Wiecie, że życie zaskakuje? Wiecie, bo mądre z Was głowy. Ale czasami ciężko jest rozumem ogarnąć jak to się dzieje... Ten blog dla przykładu - ma w sobie dziwną moc, szczególnie, jeśli chodzi o wpisy odnośnie mojego życia uczuciowego.
Naprawdę nie wiem co za czort na tym blogu mieszka, ale jest na zmianę złośliwy, na zmianę do rany przyłóż. Ciężko go rozgryźć... Chociaż, jak się zastanowić, to jednak działa według pewnego schematu. Ów schemat wygląda tak - jeśli piszę, że między mną a M. jest źle, to za dosłownie chwilę jest już dobrze, bo bez siebie żyć nie możemy i jak świat światem, każdy, nawet największy konflikt mija, byle by tylko cieszyć się sobą. I na odwrót, jak napiszę, że między nami wszystko w porządku, to w przeciągu nawet kilku godzin wszystko się potrafi doszczętnie spieprzyć... Tak też znów było i tym razem. Zaledwie zdążyłam opublikować posta, że już wszystko w relacji ja - M. w porządku, to się musiało posypać na nowo... To się tyczy również poprzedniego posta - napisałam, że jest źle, a chwilę potem już wszystko było w porządku. I jakikolwiek post wspominał nasze relacje, to zawsze dosłownie w przeciągu godzin zaczynało się dziać odwrotnie...
Poważnie zaczynam się zastanawiać, czy nad tym miejscem nie ciąży jakieś fatum, bo aż boję się tu cokolwiek pisać... Nie ze względu na Was, bo akurat Wy jesteście mi zawsze światełkiem w tunelu, czy jest dobrze czy źle, ale ze względu na to, że jeśli tu cokolwiek napiszę, zaraz w moim życiu pojawia się rewers dotyczący moich wywodów blogowych...
To jest bardzo męczące, zwłaszcza jeśli chodzi o moje życie uczuciowe, bo akurat w tej kwestii chciałabym mieć stabilność, pewność, że cokolwiek by się nie działo, to ta jedna osoba bez względu na wszystko będzie obok. A tu jak na złość - całe życie mam stabilne, oprócz tego jednego elementu... Wszystko jest zależne ode mnie, oprócz relacji z M., bo tu już potrzeba dwóch osób. Wszystko, co jest zależne ode mnie, zawsze mniej lub bardziej rozgrywa się tak, jak jestem w stanie to przewidzieć, zaplanować, to ja rozdaję karty, sama jestem sobie winna, kiedy coś zepsuję... A w związku? Są dwie osoby... A akurat M. nie mogę być pewna, bo nigdy nie wiem na czym stoję - czy jeszcze jest dobrze, czy już coś zrobiłam według niego nie tak, i już jest źle... Pewnie już wszyscy wiedzą, że dam się za M. pokroić bez zastanowienia, ale widać to nie działa w obie strony... Ale o tym już inna historia. Swoją drogą nie dowiecie się o co chodzi, bo blogowe licho nie śpi i od teraz milczę...
Nie wiem co mam teraz zrobić, czy zaprzestać w ogóle pisania, czy może nie wspominać o moich sprawach sercowych... Ciężko będzie jednak ten aspekt przemilczeć, bo odgrywa on bardzo istotną rolę w życiu człowieka, a szczególnie w moim życiu, więc wychodzi na to, że powinnam przestać pisać w ogóle... Nie chciałabym stąd znikać, bo Wy też jesteście częścią mojego życia, ale ten diabełek blogowy rujnuje mi życie... Złośliwa bestia zawsze zrobi mi na przekór...
Nie wiem co mam robić....
a tam kij z diabelkiem. Przepedzimy go stad. Nie uciekaj Ewelinko
OdpowiedzUsuńZłośliwego masz tego bloga... ;P
OdpowiedzUsuńO nie, ja protestuję! Możesz w ramach walki z klątwą zmienić miejsce pisania, ale nie waż się nas opuszczać. Rozumiemy się? :)
OdpowiedzUsuńNie ma sensu wiązać bloga z życiem.. Naprawdę. Ja też mam wrażenie, że zdążę tylko pochwalić K. a za chwilę wszystko się sypie, a jak napiszę o rozsypce, to potem jest jak w niebie.
