się zrobić jak najwięcej korzystając z ostatniego tygodnia ferii, bo kiedy dochodzi jeszcze szkoła, to ilość czasu, który można poświęcić na zarabianie pieniędzy, drastycznie się kurczy.
Pracy okazało się być tak dużo, że żeby wyrobić się do terminu, musiałam zarwać kolejną nockę z rzędu... Kolejną, bo poprzednią zarwałam na koszt zrobienia testów na zaliczenie z gramatyki (temat gramatyki, mimo, że jest wart zwrócenia uwagi dzięki wykładowcy, jednak pominę... Dopiero co odzyskałam dobry humor, po co to niszczyć? :)). Okazało się, że dzień jest zbyt krótki, aby zrobić to, co się zrobić musi, więc chcąc nie chcąc, musiałam odmówić sobie jedynej relaksującej czynności w ciągu doby i o! Dwie zarwane nocki pod rząd - bardzo przyjemnie. Ale i tak najgorsze jest to, że teraz, kiedy mogę to odespać, to nie chce mi się spać...

Wręcz się sobie dziwię skąd u mnie dobre samopoczucie po dwóch nieprzespanych nocach, bardzo pracujących i wymagających w dodatku, a do tego wszystkiego towarzyszył mi i nadal towarzyszy okropny ból pleców. Właśnie wyszło ślęczenie nad kartkami i książkami przez całe dnie i brak ruchu dalej niż do kuchni lub łazienki. Wczoraj, a właściwie już dzisiaj, bo godzinę 3 rano zaliczam zazwyczaj do "dzisiaj", miałam już łzy w oczach od tego potwornego bólu, ale jak terminy gonią, to się zaciska zęby i jedzie dalej... Dlatego teraz, kiedy już nie rysuje się przede mną kolejne zasiadanie wśród książek, moje plecy postanowiły mi zademonstrować, jak bardzo są mi "wdzięczne" za brak odpoczynków - przy każdym ruchu odczuwam boleśnie każdy, nawet najmniejszy mięsień w plecach...
Oby mój Mężczyzna nie wrócił za bardzo zmęczony z pracy, bo bez masażu się chyba nie obejdzie...

Za bardzo nic się u mnie przez ten calutki czas nie działo, bo rzadko wyściubiałam nos z kartek urodzinowych i testów gramatycznych... W sumie do pewnego stopnia zmarnowane ferie, bo nic a nic nie odpoczęłam, co jedynie bardziej się zmęczyłam, za to na szczęście pierwszy semestr mam już zaliczony i do sesji będzie panowała w miarę luźna atmosfera, więc może w któryś weekend sobie odkuję moje utracone ferie :)

Łańcuszki i nagrody, które na mnie czekają, pojawią się w następnych postach, bo jednak umysł póki co mam zmęczony na tyle, że nie jestem w stanie nic kreatywnego i mądrego wymyślić, zatem zostawiam to sobie na później :) Wizyty na waszych blogach przeważnie nadal będą ciche z mojej strony, choć będę się starała zacząć komentować, jak tylko uda mi się doprowadzić moją niewyspaną, zmęczoną i przeładowaną głowę do ładu, jako że nawet nie potrafię sklecić nawet prostego komentarza na temat, co chyba widać po notce, że jakaś taka bez ładu i składu... No cóż, zależało mi jedynie na tym, żeby dać znak życia, nie na tym, żeby ten wpis był szczytem poprawności językowej lub powalającym na kolana esejem :)
Kolejna notka, lub też notki, szykują się kolorowo, bo może pokażę jakie kartki robiłam przez ten cały czas mojej nieobecności, odpowiem na te szalone łańcuszki blogowe oraz będę się chwalić - przedstawię Wam Dżonego :)

12 komentarzy:

  1. super, ze sie znalazlas :)
    wazne, ze wszystko do przodu.
    My tutaj cierpliwie na Ciebie zawsze czekamy. A karmienie Twoich rybek naprawdę wciąga :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że wciąga ;-) Sama się czasami łapię na tym, że wchodzę tu po to, żeby zobaczyć co się dzieje, a kończy się na tym, że siedzę i karmię rybki :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Lepiej mi jak jesteś obecna na blogu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że już powróciłaś, bo zaczęłam się martwić :P Kfiatushku, mnie też wciągnęło! Bałam się tylko, żeby się za bardzo nie upasły! :D :) No to teraz czekać na efekty Twojej pracy! Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zżera mnie ciekawość, co Ty tam wymyśliłaś z tymi kartkami ;)
    Najgorsze za Tobą, wracaj do nas częściej ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, jak już pisałam, swojego czasu też robiłam kartki i wiem, o czym mówisz ;/ Masakra, to mało powiedziane!
    najważniejsze, że się uporałaś i już jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakże mógłbym zapomnieć...


    Blog Twój został wyróżniony przez skromnego ''Poetę''Adama...Wyróżnienie jest na blogu ''Poety''-jednakże muszę nadmienić,że trzeba poszukać i nadmieniam,że trzeba wiele przeczytać...Dziś wyjątkowo długa notka....Zapraszam serdecznie po odbiór wyróżnienia...Nieobecności nieuwzględniam...Adam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Po prostu musisz odpocząć, pracusiu jeden :*
    Koniec posta bardzo mnie zaintrygował :))

    OdpowiedzUsuń
  9. A co za Dżony? :)
    Czekam z niecierpliwością na kolejną notkę!!

    OdpowiedzUsuń
  10. o tak doba ma zdecydowanie za mało godzin. Gratuluję zaliczonej sesji, ja jeszcze w sobotę niemiecki i też już koniec. Masakra padam na buziaka tak jak Ty i nie mam czasu niczego skrobnąć.
    pozdrawiam
    aisza

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapowiada się ciekawie :D Gratulacje z powodu skończonej sesji i witaj wśród żywych ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. No to ja czekam na te Twoje prace :)
    Ale najpierw się wyśpij i wypocznij :*

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią. Zostaw adres swojego bloga jeśli go posiadasz, bo chętnie wpadnę z rewizytą :)

Pamiętaj jednak, że jest to mój kawałek sieci, zatem uprasza się osoby komentujące o zachowanie kultury!!!!!