OdpowiedzUsuńAle olewam to. Życie jest życiem, a blog jest po to, żebyś na nim mówiła o swoich uczuciach ;):*
Nie waż się uciekać stąd Kochana ;)
Zgadzam się z poprzedniczkami :)
OdpowiedzUsuńJeśli naprawdę sądzisz, ze jest tu jakieś fatum to zmień adresik czy coś ale moim zdaniem to czysty zbieg okoliczności i już... no jak uważasz... W każdym razie ani się waż uciekać stąd :)) !
P.S. Zmień mój adres bloga w linkach, bo masz nieaktualny ;):*
OdpowiedzUsuńHej, nie znikaj! Ja też tak czasem mam. Nie warto się tym przejmować ;*
OdpowiedzUsuńE tam, to po prostu zbiegi okoliczności. Przecież, to tylko blog. Nie możesz uciekać! :)
OdpowiedzUsuńPrzepędź to dziadostwo i nie bierz takich zdarzeń pod uwagę! :)) Co ma być to będzie, niezależnie od bloga...
OdpowiedzUsuńTo nie fatum, a Twój facet wszystkie pieprzy. Nie zrzucaj na Bogu ducha winny blog;)
OdpowiedzUsuńNiedyskretna powiedziała co wiedziała :P
OdpowiedzUsuńMyślę,że powinnaś uspokoić emocje i czasami iść na ustępstwa...z M.Inaczej nie dojdziecie do wspólnego życia...Ale jak wiesz to życzę Ci by się wszystko ułożyło...Nie wina jest to pisania,lecz po prostu życia...Pozdrawiam cieplutko...Adampoeta...
OdpowiedzUsuńja czasem tez odnoszę takie wrażenie, ze jak napiszę coś na blogu, to zaraz się coś spier... ale to raczej zbieg okoliczności ;DDD. Już uroda tego Waszego związku...nie wiem co Ci poradzić.
OdpowiedzUsuńTo nie jest fatum tylko zwykły zbieg okoliczności. Myślę, że pisanie bloga właśnie polega na pisaniu o swoim życiu, zwłaszcza uczuciowym więc nie ma sensu z tego tematu rezygnować.
OdpowiedzUsuńPopieram adamapoete :]
OdpowiedzUsuń:))) no winny zawsze się musi znaleźć, więc jest blog ;) A ja myślę i wiem, że Ty to wiesz, ze Wasz związek burzliwy jest, a kto tę burzę najczęściej wywołuje to również wiesz ;) Ale jeśli ma Ci to niepisanie w czymś pomóc to pisz o pogodzie, też czytać będziemy :*
OdpowiedzUsuńMusisz złożyć jakąś ofiarę by odpędzić to fatum. Ale jaką ? Na to nie mam już pomysłu ;o))
OdpowiedzUsuńHmm to może pisz o Was tylko wtedy, gdy jest źle:D Żeby wszystko się poprawiło:) Albo pisz do nas jakimś szyfrem, żeby ten diabełek nie wiedział o co chodzi i nic między Wami nie sknocił:P
OdpowiedzUsuńMam pomysł... a nadawaj na blogu na to paskudne życie, psiocz ile wlezie... grunt, że rzeczywistość będzie Twoja wymarzona, a nam mailem podeślesz, że jest jak w bajce ;-))) Buziaczki
OdpowiedzUsuńU mnie jest DOKŁADNIE tak samo..więc to może nie jest kwestia jakiegoś diabełka ukrytego na blogu,a po prostu chichot losu..?nie wiem jak to bardziej trafnie okreslic...Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńBuziaki Bestio!!!
OdpowiedzUsuńA tu cisza nastała, czy to z powodu tego diabełka na blogu?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)